O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
piątek, 28 czerwca 2013

 Dzisiaj musiałam wstać o strasznej porze, czyli 8,30, aby zdążyć do Infopunku Łokietka 5 na konferencję poświęconą działaniom na rzecz seniorów. Każdy z obecnych otrzymał wydawnictwo "Masterplan 60+. Strategia wsparcia seniorow Nadodrza".

Zaraz po otwarciu broszury  - 64 strony ma - czytamy: "Jesteśmy społeczeństwem starzejącym się. Seniorów będzie coraz więcej. Trzeba wspólnie wypracować modele społecznej i obywatelskiej aktywizacji przedstawicieli tej grupy wiekowej w społecznościach lokalnych.

Projekt "Stallone i Szapołowska też zdmuchnęli 60 świeczek, czyli Senior na Nadodrzu, był realizowany w latach 2012-2013 przez Fundację Dom Pokoju w Infopunkcie Nadodrze - Łokietka 5.

Postanowiliśmy zmobilizować wiedzę i doświadczenie seniorów, włączyć ich w proces tworzenia polityki miejskiej na poziomie osiedla  i wspólnie z nimi sformułować  propozycje rozwoju tej części Wrocławia.

Utworzyliśmy obywatelską Radę Seniorów Nadodrza. Zbudowaliśmy interaktywną Mapę Barier i Kapitału Nadodrza.  Zebraliśmy rekomendacje dalszych działań".

Pierwsza część wydawnictwa pt. "Co proponujeny?" to rekomendacje, druga "Jak do tego doszliśmy?" to sprawozdanie z działań wykonanych w ramach projektu.

Po prelekcji podjęto nas specjałami Nadodrza - chlebem różnym, rożkami ze szpinakiem, kiełbasą, pyszną szynką, smalcem, pasztetem z wątróbki i osobno z selera, kozim serem, dżemami, gruszkową musztardą, ciastem drożdżowym, cydrem i przepysznymi ciasteczkami nazwanymi "medaliony Anieli" (jedna z członkiń Rady Seniorów).

Nasłuchana oraz pokrzepiona na ciele i duchu poszłam do Róży Rozpruwacz (kawiarnia krawiecka), gdzie dostałam kupkę ścinkow różnych materiałów, a nabyłam kawałek z czarnymi kotami

wracając zaglądałam na podwórka:

to mi się szczególnie podoba: ZAMIEŃ ODPADY NA KULTURALNE WYPADY 

zadarłam głowę i zobaczyłam:

jak widać rewitalizacja Nadodrza postępuje powoli

ale ciągle dzieję się coś dobrego i innym osiedlom, a szczególnie swojemu Ołbinowi, tego życzę.

 

 

 

czwartek, 20 czerwca 2013

 Podróże kształcą ale i męczą. Szczególnie w taki upał jaki panował wczoraj, a i dzisiaj daje nam popalić.

Wczoraj z Klubem Impuls byłam na wycieczce w Henrykowie i Złotym Stoku. W Henrykowie nie wolno robić zdjęć wewnątrz budynku, więc tylko moje:

Oprowadzał nas młodzieniec o gromkim głosie, były ministrant. Czasem popelniał błędy językowe, a co zabawniejsze traktował nas seniorów jak gimnazjalistów. Widocznie ma tekst jednolity dla każdej grupy. Obejrzeliśmy różne sale, z wyposażeniem trochę zabytkowym, a trochę współczesnym. Oraz kościół z równie pięknie rzeźbionymi jak niewygodnymi stallami. (zdjęcie z netu):

http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk%C3%B3w_(wojew%C3%B3dztwo_dolno%C5%9Bl%C4%85skie)

Księga Henrykowska, w której napisano pierwsze zdanie po polsku (a trochę po czesku, bo troskliwy, a raczej zirytowany niezdarnością żony przy żarnach mąż, był Czechem) znajduje się we wrocławskim Muzeum Archidiecezjalnym. "Daj ut ja pobrusa, a ty poziwaj"

Następnym punktem programu byl Złoty Stok, czyli zwiedzanie kopalni złota. Proszę się nie podniecać. Tylko zwiedzanie. Tam nie jest tak jak w filmie "Złoto MacKenny". Zwiedzanie odbywa się tylko w grupach, a młode przewodniczki mają na firmowych koszulkach albo pomarańczowego nietoperza, albo napis: "Nie wszyscy w kopalni są normalni". http://www.klubpodroznikow.com/relacje/podziemia/295-kopalnia-zota-zoty-stok-

W kopalni jest zimno, mokro i kałużowo oraz trzeba się nachodzić zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Dowiedzieliśmy się, że dawno, dawno temu złoto było w takiej cenie, iż za trzygramowy pierścionek można było kupić wieś, z zabudowaniami, ludźmi i zwierzętami. Podobnie w cenie była wtedy sól. Za beczkę też można było kupić wieś, a za dwie co - zapytano nas. Spośród zwiedzających padła odpowiedż (nie ode mnie): dwie wiesie!

Jest tam:

 

a jeśli przyniesiecie podobną tablicę otrzymacie darmowy wstęp dla dwóch osób

 

 

To złoto jest w minimalnej ilości, więcej tam jest arsenu. Ale kupić arszeniku na miejscu nie można. Trudno - muszę nadal radzić sobie z moimi wrogami na piśmie, w opowiadaniach czyli.

Podobno każda kropla wody jaka padnie w kopalni na zwiedzającego powiększa część ciała pokropioną. Nadstawiajcie co chcecie.

Wracaliśmy z czeluści kolejką i poczułam się jak Indiana Jones choć wolniej jechała niż na filmie, ale równie głośno stukała. 

 

Klub Impuls organizuje udane wycieczki i kto nie był (a proponowałam) niech żałuje.

 

 

 

Tagi: Henryków
15:30, alodia1949 , wycieczka
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 czerwca 2013

 Wrocławskie Nadodrze utworzyło Radę Seniorów i jestem jedną z jej członkiń. Na dzisiejszym zebraniu otrzymaliśmy wyposażenie w postaci teczki, długopisu, pendrive`a, znaczka do przypięcia i własnych zdjęć z sesji fotograficznej, a będą jeszcze wizytówki.

Jesteśmy na Facebooku: https://www.facebook.com/seniornopl

W oknach biblioteki przy ul. Łokietka wiszą obrazy patchworki:

a na placu św. Macieja wystawa pt. "Street Art na Nadodrzu", ale pokazują też te z Ołbina (murale i graffiti):

wiele z tych murali pokazywalam tu na blogu:

http://kotnagalezi1.blox.pl/tagi_b/114/Murale.html

poniedziałek, 17 czerwca 2013

 Tutaj  http://kochamksiazki.pl/2013/06/17/pozytywnie-w-poniedzialek/ ogłoszono konkurs, aby lekturom szkolnym nadać swój tytuł, a jego uzasadnienie w podtytule. A mnie wyszło tak:

- Ludzie bezdomi, czyli częste mycie skraca życie

- Syzyfowe prace, czyli fucha niewdzięczna ale pewna (z netu)

- Rozdziobią nas kruki, wrony, czyli Hitchcock w szkole

- Zaczarowana zagroda, czyli jak Harry P. zrobił domową rewolucję

- Opium w rosole, czyli jak zalegalizować dopalacze

- Kwiat kalafiora, czyli tajemniczy ogród w Poznaniu

- Ten obcy, czyli stanger in the night

- Krzyżacy albo jak łupać orzechy pośladkami dziewicy

- Dziady, czyli jak uwierzyć w ducha

- Pan Tadeusz, czyli jak leczyć reumatyzm za pomocą mrówek

- Granica, czyli jak przemycać perskie koty i ich mioty

- Nad Niemnem, czyli powrót do natury bez matury

- Chłopi albo tyrka przez 4 pory roku bez Vivaldiego

- Noce i dnie albo sposób na wieczne narzekanie

- Lalka, czyli pieniądze szczęścia nie dają

- Kamizelka, czyli dzierganie jako przygotowanie do zimy

- Ojciec zadżumionych, czyli Eberhard Mock aresztuje tatusia (a propos "Dżuma w Breslau")

- Trylogia, czyli muszkietrów trzech a czwarty Zagłoba 

- Janko Muzykant, czyli z grania nie wyżyjesz

- Łysek z pokładu Idy, czyli zwierzęta maltretowane

- Balladyna, czyli dziewczyny wpuszczone w maliny

- Faraon, czyli plagi i ciemności egipskie

- Konrad Wallenrod jako prototyp J-23

- Moralność pani Dulskiej, czyli gdzie nalezy robić pranie

- Odprawa posłów greckich, czyli Unia ma dosyć

- Placówka, czyli nie będzie Niemiec pluł nam w twarz 

- Wesele, czyli miałeś chamie złoty róg

- Zemsta, czyli a mury runą, runą, runą

a może Wy macie jakieś propozycje?

Ja te wyślę, choć wątpię czy się spodobają.

 

 

 

 

Tagi: książka
19:48, alodia1949 , różne
Link Komentarze (1) »
sobota, 15 czerwca 2013

 Miało być świetnie a wyszło jak zawsze.

Szefowa naszego Klubu Impuls poprosiła, abym reprezentowala klub sobą i swoimi kartkami oraz kolażami na "Targach Dynamiczni 50 plus minus". Przygotowałam więc swoje prace, termos z herbatą, kanapkę, wstałam o 6,45, bo do 8,50  miały być wszystkie stanowiska gotowe na przyjęcie tłumu odwiedzających.

Przybyły głównie firmy chcące zarobić na: ekspresie do kawy, pościeli wełnianej, kosmetykach, suplementach, naczyniach, usługach medycznych rehabilitacyjnych, lekach, biżuterii, odzieży zdobionej filcem i z tegoż materiału torebki i tym podobnych wspaniałościach. Przyszły też przedstawicielki Centrum Seniora, pan z Mennicy Wrocławskiej, firmy ubezpieczeniowej, banku, uczestniczki Akademii Sztuki Trzeciego Wieku ze swoimi pracami oraz tylko kilka osób z klubów seniora (na terenie Wrocławia jest ich około 50). 

Przygotowano dla nas małe okragłe stoliki (bez sensu) i niewygodne krzesła. Koniec. Kluby seniora nie płaciły za miejsce, jak inni - nie wiem.

W katalogu prac ASTW jedna z pań napisała "Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma. A ja kocham malowanie, żagle, wnuczki oraz psa". 

Szkoda tylko, że odwiedzających nie było. No ale wytrzymalam tylko od 8,30 do 13-tej.

Wystawcy oglądali pracę/ofertę pozostałych. Brali ulotki, rozdawali wizytówki. Pani ze stolika obok skomentowala, że to Apacze - chodzę i "a tak patrzę sobie".

Napiłam się darmowej kawy z ekspresu na kapsułki - średnio pyszna.

nie zabrakło oferty książkowej  głównie o gotowaniu i chorobach, pewnie - koło 50-tki należy zajmować się tylko jedzeniem i leczeniem się. Najlepiej własnoręcznie, bo NFZ - każdy wie.

Nagłośnienie i akustyka sali sprzyjaly roznoszeniu hałasu, a nie zrozumieniu co ktoś na estradzie mówi.

Czyli - patrz pierwsze zdanie.

Co robiłam? Czytałam książkę Doris Lessing "O kotach" :)

Może ktoś z Was był w godzinach popołudniowych i zauważył wielką frekwencję?

 

wtorek, 11 czerwca 2013

 Dzisiaj od koleżanki dostałam numer "Solidarności Dolnośląskiej" w którym jest tekst o spotkaniu rodziny i byłych pracowników dyrektora Jana Mielczarka: http://solidarnosc.wroc.pl/docs/2399/ds333-net.pdf proszę tam szukać na stronie 23, a tu zdjęcie:

wiem, że nie można nic przeczytać, trzeba przejść na stronę, ktorą podałam powyżej.

Z dziennikarzami często bywa tak że słyszą jedno, zanotują drugie, a napiszą i opublikują trzecie. Tutaj w tekście napisano, że dyrektor wystawił zdjęcie księdza Popiełuszki. To nieprawda. Wystawiła jedna z pracownic czym spowodowała w rezultacie wyrzucenie dyrektora z pracy. Albowiem knuć trzeba z głową, a nie z chęcią bycia szlachetnym cudzym kosztem.

Pisałam już o tym spotkaniu: http://kotnagalezi1.blox.pl/2013/04/wspomnienia-o-dyrektorze-Janie-Mielczarku.html

Dzisiaj w Infopunkcie rozmawiałam z fotografem Rolandem Okoniem http://rolandokon.com/ , pooglądajcie jego zdjęcia. Tak jednym zdaniem współczesną sztukę fotografii nazwałabym: "Nie musi być ślicznie". Na pytanie czy robię zdjęcia odpowiedziałam: robię ale nie umiem. Nawiązałam do wpowiedzi koleżanki bibliotekarki Jagody Czyżak, która po przejściu na emeryturę oddaje się pasji fotograficznej: "myślałam, że umiem robić zdjęcia, dopiero na zajęciach z profesjonalistą okazało się, że nie". Tu jej strona: http://www.swiatobrazu.pl/jagoda65.

A sesję fotograficzną członków Rady Seniorow robił nam fotograf Rafał Michalak http://rafalmichalak.com/

No i wyszedł mi wpis wspomnieniowo-fotograficzny :). Jeszcze na koniec bratki z mojego podwórka - w ramach zasady: nie umiem lecz robię :)

W najbliższą sobotę 15.06. będę od godz. 9 (ale nie do 18, nie wytrzymam) na targach "Dynamiczni 50 plus minus" w ramach Klubu Seniora Impuls, pokażę tam swoje kolaże i kartki jakie ostatnio zrobiłam, szukajcie mnie tam, budynek Iase, niedaleko Hali Ludowej (wiem, że Tysiąclecia) naprzeciw Wytwórni Filmowej

ADRES OBIEKTU WYSTAWIENNICZEGO: Centrum IASE, ul. Wystawowa 1, 51-618 Wrocław

http://www.seniorzy.wroclaw.pl/index.php/component/content/article/844-targi-dynamiczni-50-plus-minus.html

 

wtorek, 04 czerwca 2013

 Misia moja

PRZYSŁOWIA z kotem

- Głaszcz ty kotu skórę, a on ogon w górę

- Im kot starszy, tym ogon twardszy

- Kot się myje - będą goście

- Kot zawsze pada na cztery łapy

- Nie kupuj kota w worku

- Kotu żart a myszce śmierć

- Myszy tańcują gdy kota nie czują

- Pierwsze koty za płoty

- W nocy wszystkie koty bure

- Wie kot czyje mięso zjadł

- Źle tam gdzie myszy bratają się z kotami

 - Kot niełowny, chłop niemowny - często głodny

- Nie dla psa kiełbasa, nie dla kota sadło (szperka)

POWIEDZONKA

- Tyle co kot napłakał

- Igrać jak kot z myszą

- Patrzeć jak kot na szperkę

- Popędzić komuś kota

Jeśli znacie jeszcze inne - napiszcie.

 

 

 

 

18:03, alodia1949 , o kotach
Link Komentarze (9) »
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek