O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
czwartek, 30 stycznia 2014

Nancy Horan – Kochając Franka, Wydawn. Świat Książki, 2010

WSTĘP:

Zawsze chciała w życiu dokonać czegoś wielkiego, nadzwyczajnego

O autorce:

Nancy Horan jest amerykańską dziennikarką i pisarką. Przez wiele lat mieszkała w Oak Park, Illinois, tam gdzie bohaterowie jej debiutanckiej powieści. Obecnie mieszka na wyspie w Puget Sound. Jej pierwszą powieścią jest „Kochając Franka” za którą w 2009 roku została nagrodzona przez Society of Americans Historians dla najlepszej powieści historycznej.

O książce:

Motto: „Raz się żyje na tym świecie” J.W. Goethe

Martha (Mamah) Borthwick Cheney wyszła za mążw 1899 roku mając prawie 30 lat. Przedtem ukończyła studia magisterskie, pracowała jako nauczycielka języków obcych i bibliotekarka.

Po ślubie zajmowała się domem i dziećmi mając do pomocy nianię i kucharkę. W jej sferze wystarczyło, że pani domu umiała zrobić tylko jedno danie – Mamah potrafiła dwa.

Mąż inżynier dobrze zarabiał, lubił kubańskie cygara, dłubanie przy aucie i posiłki w towarzystwie oczekujących go biesiadników.

I żyliby sobie długo , nie wiadomo jednak czy szczęśliwie, gdyby mąż nie postanowił wybudować domu. O projekt poproszono architekta Franka Lloyda Wrighta. http://pl.wikipedia.org/wiki/Frank_Lloyd_Wright. W trakcie planowania domu Frank i Mamah rozmawiali nie tylko projekcie ale i o literaturze, filozofii. Rozmowy te sprawiały im ogromną przyjemność. I tak to się zaczęło.

Wbrew tytułowi to nie jest książka tylko o uczuciach. Bo autorka jest z zawodu dziennikarką i bardzo starannie przygotowała się do napisania tej powieści. Nie było łatwo o czym pisze w „Posłowiu”. A W „Żródłach”  podaje materiały z których korzystała.

„Kochając Franka” to opowieść o bardzo trudnym, choć pełnym miłości, związku dwojga inteligentnych, twórczych, niekonwencjonalnych osób związanych ślubem z kimś innym. W dodatku ona miała dwoje dzieci, a Frank sześcioro. Na początku XX wieku to się nie mogło udać. Nawet teraz byłoby im trudno.

Mamah w końcu uzyskała rozwód, żona Franka nie chciała się zgodzić, miała bowiem konkretny powód.

Skutki ich kilkuletniego związku były niekorzystne dla obojga zarówno pod względem rodzinnym, obyczajowym (do tego jeszcze dołożyli się dziennikarze poszukujący sensacji), finansowym jak i zawodowym.

Przy okazji poznajemy realia życia w tamtych czasach. Na przykład bibliotekarka pracowała od ósmej rano do ósmej wieczór za 8 dolarów i pokój w pensjonacie. Mamah więcej wydawała miesięcznie na kapelusze.

Przebywając z Frankiem w Europie poznała szwedzką publicystkę zajmującą się sprawami kobiet Ellen Key, która głosiła, że małżeństwo bez miłości jest niemoralne. Mamah została tłumaczką jej prac.

Frank Wright „Gdziekolwiek się znalazł tryskał energią ducha jak i seksu oraz intelektu”.

Nie był on wzorem cnót wszelkich, jego charakter i kłopoty z tym związane autorka dokładnie przedstawia.

Ale też jego poglądy na architekturę, wtedy uważano go za proroka i wizjonera w świecie architektury.

Mówił: „Piękno pobudza moją aktywność, inspiruje mnie”.

Mimo trudności finansowych wybudowali dom w Wisconsin ale nie cieszyli się nim długo. Dlaczego? Przeczytajcie, bo to był świat w zupełnie innym stylu lecz ludzie tacy sami. Polecam.

 

sobota, 25 stycznia 2014

Tak dzisiaj wyglądał dzisiaj Salonik Trzech Muz.

Ściany ozdabiają piękne zimowe zdjęcia Anny Sobczuk:

Najpierw okazało się, ze nasza stała godpodyni Ela ps. Barmanka śpiewa ze swoim zespołem rockowymi i nie będzie mogła pelnić stałej swej roli. Potem sezam nie chciał się przed nami otworzyć mimo zastosowania wielu kluczy. Następnie diabeł ogonem nakrył, a okazało się w końcu, że zepsuł - czajnik elektryczny. Że nie wspomnę o niskiej tempaeraturze.

Na szczęście J. zgodziła się zostać Wicebarmanką (DZIĘKUJĘ CI BARDZO), zamki się poddały, koleżanka J. pojechała po czajnik (podziękowania)  dalej było jak zwykle miło. 

T. opowiedziała o swoich kotach, rudym oraz młodym, czarnym i dzikim, który pewnego dnia zniknął. I to w okolicy świąt. Zamiast przemowić ludzkim głosem. Syn T. po kilku dniach zobaczył go koło garażu ale dzikus podchodzić do siebie nie pozwala. Aż kot rudy (ktory tęsknił), wyszedł na dwór i zobaczono scenę jak rudy zaganiał czarnego do domu. No istny kot pasterski. :)

W trakcie imprezy dostałam w prezencie (niekoniecznie urodzinowym):

to magnes na lodówkę od Ewy

M. przyniosła duże złote pudełko pełne różnych czekoladek, na odwrocie był spis treści czyli zawartości. Pudełko przyswoiłam sobie na zawsze - A. uznała, że potrzebuję je na stosy złotej biżuterii. Jasne, bez przerwy jestem nią obsypywana :). Pudełko po czekoladkach bardzo się nada jako sejf na te drogocenności. Jakie klejnoty, taka kasa pancerna, ha,ha,ha.

piątek, 24 stycznia 2014

Otrzymałam taką wiadomość od Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich:

Bardzo mi miło poinformować Panią, że zajęła pani III miejsce w
naszym
Noworocznym Konkursie Pisarskim! :D Gratuluję zwycięstwa, a przede
wszystkim pomysłowości i tzw. lekkiego pióra!
Proszę o podanie adresu, na który możemy wysłać zestaw książek.
Ponadto Pani opowiadanie zostanie wydrukowane w 3 (marcowym) numerze Poradnika
Bibliotekarza. W związku z tym prosiłabym o przesłanie informacji, że
wyraża Pani zgodę na publikację oraz jak chciałaby Pani, byśmy podpisali tekst
(czy imieniem i nazwiskiem, może jeszcze miejscem zamieszkania, albo tylko
pseudonimem?). Mam też pytanie, czy zgadza się Pani na ewentualną
publikację opowiadania na facebook'u SBP?

tu jest informacja o konkursie i nagrodach:

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151859858237681&set=a.225513912680.139407.54263357680&type=1&theater

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Mirosław J. Nowik – Tetetka. Wspomnienia o Teresie Tuszyńskiej. Wydawn. Prószyński i Ska. 2013

WSTĘP: „Kiedy ktoś ją zobaczył, utrwalił ją w pamięci na zawsze” – Wowo Bielicki

O autorze:

Mirosław J. Nowik urodził się w 1960 roku. Podróżnik, pasjonat polskiego filmu i muzyki lat sześćdziesiątych. Był m.in. kierownikiem kina, wydawcą prasy polonijnej w Grecji i Kanadzie, redaktorem polonijnego programu telewizyjnego. Cztery lata zbierał materiały do filmu o Teresie Tuszyńskiej na podstawie którego powstała ta książka.

O książce:

Teresa Janina Tuszyńska urodziła się 5 września 1942 roku w Warszawie.

Zafascynowany postacią tej aktorki i modelki autor rozmawiał z jej bratem i jego żoną, Grażyną Hase, dwoma mężami, fotografem, reżyserem, kolegami z planu filmowego.

Próbuje odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak zdolna i piękna kobieta nie zrobiła kariery u nas i na Zachodzie, w dodatku szybko przestala grać w filmach.

Urodziła się w dość zamożnej rodzinie. W szkołach, które kilkakrotnie zmieniała miała odwagę bronić swojego zdania. Była spontaniczna, pełna życia i żywiołowa.

Mając 20 lat (a zaczęła grać w filmach jako szesnastolatka) „Z trudem godziła obowiązki z przyjemnościami”.

Reżyser Kazimierz Kutz stwierdza, że Tuszyńska nie miała w sobie potrzeby robienia kariery,  a w dodatku „Była dzieckiem, które spadło w ogień piekielny i spłonęła”. To trzeba było jej pomóc a nie teraz biadolić – pozwolę sobie zauważyć.

W środku publikacji Nowik omawia (dość nudnie) filmy, w których występowała i cytuje fragmenty  recenzji. Najbardziej jest znana z występu u boku Zbigniewa Cybulskiego w filmie „Do widzenia do jutra”.

 Czytelnik zauważy, że autor próbuje, z różnym skutkiem, napisać prawdę o Tuszyńskiej ale bez odkrywania ciemnych stron jej charakteru i życia. Nie jest to biografia obrazoburcza i kontrowersyjna, a sądzę, że byłoby o czym pisać.  Czy ma sens taka biografia, w której więcej trzeba się domyślać niż można przeczytać? Nie wiem. Oceńcie sami.

 

 

 

niedziela, 19 stycznia 2014

 

To moje piąte opowiadanie z cyklu: "Speciały Nadodrza i okolic".

         „Jak na drożdżach”

- Babciu, a co to znaczy chleba naszego powszedniego? – zapytała Anielę Tosia.

- Przecież wiesz co to jest chleb.

- Ale dlaczego mówi się powszedniego?

- Powszedniego czyli codziennego. Codziennie jesz chlebek – prawda?

- Najbardziej lubię z tej małej piekarni.

- Ja też, kochanie. To może dzisiaj tam pójdziemy?

- I kup kawałek tego pysznego ciasta drożdżowego.

- Nie dość, ze pyszne to jeszcze tańsze niż w innych sklepach – praktycznie stwierdziła Aniela.

- A czy ty babciu potrafisz upiec taki chlebek i placek?

- Pewnie umiałabym ale wolę robić coś innego.

- Poczytać mi bajeczkę?

- Nie tylko.  Ugotować obiadek, przyszyć ci oberwaną kieszonkę.

- Zerwały mi się koraliki, naprawisz?

- No i sama widzisz, nie mam czasu piec chleba.

- To idziemy do piekarni – zarządziła Tosia.

- W takim razie wkładaj kurteczkę i butki.

- Babciu, babciu – a chlebek to ja najbardziej lubię z masłem i pomidorkiem. A ty?

- A ja z masłem, białym serem i miodem.

- To powrocie do domu zrobisz nam takie kanapeczki?

- Zrobię. To będzie nasze drugie śniadanie.

- A po obiedzie zjemy ciasto drożdżowe, dobrze?

- Koniecznie, deser musi być.

- Tylko pamiętaj, babciu, wziąć ze sobą pieniądze i zamknąć drzwi na klucz.

- I co ja bym bez ciebie zrobiła? – roześmiała się Aniela i pocałowała wnuczkę w czoło.

 

wtorek, 14 stycznia 2014

 

Z książeczki "Sejmowe plotki i anegdoty" w oprac. Janusza Leńskiego, wyd. przez ATUT

1. Za koguta

Profesor Geremek (tak przynajmniej opowiada się w sejmowych kuluarach) przejechał kiedyś na wiejskiej drodze koguta. Odszukał właściciela i zapytał:

- Jak mogę panu zrekompensować stratę?

- Niech pan przyjedzie zapiać o czwartej rano.

2. Pytanie

Za czasów prezydentury Lecha Wałęsy podczas uroczystej nominacji generałów w Belwederze nagle zgasło światło. Ktoś głośno zapytał:

- Czy jest na sali elektryk?

W chwilę później światło zapaliło się.

Nazwiska dowcipnisia nie ustalono.

3. Poskutkowało

Poseł Janusz Korwin-Mikke podczas głosowania kiedy posłowie PSL nie tak jak on podnosili ręce, pukał się w czoło w sposób, aby oni to widzieli. Podszedł więc do niego poseł Stanislaw Żelichowski z PSL i rzecznie poprosił, aby przestal się pukać w czoło, gdyż po sali roznosi się takie dudnienie, iż trudno się skupić.

Poskutkowalo.

4. Awans

Włodzimierz Cimoszewicz żegnając się z pracownikami ministerstwa sprawiedliwości, którym kierował przez półtora roku, stwierdził, że wraz z wyborem na wicemarszałka Sejmu  spotkał go niebywały awans:

- W kilka sekund, w wyniku decyzji Sejmu, z porucznika awansowałem na marszałka.

5. Szczerość

Posłanka Danuta Waniek przyznała, że zawsze miala kłopot z gotowaniem:

- Kiedyś na obozie harcerskim ugotowałam olbrzymi kocioł grochówki, z żabą jako wkładką.

- Zjedli? - zapytali dziennikarze.

- Bo nie wiedzieli - potwierdziła posłanka.

6. Nie obraża się

- Ma pani cudowne oczy. Czytam w nich wszystko - kadzi pięknej posłance Lidii Błądek z PSL pewien dziennikarz.

- Niemozliwe. I nie obraża się pan?

 

20:34, alodia1949 , różne
Link Komentarze (5) »
czwartek, 09 stycznia 2014

 W każdy czwartek od godz. 15-18 działa kawiarenka społeczna na Nadodrzu, w "Infopunkcie ŁOKIETKA 5". Dzisiaj, w ramach, tworzenia ekologiczno-recyklingowego robiłyśmy podstawki pod kubek, szklankę itp. Bazą były płyty cd, Zdobiłyśmy je metodą dekupażu oraz korkami i kapslami. Zrobiłam takie, zdjęcie jest takie sobie, wybrałam najlepsze, korki lepiej wyszły:

13 lutego (też czwartek) będziemy robić różne rzeczy z masy solnej. Sądzę, że sporo serduszek zrobimy bo 14 lutego to Walentynki.

A wczoraj nad placem Bema niebo wyglądało tak:

 

piątek, 03 stycznia 2014

„Porachunki” reż. Luc Besson

WSTĘP: „Prośba z bronią w ręku jest lepsza od prośby bez broni”

Fred Blake z żoną Maggie (Michelle Pfeiffer) i dwojgiem nastoletnich dzieci Bellą (Dianna Agron) i Warrenem ( John D`Leo) oraz dużym psem osiedla się w miasteczku w Normandii.

- Z czego jest znana Normandia oprócz desantu w czasie drugiej wojny? - pyta syn.

- Z camembertu i calvadosu – odpowiadają rodzice.

Tatuś przywiózł w bagażniku niemile pachnącą pamiątkę i nie był to francuski ser. Musiał ją natychmiast zakopać.

Fred okazuje się Giovannim i ma zakaz wychodzenia poza ogrodzenie domu. W ramach walki z nudą zaczyna pisać autobiografię przedstawiając się jako niespotykanie spokojny człowiek. A jego metody przekonywania bliźnich są typu odcięty koński łeb pod kołdrą. Cała rodzina ma podobne propozycje nie do odrzucenia oraz manipulacje, przekupstwa, pobicia lub wysadzanie w powietrze ludzi i sprzętu. Mamusia na przykład nie pozostawi bez wybuchowej odpowiedzi kąśliwych uwag na temat Amerykanów.

Nowi koledzy szkolni dzieci są nie lepsi – Bellę próbują zbiorowo zgwałcić ale ta bardzo dobrze posługuje się rakietą tenisową, niekoniecznie na korcie.

Nad wszystkim czuwa pitbull z FBI Robert Stansfield (Tommy Lee Jones), a postępowanie rodzinki dodaje mu kolejnych bruzd na twarzy.

Trudne jest życie świadka koronnego, który wydał organom głównego mafiosa. Musi co trzy miesiące zmieniać miejsce pobytu, cierpieć z powodu braku masła orzechowego, ciągłej obserwacji dwóch tajniaków i podsłuchiwania rozmów telefonicznych.

Film jest reklamowany jako komedia kryminalna ja nazwałabym go tragikomedią z naciskiem na tragi, bo dużo w nim przemocy. Choć parę zabawnych scen też się w nim znalazło oraz jedna erotyczna.

 

 

czwartek, 02 stycznia 2014

 W nowym roku życzę Wam miłości. Nie zdziwcie się jeśli amor będzie wyglądał tak właśnie. Nie należy wybrzydzać.

I pracowitego anioła stróża:

chciałoby się powiedzieć: pomagaj mi, a nie siedź zartroskany (choć wyraźnie to kobieta).

Bo przeważnie jest tak:

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek