O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
sobota, 28 maja 2016

Jeffries Sheila – Salomon - kot, który leczył duszę. Wydawnictwo „Amber” 2015

TYTUŁ: Kot magiczny

WSTĘP: Opowieść pisana sercem

O autorce:

 Sheila Jeffries urodziła się 13 maja 1948 roku. Jest Angielką mieszkającą w Australii. Była profesorem nauk politycznych na Uniwersytecie w Melbourne.

O książce:

Salomon to postać prawdziwa. Żył 23 lata i tak zachwycił autorkę, że napisała o nim książkę.

Choć może to on osobiście wszystko podyktował swojej pani.

Opowiedział o tym jak był świetlistym kotem mieszkającym w świecie duchów i dostał do wykonania zadanie specjalne - pomaganie pewnej kobiecie.

Kiedyś był kotem Ellen – dziewczynki uwielbiającej grać i tańczyć. Teraz jest ona dorosłą kobietą, mieszkająca z mężem i synkiem w domu swojej matki.

Mąż jest hazardzistą i rodzina traci to miejsce.

Komornik „Kark miał sztywny, oczy zimne jak lód i serce opancerzone metalem”.

„Co się stało, że Ellen tak bardzo się zmieniła? Życie się stało”.

Narratorem jest kot – wielu spraw ze świata ludzi nie rozumie, więc anioł opiekun objaśnia co i dlaczego.

Mamy więc elementy magiczne albowiem Sheila Jeffries wierzy, że czarno-białe koty są obdarzone siódmym zmysłem i potrafią same znaleźć sobie właściciela, który jest im przeznaczony.

Autorka interesująco pisuje kocie zabawy i zachowania w domu oraz ogrodzie.

Także trudne, a nawet tragiczne przejścia  kotów bezdomnych i ich przyjaźnie z innymi zwierzętami.

Kocią umiejętność porozumiewania się z bliskimi ludźmi i kojący wpływ jaki mają na opiekunów.

Jest to też opowieść o nieudanym małżeństwie, konsekwencjach nałogu małżonka i o tym, że czasem trzeba porzucić ukochane zwierzę, aby ocalić siebie.

To książka optymistyczna, więc ma happy end ale w większości treść wcale nie jest radosna.

Książkę kończy rozdział „Prawdziwy kot Salomon”.

********************

Jarosław Iwaszkiewicz – Kocia książka, Oficyna Wydawnicza WilkiKról, Kopenhaga 1933, Warszawa 2015

TYTUŁ: Kotka pisarza

WSTĘP: „Pisarza Jarosław Iwaszkiewicza nie trzeba przedstawiać. Nie wszyscy jednak wiedzą, że przed wojną był on także dyplomatą”.

O autorze:

Jarosław Iwaszkiewicz urodził się 20 lutego 1894 roku w Kalinku, zmarł 2 marca 1980 ROKU W Warszawie.

Polski pisarz, poeta, eseista, librecista  dyplomata.

 Współtwórca grupy poetyckiej „Skamander”. Prezes Związku Literatów Polskich w latach 1959 – 1980.

O książce:

W 1932 roku Iwaszkiewicz był drugim sekretarzem RP w Kopenhadze. Z żoną i córkami pisarza zamieszkała też kotka Bukasia. I jej jest poświęcona ta książka.

Rodzina rozstawała się na lato, więc Bukasia (ręką ojca) pisała listy. Najbardziej lubiła psocić, więc zawsze się chwaliła tym co zrobiła.

Pisarz i jego córki zainspirowani osobowością kotki napisali wierszyki i narysowali ilustracje do jedynego, stworzonego przez siebie, egzemplarza kociej książki.

Współczesna edycja zwiera fragmenty listów ojca dotyczące kotki, ilustracje Iwaszkiewicza, jego córek i  Alicji Rose.

Całość opracowała Anna Król, a pierwszy rozdział nosi tytuł: „Niezwykły skarb odnaleziony na strychu, czyli krotka historia Kociej książki.

Z jednego z wierszyków dowiadujemy się co trzeba kotu:

„Kotu trzeba drzwi otwierać,

Kotu trzeba w tył zazierać,

 Kotu kąpiel przygotować

Kotu kompot ugotować”.

Książka jest bardzo starannie wydana, będzie więc cenną pozycją w księgozbiorze kocioluba.

Ewie bardzo dziękuję za ten prezent.



sobota, 21 maja 2016

„Wszystko gra” reż. Agnieszka Glińska

 

WSTĘP: Polskie „Mamma Mia” czy zmarnowana szansa na musical?

Film zaczyna się piosenką „Jak dobrze wstać skoro świt”, śpiewa ją Zosia (Eliza Rycembel) uciekając przed policją na rowerze. Malowała nocą na murze, z dwiema koleżankami, syrenkę i niebieską dziewczynkę. Bo studiuje na ASP i buntuje się przeciwko rzeczywistości.

Wraca do domu prawie jednocześnie z matką o imieniu Roma (Kinga Preis), która jest sprzątaczką w muzeum przyrodniczym.

A przed domem babcia (Stanisława Celińska) zamiast „Kiedy ranne wstają zorze” śpiewa „Ty pójdziesz górą a ja doliną” miksując ziołowy koktajl.

Mieszkają w starym klimatycznym domu, który zdaje się być spokojną przystanią. Niestety niejaki Woland (kłania się Goethe i Bułhakow) Lis rości sobie prawa do tego budynku.

Babcia wie w jaki sposób rodzina otrzymała posiadłość a my poznajemy tajemnicę w retrospekcjach.

Ale przecież jest to film muzyczny. I rzeczywiście piosenek tu mnóstwo, tańca też. Ale nie zawsze te elementy łączą się z fabułą, niestety.

Najbardziej podobał mi się tercet liryczny Celińska – Preis - Rycembel wykonujący piosenkę „Jej portret”.

Oraz duet taneczny Preis i Fabijański na Moście Gdańskim – są prawie jak Fred Astaire i Ginger Rogers.

Mamy tu także nawiązanie do klasyki polskiego filmu – piłkarz na aucie po nocnej hulance wraca do domu w ten sam sposób jak Łazuka w „Nie lubię poniedziałku”, a w domu ogląda „Ostatni dzień lata” Tadeusza Konwickiego.

Film stoi (inaczej by się zawalił) trzema aktorkami i ich postaciami: Celińska, Preis i Rycembel.

Nie rozumiem po co do filmu wstawiono animacje no i finał (gra jaką prowadzą Zosia i Woland) jest dość dziwny.

Dla mnie znacznie lepsza jest ostatnia scena, bo z czarnym kotem.

To byłby fajny film o tym co w życiu jest ważniejsze: zabetonowanie wszystkiego pod kolejne wieżowce dla dużego zysku czy miłość, przyjaźń i rodzina.

 Ale się nie udało choć miło oglądało.



sobota, 14 maja 2016

 Muzeum "Pana Tadeusza" już działa. Wszystkiego można się dowiedzieć na stronie: http://www.pantadeusz.ossolineum.pl/pl/o-muzeum/misja-muzeum?

Oglądałam eksponaty, słuchałam tego co mówi przewodniczka i zastanawiałam się kto z czytelników orientuje się w rodzinnych powiązaniach bohaterów epopei.

Jak na bibliotekarkę przystało mam egzemplarz wydany w 1980 roku przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich w 1980 roku.

Warto taki mieć, bo oprócz głównego tekstu znajdziemy tam dłuuugi wstęp składający się z kilku rozdziałów przybliżający nam tamte czasy i nie tylko. A na końcu mamy "Osoby dramatu" i stąd wiem już dokładnie who is who.

Dom Horeszków

Stolnik i jego żona, on zginął w 1792 roku.

Ich córka Ewa wyszła za mąż za kasztelanica witebskiego w 1793 roku. Ten został zesłany na Sybir, żona z nim pojechała, zostawiając małą bardzo Zosię pod opieką Telimeny.

Zosia - 14 lat.

Hrabia - daleki krewny Horeszków, po kądzieli, w czasie opowieści ma 25 lat.

Gerwazy Rębajło - Klucznik Stolnika.

Telimena - podaje się za adoptowaną przez Horeszków, wychowywała się z Ewą, ma trzydzieści kilka lat. Lecą na nią głownie mrówki oraz oczadziały od dziesięcioletniej nauki Tadeusz.

Dom Sopliców

Sędzia - kawaler

Jacek Soplica - jego brat, około 50-tki, czyli ksiądz Robak (żeby nie było wątpliwości - Jacek się ożenił nie będąc księdzem).

Tadeusz Soplica - syn Jacka, 20 lat

Telimena - powinowata Sopliców.

Podkomorzy - przyjaciel Sędziego, ojciec trzech córek.

Wojski Hreczecha - daleki krewny Sędziego, ma córkę Teklę.

Rejent Bolesta

Asesor

Woźny Protazy Brzechalski.

Zauważcie, że ta książka to opowieść głównie o mężczyznach - bo baby to do rodzenia dzieci, opiekowania się nimi, posługi dzienno-nocnej, no i wydawania za mąż, a w związku (często niechcianym) mają być posłuszne i zachwycone swoim losem. Jak ja lubię takie mizoginiczne dzieła literackie. Pasjami po prostu.

A na koniec coś smacznego:

"Różne też były dla dam i mężczyzn potrawy:

Tu roznoszone tace z całą służbą kawy,

Tace ogromne, w kwiaty ślicznie malowane

Na nich kurzące wonnie imbryki blaszane

I z porcelany saskiej złote filiżanki;

Przy każdej garnuszeczek mały do śmietanki.

.............................................

Panie starsze już wcześniej wstawszy piły kawę

Teraz drugą dla siebie robiły potrawę:

Z gorącego, śmietaną bielonego piwa,

W którym twarog gruzłami posiekany pływa.

   Zaś dla mężczyzn wędliny leżą do wyboru:

   Półgęski tłuste, kumpia, skrzydliki ozoru,

   Wszystkie wyborne, wszystkie sposobem domowym

   Uwędzone w kominie dymem jałowcowym;

   W końcu wniesiono zrazy na ostatnie danie:

   Takie bywało w domu Sędziego śniadanie."

Kobiety, pewnie jako te gorsze nie dostawały wędlin tylko jakieś paskudztwo - biały ser w piwie. A może to jest pyszne - czy ktoś dzisiaj próbował tego smakołyku? W oryginale tak jest: twarog

Kumpia to szynka.

We Wrocławiu nie ma już tradycyjnej księgarni Wydawnictwa Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, więc ich wydania "Pana Tadeusza" musicie szukać gdzie indziej. Może w muzeum - jest tam sklepik z pamiątkami.






sobota, 07 maja 2016

„Zapomniane słowa”. Pomysł i redakcja Magdaleny Budzińskiej. Wydawnictwo Czarne Wołowiec 2014

WSTĘP: „Słowa umierają tak samo jak ludzie, śmiercią nagłą lub powolną, okrutną bądź w miarę łagodną, nieoczekiwaną lub wyczekiwaną…”  Tomasz Różycki.

O autorce:

Ukończyła Wydział Polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, od czerwca 2007 roku jest redaktorką prowadzącą Wydawnictwo Czarne.

O książce:

Wstęp do książki napisała Urszula Kozioł - poetka. Na końcu w rozdziale „Moje zapomniane słowa” można wpisać swoje.

To nie jest słownik ale opowieści, wspomnienia, skojarzenia na temat wybranego słowa napisane przez różnych autorów.

Są wśród nich: Michał Ogórek, Ernest Bryll, Joanna Szczepkowska, Karol Modzelewski, Magdalena Środa, Wojciech Młynarski, Andrzej Stasiuk, Mariusz Szczygieł, Stefan Chwin, Jan Miodek, Jerzy Bralczyk, Olga Tokarczuk, Jacek Hugo-Bader.

Oto subiektywny wybór tych słów:

BERESIĆ  (autor tekstu prof. Stanisław Bereś)  - wygłupiać się, dokazywać.

No to pan profesor ma z nazwiskiem podobnie jak ja, tylko lepiej, bo moje od razu kojarzy się z rozrabianiem.

Tekst zajmuje dziewięć i pół kartki, albowiem Bereś opowiada historię swoich przodków, w tym Macieja, co to u boku Jakuba Szeli piłą rżnął jako prokurator ludowy.

FACECJONISTA (autor Wojciech Młynarski) – człowiek inteligentny, cięty, z wyczuciem pointy i anegdoty.

Tekst ma tylko pól strony ale warto przeczytać.

GWIAZDOPATRZNIA (autorka Joanna Bator) – obserwatorium astronomiczne. Jest opis takiej budowli.

KRACHLA (autor Zbigniew Benedyktowicz) –  przywołująca wspomnienia autora z dzieciństwa gdy pił oranżadę z jednej butelki z dwoma braćmi a ich ojciec się niecierpliwił.

KRYG (autor Antoni Kroh) – uzda, kaganiec, munsztuk, wędzidło.

„Gdy mama wychodziła za mąż, kowal zrobił dla niej bransoletkę w kształcie krygu” – tak zaczyna się opowieść.

ŁAPSERDAK (autor Konstanty Gebert) – jakoś lubię to słowo, milej brzmi niż lump czy menel.

Według autora to urwipołeć, huncwot, łobuz ale niegroźny i właściwie sympatyczny.

No i jest przypisana do tego słowa historia.

PRZEŹMION (autor Jan Jakub Kolski) – „No i przeźmion stał w kącie. Dziadek ważył podkładki pod chomąta, by dowodzić chłopom, że są lekkie jak puch”.

Proszę przeczytać całą opowieść.

SAMOWTÓR (autor Filip Łobodziński) – „Czyli z jednym tylko kompanem”. Jest ciąg dalszy.

SUTY   (autor Paweł Bravo) – suto zdobione, suto zastawiony stół. Cały tekst jest dłuższy, oczywiście.

ŻYDKI (autor Paweł Śpiewak) – „W dzieciństwie czasem trafialiśmy na „żydki”. To były wyjątkowo rzadkie orzeszki”. Co to były za rarytasy – sięgnijcie po książkę.

To nie jest pozycja do czytania jednym tchem tylko do powolnego smakowania, przypominania sobie własnych skojarzeń, rodzinnych opowieści, lektur zapomnianych, filmów obejrzanych.

Może niektórych  słów będziecie używać po zapoznaniu się z książką. Mam taką nadzieję.

Polecam.



O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek