O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
Blog > Komentarze do wpisu

poniedziałek - nie lubię tego poniedziałku

 krążownik Aurora

 Znowu coś sobie zaplanowałam nawet zapisując na kartce zadania do wykonania ale zpominając, że "powiedz jakie masz plany, a usłyszysz chichot diabła stróża". Zaczęło się od starcia na ringu urzędniczym za pomocą telefonów zamiast rękawic. Ja poległam bo po tamtej stronie było trzech kompletnie niezainteresowanych moją sprawą zawodników. Ale żyję choć wkurzona. Co  mi zaszkodziło, o tym niżej.

Poddałam się nożyczkom w rękach wiekowej fryzjerki. Zabieg był z bonusem w postaci opowieści:

- o tym, że pani ma warkocz ale na górze głowy trwałą oraz w młodości miała włosy białe jak mleko, nie zpytałam czy prosto od krowy, a może kozie, czy owcze do oscypków udziania zdatne,

- o ślubie jej sprzed 50 laty, pogodzie pięknej oraz taksówce do USC którą prowadziła jej klientka, z powrotem - kolega jej męża więc nic nie zapłacili. Czy przy następnej wizycie będzie o weselu i nocy poślubnej zastanawiam się,

Fryzjerka to ma żelazne zdrowie bo pali jednego za drugim. Ale zapytała czy mi dym przeszkadza. Owszem. Zgasiła. Jak miło. Klient nasz pan. Zapłaciłam 15,- złotych w ramach promocji dla emerytów.

Chciałam potem pójść na pocztę ale w żołądku moim jakaś bolszewia postanowiła wystrzelić z "Aurory", aby przeprowadzić rewolucję. Albo odwrotnie. Narady spiskowców wywołały ból brzucha i orientację na wc. Gdyby było ciemno wylądowałabym w najblizszych krzakach. Jak znam mojego przybocznego nieodstępnego czarnego z kopytami zaraz sprowadziłby strażnika miejskiego z bloczkiem mandatów.

Z zaciśniętymi zębami oraz pośladkami doszłam do toalety publicznej i nawet zauważyłam jej porządny wystrój. Krążownik oddał salwę w miejscu do tego przeznaczonym, a ja ocaliłam godność, czyste majtki oraz woń akceptowalną. Co przeżyłam to moje. Wszystkim wrogom życzę trzy razy dziennie. Tym wybitym w opowiadaniach także.

W autobusie spotkałam młodą znajomą, która prowadziła świetlicę w okolicach placu Kromera w lokalu po biurach bibliotecznych. Przez parę lat prowadzono tam zajęcia i pomoc dla dzieci w różnym wieku, wyremontowano pomieszczenia sanitarne. Aż tu nagle nasze wspaniałe urzędasy odmówiły Stowarzyseniu "Savio" przedłużenia umowy. Nie i nie. Od dwóch lat lokal stoi pusty, zimą popękały kaloryfery, woda zalała pomieszczenia, płytki odpadły. Ale kogo to obchodzi? Następne mam hasło dla władz miasta: "Wrocław miastem kultury? To są wierutne bzdury!"

poniedziałek, 26 września 2011, alodia1949
Tagi: Wrocław
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecane wpisy

Komentarze
2011/09/27 11:32:43
No coz, moja droga, publiczne toalety trzeba czasami odwiedzic :-))) i wystrzaly armatnie oddac, zeby rewolucja w przewodzie pokarmowym nabrala rozpedu i spokoj zapanowal w Kaluszynie. A tak na serio, to straszne, jak rewolucja dopadnie nas niespodziewanie, w miescie i trzeba mocnych zamkow w posladkach, zeby sobie i otoczeniu, klopotow nie narodbic. Pozdrowienia! :-)))
-
Gość: Malgo568, *.cable-modem.tkk.net.pl
2011/10/02 00:20:56
Zdrowia życzę i łaskawszego przybocznego. Pozdrawiam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek