O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
wtorek, 26 lutego 2019

Następne wpisy będą na nowej platformie, bo blox.pl się zamyka :(.

Zapraszam więc na https://kotnagalezi.home.blog.

Dziękuję wszystkim czytelnikom i zapraszam nadal na kota co się na gałęzi miota :)


Tagi: blog Wrocław
22:13, alodia1949 , różne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 lutego 2019

 

Tak donosi wrocławska „Gazeta Południowa”. Zaczęłam więc sobie to wyobrażać i  wersje wyszły mi dwie.

Pierwsza – tramwaje będą wjeżdżać do zakładów mięsnych i tam na specjalnych torach zostaną podłożone szynki a pojazdy będą je ciachać w plasterki.

Jakież będą miały czyściutkie, zdezynfekowane koła. Oczywiście obok będą urządzenia pakujące te plasterki próżniowo i wkładające je do pudeł. A specjalne ekipy zawiozą na paletach do chłodni.

Druga – na wyznaczonych trasach stać będą specjalne ekipy rozrzucające wielgachne szynki pod koła tramwajów i każdy przechodzień weźmie sobie tych wędlin ile zechce. To ja poproszę, aby to były trasy 5,11,23 oraz 0 i 1. Nie wiem tylko jak z uda się utrzymać higienę zawsze a zwłaszcza w trakcie opadów. Czy macie jakieś pomysły?

I w związku z tą sytuacją powinny powstać nowe zawody jak: podkładacz szynek, dezynfektor tramwajowych kół i podwozi, uliczny  rozrzuczacz szynek.

Marzy mi się, aby nikt nikomu nie podkładał świń tylko szynki, chyba żeby to były złote świnki, czyli ruble.

Wracając do szynek to trzeba by było je dostarczać na tory specjalnymi chłodniami. Potrzebne byłyby też dodatkowe tuczarnie i ubój – a to mi się już mniej podoba. Bardzo mniej chociaż nie jestem wegetarianką.

Czyli cały pomysł można do Odry i Wisły wrzucić. A tak w ogóle wolałabym, aby transport miejski  był bezszynowy, bezbenzynowy i bezszmerowy. A powietrze bezsmogowe.

Poza tym, żeby wszyscy byli mądrzy, zdrowi i zasobni – na czele ze mną. Czego i Wam życzę, nie tylko z okazji wszystkich świąt.

 

sobota, 16 lutego 2019

 ?

 

Znajoma dziennikarka niedawno przeprowadzała ze mną wywiad.

Pytała o życiorys więc mówiłam też o internowaniu, przed którym wielogodzinnie mnie przesłuchiwano, w sobotę i poniedziałek. Noc i niedzielę spędziłam "na dołku".

Na zakończenie usłyszałam od zirytowanego SB-ka: nie rozumiem kto panią wybrał na przewodniczącą ?Solidarności?, albo jest pani taka głupia, albo tak dobrze udaje.

Opowiadając to stwierdziłam, że jest to największy komplement jaki usłyszałam w życiu, bo oznaczał, że nie udało się SB-kom (kilku ich było) mnie tak zmanipulować, abym kogoś obciążyła swoimi zeznaniami.

Podsumowałam: od tego czasu mam duże poczucie własnej wartości i żadne umniejszające opinie nie są w stanie mnie dotknąć.

Na co dziennikarka stwierdziła: to powinnaś do niego napisać i mu podziękować.

Ja na to, że nie znam jego nazwiska i adresu - ha, ha, ha.

Oczywiście to taki żart, bo nawet jakbym go spotkała to nie chciałoby mi się splunąć w jego kierunku.

 

 

 

sobota, 09 lutego 2019

Raczej nie piszę tu o polityce ale teraz muszę bo się uduszę, więc posłużę się wierszykami Andrzeja Wojdyły zamieszczonymi w zbiorku "Zabawy literackie" wydanym przez Nauczycielski Klub Literacki ANANKE w 2011 roku.

Znów Sodoma i Gomora

leje się z telewizora.

Wybór mamy niezbyt tęgi

wszędzie świństwa do potęgi.

 

Marmurowe barykady.

Oka kamer i blokady.

Na złodziejskie banki

trzeba puścić tanki.

 

Przyszedł dziadek do lecznicy

bo mu wtłukli ulicznicy.

Lekarz szepcze mu do ucha:

"jest źle ale nie trać ducha

wszak nie mamy tu kostnicy".

16:20, alodia1949 , polityka
Link Komentarze (2) »
sobota, 02 lutego 2019

 

Robię porządki w moich tekstach, opublikowanych i nie.

W 2004 roku GW miała rubrykę w której zachęcano do przysyłania swoich krótkich tekstów na zadany temat.

Jednym z nich był  "Z pamiętnika starego tetryka"

napisałam poniższy i mi go wydrukowano:

 Środek nocy. Ciśnienie na pęcherz. Wstaję. Z trudem.

Żona i pies chrapie. Ja człapię.

Ranek. Zbyt wczesny. Durne ptaki się drą. Pies lata za pchłą. Na ogonie.

Żona w wannie. Niech tam zostannie.

Południe. Nudnie i paskudnie. Głupie słońce świeci. Wrzeszczą podłe dzieci.

Na co to komu? Wstaję z ławki i idę do domu.

Obiad. Ja siorbię, żona kłapie szczęką. Życie jest wieczną męką.

Popołudnie. Drzemka. Śniło mi się… Co mi się śniło? Wszystko już było.

Żona cała w serialu. Azja na palu.

Wieczorem. Co tam panie w polityce? Znowu się błaźnicie! Ja to bym ich wszystkich… Jak Azję. Przed wojną to…

Żona spaliła bigos. Pies liże nos.

W nocy. Znowu mnie dusi. A może to żona? Poszedł, pies głupi!

 

Pojęcia nie mam skąd wiedziałam jak się zachowuje stary tetryk :)

Tagi: seniorzy
15:34, alodia1949
Link Komentarze (11) »
sobota, 26 stycznia 2019

Nauczycielski Klub Literacki Ananke wydał w 2017 roku powyższy tomik. Są tam moje limeryki, lepieje i haiku.  Ale nie będzie to wpis samochwalski :).

LEOKADIA BAJRAKOWSKA

Wrocław nocą

Gdy horyzont słońce schowa

powietrze amorem wibruje

gwar szeptem się staje

mrok skrzydła rozpina

latarnie zapala

magia warkocz ulicom splata

z gwiazdami do okien zagląda

księżyc wieże kradnie

w Odrze topi

noc dniem

jawa snem się staje

 

obok Pręgierza 

Hrabia z Pręgierzem

w kości gra

o garniec piwa

z Piwnicy Świdnickiej...

 

TERESA ŻURAWSKA - STĄPÓR

Tamten sierpień


Pamiętasz Wroclaw tamtych sierpniowych dni?


Z mgły wspomnień dociera smród gazu łzawiącego

potem wyłaniają się twarze przystojnych chłopców

skryte grubą pleksi pod niebieskim hełmem

 

Na rogu Ruskiej i Rzeźniczej zajęli skwerek

wycelowali armatki, naszykowali pałki

zwarli szyki i kpiąco do nas wołali:

- chodźcie tu!

 

Zza bezładnej barykady skleconej

z samochodu, starego tapczanu i wyrwanego bruku

butnie odkrzykiwaliśmy:

- to wy chodźcie do nas!



sobota, 19 stycznia 2019

Wczoraj, w Kawiarni sąsiedzkiej "Firleja" swoje wiersze przedstawiła nam Ala Fiedler.

Powyżej pokazuję okładki tomiku, najpierw tylną, bo tam jest biogram.

Przyszło 15 osób, w tym kilku panów co na takich spotkaniach rzadko się zdarza.

Poczęstowano nas kawą, herbatą, ciastkami i poezją. Uczta była przednia.

Przedstawię 2 wiersze, jeden o Tatrach, które Ala uwielbia i żyć bez częstego chodzenia po nich nie może.

TATRZAŃSKI WIATR

Skąd jesteś tatrzański wietrze

i czemu wiejesz tak srogi

że oddech taki ciężki

i jak z ołowiu nogi

skąd wiejesz wietrze tatrzański

gdzie twoje miejsce postoju

czy idąc z tobą pod rękę

zaznam cichego spokoju

czy pomkniesz ze mną w doliny

czy gdzieś na wysokie granie

a może nad przełęczami

dasz oddech na ciche kochanie

 

A to wiersz mnie zadedykowany:


JESIENNA KOBIETA

jesienna kobieta pachnie żurawiną

pachnie kroplą rosy, czerwonego wina

jesienna kobieta ma płaszcz z cynamonu

i bez kapelusza nie wychodzi z domu

 

jesienna kobieta w barwy jest ubrana

troszkę jest wesoła troszkę zadumana

jesienna kobieta łapie czasem deszcze

a czasami myśli ... to nie ten czas jeszcze...

 

jesienna kobieta ma paletę w dłoni

często barwą piękną myśli nam odsłoni

jesienna kobieta nawet kiedy pada

rozkłada parasol i na ławce siada

 

jesienna kobieta śpiewa przy ognisku

pachnie potem dymem co zgasł w palenisku

jesienna kobieta choć dni czasem chłodne

zawsze w ciepłym szalu ma myśli pogodne

 

Oczywiście nie jestem jedyną osobą, której Ala szczodrze zadedykowała swoje wiersze.




sobota, 12 stycznia 2019

Mam taką książeczkę i nie zawaham się jej użyć.

Zawiera ponad 300 reprodukcji dzieł sztuki pochodzących z różnych epok - od posągów z czasów starożytnego Egiptu, przez obrazy Leonarda da Vinci aż do współczesnych artystów. Książka ma 10 kocich  rozdziałów: Igraszki kotów; Koty drzemiące; Koty polujące; Koty samotnicy; Koty ciekawskie; Koty opiekuńcze; Koty to dranie; Koty towarzyskie; Koty dzikie; Koty symboliczne.

Poza tym zawiera: Wprowadzenie; Indeks artystów; Źródła ilustracji; Podziękowania.

Oprócz reprodukcji są też i teksty - rozważania na temat kociej natury oraz cytaty: powiedzenia znanych ludzi lub  fragmenty większych całości oraz wiersze różnych autorów.

Np taki bardzo aktualny: "W śnieżną noc" Elisabeth J. Coatsworth

Kocie, jeśli chcesz wyjść na zewnątrz,

musisz dreptać po śniegu.

Powrócisz w krótkich, białych bucikach 

na łapkach.

Małe, białe kapcie ze śniegu

będą miały śnieżne obcasy.

 

albo ten pod tytułem

"Okrutnie sprytny kot" Geoffreya Taylora

Sally, przełykając ser

kieruje w stronę dziur

swój przepełniony

ponętną wonią oddech.

Wabi w ten sposób

kuszącym zapachem

urocze myszy

do nieuniknionej śmierci.

Autor Andrew Edney ukończył z wyróżnieniem studia artystyczne, jest też absolwentem Veterinary College na University of London. Po dziesięciu latach pracy jako weterynarz zajął się pisaniem książek a także jest redaktorem i konsultantem. Wykłada w różnych krajach o wizerunkach zwierząt w sztuce. Jest doktorem nauk.

sobota, 05 stycznia 2019

"Przychodzi do mędrca czterdziestoparolatek..." tak zaczyna się rozmowa,którą z Leszkiem Kołakowskim przeprowadził w 2004 roku dla "Polityki" Jacek Żakowski. "... obok wywiadu powstał katalog zasad dobrego życia...". Wydrukował to "Przekrój" ale nie mam całego numeru (żywej paginy też nie ma), więc nie wiem kiedy :(.

PO PIERWSZE: Przyjaciele.

A POZA TYM:

- Chcieć niezbyt wiele

- Wyzwolić się z kultu młodości

- Cieszyć się pięknem

- Nie dbać o sławę

- Wyzbyć się pożądliwości

- Nie mieć pretensji do świata

- Mierzyć siebie swoją własną miarą

- Zrozumieć swój świat

- Nie pouczać

- Iść na kompromisy ze sobą i światem

- Godzić się na mierność świata

- Nie szukać szczęścia

- Nie wierzyć w sprawiedliwość świata

- Z zasady ufać ludziom

- Nie swarzyć się na życie

- Unikać rygoryzmu i fundamentalizmu

razem 17

Ja dodałabym jeszcze:

- Nie zmarnować swoich zdolności i talentów a jeśli już to mieć pretensję tylko do siebie.




sobota, 29 grudnia 2018

Regularnie kupuję i czytam pismo "Książki".

W ramach bycia stetryczałą osobą miałabym do nich 2 zarzuty:

1. czasem druk brudzi dłonie, 2. brak na lamach poczucia humoru - to znaczy jeśli jest to w śladowych ilościach. Szkoda bo "Śmiech odkurza znużone półki naszych dni" tak napisał J. Carroll w "Czarnym koktajlu" i ja się z nim zgadzam.

Po przeczytani wykorzystuję w.w. pismo do wycinania tekstów, nagłówków, ilustracji oraz do robienia kopert.

Ale dzisiejszy wpis nie o rękodziele będzie a o literaturze. Dokładniej krótkie cytaty z wywiadu przeprowadzonego przez Ludmiłę Anannikovą z pisarzem Władimirem Sorokinem przy okazji wydania u nas jego książki "Manaraga". Wywiad nosi tytuł: "Średniowiecze to stan umysłu". 

- Jestem za tym, aby czyścić bibliotekę. Warto mieć takie książki, na których - nawet jeśli nie czytasz ich codziennie - możesz się wewnętrznie oprzeć.

- Mówiłem, że książka to rzecz. Ale wspaniała!... Książka ma swój zapach. Naprawdę jestem jej wielkim amatorem, nie znoszę czytania iPada. I być może ta powieść to mój płacz po umierającej książce.

- Czytanie książki to przytulny proces. Przewracanie stron, zasuszone liście, motyle.

- Czym jest według pana dobra literatura?

Wysokiej jakości narkotykiem. Czymś co chociaż na 20 minut zmusza cię do zapomnienia o tym kim jesteś, gdzie i co robisz.

- Przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl o wyższości książki papierowej nad cyfrową - mówię. Pisarz może się podpisać.

14:39, alodia1949 , cytaty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek