O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
sobota, 24 września 2016

Charlotte Link – Ciernista róża, Wydawn. Sonia Draga, 2014

WSTĘP: „Chwile szczęścia się w życiu zdarzają ale nie zostają na długo”

O autorce:

 Charlotte Link urodziła się 5 października 1963 roku we Frankfurcie nad Menem.

Jest autorką siedemnastu powieści, na podstawie kilku z nich zrealizowano seriale telewizyjne.

W 2007 roku dostała nagrodę Golden Feder.

Mieszka z rodziną w Wiesbaden.

O książce:

Akcja „Ciernistej róży” toczy się na różnych płaszczyznach czasowych  i w różnych miejscach ale głównie na jednej z Wysp Normandzkich – Guernsey.

Leżą one na Kanale La Manche blisko wybrzeża Normandii,  głową państwa jest brytyjska królowa.

 W 2012 roku było tam 164 tysiące mieszkańców – osiadłych na ośmiu wyspach.

W czasie II wojny światowej wyspy były okupowane przez Niemców co negatywnie wpłynęło na losy wielu mieszkańców. Podobnie jak w wielu podbitych krajach.

Autorka jest Niemką i ciekawa jestem co wpłynęło na jej decyzję opisania faktów dotyczących tamtego czasu. Może przodek – nazista z niechlubną przeszłością?

Główną bohaterką powieści jest Beatrice Shaye, współcześnie (1999 rok) 77-letnia,  mieszkająca w kamiennym domu po rodzicach na skraju wsi. Jej towarzyszką życia od 60 lat jest Helene Feldman, dziesięć lat od niej starsza.

W dodatku towarzyszką niedobrowolną, bo Beatrice jej nie lubi i trudno się temu dziwić. Dlaczego tak się stało?

Tę psychologiczną zagadkę autorka wyjaśnia opisując czas II wojny światowej gdy Helene wraz z mężem Erichem Feldmanem bezprawnie (bo zwycięzcy zawsze biorą co chcą) zamieszkali w domu rodziców Beatrice. Ona miała wtedy 11 lat, jej rodzice w wojennej zawierusze popłynęli, jak 20 tysięcy mieszkańców tych wysp, do Anglii.

Wojny i rewolucje często powodują, że  władzę mają ludzie chorzy, uzależnieni, bez  oporów wykorzystujący swoje stanowisko, w tym psychopaci. Taki był mąż Helene. Nikogo nie oszczędzał łącznie z żoną.

Kto ma władzę ten ma rację – naziści tak uważali i nie zważając na nic mordowali, grabili, znęcali się bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Wojna to nie tylko śmierć na polu bitwy, to przede wszystkim cierpienia cywilnej ludności. I to także Link opisuje.

Po wojnie Beatrice, mimo ukończonych studiów, wraca na wyspę i choć bardzo tego nie lubi zarabia hodując róże.

„Z pewnymi rzeczami człowiek nie może nigdy się pogodzić”. „Pewne wspomnienia są jak klej błyskawiczny, nie sposób ich się pozbyć, choćby nie wiem co”.

Pozostali bohaterowie też nie są szczęśliwi. Prawie każdy z nich to ciernista róża.

Syn Beatrice bez wzajemności kocha o wiele młodszą kobietę co skutkuje nałogiem.

Niemka Karin jest ciągle na lekach, bo ma ataki paniki paraliżujące każde jej działanie. Mąż zamiast pomóc nieustannie ją poniża.

Kevin ogrodnik i gej jest w ciągłych finansowych tarapatach co doprowadza do zgubnych decyzji.

Helen manipuluje otoczeniem za pomocą narzekania, a Maja wyglądem i brakiem zahamowań.

Toksyczni ludzi, toksyczne związki i układy dominują w życiu bohaterów, co skutkuje morderstwem. W dodatku niewyjaśnionym przez policję ale dowiadujemy się  kto i dlaczego zabił starszą panią.

Ponuro jest przez całą powieść. Widocznie jednak autorka się zreflektowała, bo na końcu mamy małą i dość nieprawdopodobną nutkę optymizmu.

Jedynym pozytywnym elementem w tej powieści jest przyroda kojąca czasem traumy bohaterów.

Ta książka to połączenie powieści psychologicznej, historycznej i kryminalnej.

A  że jest sprawnie napisana i tłumaczona więc polecam.

 

 



sobota, 17 września 2016

Dzisiaj z tej książeczki kilka cytatów:


Przed nieszczęśliwym, ach, wszystko ucieka,

Jakby przed straszydłem z piekła.

***********************************************

Zgraja motylów, co pod niebem lata,

Nie szuka w dole zranionego brata.

**********************************************

Serce nie sługa, nie zna, co to pany,

I nie da się przemocą okuwać w kajdany.

********************************************

Zwyczaj honorowy:

Nim przyjdzie do zabójstwa, naprzód się przywitać.

**********************************************

W najweselszym zebraniu niech się kilku gniewa,

Zaraz ich ponurość na resztę rozlewa.

**********************************************

Co z przyrodzenia związał łańcuch złoty

Wszystko rozerwie nienawiść narodów.

*********************************************

Własne tylko upodlenie ducha

Ugina wolnych szyję do łańcucha.




sobota, 10 września 2016

Sławomir Koper – Kobiety władzy PRL, Wydawn. Czerwone i Czarne 2012

WSTĘP: „Kobiety władzy PRL” to pierwsza książka z cyklu poświęconego elitom PRL, który trwał od 22 lipca 1944 do 4 czerwca 1989 roku.

O autorze:

Sławomir Koper urodził się 21 listopada 1963roku w Warszawie. Ukończył studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego.

Autor książek historycznych, publicysta, radiowy i telewizyjny ekspert historyczny.

Napisał m.in.: Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej,
Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczypospolitej,
Kobiety w życiu Mickiewicza i wiele innych.

O książce:

Pozycja ta  składa się z jedenastu rozdziałów, zaczyna krótkim „Od autora”, a kończy przypisami i bibliografią.

Sylwetki opisanych pań można podzielić na samodzielne i te przedstawione na tle swego męża lub partnera.

Tytuł rozdziału często sugeruje w jaki sposób funkcjonowała dana bohaterka.

Autor chronologicznie podszedł do sprawy – zaczął od Wandy Wasilewskiej – rozdział „Ulubienica Stalina”, a kończy na żonach Mieczysława Rakowskiego.

Po drodze mamy: pisarki – Zofia Nałkowska i Maria Dąbrowska (choć i Wanda Wasilewska popełniła parę książek), aktorki – Nina Andrycz i Elżbieta Kępińska, skrzypaczkę – Wanda Wiłkomirska, działaczki – Małgorzata Fornalska (także Wasilewska), ubecką sadystkę – Julia Brystygierowa, żony przy mężu – Zofia Gomułkowa i Stanisława Gierkowa, Anna Iwaszkiewicz, choć ta ostatnia była nie tylko żoną i matką. Zabrakło rozdziału o pani Jaruzelskiej.

Jednak to nie wszystkie panie wyróżnione zainteresowaniem władców PRL, bo rzadko który z tych panów opierał się wdziękom niewieścim, szczególnie tym, które były na wyciągnięcie ich ręki. Zdarzały się też nieślubne dzieci.

To oczywiście jest trochę plotkarska książka ale też podaje ona często nieznane fakty z życia nie tylko kobiet ale i pierwszych sekretarzy PZPR oraz PRL-owskich premierów. To w jaki sposób żyli, bawili się, gdzie wypoczywali i leczyli się.

Opisuje  życie towarzyskie i oficjalne partyjnej elity i  wzorce z których korzystali, bo musieli.

 W jakich rezydencjach mieszkali i przez kogo byli obsługiwani – kucharzy, krawców, fryzjerów.

Czyli jak sobie żyli lekko, łatwo i przyjemnie w kraju biednego proletariatu i inteligencji też nie za bogatej. Gdybyż tylko nad nimi nie wisiał sierp i młot.

Oraz niewdzięczny, prawie co dekadę, strajkujący naród.

Publikacja ta zarówno potwierdza jak i obala powszechne opinie i stereotypy.

Jeśli ktoś myśli o Wasilewskiej, że była tylko prymitywną komunistyczną działaczką to  ze zdziwieniem przeczyta, że ukończyła studia polonistyczne na UJ-cie i obroniła doktorat.

Nie brakuje w książce szczegółów dotyczących wyglądu pań (jedna z pisarek miała zeza), ich życia intymnego i czy na pewno wszystkie były hetero.

Podano ile mieli dzieci i czy ojcowie potrafili zadbać o rodzinę. 

Koper prostuje tu brązownicze wspomnienia synów Bieruta i Gierka – lepiej milczeć niż kłamać, bo kłamstwo ma krótkie nogi. Potomkowie jednak byli pewni, że kłamstwo napisane i wydrukowane staje się prawdą. I to się im nie udało.

Nie jest to książka potępiająca czy hagiograficzna – autor podaje wady i zalety (jeśli takie były) omawianych postaci.

Materiał zawarty w tej publikacji  opiera się na wielu źródłach – biografiach, wspomnieniach, dziennikach, listach, wywiadach (np. „Oni” T. Torańskiej) i artykułach, które licznie zacytowano.

Polecam.

 

 

 

 

sobota, 03 września 2016

„Jak zostać kotem” reż. Barry Sonnenfeld

WSTĘP: Miłość wymaga poświęceń

O filmie:

Multimilioner Tom Brand (Kevin Spacey) musi stale udowadniać sobie i innym, że jest najlepszy.  Dowodem na to ma być najwyższy budynek na świecie. Każdy ma taką zabawkę na jaką go stać.

Nie ma czasu dla rodziny – pierwszą żonę zdradzał z linią lotniczą, obecną z wieżowcem.

Syna z pierwszego małżeństwa z którym współpracuje ciągle poniża i obraża.

Zbliżają się urodziny córki, która zamiast drogiego przedmiotu zażyczyła sobie kota.

A mister Brand nie znosi tych zwierząt.

Los w postaci nietypowego sprzedawcy w sklepie zoologicznym mści się okrutnie i umieszcza Toma w ciele kota.

Co się biedak namęczy i natrudzi, aby przekonać swoich bliskich, że jest mężem i ojcem. A to wypije karafkę alkoholu, a to nasika do markowej torebki poprzedniej żony. Najdziksze swawole jednak nie przynoszą efektu.

Nieoczekiwana zamiana miejsc ma zmienić charakter nastawionego tylko na siebie sobka.

W filmie mamy też uzależnienie młodego pokolenia od portali społecznościowych.

Także  rywalizację i podstępne knowania w korporacji prowadzące do wysiudania prezesa ze stołka.

I trochę magii, bo koty magicznymi zwierzętami są.

Dodatkową atrakcją jest dubbing – głos kota Puszka jest głosem aktora Tomasza Kota.

Dożywocie w kocie? Dlaczego nie?

To film familijny, więc prosty w fabule i przesłaniu ale miłośnicy kotów na pewno z przyjemnością go obejrzą.



sobota, 27 sierpnia 2016

Jacek Inglot – Porwanie Sabinek, Wydawn. Otwarte Kraków 2008

WSTĘP: „Nie tak miało być. …Pragnęliśmy po prostu normalnego życia, żadnych tam cudów  czy gwiazdki z nieba. Żeby było normalnie, bez podłości, bez przymusu, tak po ludzku, z dobrej woli, porządnie i uczciwie”.

O autorze:

Jacek Inglot urodził się 1 czerwca 1962 roku w Siedlcu Trzebnickim. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie we Wrocławiu. Potem pracował jako nauczyciel w I LO we Wrocławiu.

Zadebiutował w połowie lat 80-tych XX wieku na łamach pism o tematyce fantastycznej.

Wydał powieści „Inquisitor”, „Quietus”, zbiór opowiadań „Bohaterowie do wynajęcia” i baśń fantasy „Eri i smok”.

Napisał też powieść „Wypędzony”.

O książce:

Sabinki w tej powieści to dziewczyny najczęściej z rodzin wielodzietnych, mieszkające w  miasteczku lub na wsi, gdzie  nie ma dla nich pracy.

Korzystają z tego handlarze żywym towarem zatrudniający naganiaczy i przewoźników, którzy werbują naiwne młode kobiety.

Zgadzają się one jechać z obcym mężczyzną do Niemiec w nadziei na dobre zarobki i lepsze jutro.

Takim dostarczycielem jest narrator, który zabiera ofiary z umówionego miejsca w Polsce, przewozi do Hamburga i oddaje w łapy bezwzględnych handlarzy. Pobiera wynagrodzenie i nie interesuje się dalszym losem dziewcząt.

Ale do pewnego momentu.

Według mitu to Rzymianie za czasów Romulusa z sabińskich osiedli  uprowadzili dziewczęta, bo brakowało im kobiet.

Na książkę składają się trzy wątki:

Pierwszy to relacja z podróży do Hamburga.

 Drugi zawiera wspomnienia narratora z czasów pierwszej „Solidarności” i stanu wojennego.

 Trzeci to opis naszego kraju i ludzi po zmianie ustroju.

Obecny dostarczyciel Sabinek (inaczej zwanych koziołkami – czyżby od Koziołka Matołka?) w  stanie wojennym przybrał pseudonim „Kordian”. To bohater dramatu Słowackiego, który wciąż przegrywa ale jest wierny swoim ideałom.

Ta romantyczna postawa wpływa na zachowanie bohatera - po 1989 roku nie umie odnaleźć się w nowej rzeczywistości.

Według niego kraj zdominowali „nowi ludzie”, którzy „Myśleli wyłącznie o kasie, szmalu, mamonie – jak diabetyk o słodyczach. Nic więcej ich nie obchodziło, dla swojego fetysza byliby gotowi zrobić wszystko, nie licząc się z nikim i z niczym”.

Bohater wyrzucany z kolejnych wydawnictw,  gdy wydał już wszystkie pieniądze, spotyka diabła kusiciela w postaci dawnego kolegi, przyjmuje jego propozycję i staje się przewoźnikiem zdesperowanych dziewczyn.

Swojej kochance na pytanie po co było to wszystko: „Solidarność” i konspiracja odpowiada: „Nie pytaj żołnierza, co się stało ze sprawą, o którą walczył. Zwłaszcza gdy sprawa ta została przegrana”.

I samokrytycznie stwierdza: „Miałem być bohaterem a zostałem skurwielem”.

Jednak nie zaznaje spokoju, bo sumienie w postaci ducha zmarłego przyjaciela ciągle mu uświadamia jaki jest podły.

Mamy więc w tej powieści trochę historii najnowszej, choć nie wszystkie podane fakty się zgadzają.

Bohatera romantycznego nie umiejącego się pogodzić z tym, że świat i ludzie nie są idealni.

Także opis świata mediów ze szczególnym uwzględnieniem wydawnictw.

Oraz socjologiczne spojrzenie na Polskę po zamknięciu fabryk i likwidacji PGR-ów.

A także teorię spiskową – czego dotyczy przeczytacie w książce.

Duch przyjaciela mówi narratorowi: „Świat nie potrzebuje bohaterów, lecz ludzi po prostu przyzwoitych”.

Polecam.

 



sobota, 20 sierpnia 2016

 Kim był Oscar Wilde można dowiedzieć się z wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Oscar_Wilde

"Aforyzmy są doskonała ucieczką przed gadulstwem i frazeologią, mętnością i tasiemcowatością myśli współczesnej" - tak napisał w przedmowie do książeczki: "Wilde - aforyzmy" Marian Dobrosielski, który aforyzmy przetłumaczył i dokonał wyboru.

Wikipedia podaje:

Aforyzm - złota myśl, sentencja, maksyma, gnoma, apoftegmat; zwięzła, lapidarna, przeważnie jednozdaniowa wypowiedź, wyrażająca ogólną prawdę filozoficzną lub moralną, w sposób zaskakujący i błyskotliwy.

Oto kilka z nich:

"Prawdziwą tragedią ludzi ubogich jest to, że nie mogą sobie na nic innego pozwolić jak tylko na samozaparcie".

"Znać dobrze swoich przyjaciół jest bardzo niebezpiecznie".

"Człowiek naprawdę posiada tylko to, co jest w nim".

"Egoizm nie polega na tym, iż żyje się tak, jak się chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy".

"Kiedy powaga starzeje się, przekształca się w tępotę".

"Mężczyźni starzeją się, lecz nigdy nie stają się lepszymi".

"Potrafię wszystkiemu się oprzeć - z wyjątkiem pokusy".

"Śmiech nie jest wcale złym początkiem przyjaźni, a na pewno jej najlepszym zakończeniem".

"Czasami myślę, że Bóg tworząc człowieka przecenił nieco swoje zdolności".

"Umieć żyć to najrzadziej spotykana rzecz na świecie. Większość ludzi tylko egzystuje"



sobota, 13 sierpnia 2016

Zygmunt Miłoszewski – Bezcenny, Wydawn. WAB 2013

WSTĘP: „Sztuka to kłamstwo, które pozwala nam poznać prawdę” Pablo Picasso

O autorze:

Zygmunt Miłoszewski urodził się 8 maja 1976 roku w Warszawie. Debiutował w 2005 roku powieścią „Domofon”.

Napisał cykl kryminałów, których głównym bohaterem jest prokurator Szacki (Uwikłanie, Ziarno prawdy, Gniew). W 2007 i 2011 roku zostały uznane za najlepsze polskie kryminały.

Książki Miłoszewskiego zostały przetłumaczone na wiele języków i wydane za granicą.

Sfilmowano w Polsce „Uwikłanie”.

O książce:

Bezcenny to obraz Rafaela „Portret młodzieńca”, który nam skradziono w czasie II wojny światowej i do dzisiaj nie wiadomo gdzie się znajduje.

Głównymi bohaterami powieści są cztery niebanalne osoby:

- dr Zofia Lorentz, 34 lata, historyk sztuki, drobna blondynka.

- Lisa Tolgfors – 50 lat, Szwedka, międzynarodowa złodziejka dzieł sztuki, poliglotka, pseudonim Ronja (córka rozbójnika).

- Karol Boznański – wysoki brunet, polski marszand, niegdyś związany z Zofią.

- Anatol Gmitruk – 40 lat, major, komandos, równie brzydki co skuteczny.

Zofia Lorentz na zebraniu organizacyjnym robi trójce wspólników wykład (przydługi niestety) na temat grabieży polskich dzieł sztuki jakich dokonywali Niemcy, w dodatku Rosjanie oraz Amerykanie sobie też nie żałowali. Do dzisiaj nie odzyskaliśmy 60 000 dzieł.

„Najgorzej było w czasie powstania [warszawskiego]. Niemcy dostali małpiego rozumu, wpadali do muzeum jak do darmowego sklepu z pamiątkami”.

Początek powieści to rok 1944 i 1946.

Jednak przede wszystkim akcja toczy wokół działań czwórki bohaterów w Polsce, USA, Szwecji i na Ukrainie.

Najbardziej brawurowa odbywa się w Stanach gdzie mieli nadzieję na odzyskanie (choć nielegalne, do tego właśnie była potrzebna Lisa, która nie zawahała się, dla dobra sprawy, pracować nago) Rafaela.

W Szwecji też było nieźle – musieli nocować w szopie przy zoo pełnym siana zużytego przez tygrysy. Paleta woni zapewne była zwalająca z nóg ale nie mieli innego wyjścia.

Autor korzysta z okazji i zapoznaje czytelnika ze swoją opinią na temat premiera, ministra kultury oraz pisma „Polityka”.  Wypowiada się także na temat twórczości uznanych pisarzy. I nie są to pochlebstwa. Przypominam, że książkę wydano w 2013 roku.

Nie odpuścił też marszandom i całemu rynkowi dzieł sztuki gdzie według niego królują lewe aukcje, zły gust, mody medialne i tym podobne zjawiska.

Miłoszewski opisuje nie tylko z losy polskich dzieł sztuki ale i sposoby ich chronienia przed złodziejami.

„…niektóre wiejskie chałupy są lepiej zabezpieczone niż polskie muzea” – nie brzmi to optymistycznie.

Poza wątkiem poszukiwania dzieł sztuki, bo na jednym portrecie się nie skończyło, mamy teorię spiskową, terroryzm górski, ekologiczne gospodarstwo jednego z bohaterów, zawodowego zabójcę oraz amerykańskiego biznesmena prowadzącego fundację przyznającą nagrody literackie, finansującego biblioteki i programy propagujące czytelnictwo. Ten ostatni bardzo mi się podoba.

Atrakcji i pomysłów w książce jest wiele, między innymi  więzienna wersja języka polskiego używana przez Lisę.

Niestety zabrakło książce ręki dobrego redaktora. Bo są tu powtórzenia tych samych informacji, a nawet cudowna przemiana makowca w sernik w trakcie jednej sceny.

Jeśli komuś to nie przeszkadza to polecam.

 

 

 

 

 

 

 



sobota, 06 sierpnia 2016

Nie przeczytałam żadnej książki, nie obejrzałam filmu, więc wpis będzie o mnie. Rozczarowanych przepraszam. :)

W środę w Polskim Radiu Wrocław robiłam przed mikrofonem za przykład dla seniorów, którzy po przejściu na emeryturę  czują się zagubieni z powodu braku codziennych obowiązków.

Rozmowa/wywiad polegała na tym, że ja mówiłam o jednym ze swoich zajęć, potem była króciutka przerwa, ustalałyśmy o czym opowiem i zaraz dziennikarka wracała na antenę powtarzając za każdym razem: dzisiaj gościmy panią Irenę Brojek, która....

Mówiłam między innymi o swoich opowiadaniach kryminalnych, w których pozbyłam się swoich wrogów. I kolejne słowa pani redaktor brzmiały: gościmy dzisiaj Irenę Brojek, która wymordowała swoich wrogów. Nie dodała, że w opowiadaniach :0.

No to sobie już wyobrażam co się będzie działo po nadaniu tej rozmowy. Brygada antyterrorystyczna otacza cały budynek. Z dachu zjeżdżają młodzi, sprawni, przystojni bardzo sieriozni, nabuzowani przekonaniem, że dopadli seryjną morderczynię.

Już jeden wrocławianin w książce przyznał się do morderstwa, więc dlaczego historia nie mogłaby się powtórzyć?

Na pewno mi nie uwierzą, że wszyscy moi wrogowie żyją.

Tak więc po informacji kiedy rozmowa zostanie nadana przygotuję torbę z niezbędnymi rzeczami. I proszę nie przynosić mi do więzienia ani cebuli, ani czosnku! Raczej brzoskwinie :).

Oto krasnal na dowód, że tam byłam - w PR na ul. Karkonoskiej, oczywiście:

W czwartek spotkałam się z koleżanką i następnymi krasnalami:



sobota, 30 lipca 2016

Andrea Schacht – Szpieg w konfesjonale. Inst. Wydawn. Pax 2007

WSTĘP: „Dla Miry, która łagodnym mruczeniem inspirowała mnie do pracy i obficie zaopatrywała w myszy” – dedykacja

o autorce:

Andrea Schacht, urodziła się w 1956 roku. Była  inżynierem w przemyśle i pracowała jako konsultant. Autorka mieszka z mężem i  muzą - Cat Mira - w Bad Godesberg. Jej inspiracją są czworonożni przyjaciele.

O książce:

„Szpieg w konfesjonale” to powieść z pozoru historyczna, bo jej akcja toczy się w 1502 roku w klasztorze norbertanów w Knechtsteden (Niemcy).

Na początku powieści autorka wylicza bohaterów, z których najważniejsza i najpiękniejsza jest trzyletnia, trójkolorowa, zielonooka kotka Mirza.

 Poza nią bohaterami są ludzie i zwierzęta. Zakonnicy i cywile.

Dziedzic majątku, jego kompan diakon nielubiący kotów oraz służba. Także para bliźniąt malujących fresk w bazylice.

Zwierzęta to głównie koty, autorka podaje ich imiona i cechy charakteru. Jest leniwy kot z kuchni, dwa dzikusy ze stajni, zupełnie czarny kot o złotym sercu oraz pies.

Narratorką i spiritus movens a czasem deux ex machina jest kotka Mirza.

Po śmierci opiekunki zostaje przeniesiona do zakonnej biblioteki jako pogromczyni niszczących księgi myszy. Z obowiązku wywiązuje się bardzo dobrze, a że bystra jest nadzwyczaj pomaga ludziom w wyjaśnianiu i rozwikłaniu ich spraw.

A jest ich bez liku.

Mamy więc tu motyw syna marnotrawnego, przebieranek, nieślubnego dziecka zakonnika, ukrywanej tożsamości, rodzinnej zawiści prowadzącej aż do zbrodni, za pomocą psów czy podpalenia. Także ukrytego skarbu i wady wzroku.

Nie brak też wątku romansowego a nawet seksualnego, zarówno wśród ludzi jak i zwierząt, dzięki czemu Mirza rodzi się kocięta, a my pozostajemy z nadzieją, że będą równie mądre i pomocne ludziom jak matka.

Kotka przekazuje nam różnice między światem ludzi i zwierząt dziwiąc się niektórym naszym zwyczajom a najbardziej temu co księża uznają za grzech, a u zwierząt jest całkiem naturalne.

Jej stwierdzenia bywają zabawne, np.: „po to wymyślono śluby, żeby grzech przestał być grzechem”. Albo „Myślenie jednak bardzo męczy, drzemka zaś przynosi ukojenie”.

Używa też przekleństw jak: „szczurza kupa”, „mysie siki”.

Autorka przekazuje nam swoje poglądy – potępia nagminnie wtedy stosowane odpusty i handel relikwiami jako naciąganie naiwnych.

Poznajemy szczegóły z życia zakonnego – jak spano, jedzono, jak wyglądał ogród, stajnia, jak robiono zapasy czy leczono.

A także z życia dworu, jego właściciela i służby.

A, że to opowieść z pogranicza baśni mamy legendę o Źródle Dobrej Wróżki i cudownym krysztale z jej włosem dającym moc i chroniącym przed nieszczęściami.

Powieść składa się z wielu rozdziałów, większość z nich ma  dodatkowe określenia: rozdział przykry,  wietrzny, emocjonujący, pouczający, czy pełen odkryć.

Wszystko dobrze się kończy, więc polecam książkę nie tylko miłośnikom kotów.



sobota, 23 lipca 2016

„Subtelność” reż. Christian Vincent

WSTĘP: Sąd nie jest po to, aby ustalać prawdę, tylko po to, aby pokazać jak działa prawo

O filmie:

„Subtelność” na ubiegłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmów Fabularnych w Wenecji dostał nagrodę za scenariusz i dwie dla pary aktorskiej.

Zgadzam się z werdyktem co do aktorów natomiast do scenariusza mam zastrzeżenia.

Tytuł sugeruje, że będzie to opowieść o uczuciach.

Jednak dziewięćdziesiąt procent akcji to proces sądowy o zabójstwo siedmiomiesięcznego dziecka. Na ławie oskarżonych jest ojciec odmawiający zeznań, chociaż w trakcie przesłuchań na policji już się przyznał. Bardzo subtelny temat. Szczególnie, że drobiazgowo są rozpatrywane okoliczności śmierci dziecka.

Zobaczycie jak inną togę niż u nas nosi sędzia – do tego zresztą nawiązuje tytuł oryginalny filmu.

Także sposób wybierania sędziów przysięgłych, miejsce gdzie siedzą w trakcie procesu – inne niż w amerykańskim systemie.

Poznajemy te osoby w trakcie rozmów w pokoju narad i obiadu spożywanego w restauracji. Nie brak tam muzułmanki, której mąż próbował na policji załatwić zwolnienie żony z tego obowiązku.

Wśród tego grona jest lekarka Ditte (Sidse Babett Knudsen), która okazuje się dawną miłością sędziego Racine (Fabrice Luchini).

Teraz oboje są wolni  choć oczywiście po przejściach i z przeszłością.

Wątek ich ponownego spotkania i poznawania z trudem przebija się przez szczegóły z procesu sądowego, który starano się pokazać subtelnie. Ale czy  to jest możliwe gdy chodzi o sposób w jaki umarło dziecko – bo ojciec je kopnął lub uderzył drzwiami szafki.

Odniosłam wrażenie, że reżyser nie mógł się zdecydować jaki film kręci – o nieodpowiedzialnych młodych rodzicach (przesłuchanie matki dziecka to jedna z lepszych scen tego obrazu), czy o miłości kobiety i mężczyzny w średnim wieku.

Na szczęście Knudsen i Luchini grają świetnie. Mało ekspresyjnie, nie zalewają nas słowotokiem, grają raczej uśmiechem i spojrzeniami co daje wspaniały efekt i jest nader subtelne. Słusznie więc ci aktorzy zostali nagrodzeni.

 

 



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek