O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
niedziela, 26 kwietnia 2015

 Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli napisać komentarz do moich wpisów nawet jeśli się ze mną nie zgadzają. Doceniam to, naprawdę. Proszę tylko o jedno - o włączenie poczucia humoru. Zdaję sobie sprawę, że moje jest specyficzne. Ale zacytuję J. Carrolla (z "Czarny koktajl"): "Śmiech odkurza znużone półki naszych dni".

Przeczytałam książkę o scjentologii ale dopadło mnie zapalenie gardła i nie mam siły napisać o niej.

A że staram się dawać wpis przynajmniej co tydzień to dzisiaj wiersz Hemara pt. "Puma". I nie jest on bez kozery, bo nagrywaliśmy teksty tegoż autora w ramach zajęć w SKIB-owym "Studium 3. wieku". Ja wybrałam właśnie ten.

Marian Hemar "Puma"

Wierna starucha Puma

Chodzi po domu, duma.

Nie służy byle tam komu.

Wie, jaka ważna jest w domu.

    Kto by pomyślał, że w nocy

   Grzebie dziurę pod parkanem

   I wybiega na pole i zajączki dusi!

   Potem wraca zzjajana,

   Pokrwawiona, nad ranem -

   Tłuką ją! (Jak tłuką!). Ale Puma musi.

Przykro świszcze rzemień ogrodnika.

Dobrzy ludzie! Przeciez puma nie psoci!

Może musi być po nocy dzika!

Żeby móc w dzień wytrwać w dobroci?

Teraz kładzie się płasko na ziemi,

Patrzy w oczy oczami ciemnemi -

Ludzie dobrzy - powiada - na duszę!

Przecież mam już jedenaście lat,

Kopę dzieci wydalam na świat,

Harowalam, służyłam,

Swoje w życiu zrobiłam,

Już wnet posłużę Bogu,

Już mi nie brońcie nalogu -

Skoro muszę...

 

 

 

Tagi: Hemar Puma
20:48, alodia1949 , różne
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 kwietnia 2015

 Dzisiaj byłam w SKIB-ie (Studium Animatorów Kultury i Bibliotekarzy) na czterogodzinnych zajęciach dotyczących bajek terapeutycznych.

Zorganizowało je Polskie Towarzystwo Biblioterapeutyczne a prowadziła Genowefa Surniak http://www.skiba.edu.pl/pracownicy-studium/48-genowefa-surniak.html .

Bajkoterapię rozpowszechniła w Polsce dr Maria Molicka. Jest ona autorką książek z zakresu bajkoterapii i bajek terapeutycznych. http://pl.wikipedia.org/wiki/Bajka_terapeutyczna 

Teraz jest wiele książek różnych autorów, które zawierają bajki i opowiadania terapeutyczne.

Moje opowiadania kryminalne, w których zabijam swoich wrogów są terapeutyczne tylko dla mnie ale inni mogą tę terapię/metodę stosować. Byle tylko na papierze czy w komputerze a nie w realnym życiu :).

Taka bajka ma pomóc w opanowaniu dziecięcych lęków z którymi dorośli sobie nie radzą. Mają obniżyć napięcie emocjonalne, pomóc w rozwiązywaniu problemów dziecka, oswoić lęki, uwrażliwić na trudności innych.

Ale są także bajki dla dorosłych.

Książka Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel "Siedmiu wspaniałych" zawiera teksty dla osób w różnym wieku.http://pl.wikipedia.org/wiki/Roksana_J%C4%99drzejewska-Wr%C3%B3bel

Są trzy rodzje tych bajek:

- psychoterapeutyczne

- psychoedukacyjne

- relaksacyjne

Bajka terapeutyczna ma ustaloną strukturę i określone cechy. Bohater przeżywa trudną sytuację, a wprowadzona dodatkowa postać (ekspert) konkretyzuje i racjonalizuje problem oraz pokazuje jak sobie z nim poradzić.

W jednej bajce poruszany jest tylko jeden problem. Fabuła często rozgrywa się w bajowym świecie ale przeżywane przez bohatera są realne.

Kiedy czytać dziecku takie bajki:

- gdy jest smutne/złe, bo coś przykrego się wydarzyło

- źle się czuje w przedszkolu/klasie

- ma niską samoocenę

- wydaje mu się, że nikt go nie rozumie

- czuje się samotne

- jest mu ciężko, a nie ma z kim o tym porozmawiać

- boi się czegoś lub kogoś, a nie znajduje wsparcia u dorosłych

- źle się zachowuje, nie lubi wykonywać pewnych czynności

Bajki terapeutyczne można też przeczytać w internecie: www.dbajki.pl, na stronie www.biblioterapiatow.pl , http://www.bibped.skawina.net/clt/clt.html

To tylko mały wycinek tego, czego dowiedziałam się na zajęciach.

Bajka to nie moje klimaty ale chętnie dowiaduję się czegoś nowego, bo to masuje  moje szare komórki a ja dbam, aby mi nie zanikły. Czego i Wam życzę.

środa, 15 kwietnia 2015

 W ramach cotygodniowych zajęć w "Studium 3.wieku" obejrzeliśmy prezentację "Tematy medyczne w sztuce". Przy okazji dowiedziałam się, że to św. Rafał jest patronem kierowców, a św. Krzysztof przewoźników. Po prelekcji poczęstowano nas faszerowanymi jajami. Nie były to jaja jak berety. Raczej leczenie w dawnych wiekach tak można określić. Jeśli się ma czarne poczucie humoru.

 Wracając do domu,  na przystanku spotkałam koleżankę bibliotekarkę, byłą dyrektor Dziel.Biblioteki Publ. W-w - Psie Pole.

Nie mieszka w tej okolicy, więc spytałam skąd wraca. Okazało się, że ze spotkania emerytowanych pracowników MBP zorganizowanym w "Graficie".

Nic o nim nie wiedziałam, a więc organizatorka słowa dotrzymała i mnie nie zaprosiła. To za karę, że opisałam tutaj negatywnie pomysł obdarowania emerytów dwoma mało używanymi książkami. Okazało się, że pomysł nie został zarzucony ale dzisiaj zrealizowany. Spotkana koleżanka prezentu nie wzięła choć powiedziała, że książki nie były takie złe. Hm....

Oczywiście opowiedziałam dlaczego podpadłam. Ale nie rozumiem dlaczego nie zaproszono innych koleżanek. Wiem o dwóch, lista pewnie jest dłuższa. Na spotkaniu nie było nikogo z wierchuszki MBP i bardzo dobrze, pewnie dzięki temu atmosfera była milsza.

Koleżance na przystanku powiedziałam, że wszyscy emerytowani pracownicy powinni iść z pielgrzymką do Częstochowy w podziękowaniu za to, że nie jest się już pracownikiem tej instytucji.

Może założę "Klub Olewanych Pracowników MBP (lub innej instytucji)"? Swoje kandydatury proszę wpisywać w komentarzach.

26.04.br. - wyjaśnienie dla osób bez poczucia humoru - propozycja założenia Klubu była żartem. Dziękuję za zrozumienie. :)

czwartek, 09 kwietnia 2015

Koleżanka bibliotekarka na publicznym spotkaniu z prezydentem Wrocławia powiedziała, że nowa biblioteka to żenada i zapchajdziura. Zapchajdziura, bo budynek „Grafit” wybudowano, aby tam przenieść targowisko z placu Grunwaldzkiego. Plan nie wypalił, bo czynsze były za wysokie. Stał więc budynek i niszczał aż jakiś geniusz wymyślił, że zlikwiduje się cztery (dziwię się, że tylko cztery, mogli jeszcze piątą z ul. Łokietka) biblioteki a w zamian dadzą czytelnikom jedną dużą.  

Tak więc dlaczego zapchajdziura już wiemy.

Dzisiaj poszłam sprawdzić jak to wygląda naprawdę.

Budynek o nazwie „Grafit” jest trochę na granicy mojego osiedla Ołbin i Nadodrza. Szłam piechotą ulicą Jedności Narodowej i po drodze widziałam na słupie szalenie aktualną informację: „Grafit. Hala Kupiecka”. Owszem hala.

Skręciłam przy nowym budynku w krótką ulicę Namysłowską (po lewej jest Górka Słowiańska)  i w głębi od ulicy Dolnej (stoi tam jeden dom) na wolno stojącym słupie zauważyłam napis „Biblioteka”. Na budynku napisu nie ma. Weszłam do ponurego holu, napis „biblioteka” ma strzałkę do góry, więc weszłam na piętro. Pustka. Zeszłam więc.

Minęłam nieprzyjazny hol, otworzyłam drzwi do korytarza gdzie po lewej stronie stoją plansze informacyjne o MBP, a poza tym znowu pustka nieprzychylna człowiekowi. Postawiłabym tam stoliki i krzesła. Położyłabym różne druki informacyjne i bezpłatne gazety. Przydałby się też automat z wodą, kawą i herbatą.

Po wejściu wali czytelnika po oczach jaskrawość regałów i siedzeń przeznaczonych dla dzieci. Znajoma była w czasie obecności większej grupy malców, a że pogłos tam jest okropny to wytrzymać było trudno. Brawa dla architekta! Jako nagrodę kazałabym mu siedzieć tam osiem godzin przez 6 dni w tygodniu w obecności rozbrykanych maluchów.

Po lewej stronie pod ścianą stoi kilkanaście białych niewysokich regałów z książkami dla dorosłych.

Na drugim końcu hali umieszczono coś na kształt dużego podium, ze schodami, okropnymi pufami i siedziskami w popielatoszarym kolorze. Nie wiem po co ta konstrukcja? Żeby stawiać i odznaczać zasłużonych pracowników czy to może rodzaj pręgierza dla niesolidnych czytelników? Bo dla dzieci to głównie możliwość złamania sobie karku. Brawo dla pomysłodawcy za wyobraźnię skutków takiego ustrojstwa!

Po prawej stronie hali jest miejsce spotkań niczym nieodgrodzone. Sugeruję wysokie parawany. Może już bez orgiastycznych kolorów.

Dalej są regały z prasą i niziutkie z literaturą dla młodzieży i lekturami. Szczególnie umieszczenie lektur mnie zachwyciło – trzeba przed nimi padać na twarz lub chociaż na kolana. A podłoga twarda. Nie zazdroszczę czytelnikom i pracownikom.

W części prasowej można usiąść na wygodnych siedziskach, w patriotycznej biało-czerwonej kolorystyce. Bezpłatną gazetę dla seniorów ukryto pod pulpitem niskiego stolika. Seniorze gimnastykuj się codziennie, w domu, parku i bibliotece!

Podłoga w dużej części jest biała i już widać na niej spękania oraz trwale brudne smugi. Współczuję sprzątaczce.

Białe regały, podłoga i siedziska póki co ładnie wyglądają ale jak długo utrzymają kolor?

Okna zasłonięto ściankami gipsowymi, światło naturalne jest tylko ze świetlików, czyli cały czas dominuje sztuczne. Nie wiem jak jest z wentylacją, co będzie w czasie upałów?

Widziałam dziesięć stanowisk komputerowych, nikt nie korzystał. Może nie ta pora dnia.

Naprzeciwko lady bibliotecznej są korytka z płytami, w tym z książką mówioną.

Wypożyczyłam jedną książkę, powiedziano do kiedy mam ją zwrócić. Termin za 30 dni a jako były pracownik mam prawo do 3 miesięcy. Obsługiwała mnie młoda bibliotekarka, nie wiedziała kim jestem. Ale druga wiedziała, rozmawiała ze mną i informacji nie przekazała. Ja się nie upomniałam, bo jestem seniorką i mam prawo mieć sklerozę. Może w komputerze powinno być zaznaczone kto jest/był pracownikiem?

W bibliotece przy ul. Roosevelta można było wziąć sobie karteczkę z datą wypożyczenia książki co pomagało w terminowym oddaniu.

Kompletny brak zieleni pogłębia nieprzytulność pomieszczenia.

Na stronie MBP podano, że do biblioteki można dojechać autobusami pośpiesznymi A, N. Tylko, że potem trzeba dojechać lub dojść jeden przystanek i jeszcze trochę. Gratulacje za wprowadzającą w błąd informację.

 Od strony ulicy Nowowiejskiej i skrzyżowania ulic Jedności/Nowowiejska/Słowiańska brak informacji o bibliotece. No i jest skutek – dziennie odwiedza filię około 100 czytelników. To mało jak na bibliotekę zastępującą cztery zlikwidowane.

I to by było na tyle. Póki co, oczywiście :)

 

sobota, 04 kwietnia 2015

 Tak świątecznie ustroiłam sobie dom, po lewej drewniana figurka czarnego kota z zieloną kurką-ocieplaczem (zimno jest przecież) na jajko. Jajka, koszyczek i stojaczki pod jajka zrobiłam/ozdobiłam sama zainspirowana przez zdolniejsze ode mnie osoby.

Wszystkim życzę, aby wszystkie święta były dla Was jedną wielką przyjemnością i odpoczynkiem.

Tagi: wielkanoc
20:27, alodia1949 , zyczenia
Link Komentarze (8) »
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek