O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
niedziela, 24 lutego 2013

Ludwik Stomma – Słownik polskich wyzwisk, inwektyw i określeń pejoratywnych, Wydawn. Graf-Punkt 2000

Wstęp:  „Mam nadzieję, że z tych paru tysięcy wyzwisk zawsze da się ułożyć wykwintną wiązankę”.

O autorze: Ludwik Stomma urodził się w 1950 roku. Antropolog kultury, etnolog, publicysta, wykładowca uniwersytecki w Polsce i we Francji. Wydał 14 książek, w tym 4 naukowe, dwie dla dzieci, a także historyczne i biograficzne. Od 1990 roku jest stałym felietonistą tygodnika „Polityka”. Publikuje także w innych pismach.

W 2000 roku odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w pracy dziennikarskiej i publicystycznej. Mieszka we Francji.

O książce:  

Ze wstępu: „Myślę…, że [ten słownik] będzie… cenną pomocą, kiedy postanowisz nareszcie powiedzieć bliźniemu prawdę w oczy, nie ograniczając się do paru zaklęć, które słychać codziennie pod każdym monopolowym”.

Aby nam to ułatwić autor przewertował kilkaset książek w poszukiwaniu haseł do tego słownika.

Między innymi były to: „Słownik argotyzmów” (gwar), „Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów” M. Grochowskiego, „Polski słownik pijacki „ J. Tuwima, „Słownik tajemniczych gwar przestępczych” K. Wstępniaka, „Marcowe gadanie” M. Głowińskiego, „Zakazane wyrazy. Słownik sprośności i wulgaryzmów”  Urke Tufanki.

Szczególnie wdzięczny jest autorom, którzy ulubili soczyste słowa, takim jak: Marian Hemar, Stefan Kisielewski, Waldemar Łysiak ,Józef Piłsudski, Mikołaj Rej,  Andrzej Stasiuk, Julian Tuwim, Jerzy Urban, Tadeusz Żeleński-Boy.

Czasami Stomma podaje nie tylko  kto użył danego określenia ale i w stosunku do kogo, dzięki czemu ten słownik jest trochę plotkarski.

Każde hasło zawiera objaśnienie znaczenia, od czego pochodzi (np. koniokrad od koń+kraść), czasem autora inwektywy i źródło w jakim autor je znalazł.

A teraz parę haseł z wyjaśnieniem znaczenia:

CIELEŚNIK – rozpustnik

DYBIDZBAN – pijak

GAŃCA – malkontent, umniejszacz

OCHAB – prostak, cham prymityw

PŁYCIARZ – to nie fachowiec kładący płyty ale ignorant, dyletant

PYTEL – gaduła, nudziarz

„Był to gatunek najgorszy: pytel zawsze dowcipny. Horror!” (A. Jackiewicz)

SKUBANIEC – naciągacz, cwaniak

ŚWISTAK – utracjusz, rozrzutnik

Według Was co znaczą te słowa:

SAMCOŁOŻNIK, LODZIARKA, ŁAPOLIZ, MAŁODAWCA, MARUCHA, NAJMIMORDA, OBŁOJCA

Książka nie zawiera ilustracji, ale gdyby je umieszczono większość z nich przedstawiałaby panienki lekkich obyczajów i pijaków. Czyli dużo latarń, mostów, dworców i butelek.

Zapraszam do lektury, bo miejscami bardzo zabawną jest. Polecam.

 

 

czwartek, 21 lutego 2013

Natalka Babina ? Miasto ryb, Wydawn. Rebis, Poznań 2010

O autorce:   Natalka Babina urodziła się w 1966 roku, we wsi Zakazanka na Białorusi. Jej matka była wiejską nauczycielką, a ojciec inżynierem. Z wykształcenia jest inżynierem elektronikiem. Ma troje dzieci. Jest dziennikarką "Nowej Niwy" niezależnej białoruskiej gazety oraz autorką zbioru opowiadań i powieści "Miasto ryb".

WSTĘP: "Wiecie co to granica? Ludzi, którzy na niej mieszkają rozpoznacie z daleka. Mają w oczach smutek".

O książce:

Powieść zaczyna się spotkaniem gołej narratorki z łysym czortem, parszywym i wyleniałym. Załatwiła go odmownie swoją kobiecością. Szczegóły w książce.

Na białoruskiej wsi Dobratycze, położonej niedaleko Bugu i granicy, którą wyznaczał kilometrowy pas ziemi niczyjej i zasieki, mieszka 50-letnia Ałka Babylowa z 97-letnią babcią Makryną.

Wieś to maleńka - ma zaledwie pięć domów i jest świadkiem lawiny fatalnych zdarzeń.

Najpierw kąsa żmija, potem umiera babcia po wypiciu niestosownie doprawionej kawy. Fruwają w powietrzu mordercze bumerangi, warczą pitbule, kobiety napadają na siebie z motyką, ludzie są porywani i oskarżani o terroryzm, a podsłuchy szpikują gęsto ściany wielu domów.

Wszystko to dzieje się w trakcie kampanii wyborczej nowego prezydenta. Opozycyjnego kandydata popiera siostra Ałki, a że są bliźniaczkami następuje mało śmieszna komedia pomyłek.

"...w czasie kampanii wyborczej areszt jest u nas typowym środkiem zagrzewającym kandydatów i ich sztaby do walki o lepszą przyszłość".

Nudne życie wsi ożywia postać Kukala biznesmena mafiosa. Przez niego "...zło wirowało wokół nas... wirowało, tańczyło i z przytupem sunęło w stronę naszej ziemi".

Ałka od czasu do czasu wpada w "nory czasu" dzięki czemu poznajemy życie jej przodków w XVII wieku i dzieje skarbu jubilera Tryzny.

Przyroda zdenerwowana głupotą ludzi buntuje się i wymierza im silnego mokrego klapsa. Wtedy "Kraj miał na głowie ważniejsze sprawy niż wybory..."  "Do urn nie pokwapił się absolutnie nikt".

Przyroda potrafi być okrutna ale i mądra.

Polecam, tym bardziej, że ponurą treść łagodzi poczucie humoru autorki.

niedziela, 17 lutego 2013

 Misia wybiera sobie lekturę

"Dom bez kota to głupota" - wymyśliłam własnogłownie

"Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co ci da kocia łapka" - strawestowałam.

"Masz nadwagę i zadyszkę, spraw sobie psa, kota lub chociaż myszkę" - też moje

Moja Misia codziennie ma Międzynarodowy Dzień Kota, więc machneła ogonem i poszła spać. Tymbardziej, że pańcia jest okropnie przeziębiona, kaszle, kicha i prycha. Owiniętą będąc wszędzie leży na tapczanie mało przytomna.Misia z wygibasami taką mam prośbę do Misi

tu się z Misią zgadzam 

i obejrzyjcie co jest pod tym linkiem: http://magistero.blox.pl/resource/kartka_5.swf

piątek, 15 lutego 2013

 tutaj ten znak oznacza: NIE KOPIUJ MOJEJ TREŚCI BEZ ZEZWOLENIA AUTORKI TEGO BLOGA

Nie zgadzam się na kopiowanie, w całości lub częściowo, bez mojej zgody, wpisów tego bloga!!! A już tymbardziej rozsyłanie tego mailowo, czy w innej formie. Nie zależy mi na takiej reklamie.

Osobnik pewien, który napastliwie odpowiedział na mój tekst o kiermaszu tanich książek w "Poradniku Bibliotekarza" nr 6 z 1996 r., (pisałam tu o tym), najpierw chciał należeć do moich znajomych na FB po tym jak napisano o mnie w gazecie (uznaję tylko życzliwych znajomych), a ostatnio pozwolił sobie, bez mojej zgody, w mailu zacytować fragment jednego z moich wpisów. Aboslutnie nie życzę sobie być kojarzona z tym panem!

Poszło o brak informacji o stanie zdrowia i śmierci dyrektora Jana Mielczarka. Rodzina zadecydowała, że będzie to  pogrzeb tylko w gronie rodzinnym i dlatego nekrologi nie ukazały się. Dopiero w środę 23. lutego, o siódmej rano odprawiono mszę św. za duszę zmarłego i informacja na ten temat wcześniej ukazała się w gazecie. Obecni na nabożeństwie doskonale wiedzą kto przyszedł. Należało się interesować kolegą i dyrektorem, a nie zwalać teraz swoją winę na innych. W psychologii to się nazywa przeniesienie.

Podsumowując: zapraszam do czytania, ale nie do kopiowania bez mojej zgody, której nigdy nie otrzyma osoba o której powyżej.

Podstawa prawna: "Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych" art.16

 

 

środa, 13 lutego 2013

 U hu ha - u hu ha, nasza zima zła, a najgorszy NFZ.

Tym razem boksowalam się z nim w temacie: dermatolog potrzebny od zaraz. Z internetu wypisałam poradnie gdzie taki specjalista przyjmuje i zaczęłam dzwonić. Pierwsza - od stycznia nie mają umowy, druga - termin na 6 kwietnia, trzecia - na 4 marca, następna ma rejestrację przez infolinię. I tu było podobnie jak w skeczu Macieja Stuhra, który opowiada o  tym jak to próbował zgłosić swojej sieci komórkowej zmianę adresu. Najpierw jest info, że rozmowa będzie kontrolowana - teraz to się nazywa nagrywana. Jak zwał, tak zwał - Wielki Brat jest jak ORMO, czyli czuwa, śpijmy spokojnie. Przy okazji edukujemy się muzycznie - dzieła wszystkie Chopena, Niemena lub Dody są nam serwowane, zależnie od gustu programisty. No i mamy opcje naciskania: chcesz załatwić sprawę - niczego nie naciskaj, nie ma takiej możliwości; chcesz szybko dostać się do specjalisty - zadzwoń gdzie indziej; dzwonisz, bo się nudzisz - słuchaj muzyki; dzwonisz, bo ci dwusetki gniją w piwnicy - mamy szeroki wybor dowcipów "przychodzi baba do lekarza", chcesz się poskarżyć na naszą działalność - wciśnij czerwoną słuchawkę. Żartuję, oczywiście, żeby nie było, że kogoś obrażam.

Na szczęście koleżanka mi doradziła przychodnię medycyny pracy i lotnictwa przy ul. Sienkiewicza 108. I tu proszę bardzo - we wtorki od 11-14, w środy od 12-14, przychodzisz, zakładasz kartę i idziesz pod gabinet, po odczekaniu ile wypadnie zostajesz przyjęty. Jakieś nienormalne to jest, naprawdę.

Dzisiaj wraz z klubem zwiedzałam Muzeum Archidjecezjalne, bilety tam kosztują 10.-zł a my za darmo, szefowa klubu zalatwiła. Atrakcje są tam różne jak Księga Henrykowska z pierwszym napisanym po polsku zdaniem i obrazem Łukasza Cranacha "Madonna pod jodłami".

http://pl.wikipedia.org/wiki/Madonna_pod_jod%C5%82ami

Benedykt XVI abdykuje, a ponieważ śniegu napadało Jan XXIII dostał białą czapkę i etolę.

czwartek, 07 lutego 2013

Byłam dzisiaj w Infopunkcie przy ul. Łokietka 5. Już od wczoraj grupa ochotniczek smażyla pączki, ktore można było kupić w czterech kawiarniach Nadodrza i w Infopunkcie. Robione całkowicie ręcznie i według tradycyjnej receptury. W Infopunkcie byl też obecny pan Grzegorz Sobel, pracownik Biblioteki Uniwersyteckiej "Na Piasku". Ma tam dostęp do odpowiednich materiałów i pisze o kuchni wrocławskiej, jest autorem i współautorem książek na ten temat.

Z okazji tlustego czwartku przyniósł do przeczytania swój tekst "Gdy błaźni tańczą i stają na głowach. O karnawałowym menu w dawnym Wrocławiu". Oto fragmenty i streszczenie:

"Podczas balów karnawałowych z tańców obowiązkowy był polonez.... Podczas wielu balów powodzeniem cieszyły się tzw. polonezy pączkowe.... Pary tańczące poloneza kierowaly ostatnie kroki w kierunku stołów, na których na półmiskach piętrzyly się piramidy pączków.... Lecz na tym nie koniec - szczęśliwcy  mogli znaleźć w pączkach złotą monetę". Też bym się ucieszyła z takiego znaleziska.

W 1802 roku Gustaw Fuellborn opublikował w styczniowym numerze czaposma "Pieśn karnawałową do śpiewania przy półmisku pączków", oto jej 2 zwrotki (całość ma 6):

Och jak pachnie góra świeżych pączusi,

Och jak kusi, jak kusi, jak kusi!

Bierzcie więc, bierzcie - jedzcie ze smakiem,

Kto pączka nie zje niech się wypcha makiem.

   Dziś nie pora na torty, wafle i ciasta

  Dziś pączki pożera każda niewiasta.

  Chwalmy zatem te góry słodkości,

  Od nich piękniejszy tylko smak miłości.

W 1896 roku we Wroclawiu było ok 400 tysięcy mieszkańcow, dzialało 42 cukierni i zakladów cukierniczych. Każdego dnia karnawalu cukiernie, restauracje i kawiarnie oferowaly  około 140 tysięcy pączków. Nie licząc tych smażonych w domach.

Pan Grzegorz w rozmowie powiedział, że dzisiaj w domu będzie smażył faworki, czyli chrust. Skąd nazwa faworki - nie wiem. A może Wy macie infomacje na ten temat. Jeśli tak proszę o wpisanie ich w komentarzu pod wpisem. Dziękuję :)

wtorek, 05 lutego 2013

Brinkman Rick, Kirschner Rick – Nie ma trudnych ludzi. 24 wykłady o podejściu do ludzi z różnym charakterem.

Kierowanie zespołem w nowoczesnej firmie. Wydawn. Studio Emka 2005

O autorach:

Brinkman i Kirschner to lekarze, którzy przez wiele lat zajmowali się zdrowiem psychicznym człowieka. Obaj są wykładowcami i współautorami książek „Postępowanie z ludźmi, których nie możesz znieść” i „Nie ma trudnych ludzi”.

Od 1980 roku dzielą się własnymi spostrzeżeniami ze słuchaczami za pośrednictwem założonej w tym celu firmy.

Wstęp:

„Trudni ludzie to ci, których nie możesz znieść i którzy nie robią tego, co chciałbyś, aby robili, albo robią to, czego sobie nie życzysz”

O książce:

Autorzy analizują dziesięć najbardziej niepożądanych zachowań, które trudno zaakceptować. Podają jak odkryć ich przyczyny i doradzają jak je zmienić. Omawiają komunikację interpersonalną, w której najistotniejsza jest umiejętność dostosowania i zmiany konwencji. Uczą jak słuchać i rozumieć, dzięki czemu można szybciej ocenić sytuację i właściwie zareagować.

To książka skierowana do personelu kierowniczego różnych firm, więc nie znajdziemy tam porad jak sobie radzić z trudnymi krewnymi czy znajomymi.

Wyłoniono dziesięć typów trudnych ludzi:

- Czołg – działa na zasadzie „cel uświęca środki”

- Snajper – sabotuje, plotkuje i upokarza

- Granat – wybucha rzadko ale bardzo głośno

- Profesor – wie wszystko lepiej od innych

- Mądrala – wie niewiele ale się wymądrza

- Potakiwacz – zgadza się na wszystko ale nie dotrzymuje zobowiązań

- Opieszały – odkłada wszelkie decyzje

- Naburmuszony – wiecznie nadęty, nie wiadomo o co mu chodzi

- Zrzęda – wszystko neguje

- Mazgaj – wieczny narzekacz

Ja dodałabym jeszcze:

- Pępek świata – uważa, że wszyscy istnieją tylko po to, aby JEJ/JEMU było korzystnie, przyjemnie i wygodnie, oczekuje wiecznych zachwytów, w pracy mobbinguje, w życiu prywatnym poniża, obraża, lekceważy.

Słusznie jednak panowie zauważają, że „Trudni ludzie dają się sklasyfikować, ale każda sytuacja jest inna i trzeba do niej dobrać reakcję”.

Poznajemy pięć zasad dobrego słuchacza oraz cenną wskazówkę „To, co mówisz ludziom może wywołać odruch obronny, albo wzbudzić zaufanie, zwiększyć opór albo nastawić przychylnie, dolać oliwy do ognia, albo zaowocować porozumieniem”.

Mnie osobiście bardzo podoba się stwierdzenie: „Niekiedy narzekanie bywa terapią dla narzekającego, czasem nawet podnosi na duchu słuchającego, ale przeważnie jest czczą gadaniną”. „Gdy [ktoś] zacznie znowu biadolić kategorycznie każ mu przestać. Wyjaśnij, że mówienie o problemach bez najmniejszej chęci ich rozwiązania nie jest warte, ani czasu twojego, ani innych”.

Na koniec „Skoro nie możesz zmienić innych, sam musisz być elastyczny”.

Ja dodałabym, że od niektórych ludzi trzeba uciekać gdzie pieprz rośnie, bo szkoda życia.

 

niedziela, 03 lutego 2013

 "Dobre książki i dobre lekarstwa wyleczyły już parę osób" Wolter

"Czytanie jest tym dla umysłu, czym gimnastyka dla ciała" Joseph Addison

"Życie jest zbyt krótkie, aby pisać długie rzeczy" Alfred Polgar

"Każde państwo jak armię, musi mieć literaturę. Armia broni go siłą, literatura duchem. Alevis Tocqueville

"Poezja robi z łez perły" Alfred de Musset

"Książka - nierozdzielny przyjaciel bez intereu, domownik bez naprzykrzania"  Ignacy Krasicki 

"Jak pszczoła z wielu kwiatów miód zbiera, tak czlowiek z wielu książek powinien zbierać mądrość" Robert Owen

"Książki to najlepsi twoi przyjaciele, nie wyśmieją, nie zdradzą, a nauczą wiele" Jan Rak

"Dom bez książek jest jak plaża bez słońca" Jose Marti

"Ten jest najszczęśliwszym z ludzi, któremu nic zapału do ksiąg nie ostudzi" Jan Kasprowicz

"Kto czyta, żyje podwójnie" Umberto Eco

 

"Przyzwyczaić się do czytania książek, to zbudować sobie schron przed większością przykrości życia codziennego"  Somerset Maugham

 

Ludzkość wymyśliła dwie doniosłe rzeczy na świecie.
Najmądrzejszą rzecz - książkę i najgłupszą - wojnę.  Mieczysław Kotarbiński

 

A to miej na pilnej pieczy, abyś czytał, kiedy tylko możesz. Mikołaj Rej

 

 

 

 

 

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek