O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
Blog > Komentarze do wpisu

od ducha do brzucha

 

Jak  już sobie wcześniej zaplanowałam pojechałam do Hali Stulecia na Targi Książki. Już przy wejściu zauważyłam pojemnik do którego można wrzucać niechciane książki. Ale za bardzo uwolnione to one nie są, bo nie można sobie żadnej zabrać. Sądzę, że pojemnik jest opróżniany a książki lądują na stoisku książek używanych. Tyż piknie.

Zanim wejdzie się do sali głównej w holu można zaopatrzyć się w różne przedmioty, nazwano to Targi Wszystkiego Dobrego:  ozdoby świąteczne , ubrania, torby, ceramika, biżuteria, płyty, słodycze a nawet kleje.

Między stoiskami w sali głównej postawiono dużą kanapę, na niej dwoje aktorów Agata (z Fundacji "Teatr Akcja") i Arkadiusz czytają dzieciom książki.

 

Na stoisku Stowarzyszenia Autorów Polskich zastałam wrocławską poetkę Katarzynę Georgiou. Opowiadała zainteresowanej kobiecie o czym pisze. Na co kobieta otwierając tomik:

- Ale czy ja mogę zobaczyć to co pani pisze?

-  To może ja pani przeczytam - zapytała autorka.

- Nie, ja wolę sama - odparła kobieta.

Autor musi umieć wyczuć czy czytelnik chce być namawiany i przekonywany do nabycia jego książki, czy też woli sam zapoznać się z twórczością.


Dwie godziny chodziłam wśród stoisk i według mnie tylko Wydawnictwo Psychoskok miało jakiś noryginalny pomysł na promocję.

Kilkanaście książek zapakowano, na każdej jest napisane ręcznie krótkie omówienie treści, od pracownika można się dowiedzieć jaki to rodzaj literatury i ile książka kosztuje. Taki kot w worku.


 

Jeśli chodzi o koty to zauważyłam te zwierzątka tylko na okładce książki poetki Katarzyny "Komu mruczy kot" i książki z serii L. J. Braun "Kot, który..." .


 

 Zauważyłam parę fajnych nazw wydawnictw:

 AFERA, Tadam, WYTWÓRNIA, Dwie Siostry, CZARNA OWCA, Adamada, ZIELONA SOWA, Wielka Litera, ZAKAMARKI, Literówka.

W holu Hali było też kilka małych barów ale nie skorzystałam. Wolę jeść w domu. Nawet flaki ze słoika.

A poza tym: 

 Na poczcie zaczęłam wypełniać druk na list polecony i mój długopis okazał się być wypisany. Pożyczyłam od urzędniczki a pani stojąca za mną powiedziała, że  mogła mi swój pożyczyć. Jak miło.

Porozmawiałyśmy na tematy kartek okolicznościowych – pochwaliłam się, że wszystkie robię sama.

Koleżance w prezencie mikołajowym wysłałam notes zrobiony własnoręcznie.

W sklepie papierniczym nabyłam dwa wkłady do długopisu, postanowiłam je zawsze mieć w torebce.

Albowiem "PZU - przezorny zawsze ubezpieczony" ale nie zawsze jestem przezorna. Nobody`s perfect.

sobota, 02 grudnia 2017, alodia1949
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecane wpisy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek