O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
sobota, 20 sierpnia 2016

 Kim był Oscar Wilde można dowiedzieć się z wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Oscar_Wilde

"Aforyzmy są doskonała ucieczką przed gadulstwem i frazeologią, mętnością i tasiemcowatością myśli współczesnej" - tak napisał w przedmowie do książeczki: "Wilde - aforyzmy" Marian Dobrosielski, który aforyzmy przetłumaczył i dokonał wyboru.

Wikipedia podaje:

Aforyzm - złota myśl, sentencja, maksyma, gnoma, apoftegmat; zwięzła, lapidarna, przeważnie jednozdaniowa wypowiedź, wyrażająca ogólną prawdę filozoficzną lub moralną, w sposób zaskakujący i błyskotliwy.

Oto kilka z nich:

"Prawdziwą tragedią ludzi ubogich jest to, że nie mogą sobie na nic innego pozwolić jak tylko na samozaparcie".

"Znać dobrze swoich przyjaciół jest bardzo niebezpiecznie".

"Człowiek naprawdę posiada tylko to, co jest w nim".

"Egoizm nie polega na tym, iż żyje się tak, jak się chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy".

"Kiedy powaga starzeje się, przekształca się w tępotę".

"Mężczyźni starzeją się, lecz nigdy nie stają się lepszymi".

"Potrafię wszystkiemu się oprzeć - z wyjątkiem pokusy".

"Śmiech nie jest wcale złym początkiem przyjaźni, a na pewno jej najlepszym zakończeniem".

"Czasami myślę, że Bóg tworząc człowieka przecenił nieco swoje zdolności".

"Umieć żyć to najrzadziej spotykana rzecz na świecie. Większość ludzi tylko egzystuje"



sobota, 13 sierpnia 2016

Zygmunt Miłoszewski – Bezcenny, Wydawn. WAB 2013

WSTĘP: „Sztuka to kłamstwo, które pozwala nam poznać prawdę” Pablo Picasso

O autorze:

Zygmunt Miłoszewski urodził się 8 maja 1976 roku w Warszawie. Debiutował w 2005 roku powieścią „Domofon”.

Napisał cykl kryminałów, których głównym bohaterem jest prokurator Szacki (Uwikłanie, Ziarno prawdy, Gniew). W 2007 i 2011 roku zostały uznane za najlepsze polskie kryminały.

Książki Miłoszewskiego zostały przetłumaczone na wiele języków i wydane za granicą.

Sfilmowano w Polsce „Uwikłanie”.

O książce:

Bezcenny to obraz Rafaela „Portret młodzieńca”, który nam skradziono w czasie II wojny światowej i do dzisiaj nie wiadomo gdzie się znajduje.

Głównymi bohaterami powieści są cztery niebanalne osoby:

- dr Zofia Lorentz, 34 lata, historyk sztuki, drobna blondynka.

- Lisa Tolgfors – 50 lat, Szwedka, międzynarodowa złodziejka dzieł sztuki, poliglotka, pseudonim Ronja (córka rozbójnika).

- Karol Boznański – wysoki brunet, polski marszand, niegdyś związany z Zofią.

- Anatol Gmitruk – 40 lat, major, komandos, równie brzydki co skuteczny.

Zofia Lorentz na zebraniu organizacyjnym robi trójce wspólników wykład (przydługi niestety) na temat grabieży polskich dzieł sztuki jakich dokonywali Niemcy, w dodatku Rosjanie oraz Amerykanie sobie też nie żałowali. Do dzisiaj nie odzyskaliśmy 60 000 dzieł.

„Najgorzej było w czasie powstania [warszawskiego]. Niemcy dostali małpiego rozumu, wpadali do muzeum jak do darmowego sklepu z pamiątkami”.

Początek powieści to rok 1944 i 1946.

Jednak przede wszystkim akcja toczy wokół działań czwórki bohaterów w Polsce, USA, Szwecji i na Ukrainie.

Najbardziej brawurowa odbywa się w Stanach gdzie mieli nadzieję na odzyskanie (choć nielegalne, do tego właśnie była potrzebna Lisa, która nie zawahała się, dla dobra sprawy, pracować nago) Rafaela.

W Szwecji też było nieźle – musieli nocować w szopie przy zoo pełnym siana zużytego przez tygrysy. Paleta woni zapewne była zwalająca z nóg ale nie mieli innego wyjścia.

Autor korzysta z okazji i zapoznaje czytelnika ze swoją opinią na temat premiera, ministra kultury oraz pisma „Polityka”.  Wypowiada się także na temat twórczości uznanych pisarzy. I nie są to pochlebstwa. Przypominam, że książkę wydano w 2013 roku.

Nie odpuścił też marszandom i całemu rynkowi dzieł sztuki gdzie według niego królują lewe aukcje, zły gust, mody medialne i tym podobne zjawiska.

Miłoszewski opisuje nie tylko z losy polskich dzieł sztuki ale i sposoby ich chronienia przed złodziejami.

„…niektóre wiejskie chałupy są lepiej zabezpieczone niż polskie muzea” – nie brzmi to optymistycznie.

Poza wątkiem poszukiwania dzieł sztuki, bo na jednym portrecie się nie skończyło, mamy teorię spiskową, terroryzm górski, ekologiczne gospodarstwo jednego z bohaterów, zawodowego zabójcę oraz amerykańskiego biznesmena prowadzącego fundację przyznającą nagrody literackie, finansującego biblioteki i programy propagujące czytelnictwo. Ten ostatni bardzo mi się podoba.

Atrakcji i pomysłów w książce jest wiele, między innymi  więzienna wersja języka polskiego używana przez Lisę.

Niestety zabrakło książce ręki dobrego redaktora. Bo są tu powtórzenia tych samych informacji, a nawet cudowna przemiana makowca w sernik w trakcie jednej sceny.

Jeśli komuś to nie przeszkadza to polecam.

 

 

 

 

 

 

 



sobota, 06 sierpnia 2016

Nie przeczytałam żadnej książki, nie obejrzałam filmu, więc wpis będzie o mnie. Rozczarowanych przepraszam. :)

W środę w Polskim Radiu Wrocław robiłam przed mikrofonem za przykład dla seniorów, którzy po przejściu na emeryturę  czują się zagubieni z powodu braku codziennych obowiązków.

Rozmowa/wywiad polegała na tym, że ja mówiłam o jednym ze swoich zajęć, potem była króciutka przerwa, ustalałyśmy o czym opowiem i zaraz dziennikarka wracała na antenę powtarzając za każdym razem: dzisiaj gościmy panią Irenę Brojek, która....

Mówiłam między innymi o swoich opowiadaniach kryminalnych, w których pozbyłam się swoich wrogów. I kolejne słowa pani redaktor brzmiały: gościmy dzisiaj Irenę Brojek, która wymordowała swoich wrogów. Nie dodała, że w opowiadaniach :0.

No to sobie już wyobrażam co się będzie działo po nadaniu tej rozmowy. Brygada antyterrorystyczna otacza cały budynek. Z dachu zjeżdżają młodzi, sprawni, przystojni bardzo sieriozni, nabuzowani przekonaniem, że dopadli seryjną morderczynię.

Już jeden wrocławianin w książce przyznał się do morderstwa, więc dlaczego historia nie mogłaby się powtórzyć?

Na pewno mi nie uwierzą, że wszyscy moi wrogowie żyją.

Tak więc po informacji kiedy rozmowa zostanie nadana przygotuję torbę z niezbędnymi rzeczami. I proszę nie przynosić mi do więzienia ani cebuli, ani czosnku! Raczej brzoskwinie :).

Oto krasnal na dowód, że tam byłam - w PR na ul. Karkonoskiej, oczywiście:

W czwartek spotkałam się z koleżanką i następnymi krasnalami:



sobota, 30 lipca 2016

Andrea Schacht – Szpieg w konfesjonale. Inst. Wydawn. Pax 2007

WSTĘP: „Dla Miry, która łagodnym mruczeniem inspirowała mnie do pracy i obficie zaopatrywała w myszy” – dedykacja

o autorce:

Andrea Schacht, urodziła się w 1956 roku. Była  inżynierem w przemyśle i pracowała jako konsultant. Autorka mieszka z mężem i  muzą - Cat Mira - w Bad Godesberg. Jej inspiracją są czworonożni przyjaciele.

O książce:

„Szpieg w konfesjonale” to powieść z pozoru historyczna, bo jej akcja toczy się w 1502 roku w klasztorze norbertanów w Knechtsteden (Niemcy).

Na początku powieści autorka wylicza bohaterów, z których najważniejsza i najpiękniejsza jest trzyletnia, trójkolorowa, zielonooka kotka Mirza.

 Poza nią bohaterami są ludzie i zwierzęta. Zakonnicy i cywile.

Dziedzic majątku, jego kompan diakon nielubiący kotów oraz służba. Także para bliźniąt malujących fresk w bazylice.

Zwierzęta to głównie koty, autorka podaje ich imiona i cechy charakteru. Jest leniwy kot z kuchni, dwa dzikusy ze stajni, zupełnie czarny kot o złotym sercu oraz pies.

Narratorką i spiritus movens a czasem deux ex machina jest kotka Mirza.

Po śmierci opiekunki zostaje przeniesiona do zakonnej biblioteki jako pogromczyni niszczących księgi myszy. Z obowiązku wywiązuje się bardzo dobrze, a że bystra jest nadzwyczaj pomaga ludziom w wyjaśnianiu i rozwikłaniu ich spraw.

A jest ich bez liku.

Mamy więc tu motyw syna marnotrawnego, przebieranek, nieślubnego dziecka zakonnika, ukrywanej tożsamości, rodzinnej zawiści prowadzącej aż do zbrodni, za pomocą psów czy podpalenia. Także ukrytego skarbu i wady wzroku.

Nie brak też wątku romansowego a nawet seksualnego, zarówno wśród ludzi jak i zwierząt, dzięki czemu Mirza rodzi się kocięta, a my pozostajemy z nadzieją, że będą równie mądre i pomocne ludziom jak matka.

Kotka przekazuje nam różnice między światem ludzi i zwierząt dziwiąc się niektórym naszym zwyczajom a najbardziej temu co księża uznają za grzech, a u zwierząt jest całkiem naturalne.

Jej stwierdzenia bywają zabawne, np.: „po to wymyślono śluby, żeby grzech przestał być grzechem”. Albo „Myślenie jednak bardzo męczy, drzemka zaś przynosi ukojenie”.

Używa też przekleństw jak: „szczurza kupa”, „mysie siki”.

Autorka przekazuje nam swoje poglądy – potępia nagminnie wtedy stosowane odpusty i handel relikwiami jako naciąganie naiwnych.

Poznajemy szczegóły z życia zakonnego – jak spano, jedzono, jak wyglądał ogród, stajnia, jak robiono zapasy czy leczono.

A także z życia dworu, jego właściciela i służby.

A, że to opowieść z pogranicza baśni mamy legendę o Źródle Dobrej Wróżki i cudownym krysztale z jej włosem dającym moc i chroniącym przed nieszczęściami.

Powieść składa się z wielu rozdziałów, większość z nich ma  dodatkowe określenia: rozdział przykry,  wietrzny, emocjonujący, pouczający, czy pełen odkryć.

Wszystko dobrze się kończy, więc polecam książkę nie tylko miłośnikom kotów.



sobota, 23 lipca 2016

„Subtelność” reż. Christian Vincent

WSTĘP: Sąd nie jest po to, aby ustalać prawdę, tylko po to, aby pokazać jak działa prawo

O filmie:

„Subtelność” na ubiegłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmów Fabularnych w Wenecji dostał nagrodę za scenariusz i dwie dla pary aktorskiej.

Zgadzam się z werdyktem co do aktorów natomiast do scenariusza mam zastrzeżenia.

Tytuł sugeruje, że będzie to opowieść o uczuciach.

Jednak dziewięćdziesiąt procent akcji to proces sądowy o zabójstwo siedmiomiesięcznego dziecka. Na ławie oskarżonych jest ojciec odmawiający zeznań, chociaż w trakcie przesłuchań na policji już się przyznał. Bardzo subtelny temat. Szczególnie, że drobiazgowo są rozpatrywane okoliczności śmierci dziecka.

Zobaczycie jak inną togę niż u nas nosi sędzia – do tego zresztą nawiązuje tytuł oryginalny filmu.

Także sposób wybierania sędziów przysięgłych, miejsce gdzie siedzą w trakcie procesu – inne niż w amerykańskim systemie.

Poznajemy te osoby w trakcie rozmów w pokoju narad i obiadu spożywanego w restauracji. Nie brak tam muzułmanki, której mąż próbował na policji załatwić zwolnienie żony z tego obowiązku.

Wśród tego grona jest lekarka Ditte (Sidse Babett Knudsen), która okazuje się dawną miłością sędziego Racine (Fabrice Luchini).

Teraz oboje są wolni  choć oczywiście po przejściach i z przeszłością.

Wątek ich ponownego spotkania i poznawania z trudem przebija się przez szczegóły z procesu sądowego, który starano się pokazać subtelnie. Ale czy  to jest możliwe gdy chodzi o sposób w jaki umarło dziecko – bo ojciec je kopnął lub uderzył drzwiami szafki.

Odniosłam wrażenie, że reżyser nie mógł się zdecydować jaki film kręci – o nieodpowiedzialnych młodych rodzicach (przesłuchanie matki dziecka to jedna z lepszych scen tego obrazu), czy o miłości kobiety i mężczyzny w średnim wieku.

Na szczęście Knudsen i Luchini grają świetnie. Mało ekspresyjnie, nie zalewają nas słowotokiem, grają raczej uśmiechem i spojrzeniami co daje wspaniały efekt i jest nader subtelne. Słusznie więc ci aktorzy zostali nagrodzeni.

 

 



sobota, 16 lipca 2016

"Lolo" reż. Julie Delpy, scenariusz J. Delpy, Eugene Grandval

WSTĘP: Nieodcięta w porę pępowina może grozić śmiercią lub kalectwem

Dwie 45 - letnie przyjaciółki Violetta(Julie Delpy) i Ariane (Karin Viard) na basenie w Spa rozmawiają oczywiście o facetach oraz intymnym pożyciu z nimi lub braku tegoż zajęcia.

Każda z pań ma kompletnie inny stosunek do własnego, dorosłego, już dziecka. Ariane uważa, że dziecko to wrzód na tyłku, Violetta ubóstwia i rozpuszcza synka o imieniu Eloi ( Vincent Lacoste) niemożebnie. Imię to przywodzi mi na myśl bohaterów książki "Wehikuł czasu" wiecznie młodych, bezmyślnych, leniwych i nieodpowiedzialnych.

W Biarritz Violetta poznaje Jean-Rene (Danny Boon) tyleż mało pięknego, co miłego i z poczuciem humoru.

Synek deklaruje uciechę z tego faktu ale postanawia zniszczyć związek, bo przecież on jest pępkiem świata swojej matki i tak ma zostać.

Pomysły synuś ma różne: od proszku uczulającego, przez tabletki potęgujące działanie alkoholu, bitwę na parasolki, gips na ręce, obciachowy strój, dwie nagie dziewczyny w łóżku i wirus komputerowy. Widać cel uświęca środki.

Lolo wszystkie swoje wyczyny skrzętnie opisuje w dzienniku nawet je ilustrując, albowiem jest zdolnym chłopczyną malarzyną.

Na szczęście córka Ariene jest przekupna i prawda wychodzi na jaw. A także wszystkie złe uczynki jakich Lolo dokonał od dzieciństwa.

Śmiejemy się często lecz warto zapytać podobnie jak klasyk: "z czego się śmiejecie?".

To film o toksycznych rodzinnych układach, o kobiecej przyjaźni,  potrzebie miłości, zaufania i bliskości. Także o wyrachowaniu, manipulacji i wykorzystywaniu.

Z ciekawostek: jest coś dla wielbicieli modowego hihg life`u - to udział Karla Lagerfelda.

Dobry film na letnią kanikułę.

 

 

sobota, 09 lipca 2016

„Chocolat” reż. Roschdy Zem

 

WSTĘP: Wytyczanie nowych szlaków nigdzie nie jest łatwe, ani w lesie, ani w życiu.

O filmie:

Początek filmu to koniec XIX wieku, miejsce akcji – północna Francja i nędzny cyrk w którym więcej artystów niż widzów. Właściciel poszukuje nowego artysty, którego występ zapewniłby frekwencję i dochody.

Wśród ekipy jest klaun George Footit (James Thieree), którego sława już przeminęła oraz czarnoskóry Kubańczyk Rafael Padilla (Omar Sy) występujący z małpą, udający kanibala i w ten sposób straszący publiczność.

Footit proponuje Rafaelowi stworzenie duetu. Dzięki jego pomysłom jest tak dobrze odbierany przez publiczność, że osiąga ogromny sukces w paryskim cyrku.

Tak zaczyna się opowieść o miłości i przyjaźni. O tym co bawiło publiczność w tamtych czasach. O cenie jaką płacą niektórzy artyści za sławę i sukces.

To film oparty na faktach autentycznych i dwóch bardzo różnych postaciach  – wysokim, ekspresyjnym i niedojrzałym Rafaelu oraz doświadczonym, introwertycznym i twórczym Georgu – klaunie z tajemnicą.

Każdy z tych aktorów jest klasą samą w sobie.

Niby bardziej widoczny jest wysoki, hałaśliwy Omar Sy ale wyciszony, oszczędnie używający środków wyrazu James Thieree doskonale wciela się w swoją rolę i przekonuje  do swojej postaci.

Obaj prawdziwi bohaterowie stworzyli duet jak na tamte czasy nowatorski, choć dzisiejszemu widzowi biały klaun kopiący czarnego to może być kontrowersyjny widok. Ale pamiętajmy, że to koniec XIX i początek XX wieku. Francja zniosła niewolnictwo dopiero w 1848 roku.

Reżyser jest Arabem, więc doskonale zna uprzedzenia rasowe z jakimi nawet dzisiaj borykają się artyści we Francji. Choć nie jest to film o rasizmie.

Ciekawostką jest fakt, że James Thierre to zarazem artysta cyrkowy jak i wnuk Charliego Chaplina, syn jego córki, która wraz z mężem stworzyła duet klaunów.

Na końcu filmu pokazano zarejestrowaną przez braci Lumiere scenkę odegraną przez prawdziwych Footita i Chocolata. Zobaczcie jak wyglądali naprawdę.

Scenariusz powstał na podstawie książki "Chocolat, clown negre" (2012) historyka Gérarda Noiriela, ale spotkanie czarnoskórego Rafaela Padilli (1865 lub 1868-1917), z brytyjskim klownem George'em Foottitem (1864-1921) były nieco inne niż te przedstawione na ekranie.

Bardzo polecam.

 



sobota, 02 lipca 2016

 We wtorki można, bez opłaty za wstęp, obejrzeć stałą wystawę w Pawilonie Czterech Kopuł gdzie mieści się Muzeum Sztuki Współczesnej.

Budynek wzniesiono w 1912 roku według projektu architekta Hansa Polziga. Zbudowano je (wraz z Halą Stulecia) na potrzeby Wystawy Stulecia w 1913 roku.

W 1948 był jednym z miejsc ekspozycji Wystawy Ziem Odzyskanych a od 1953 roku mieściła się tam Wytwórnia Filmów Fabularnych. Dobrze było ale się skończyło i Wytwórni nie ma a pomieszczenia niszczały. W 2009 roku przekazano je Muzeum Narodowemu, lata 2013-2015 to czas remontu wnętrz.

To link do ich strony: http://pawilonczterechkopul.pl/pl/

Wystawę zwiedzać można pojedynczo, parami lub grupowo i wtedy można liczyć na profesjonalnego przewodnika.

Z powodu lekkiego skrzywienia zainteresowań osobistych szukałam motywu książki i kota. I znalazłam:

Zdjęcia innych dzieł umieściłam na swoim facebookowym profilu. Zapraszam.


sobota, 25 czerwca 2016

Jacek Inglot – Wypędzony. Breslau - Wrocław 1945. Instytut Wydawniczy Erica 2012

WSTĘP: „Reguły gry w powojennym świecie przypominały ruletkę. Zwłaszcza tu, w Breslau, królował przypadek.

O autorze:

Jacek Inglot urodził się 1 czerwca 1962 roku w Siedlcu Trzebnickim. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie we Wrocławiu. Potem pracował jako nauczyciel w I LO we Wrocławiu.

Zadebiutował w połowie lat 80-tych XX wieku na łamach pism o tematyce fantastycznej.

Wydał powieści „Inquisitor”, „Quietus”, zbiór opowiadań „Bohaterowie do wynajęcia” i baśń fantasy „Eri i smok”.

Napisał też powieść o tematyce współczesnej pt. „Porwanie Sabinek”.

O książce:

Napisano parę książek o Festung Breslau, są też wspomnienia opowiadające losy Polaków w powojennym Wrocławiu.

„Wypędzony” to chyba jedyna powieść skupiająca się na czasie gdy miasto to jeszcze nie był Wrocław, a już nie Breslau.

Akcja książki zaczyna się w czerwcu 1945 roku. Głównym bohaterem jest Jan Korzycki  AK-owiec, który uciekł z więziennego transportu. W retrospekcji dowiadujemy się jak wpadł w łapy UB, w jaki sposób go przesłuchiwanego,  dlaczego udało mu się uciec i dzięki komu dostał fałszywe dokumenty.

Ziemie Zachodnie przez propagandę nazywane „odzyskanymi” (ostatnio należały do Polski w XIII wieku) i bezhołowie tam panujące sprzyjały ludziom, którzy chcieli odciąć się od przeszłości i wszechwładnego Urzędu Bezpieczeństwa.

Ale na krótko. Dlatego też Korycki zostaje milicjantem i zakłada posterunek w okolicy placu Grunwaldzkiego mając zapewne nadzieję, że pod latarnią najciemniej.

Do Wrocławia i na Dolny Śląsk masowo jechali szabrownicy, choć i tak najwięcej kradli Rosjanie.

Tworzyły się bandy przestępcze, także polsko-rosyjskie, czy rosyjsko-niemieckie, bezwzględnie rabujące wszystko i wszystkich.

W mieście pozostali jeszcze rdzenni mieszkańcy – ok. 200 tysięcy przekonani, że lada chwila wybuchnie trzecia wojna i skończy się ta sowiecka nawałnica. Ku ich rozpaczy zaczęto masowe wywózki, opisane szczegółowo, z drastycznymi scenami. Żądni władzy politycy nigdy nie liczą się z pojedynczymi ludźmi.

Autor przeczytał wiele wspomnień pionierów wrocławskich i na ich podstawie stworzył obraz miasta tuż po wojnie: „To miasto było jednym wielkim grobem”. Dominował smród spalenizny i rozkładających się trupów oraz szczury.

Dotychczasowi i nowi mieszkańcy radzili sobie jak mogli, aby nie umrzeć z głodu. Powstały więc targowiska zwane szaberplacami.

Korzycki wędruje po mieście dzięki czemu poznajemy stan różnych budowli – kościołów, hotelu Monopol, opery, pomników. „Całe miasto w proszku a te cholerne Prusaki na cokołach nietknięte – stwierdza kolega bohatera.

Polskie władze w postaci prezydenta i milicji  próbowały zapanować nad bandami szabrowników, w tym także Rosjanami – jak im się to udawało przeczytacie w książce.

Nie obyło się bez wątku romansowego ale bez happy endu choć się zapowiadał.

Sporą wadą książki jest to, że autor podaje tylko niemieckie nazwy ulic, trudno więc zorientować się gdzie akcja się toczy.

Na okładce książki napisano „Śledztwo w powojennym Wrocławiu” a to przecież nie jest kryminał.

Inglot na końcu informuje czytelników: „Nie chodziło mi jednak o dokumentalną relację, lecz o literacki rozrachunek z tamta epoką – gdy po upadku hitlerowskiej twierdzy zanikał Breslau – a rodził się Wrocław.

Polecam do przeczytania „Wypędzonego”, a potem „Dom tęsknot” Piotra Adamczyka. Opowiadają one o  Wrocławiu , w różny sposób ale obie zawierają wiele nieznanych nam faktów.

 



sobota, 18 czerwca 2016

Stefan Chwin - Panna Ferbelin, Wydawn. TYTUŁ Gdańsk 2016

 

WSTĘP: "...walka z ludźmi o władzę daje tak silne złudzenie intensywności życia, że nie mamy czasu na rozpacz".

O autorze: 

Stefan Chwin to polski powieściopisarz, krytyk literacki, eseista, historyk literatury, grafik związany z Gdańskiem, doktor habilitowany, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Gdańskiego na Wydziale Filologicznym. Laureat nagrody im. Andreasa Gryphiusa - jednego z najważniejszych niemieckich wyróżnień literackich.

O książce:

Gdańsk w tej książce Chwina to Danzig na początku XX wieku. Autor nie napisał jednak powieści historycznej. To raczej autorska wizja tego miasta i jego mieszkańców.

Tutaj fakty autentyczne mieszają się z faktami bliskimi prawdy a czasem bardzo dalekimi. Jednak, aby nas przekonać do swojej wizji podaje szczegóły topografii miasta ? mieszając nazwy polskie i niemieckie.

Prowadzi nas ulicami obok kwiaciarni pani Helstein, kawiarni Mayersa, opisuje wnętrza domów gdzie mieszkają ludzie o różnym statusie materialnym.

Tytułowa panna Ferbelin ma na imię Maria i jest nauczycielką w prywatnych domach, tutaj uczy syna prokuratora Hammelsa komendanta miasta.

To czas kryzysu ale daje się jej załatwić rządowe zlecenie dla ojca stolarza na wykonanie szubienic.

I tu pojawia się motyw śmierci przewijający się przez całą książkę.

Kobieta umiera zaraz po narodzeniu dziecka. Ojciec i syn są w nieustannej traumie po tym wydarzeniu.

Co nie przeszkadza, aby tatuś kazał chłopcu zastrzelić rannego psa. Okrutna to scena.

??wszystko zostanie pożarte przez śmierć. Śmierć pożre wszystko, całą Ziemię i kosmos.?

Motyw śmierci łączy się też z innym bohaterem Kurtem Niemandem, który wprawdzie jest traserem w stoczni ale po pracy staje się Nauczycielem z Neustadt głoszącym na wzgórzu, że Bóg nie potrzebuje pośredników a robotnicy powinni walczyć o większe płace. Chodzi po wodzie, wskrzesza zmarłych, uzdrawia chorych. Przez swych uczniów nazywany jest Mistrzem.

Zostaje zatrzymany przez władze i biczowany w piwnicach policyjnych.

Kłania się ?Mistrz i Małgorzata? choć tu jest Mistrz i Maria.

A, że to Gdańsk i stocznia to Chwin nie odmówił sobie opisania strajku nawiązującego do wydarzeń z lat 1970 i 1980. Tyle, że w książce robotnicy mają tylko jedno żądanie: pięciogodzinny dzień pracy co dla mnie jest kpiną z dwudziestu jeden postulatów z 1980 roku. A nazwę "Solidarność" autor przerobił na "Braterstwo".

Mamy w książce także wątek miłosny a nawet sensacyjny, bo miłość nie tylko wszystko wybaczy ale posunie się o wiele dalej, aby uwolnić ukochanego z łap oprawców.

Nie obyło się bez aktualnego wątku ataków terrorystycznych i walki o władzę.

Czyli dla każdego coś niemiłego.

Jednak, mimo wielu celnych przemyśleń jak:

 "Brakuje nam bliskich więzi, szczerości i harmonii?,

"...każdy człowiek jest własnością tych, którzy sprawują władzę..., bo w każdym państwie każdy może zostać w dowolnej chwili wyciągnięty nocą z własnego łóżka przez chłopców na posyłki i wywieziony w nieznane miejsce?

książkę czyta się opornie, także dlatego, że dialogi nie są oddzielone od narracji i opisów. Według mnie zabrakło redaktora, który ośmieliłby się przeredagować tekst.

W internecie przeczytałam, że autor powiela tu wątki ze swoich poprzednich książek. I to nie jest zaleta.

Polecam tylko wytrwałym czytelnikom.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek