O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
Blog > Komentarze do wpisu

kawa na ławę

Jestem raczej fanką herbaty ale postanowiłam iść do Muzeum Narodowego na warsztaty pt. "Kawowa podróż z Etno Cafe" pełna nadziei na uzyskanie informacji połączonych z dobrą zabawą.

Przyjechałam wcześniej więc przeszłam się po parku gdzie platany zrzucają korę i odsłaniają jasne placki. Nie do zjedzenia, niestety. Za to obok Panoramy Racławickiej nabyłam dwie gałki lodów i konsumując je łyżeczką przeglądałam aktualny numer "Co jest grane". 

Potem całkiem spokojnie poszłam do muzeum. Do wyznaczonej godziny brakowało tylko pięciu minut. Udało mi się usiąść, na szczęście,  bo czekaliśmy 20 minut obserwując defiladę wychodzących pracowników. Jedna z pań schodziła ze schodów tyłem. Przyznaję, że trochę mnie to zdziwiło. Ale też było symboliczne dla dalszego ciągu.

Bo zapowiadano warsztaty a była pogawędka sympatycznego znawcy kawy. Niestety pogawędka a nie dobrze przygotowana prelekcja z zajęciami praktycznymi.

Opowiedział trochę o kawie w Peru i o poznanych tam osobach związanych z jej produkcją.

O urządzeniach do parzenia kawy. Trochę o obróbce owoców krzewu kawowego. Wyjaśnił też dlaczego w środowisku kawa "kopi luwak" nie jest akceptowana.

Mieląc kawę (trzy razy) zagłuszał swoje słowa. Sala nie była nagłośniona i wiele z wypowiedzi słuchaczom umknęło. Potem zaparzał kawę i nią częstował. Mleka czy śmietanki i cukru nie podano. Nie skosztowałam.

Prezentacja z komputera też była taka sobie, łagodnie mówiąc. Widocznie spodziewałam się zbyt dużo. Ale noblesse oblige, w końcu to Muzeum Narodowe a nie świetlica w wiejskim domu kultury.

W dodatku trwało to dwie i pół godziny, nikt nie wyszedł, ja też nie i żałuję. Do picia kawy mnie nie przekonano. 

Okropnie zmęczona poszłam o godz. 19, 30 na przystanek autobusowy, na szczęście było już chłodno.

W autobusie moją spódnicę polubiła trzymiesięczna bokserka ale nienachalnie czyli nie zostały z niej (kiecki) tylko strzępy.  

Tak więc przed i po spotkaniu było lepiej niż w trakcie.

sobota, 07 lipca 2018, alodia1949
Tagi: Wrocław
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Polecane wpisy

  • PRZENOSINY bloga

    Następne wpisy będą na nowej platformie, bo blox.pl się zamyka :(. Zapraszam więc na https://kotnagalezi.home.blog. Dziękuję wszystkim czytelnikom i zapraszam n

  • wiersze o Wrocławiu

    Nauczycielski Klub Literacki Ananke wydał w 2017 roku powyższy tomik. Są tam moje limeryki, lepieje i haiku. Ale nie będzie to wpis samochwalski :). LEOKADIA BA

  • Targi Książek Wrocław 2018

    Jak co roku postanowiłam zwiedzić Wrocławskie Targi Dobrych Książek w Hali Stulecia. Okazja była podwójna, bo dostałam zaproszenie z wrocławskiego wydawnictwa V

  • Sucha rozkwitła

    Ulica Sucha we Wrocławiu przeszła wielką metamorfozę. Wygląda całkiem inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Z ruchliwej, szerokiej i można powiedzieć nijakiej sta

  • W hali i za halą

    Przechadzając się po stacji Wrocław Główny, zawsze się nawinie jakiś obiekt na obiektyw. Dziś dwa elektryki EN57AL-1542 EP07-1008

Komentarze
Gość: gantra, *.dynamic.gprs.plus.pl
2018/07/13 23:00:52
Z opisu wynika, że nazwa spotkania była nieadekwatna do rzeczywistości, a prowadzący nie umie prowadzić... Nie chciałabym być na tym czymś.
-
2018/07/14 13:16:40
organizatorzy za to są bardzo z siebie zadowoleni :(
-
2018/07/14 19:03:46
Grunt to mieć super mniemanie o sobie.
-
2018/07/14 19:19:50
właśnie :(
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek