O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
środa, 31 grudnia 2014

 Koniec roku mam, jak zwykle, świetny inaczej.

W czasie świąt odwiedził mnie narąbany młodzieniec niezbornie nawijając, że nie ma na mleko na dzieci i może w ramach zarabiania narąbać mi drewna.  Oszalałam z rozpaczy, że w budynku mamy centralne ogrzewanie na co zwrócłam mu uwagę. W dodatku w domu ani siekiery, ani pnia, ani szczapki. Załamałam się, żem taka nieprzygotowana. Drzwi przytrzymywane łańcuchem tylko uchyliłam, datku na mleko nie dałam. Mleka w domu nie miałam też.

Aby być śliczną (przy jednej słabo świecącej świeczce) pofarbowalam włosy i pohenniłam brwi. Włosy wyszły za jasne, brwi za ciemne. Wyglądam więc jak wypłowiały Breżniew. Fotografa przy tym nie było. Selfie nie zrobię i nie wkleję na fb. Moje poczucie humoru na własny temat też ma swoje granice.

Codzienność mam bardzo urozmaiconą. Po zjedzeniu śniadania i zażyciu 3 leków wykonuję 19 ćwiczeń twarzy, każde po 15 razy. Potem masuję sobie oblicze. Nic nie pomaga. Śliczna jestem bez zmian. To znaczy porażenie (raczej dzięki zabiegom w przychodni) powoli mija. Ale jak myję głowę to do lewego oka dostaje się woda mimo że je zamykam ale widocznie się nie domyka. No i  mówiąc i uśmiechając się usta nieustannie lecą mi na prawo. Co one tam mają ciekawego?

Po tej porcji masuję sobie opuchnięte dziąsło odpowiednią maścią. A co kilka dni dbam o zagrzybione 4 paznokcie prawej ręki traktując je pilnikiem i specjalnym lakierem. Naprawdę znam ciekawsze zajęcia.

Napisałam też dwa nowe opowiadania o Ewaryście, który symbolizuje męski wzorzec wielu facetów.

A wygląda tak:

śliczny prawda?

Jedno jest o tym jak spędził święta, drugie o jego zabawie sylwestrowej. Może cd nastąpi?

Należy podtrzymywać się na duchu i brzuchu. W ramach tego drugiego upiekłam dzisiaj

kruche ciasto z masą bakaliową.

SKŁADNIKI:

300 gram mąki, 200 gram masła, 100 gram cukru pudru, 1 jajko. Powidła lub gęsty dżem albo marmolada. Bakalie.

 

WYKONANIE:

 Mąkę, cukier, masło, żółtko razem posiekać dokładnie szerokim nożem nie dotykając składników dłonią a potem szybko zagnieść.

Ubić pianę na sztywno. Bakalie pomieszać z marmoladą (dżemem lub powidłami) i pianą.

Ciasto włożyc do lodówki na co najmniej pół godziny. Potem rozłożyć na kwadratowej lub okrągłej formie. Podziabać gęsto widelcem do spodu, aby się nie wybrzuszyło. Jest wystarczająco tłuste, więc nie trzeba formy smarować. Piec w 200 st. C 15 minut. Wyjąć, na gorące rozsmarować masę. Wstawić do gorącego piekarnika na 15-20 minut. Zimne pokroić w kawałki akuratne.

Smacznego!

I szczęśliwego przyszłego roku. Zdrowia mrowia, kasy masy i szczęścia.

 

sobota, 20 grudnia 2014

 Poproszono mnie o przepis na ten piernik (tradycyjny w mojej rodzinie), więc go tu umieszczam, zresztą dawno nie dawałam żadnego przepisu:

SKŁADNIKI:

pół kg mąki, pół kostki masła, 5 jajek, pół szklanki cukru, pół szklanki wody, ćwierć kilo miodu, 2 łyzki kakao, cukier wanilinowy, 1 paczka przyprawy do pierników (lub zmielone: cynamon - 2-3 łyżeczki, 1 łyżeczka: pieprzu czarnego, gałki muszkatołowej, imbiru, kminku, goździków), 2-3 łyżeczki sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia, garść różnych bakalii pokrojonych, mała filiżanka czarnej kawy, ew. czekolada do posmarowania ciasta

WYKONANIE:

Cukier, woda, miód, kawa - wkładamy do garnka i na zapalony palnik stawiamy mieszając do rozpuszczenia, potem dodać masło, mieszać aż się rozpuści, zdjąć z ognia, odstawić do wystygnięcia - można wstawić garnek do zimnej wody,

Mąkę, kakao, przyprawy, proszek do pieczenia - wymieszać. Do tego dodać masę wystudzoną. Mieszać dodając po jednym żółtku. Dodać bakalie - wymieszać.

Rozbić jajka. Z białek ubić sztywną pianę. Dodawać ją po jednej dużej łyżce powoli mieszając. Ma wyjść luźne ciasto, które lejemy do foremki. 

Foremkę 30-centymetrowej dlugości lub dwie małe (może też być tortownica) dokładnie smarujemy tłuszczem i obficie obsypujemy bułką tartą lub mąką, szczególnie dużo dając jej w załamaniach foremki, aby można było potem łatwo wyjąć upieczone ciasto.

Pieczemy co najmniej godzinę w 200 stopniach. Potem sprawdzamy patyczkiem do szaszłyków czy jest już upieczone. Jeśli nie można zwiększyć temperaturę.

Piernik często pęka na górze - tak ma i nie należy się nim przejmować.

Po wystudzeniu ciasta można je posmarować rozpuszczoną czekoladą i posypać orzechami, wiórkami kokosowymi lub orzechami włoskimi albo wszystkim naraz.

Smacznego!

 

czwartek, 18 grudnia 2014

 Dla każdego życie bywa raz dobre, zabawne, szczęśliwe a czasem wredne. Dla mnie ostatnio trudne.

W niedzielę okazało się, że mimo naładowania baterii aparat fotograficzny nie ma chęci do roboty, ani rano, ni wieczorem. Dzisiaj zaniosłam go do fachowca, który orzekł, że bateria naładowana jest tylko do połowy a aparat wymaga pełni. Jaki zachłanny! No i kupiłam nową baterię, czyli to już trzecia jaką pakuję w ten sprzęt. Sponsor pilnie poszukiwany, bo dobry aparat nowy kosztuje ok. tysiąca złotych.

U fachowca jęknęłam, że ciągle coś mam źle. On, żebysmy mieli tylko takie kłopoty.  Skąinąd słusznie ale powiedziałam, że mam serial. ZainteresowaL się. Wyjaśniłam, że tak określam ciąg zdarzeń nieprzychylnych mi. Teraz mam serial - tasiemiec uzbrojony wrednie.

Wczoraj w ksiągarni "Tajne komplety" (Przejście Garncarskie w Rynku) podpisalam umowę w której zgadzam się na umieszczenie moich tekstów w publikacji "Pamiętam, że". http://www.wroclawpamietamze.pl/

Wysłałam im 3 zdania:

Pamiętam, że:

- po rynku jeździły tramwaje

- rektorem Politechniki był Tadeusz Porębski

- SKIBA (Studium Animatorów Kultury i Bibliotekarzy) mieściła się w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Rynku(teraz nazywa się "Dolnośląska Biblioteka Publ.").

Pewnie, że autorom powinni dać jeden egzemplarz bezpłatnie ale nie ma tak dobrze, będziemy mogli ksiązkę nabyć z 40%. upustem. Raczej nie kupię.

Byłam także na kolejnych zajęciach w SKIBIE, w ramach "Studium 3. wieku", robiliśmy gwiazdę betlejemską z krepiny:

zrobiłam takie trzy oraz jedną jemiołę, pokażę ją w całym stroiku świątecznym

Sama wysłałam 14 kartek świątecznych, dostałam też już kilka, oprócz klasycznych dwie inne.

Od koleżanki internetowej, autorki różnych rękodzieł:

Druga od koleżanki bibliotekarki:

 

piątek, 12 grudnia 2014

„Za jakie grzechy dobry Boże?” reż. Philippe de Chauveron

WSTĘP: Z rodziną wychodzi się najlepiej na fotografii

Francja widocznie ma coraz większy problem z imigrantami dlatego twórcy postanowili obśmiać ten problem.

Małżeństwo Marie i Claude Verneuil (Christian Clavier I Chantal Lauby) ma cztery córki.

Tatuś to konserwatysta i tak naprawdę straszny zacofaniec, a trzy córeczki rok po roku zrobiły mu wbrew. Matce także.

No i mają zięciów: Żyda, Araba i Chińczyka. Ten ostatni jest wyższy od zarówno od teścia jak i od szwagrów.

Rodzinne spotkania to istna masakra, bo tolerancja młodych mężczyzn też jest ograniczona. Więc odbywa się bitwa na stereotypy, dogryzanie sobie na każdy temat.

Usuwanie napletka wnuka to kolejna okazja do zestresowania dziadka i babci. Tylko ich pies się niczym nie przejmuje i załatwia sprawę jednym chapnięciem.

Nadzieję na normalność państwo Verneuil pokładają w czwartej córce licząc, że wyjdzie za mąż za białego Francuza i katolika.

Jak nietrudno przewidzieć zawiodą się okrutnie, bo do wyboru mamy jeszcze Słowianina pijaka, Eskimosa śmierdzącego rybami, Indianina skalpującego, Afrykanina ludożercę i Bóg wie jeszcze kogo, może ET?

Trzy pary młodych postanawiają nie dopuścić do małżeństwa najmłodszej siostry z jakimś obcym. Biorą się za to z wdziękiem ślepego i kulawego mamuta.

Jest w filmie parę zabawnych scen, bo aktorzy robią co mogą ale mnie nie przekonali.

I jest on trochę feministyczny, to kobiety obu pokoleń łatwiej godzą się na zmiany jakie niesie współczesność, za to starsi mężczyźni tkwią uparcie przy swoim.

Problemy rozwiązuje wspólne picie alkoholu i łowienie ryb.

 I jak to w komedii mamy happy end na starej zasadzie: „Zgoda! Zgoda! A Bóg wtedy rękę poda”.

 

 

czwartek, 11 grudnia 2014

 Jutro kończę trzecią serię zabiegów na porażoną twarz. Ktoś kto mnie widział jakiś czas temu i teraz  uważa, że poprawa jest widoczna.

Ale:

- nadal lewe oko nie zamyka się tak dokładnie jak prawe,

- lewy kącik ust leci w dół,

- mówię i uśmiecham się wyginając usta na prawo,

- od zabiegu prądem mam na ręce i plecach uczulenie, drapię się tam nawet przez sen,

- bardzo obniżyła mi się odporność fizyczna i psychiczna,

- pobolewa mnie nerw za lewym uchem chociaż staram się, aby miał ciepło.

Jutro miną trzy miesiące od dnia w którym okazało się, że poraziło mi twarz z lewej strony.

Mimo to staram się uczestniczyć w różnych zdarzeniach.

Byłam na kolejnym zebraniu Wrocławskiej Rady Seniorów.

Na zajęciach w "Studium 3. wieku" w SKIB-ie, oprócz słuchania wykładów robiliśmy kartki i ozdoby świąteczne, laliśmy gips w foremki ze świątecznymi wzorami (aniołki, mikołaje, gwiazdki, wieńce, dzwonki itp.). Wyroby będą oferowane na niedzielnym (14,XII) kiermaszu w "Krzywym Kominie" (ul. Dubois, w podwórku).

Dostałam trzecią nagrodę w konkursie fotograficznym ogłoszonym przez Dolnośląską Bibliotekę Publiczną:

za to zdjęcie:

to budynek po Browarze Piastowskim przy ul. Jedności Narodowej przed Mostami Warszawskimi.

Zdjęcia wiszą w gablotach na III piętrze DBP w Rynku.

Brałam udział w warsztatach dla kandydatów na członków Rady Seniorów Ołbina, mających za zadanie poznanie się wzajemne. Zakończyliśmy wykonaniem pacynki - mikołajka:

Dzisiaj w Infopunkcie Łokietka 5 odbyło się seminarium na temat pozyskiwania kandydatów na członków Rad Seniorów osiedli Ołbin i Kleczków. Adam przedstawił prezentację o Kleczkowie a Malwina opowiedziała o eksponatach  z Ołbina (zdjęcia, przedmioty i spisane opowieści) jakie są przedstawione na wystawie w Infopunkcie. Zabrakło przytoczenia momentów bardzo trudnych i zabawnych. To zawsze ożywia prezentację tematu.

Członkowie nowych rad otrzymali na nową drogę życia kalendarze nazwane "Quo vadis" i długopisy:

Poczęstunek składał się z ciast i tarty z "Pięknej Heleny". Ja przyniosłam swój domowy przysmak, czyli suche wafle posmarowane naprzemiennie: kajmakiem, powidłami śliwkowymi i rozpuszczoną czekoladą deserową.Wszystko co przyniosłam zostało zjedzone, czyli smakowało.

A propos quo vadis. Moja znajoma jeździ z mężem na narty w Alpy. Ostatnio gdy tam była na stoku tuż przed nosem szusnął jej chłopiec. Zdenerwowana zawołała: "k...a, bambini quo vadis?

 

 

niedziela, 07 grudnia 2014

„Obywatel” reż Jerzy Stuhr

WSTĘP: Co się polepszy to się po…….

O filmie:

Reżyser „Obywatela” postanowił zostać drugim Munkiem i nakręcić współczesne „Zezowate szczęście”.

Losy Jana Bratka (Maciej i Jerzy Stuhr) poznajemy gdy po nieudanym wywiadzie wychodzi z budynku i dostaje w głowę literą „P” z napisu „telewizja polska”. Symbol taki sobie.

Leży biedaczyna w szpitalu, z głową całą zagipsowaną, otwory mając tylko na oczy. Jak oddycha pojęcia nie mam.

Leży i wspomina. A to dom rodzinny z nadopiekuńczą matką i ojcem antysemitą. Szkołę z portretem Bieruta na ścianie, strajki na uczelni i przymusowy wyjazd z Polski obywateli żydowskiego pochodzenia. Kolejne prace. Internowanie w kapciach, bo poszedł do sąsiadów po sól.

To człowiek bluszcz – najpierw mamusia, potem żona, partia, religia. Nie posiada własnych poglądów, moralnego kręgosłupa, myśli tylko o sobie i jakby tu pożyć lekko, łatwo i przyjemnie. Niestety ma pecha. Bo jak już się wydaje, że jest nareszcie dobrze to los płata mu złośliwego figla. Jakby płynął na statku w trakcie rzadko cichnącego sztormu i więcej wymiotował niż cieszył się smacznym posiłkiem. Jego życie to nieustanna huśtawka i czego by nie zrobił to i tak obróci się to przeciw niemu.

W filmie jest parę zabawnych scen ale munkowski Piszczyk (Bogumił Kobiela) był żałosny i śmieszny, Bratek jest tylko żałosny.

Dla  Stuhra życie przeciętnego Polaka to los miotanej wiatrem historii  bezwolnej marionetki. Sądzę, że niejeden obywatel obraziłby się na ten portret.

Reżyser za pomocą losów bohatera próbuje przedstawić naszą historię. I udaje się to średnio, bo po wydarzeniach tylko się ślizga.

Film można obejrzeć ale niekoniecznie.

 

20:01, alodia1949 , o filmie
Link Komentarze (11) »
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek