O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
Blog > Komentarze do wpisu

spotkanie w klubie osiedlowym

 

 Nie ma u mnie tak, że wszystko idzie gładko. A jak czasem pójdzie (dwa poprzednie spotkania autorskie) to mój diabeł – stróż sobie to na mnie odbije z nawiązką.

Z dzisiejszym spotkaniem autorskim w Klubie Osiedlowym „Tęcza” na Popowicach od początku było pod górkę. Najpierw z powodu bólu zęba (nie mojego) i wycieczki do Lwowa (też nie ja) trzeba było przesunąć termin z 15-tego na 22 czerwca.

Przygotowałam różne materiały do pokazania (książki, po kilka egzemplarzy– „Wrocław, koty i…; „Do serca przytul kota”; „Zabawy literackie”; „Świat według haiku”, podstawki na nie, dekupażowe ikony, zakładki, torby papierowe z lepiejami naklejonymi, kolaże, kartki okolicznościowe, zakładki - sówki - wyszły 2 ciężkie torby). Postanowiłam więc pojechać na spotkanie taksówką.

Zaczęłam wydzwaniać na 40 minut przed spotkaniem, w jednej korporacji powiedziano mi, że będę musiała czekać 30 minut, w drugiej nie doczekałam się połączenia z dysponentem, w trzeciej, czwartej i piątej – nie mają wolnym taksówek na moim terenie.

A to wszystko trwa. Choć siadłszy płacz. Spotkanie jest o godzinie 17.

Poszłam do postoju taksówek – żadnej. Autobus odpowiedniej linii akurat odjechał.

Dzwonię więc do klubu, z prośbą o przyjechanie po mnie. To niemożliwe, bo w mieście są straszne korki. Więc uprzedzam, że się spóźnię. Autobus przyjechał o godz. 17,10. Dobrze choć, że mogłam usiąść. Jedzie się ponad 20 minut.

W dodatku but obtarł mi piętę. Nie ma komu dać w mordę.

Dojechawszy nie dodzwoniłam się do klubu a chciałam aby mi ktoś pomógł nieść torby.

Cudem prawdziwym nie zabłądziłam. Dobrze, że wcześniej planując dojazd autobusem sprawdziłam na planie miasta jak mam iść od przystanku.

Przyszło na spotkanie 10 osób, w tym cztery moje znajome, jedna z mężem – dzięki dziewczyny!

Powiedziałam, pewnie mało składnie, co robię w ramach bycia twórczą seniorką zachęcając do działania. Pokazałam co przyniosłam i przeczytałam jedno z opowiadań „Zbrodnię na Psich Budach”, moje lepieje, altruitki, haiku, limeryki.

Szefowa klubu wspomniała, że napisałam jednoaktówkę „Odwet seniorek”. Tekst przyszłym odtwórczyniom z DK „Bakara” podoba się ale musiałam zmienić zakończenie na łagodniejsze („za dużo trupów” – usłyszałam taki przekaz). Zrobiłam to wczoraj i zabrałam kartkę ze sobą. Na koniec, po spakowaniu wszystkiego,  przekazałam ją szefowej klubu i okazało się, że to notatki dotyczące spotkania a nie zmiany w tekście sztuki.

Dostałam w prezencie praliny z nadzieniem alkoholowym i chyba się nimi upiję, a najchętniej wpakowałabym je wszystkie (z papierkami w które są owinięte) diabłu w pysk. Może by mu zaszkodziły.

Dobrze choć, że dzisiaj aura była przyjazna i słońce nie prażyło jak na Saharze.

Dałam ten wpis tutaj, nie ukazał się, to druga próba. Wielkość czcionki fiksuje.

piątek, 22 czerwca 2018, alodia1949
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecane wpisy

Komentarze
2018/07/01 03:12:47
Ha, wszystko pod górkę.
Co do taksówek, to kilka lat temu, gdy byłam we Wrocławiu, przyjaciółka zamówiła taxi na 8.00 rano, żeby mnie zawiozła na dworzec. Zbliża się ta ósma, więc ja za torbę i mam zamiar wychodzić. Ona zdziwiona pyta, co robię. No jak to co, odpowiedziałam, czas schodzić (przed blok). Popukała się w czoło i mówi, że przecież kierowca, gdy przyjedzie, zadzwoni domofonem. Byłam w lekkim szoku. U mnie, mimo że to jednak nie zadupie (no ale nie aglomeracja) do tej pory nie ma tak dobrze...

PS. Za dużo trupów - to niech wyznaczą limit ;))
-
2018/07/01 14:10:42
co do taxi to ja wychodzę przed blok ale rzeczywiście mogą zadzwonić, ilość trupów zmniejszyłam :) nie wiedzieli o czym napiszę więc nie mogli niczego zasugerować, druga jednoaktówka jest bez trupów ale wg nich za długa, ha,ha,ha
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek