O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
Blog > Komentarze do wpisu

czwartek - "Miłość", czyli o bezradności

Na początku jest zakończenie, do mieszkania włamuje się policja, aby odkryć w pokoju zmarłą kobietę, z głową na poduszce obsypanej kwiatkami.

Następna scena to sala teatralna i widzowie słuchający koncertu. Wśród nich starsi państwo, emerytowani nauczyciele muzyki,  Anna (Emmanuelle Riva) i George (Jean-Louis Trintignant). Wracają do domu, zauważają, że ktoś nieudolnie próbował się włamać do ich mieszkania. Nazajutrz przy śniadaniu Anna na dwie minuty traci kontakt z otoczeniem.

Tak się zaczyna opowieść o miłości, przyjaźni, odpowiedzialności, bezradności w chorobie i starości. Bo operacja, która miała pomóc nie udała się, Anna ma bezwładne nogi i jedną rękę. To całkowicie ją uzależnia od otoczenia, a jest nim głównie mąż. Bez narzekania opiekuje się nią – kroi kawałki mięsa, pomaga ubrać dolne części odzieży w toalecie, myje jej głowę. Niestety przychodzi drugi wylew i Anna już tylko leży. Mąż ją karmi, uspokaja głaszcząc po ręce i opowiadając o dzieciństwie.

Dozorczyni robi im zakupy i sprząta, pielęgniarka pomaga w opiece. Córka Ewa (Isabelle Hupert) boi się o ojca i namawia go, aby oddał matkę do szpitala.

Akcja toczy się w pięknym mieszkaniu, wypełnionym książkami, płytami i obrazami. W salonie stoi fortepian. Choć bohaterowie całe życie związani są z muzyką reżyser bardzo oszczędnie ją dozuje. Film raczej jest pełen codziennych dźwięków – szum wody z kranu, kroki, stukanie do drzwi, trzepot skrzydeł zabłąkanego gołębia, który wleciał przez okno,

W retrospekcjach widzimy migawki z życia bohaterów. Niektóre sceny dzieją się ni to na jawie, ni we śnie. Czasami George widzi żonę grającą w domu na fortepianie, a okazuje się, że słucha muzyki z płyty.

Reżyser Michael Haneke doskonale wybrał aktorów. Są okrutnie prawdziwi – bez widocznego makijażu, z czerwonymi obwódkami wokół oczu, plamami na dłoniach, zmarszczkami.

Jest to też film o eutanazji – ale nie zdradzę dlaczego.

Człowiek potrafi polecieć i wylądować na Księżycu, klonować zwierzęta, przeszczepić serce ale do tej pory nie poradził sobie ze starością i cierpieniem.

 

 

czwartek, 08 listopada 2012, alodia1949
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecane wpisy

Komentarze
2012/11/08 21:30:45
Masz rację, w tym filmie okrutni aktorzy bez makijażu pokazują fragmenty okrutnego życia, bo takie ono potrafi czasem być, mimo wszystko, mimo wielkich uczuć, mimo wielu poświęceń, mimo wiary, zwątpień i nadziei. To nie film fabularny lecz raczej dokumentalny o losach wielu z naszych bliźnich żywych a umarłych.
Mam prośbę wybierz czasem filmy nieco pogodniejsze.
-
Gość: Alodia, *.dynamic.chello.pl
2012/11/08 21:40:20
też wolałabym komedię ale głupich nie lubię :)
-
Gość: Malgo568, *.cable-modem.tkk.net.pl
2012/11/08 22:15:40
Zaciekawił mnie ten film. Niestety nie udała się starość Panu Bogu. Pozdrawiam.
-
Gość: Alodia, *.dynamic.chello.pl
2012/11/08 22:20:08
ani Panu Bogu, ani ludziom się nie udała
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2012/11/09 10:37:36
Starość nie mogła udać się Bogu bo nie dożył. Ukrzyżowali Go jak miał 33lata.
-
Gość: Alodia, *.dynamic.chello.pl
2012/11/09 14:36:43
a Pan Bóg machnął na nas ręką?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek