O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
sobota, 28 listopada 2015

 Dzisiaj nie będzie opisu moich sukcesów sponiewieranych przez diabła ani recenzji książki czy filmu.

A o tym co mnie ostatnio wkurzyło (ludzie i bolący kręgosłup) pisać nie chcę.

Więc tylko kilka cytatów ludzi mądrzejszych ode mnie, a na pewno bardziej twórczych.

Antoni Czechow:

Zwięzłość - to siostra talentu.

J.W. Goethe:

Życie nieczynne jest to śmierć przed zgonem.

Horacy:

Jadąc za morze zmieniamy klimat nie siebie.

Konfucjusz:

Milczenie - przyjaciel, który nigdy nie zdradza.

Aleksander Puszkin:

Czytanie - oto najlepszy sposób uczenia się.

Mark Twain:

Istotne źrodło humoru - to troska, a nie radość.

Albert Camus:

Nie wolno być po stronie zarazy.

Henryk Mann:

Nigdy nie zna się ludzi całkowicie.

 

16:47, alodia1949 , cytaty
Link Komentarze (2) »
sobota, 21 listopada 2015

 Tydzień zaczął mi się od ogona. Diabła stróża, który nim machnął bardzo skutecznie i popsuł dekoder. Półgodzinna telefoniczna rozmowa - porada fachowca z kablówki niczego nie naprawiła, więc musiał przybyć technik. Wymienił dekoder ale jakoś nie miałam ochoty śpiewać "Nic się nie stało...".

Ale za to otrzymałam informację, że przyznano mi I nagrodę za blog w ramach konkursu ogłoszonego przez "Spotkania Cyfrowe".

We wtorek byłam na spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki w SKIBie i w ramach zbliżającego się (a dziś już minionego) Dnia Życzliwości sprezentowałam (był wybór) uczestnikom, wykonaną osobiście, jedną kartkę świąteczną. Rozbawiła mnie jedna z pań, którą zachwycił mój pomysł, aby samemu robić koperty, w tym wypadku z katalogu wnętrz gdzie było dużo świątecznych dekoracji. Można i tak podziałać ekologicznie.

Potem pojechałam do "Klubu Firlej" na uroczystość rozdania nagród. Konkursy ogłoszono trzy: blog o Wrocławiu, zdjęcia Wrocławia i tekst o naszym mieście. Wysłałam materiały w każdej kategorii :).

W nagrodę dostałam aparat fotograficzny firmy Kodak, Jako, że bez kopytkowego obejść się nie może to: (NIE mam pretensji do organizatorów) - instrukcja obsługi nie uwzględnia języka polskiego, aparat nie miał karty pamięci, za to prawie wyczerpaną baterię (a nie jest ona słoneczna), jest za duży, abym go nosiła w torebce jak ten, którego używam od dawna, muszę dokupić czytnik karty, bo laptop nie ma specjalnego wejścia, a kabelka do przesyłania zawartości w komputer nie dołączono. Uffff... Ale i tak się cieszę.

Zdjęć moich nie nagrodzono ani nie wyróżniono ale wiszą wśród nagrodzonych, więc dostałam w nagrodę książkę "Pamiętam, że". Składa się ona z 3 zdań różnych osób. Są i moje. Fajny zbieg okoliczności, że ta właśnie pozycja mi przypadła.

Na uroczystość rozdania nagród zaprosiłam koleżankę Alę, która wie, że organizuję "bibliotekę sąsiedzką" i przyniosla w prezencie książki Marka Krajewskiego - bardzo Ci dziękuję :):

Koleżanka zwróciła mi uwagę na dwie seniorki, które nawet nie zdjęły płaszcza tylko zajęły się konsumowaniem poczęstunku w dużych ilościach. Może są biedne? Przy okazji opowiedziała mi jak to po paradzie z okazji 11.XI. w rynku częstowano grochówką. No i natychmiast znalazło się w kolejce wielu bezdomnych nie pachnących fiołkami. Ale skąd brać fiołki w listopadzie? Łatwiej dostępne są zwiędłe liście.

Na sali była też młoda kobieta w stroju amazonki. Co zdziwiło koleżankę. Na co ja, że koń pewnie stoi przed bramą i jak się wsłucha to usłyszy rżenie :).

W środę na zajęciach w Skibowym "Studium 3. wieku" pani psycholog zaangażowała nas do różnych zadań, w jednym się okazało, że mam niezłą pamięć. Oby tak dalej!

Na facebooku redaktorka www.wroclaw.pl zapytała mnie czy jestem autorką tego bloga, bo z okazji grudniowych "Wrocławskich Targów Dobrych Książek" chcą napisać o blogerach piszących o książkach. Wywiadu udzieliłam telefonicznie a ciąg dalszy nastąpił w piątek.

Czwartek nadwyrężył moje stopy, które chodzenia za bardzo nie lubią. Skrzydeł niestety nie mam :). Między innymi byłam w zakładzie naprawiającym aparaty fotograficzne, aby skonsultować sprzęt. Nie za darmo oczywiście.

Na piątek byłam umówiona z fotografem z w.w. portalu, pan jest ambitny i napstrykał mi zdjęć bez liku. A i tak pewnie wybiorą najbrzydsze :). Ale uroda mija, a głupota zostaje. Odbyło się to (fotografowanie, a nie mijanie urody) w Stowarzyszeniu Żółty Parasol gdzie w piątki mam dyżur biblioteczny. Ponownie pomagała mi koleżanka bibliotekarka, bo zanim będzie można otworzyć bibliotekę potrzeba różnych porządkowych działań wiele. Nie wiem kiedy materiał o mnie i o blogu ukaże się w internecie.

Dzisiaj miałam nadzieję na spokojne domowe zajęcia ale nie.... Boli mnie prawy bark i spadły, z tak zwanego nienacka, ze ściany dwa kocie obrazki wiszące jeden pod drugim. Duchy Misi i Alodii dały znać o sobie?

 

 

 

sobota, 14 listopada 2015

„Sufrażystka” reż. Sarah Gavron

WSTĘP:

 Sufrażystka (łac.  suffragium – głos wyborczy) – aktywistka działająca w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych walcząca o prawa wyborcze dla kobiet w końcu XIX i na początku XX wieku zwłaszcza przed rozpoczęciem I wojny światowej.

W szczególności nazywano tak członkinie założonej w roku 1903 w Wielkiej Brytanii organizacji Women`s and Social and Political Union.

Celem ruchu sufrażystek było przyznanie pełnych lub częściowych praw wyborczych kobietom. Ruch sufrażystek był częścią pierwszej fali feminizmu, która kończy się wraz z realizacją postulatów ruchu.

O filmie:

Prawo wyborcze kobiet jest teraz prawem oczywistym. A jak było kiedyś?

Film rozpoczyna się w 1912 roku, z ekranu słyszymy męski głos uzasadniający dlaczego kobiety nie mogą głosować. Krótko mówiąc – bo są za głupie.

Fragment walki o równe prawa – wyborcze, moralne i obywatelskie poznajemy śledząc losy Maud Watts (Carey Mulligan). Jest ona kierowniczką zmiany w pralni. Jak doszła do tego stanowiska dowiadujemy się w trakcie filmu. Pogodzona z losem haruje o wiele więcej godzin niż jej mąż za niższą płacę.

I żyłaby tak aż do śmierci gdyby nie przypadek i koleżanka z pracy Violet. Ta ma jeszcze gorzej, bo jest systematycznie bita i gwałcona przez męża pijaka.

W walce biorą udział także kobiety wykształcone jak lekarka Edith Ellyn (Helena Bonham Carter), żona polityka, czy przywódczyni ruchu Emmeline Pankhurst (Meryl Streep).

Napisałam „walce”, bo kobiety, aby zwrócić uwagę na swoje żądania posuwały się do drastycznych metod. Uznały, że wojna to jedyny język jaki rozumieją mężczyźni. A oni nie wahają się brutalnie je traktować – bić na wiecach czy przymusowo w okrutny sposób karmić  w więzieniu gdy głodują.

Pankhurst na wiecu mówi: „Nie chcemy łamać prawa. Chcemy je tworzyć”.

Jedna z kobiet stwierdza, że jeśli władze chcą, aby kobiety przestrzegały prawa to niech ono będzie właściwe.

Wtedy prawo jest takie, że kobieta jest własnością mężczyzny. Ma być cicha, potulna, ciężko pracować i być zachwycona swoją sytuacją oraz mężczyznami.

Mąż Maud doskonale wie w jaki sposób żona uzyskała stanowisko (pracują w tej samej pralni) i to mu nie przeszkadza. Natomiast uważa, że jej walka o zmianę życia go poniża, więc wyrzuca ją z domu a syna oddaje do adopcji.

Do dzisiaj słowa: emancypantka, feministka w ustach wielu mężczyzn brzmią jak obelga.

 Polki w 1918 roku uzyskały prawa wyborcze, jak z niego korzystają? Nie wiem czy są statystyki ile kobiet w naszym kraju głosuje w wyborach.

 

 

 

17:50, alodia1949 , o filmie
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 listopada 2015

 W lokalu po zlikwidowanej bibliotece przy ulicy Wyszyńskiego 75 mieści się teraz "Stowarzyszenie Żółty Parasol" http://parasol.net.pl/ stworzone, aby łączyć, pomagać, wspierać mieszkańców naszego osiedla czyli Ołbina, nie odrzucając gości z innych osiedli.

Stowarzyszenie prowadzi Klub Młodzieżowy, Klub Seniora, Poradnię Obywatelską, Kawiarenkę sąsiedzką, kursy językowe i komputerowe oraz będzie tam także "Biblioteka sąsiedzka". Na razie zbieramy książki od darczyńców.

Zrobiłam taki kolaż - prośbę, wisi na drzwiach wejściowych.

Aby nie było za poważnie zaniosłam w antyramie połączone takie dwa kolaże:

Panowie mniej czytają, bo mają mnóstwo innych pasji co odzwierciedlają obrazki na dole: sport, pieniądze, nauka, zwierzątko, motoryzacja, pieniądze, picie - nie tylko kawy. No przecież się nie rozerwą - prawda?

 Wczoraj odbyło się oficjalne otwarcie nowego lokalu, z krótkimi przemowami i poczęstunkiem. Tu jest relacja (jako trzecia)  z tego wydarzenia. http://www.71news.pl/program/dziennik-71news-06-11-2015-247

Dzisiaj odbyło się kolejne spotkanie z cyklu dress-party u Ani na Zalesiu.

I o czym rozmawiałam? O planowanej likwidacji następnych dwóch biblioteki, aby je połączyć w jedną z lokalizacją na dworcu głównym. W dodatku na piętrze. Bo jest tam wiele pustych lokali. Handlowcy jakoś nie chcą ich zapełnić. Powtarza się sytuacja z Grafitu. Wrocław Europejską Stolica Kultury?

 

 

 

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek