O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
Blog > Komentarze do wpisu

śmieszno i straszno

 Rzeczywistość bardzo dba o to, abysmy się nie nudzili albo mieli za dobrze. Powiedz jakie masz plany a usłyszysz śmiech diabła.

W poniedziałek, na drugi dzień po powrocie z katującego umysł i cztery litery szkolenia, dwa razy wykorzystałam pralkę a potem strych. Nie protestowały.

Nazajutrz (upał nieznośny kontynuował się) robiąc zakupy telefonicznie dowiedziałam się, że nazajutrz mamy zebranie Rady Seniorów. A miałam zamiar leżeć odłogiem. Nie udało się. Zebranie dotyczyło regulaminu konkursów artystycznych przewidzianych na Dni Seniora we wrześniu 19-30.

Na nastęny dzień umówiłam się na spotkanie z koleżankami, które przyjechały spoza Wrocławia. Miały być na miejscu na 11,30 ale pociąg się spóźnił o ... półtorej godziny. Po drodze był remont torów i nikt o tym pasażerów nie uprzedził. I słusznie - PKP zawsze ma rację, a pasażer zbędnym elementem jest. No i z koleżankami mogłam spędzić niecałą godzinę. Za to usłyszałam kryminalną opowieść o jednym naszym koledze. Czego to faceci nie wymyślą, aby uwodzić kobiety. Chyba nie mogę o tym tu napisać. Szkoda.

Potem malowaliśmy (wg szablonu) bluzki w Infopunkcie w ramach "czwartkowej kawiarenki". Moja wygląda tak:

motyl jako motyw łagodny i dla równowagi chrabąszcz paskudnawy.

Potem zaserwowano nam pokaz naczyń pewnej firmy, dużo słów i  pojemników, a jeszcze więcej pieniędzy za każdy element. O 18,30 wyszłam nie doczekawszy ciasta drożdżowego z truskawkami i kruszonką. Sama sobie upiekę jak się uprę. Niech tylko minie ta straszna duchota w domu, bo na dworze już trochę lepiej jest.

 

Dzisiaj wydałam ponad 140.-zł na ubezpieczenie, zrobiłam kserokopie różne i pojechałam na dworzec. Nie, nie dorobić do emerytury. Nie te lata, nie te oczy oraz nie te skłonności. Oddałam ksiązkę jaką pożyczyłam na podróż z biura obsługi gdzie mieści się punkt bookcrossingu (wędrującej książki?), stoi tam taka instalacja:

no nie wiem czy podobają mi się książki tak potraktowane, chyba, że są to wyjątkowe cegły z okresu słusznie minionego.

Odwiedziłam "Macondo" na Nadodrzu (ul. Pomorska, można tam kupić fajne prezenty i napić się kawy/herbaty z ciastem), kupiłam pierogi w "Pierogowie" przy ul. Poniatowskiego a warzywa niedaleko. O drobnych drobiazgach po drodze nie będę tu nudzić.

piątek, 13 czerwca 2014, alodia1949
Tagi: Wrocław
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Elżbieta, *.internetia.net.pl
2014/06/14 09:24:44
Uwielbiam czytać Twoje teksty Irenko :)
-
Gość: Alodia, *.dynamic.chello.pl
2014/06/14 19:43:34
Elu - dzięki :)
-
2014/06/18 20:06:06
Hm...... Trochę ciężko wybrać z tego stosu.
-
Gość: Alodia, *.dynamic.chello.pl
2014/06/18 20:55:48
tymbardziej, że ksążki za kratami jakby
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek