O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
Blog > Komentarze do wpisu

biblioteka w "Famie"

Od dawna wybierałam się obejrzeć bibliotekę w nowym budynku po starym kinie "Fama" na Psim Polu. Budynek idiotycznie jest położony bo na zakręcie ulicy Bolesława Krzywoustego i dawnymi czasy często zdarzało się, że auta ulegały kolizji na skutek czego z hukiem składały niezapowiedzianą wizytę w bibliotece przy tej samej ulicy.

Teraz prawo ruchu drogowego mają tylko autobusy i prywatne osoby z przepustką. Inni na Psie Pole muszą jechać przez wiadukt. Czy jakiś autobus wjedzie w okna nowej biblioteki -  czas pokaże.

Póki co ja się tam pokazałam. A pretekstem była moja książka "Wrocław, koty i ... Opowiadania prawie kryminalne". Otrzymała ją (wraz z zakładką sówką, kotem i kocim kolażem - specjalnie z morskim motywem) koleżanka z którą pracowałam w filii przy ul. Galla Anonima. I występuje w jednym z opowiadań.

Zacznę od minusów przeplatając plusami.

Od wejścia: lada biblioteczna stoi na terenie wspólnego z domem kultury holu, więc koleżanki są jednocześnie bezpłatną informacją o działaniach tegoż. Głupi pomysł. 

Przed bramką - łapaczem złodziei książek stoją krzesła ze starego kina i to jest ładne nawiązanie do przeszłości:

Już w holu widać, że ściany są jakieś takie betonowe szare z ciemniejszymi smugami na łączeniu płyt. Niestety w wypożyczalni jest tak samo. W dodatku postawiono bardzo ciemne regały co razem wygląda jak budynek gospodarczy gdzie zapomniano pomalować ściany i sufit. Zabrakło funduszy na farbę? Otóż nie! Projektant powiedział, że to jest taki dizajn (design). Cwana to metoda zachachmęcić swoją nieporadność zawodową i/lub brak kasy obcą nazwą. Lubimy gdy się nas traktuje jak swołeczeństwo (to określenie ludzi używane przez spin doctora z filmu "Volta").

Na zdjęciu jest przekłamana kolorystyka.

Koleżanki bibliotekarki z jednej strony mają nieźle bo mieszkają na Psim Polu (nie wiem czy wszystkie) a z drugiej znacznie gorzej, bo czytniki kodów nie są wbudowane w ladę i za rok, dwa dorobią się przynajmniej na jednej ręce ślicznych bicepsów. Taka darmowa siłownia.

Zaplecze socjalne jest położone najdalej jak tylko można. Na szczęście wc bliżej lady.

Na  poniższym zdjęciu widać płyty na ścianie (znowu zdjęcie nie oddaje ponurej, brudnej betonowej szarości ścian i sufitu). Próbowano ożywić wnętrze żółtym kolorem ale jest go zbyt mało. W dodatku nie schowano rur, są to świetne łapacze kurzu. Nie wiem czy o to chodziło. Ale taki dizajn.

Przy wejściu do wypożyczalni na prawo jest czarna krata. Ona i cały wystrój bardzo konweniują z widokiem zaokiennym - widać tam zakład pogrzebowy. 

Gdy byłam w holu usłyszałam dziwny dźwięk spod sufitu. Okazało się, że wystaje z niego kawał rury odprowadzającej ścieki, czyli odchody z toalety. No, cudny dizajn. Jak pęknie to nieczystości wyleją się na hol i ludzi. Śmierdzieć będzie długo. Ale kogo to obchodzi?

Gdy opisałam bibliotekę w "Graficie" załoga filii obraziła się na mnie, więc tutaj poproszono mnie abym napisała też coś dobrego.

Proszę bardzo oto plusy:

- NAJWIĘKSZY to bibliotekarki

- wc blisko lady

- krzesła ze starego kina

- żółte pulpity

jakoś nie umiem znaleźć innych.


sobota, 22 lipca 2017, alodia1949
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2017/07/22 17:40:10
Jasny gwint, znalazłam cosik...ale trza na to groszem sypnąć...a z tym teraz ciężko...
Irenko, jesteś DOBRA...historie Wrocławia poznaję coraz lepiej. Jakoś nic o kotkach nie było...
-
2017/07/22 17:46:25
było o kotkach - kocia zakładka i koci kolaż :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek