O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
niedziela, 29 czerwca 2014

 Wystawiono kolaże Szymborskiej na Sardynii http://www.youtube.com/watch?v=KPKFQQhkSLc&feature=youtu.be

Zawdzięczam jej inspirację do wykonywania takich właśnie (ale i trochę innych) prac:

kota tu nie ma, bo uciekł :)

także kalarepkę, ogórki, rzodkiewkę...

takiego szpagatu nie polecam :)

to sugestia na wakacje :)

środa, 25 czerwca 2014

 Napadło mnie na robienie wzamacniająco-dopingujacych szejków/koktajli/mixów (niepotrzebne skreslić) :) warzywnych. Dodaję do nich trochę rodzynek, bo lubię. Mieszanka ma mało śliczny kolor z powodu buraczanych liści. To ugotowałam z nich zupę botwinkę a jako wsad zastosowałam soczewicę ugotowaną osobno. Dobre to jest. Misia pomiaukiwała, bo działam w kuchni a zapachu mięska nie czuć no i nie ma czego wyżebrać.

Dokupiłam jeszcze musli oraz słonecznik - będę się tym faszerować. I już niedługo jak wyjdę na ulicę wszyscy zobaczą jak emitują ze mnie wszelkie witaminy i mikroelementy. Z głowy będzie blaskiem bić witamina C, z lewego boku witamina A, z prawego B, z pleców P, z ust i nosa wypływać wit. H, z tylnego dołu D, a po całości witamina E, czyli młodości. W dodatku chodzę ustrojona "zamotkami" i bransoletkami z zamotkowego materiału kolorystycznie dobranymi.

U optyka zamówiłam nowe okulary, bo zauważyłam pogorszenie wzroku. Badanie okulistyczne było za darmo i dobrych wiadomości brak, szczególnie jeśli chodzi o lewe oko. Niestety.

Modne są ciężkie czarne oprawki ale wyglądam w nich o 10 lat starzej, więc wybrałam lekkie a w dodatku czerwone. Wolę być śliczna niż modna, ha,ha,ha.

A propos Misi to zaczęła grymasić z jedzeniem. Ktoś na facebooku napisal o swoich kotach: "Jaśnie państwu znudziła się dotychczasowa karma". Mojej jaśnie panience też. Musiałam przejść na droższą. Coraz cenniejsze zwierzątko mam.

Dzisiaj zobaczyłam takie auto:

Dzisiaj byłam na zajęciach robótkowych w Dolnośląskiej Bibliotece w Rynku. Robiłyśmy biżuterię recyklingową, oto mój naszyjnik i bransoletka (wstążka, tkanina, włóczka, drucik, koraliki, guziki):

 

sobota, 21 czerwca 2014

 Rąk brakuje do opadania i słów do opisania tego co się dzieje w naszej polityce.

W książce "Sejmowe plotki i anegdoty" znalazłam takie:

Posłanka Grażyna Staniszewska ( internowana w Gołdapi w tym samym czasie co ja) z Bielska-Białej podczas posiedzenia sejmowej Komisji Polityki Gospodarczej Budżetu i Finansów, rozzłoszczona kolejnymi pomysłami Ministerstwa Finansów , kategorycznie stwierdziła

- W Ministerstwie Finansów jest bajzel!

Ze stwierdzeniem tym nie zgodził się poseł Ryszard Bugaj,  dowodząc, że:

- W tym resorcie niczego takiego nie ma!

p.s. moje - nie byłabym tego taka pewna

********************************************************************

Jacek Soska z PSL  na pytanie czy w razie rezygnacji Romana Jagielińskiego ze stanowiska ministra także odejdzie z ministerstwa odpowiedział:

- Tak, tylko kosę zabiorę.

p.s. moje - słusznie, zawsze może się przydać

*******************************************************************

Podczas wizyty królowej Elżbiety II prezydent Aleksander Kwaśniewski przybył do Sejmu w niebieskiej koszuli. Ponoć to ulubiony kolor królowej. Monarchini zrewanżowała się czerwonym ubiorem.

p.s.moje -  i biżuterią z rubinami?

********************************************************************

Jeżeli pan zostanie prezydentem , ja wyjeżdżam z kraju - zapowiedział Lech Wałęsa Aleksandrowi Małachowskiemu podczas Konwentu Seniorów.

Od tej pory, jak twierdzą wtajemniczeni, nasiliły się naciski na wicemarszałka Małachowskiego, aby stanął do wyborów i koniecznie wygrał.

p.s. moje - miało być dobrze a wyszło jak zawsze

**********************************************************************

A poza tym panowie bawią się portalem z moją pocztą mejlową. W nerwicę wpadam każdego dnia otwierając tę skrzynkę Pandory, bo ciągle jakaś nowa niespodziewanka jest. Niekoniecznie pozytywna. Na moje monity odpowiedzią jest formułka, że modernizują. Rada, abym sobie sama ustawiła w opcjach jest do chrzanu tarcia, bo nic to nie zmienia. I tu by się sprzęt z anegdoty przydał. Wczoraj wysyłałam info o giełdzie w lipcu i podobno do niektórych pięć razy doszło. Bardzo śmieszne.

Z dobrych wiadomości udało mi się w ciągu godziny i za jedyne 33.-zł wymienić połamaną klawiaturę w komórce. W międzyczasie kupiłam w lumpexie letnią bluzkę w ptaszki niebieskie. Pewnie one z tych co to nie sieją, ani nie orzą. Tylko bluzkę ozdabiają :)


 


piątek, 13 czerwca 2014

 Rzeczywistość bardzo dba o to, abysmy się nie nudzili albo mieli za dobrze. Powiedz jakie masz plany a usłyszysz śmiech diabła.

W poniedziałek, na drugi dzień po powrocie z katującego umysł i cztery litery szkolenia, dwa razy wykorzystałam pralkę a potem strych. Nie protestowały.

Nazajutrz (upał nieznośny kontynuował się) robiąc zakupy telefonicznie dowiedziałam się, że nazajutrz mamy zebranie Rady Seniorów. A miałam zamiar leżeć odłogiem. Nie udało się. Zebranie dotyczyło regulaminu konkursów artystycznych przewidzianych na Dni Seniora we wrześniu 19-30.

Na nastęny dzień umówiłam się na spotkanie z koleżankami, które przyjechały spoza Wrocławia. Miały być na miejscu na 11,30 ale pociąg się spóźnił o ... półtorej godziny. Po drodze był remont torów i nikt o tym pasażerów nie uprzedził. I słusznie - PKP zawsze ma rację, a pasażer zbędnym elementem jest. No i z koleżankami mogłam spędzić niecałą godzinę. Za to usłyszałam kryminalną opowieść o jednym naszym koledze. Czego to faceci nie wymyślą, aby uwodzić kobiety. Chyba nie mogę o tym tu napisać. Szkoda.

Potem malowaliśmy (wg szablonu) bluzki w Infopunkcie w ramach "czwartkowej kawiarenki". Moja wygląda tak:

motyl jako motyw łagodny i dla równowagi chrabąszcz paskudnawy.

Potem zaserwowano nam pokaz naczyń pewnej firmy, dużo słów i  pojemników, a jeszcze więcej pieniędzy za każdy element. O 18,30 wyszłam nie doczekawszy ciasta drożdżowego z truskawkami i kruszonką. Sama sobie upiekę jak się uprę. Niech tylko minie ta straszna duchota w domu, bo na dworze już trochę lepiej jest.

 

Dzisiaj wydałam ponad 140.-zł na ubezpieczenie, zrobiłam kserokopie różne i pojechałam na dworzec. Nie, nie dorobić do emerytury. Nie te lata, nie te oczy oraz nie te skłonności. Oddałam ksiązkę jaką pożyczyłam na podróż z biura obsługi gdzie mieści się punkt bookcrossingu (wędrującej książki?), stoi tam taka instalacja:

no nie wiem czy podobają mi się książki tak potraktowane, chyba, że są to wyjątkowe cegły z okresu słusznie minionego.

Odwiedziłam "Macondo" na Nadodrzu (ul. Pomorska, można tam kupić fajne prezenty i napić się kawy/herbaty z ciastem), kupiłam pierogi w "Pierogowie" przy ul. Poniatowskiego a warzywa niedaleko. O drobnych drobiazgach po drodze nie będę tu nudzić.

poniedziałek, 09 czerwca 2014

 Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności i Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę" zorganizowały konkurs projektów "Seniorzy w akcji". Dlaczego "ę"? Interpretacje są różne. :)

W każdym razie zbierano listy intencyjne z opisem projektu i osób ten projekt realizujących. Czasem są to tylko seniorzy, czasem we współpracy z osobą do 35-go roku życia. U nas tak było właśnie.

Pojechaliśmy do Centrum Szkoleniowego "Twins" mieszczącego się na warszawskiej Białołęce, jeszcze tam mnie nie było. Zgłoszono wiele projektów, wybrano ponad trzydzieści. Oto niektórzy ludzie i pomysły:

- Wanda z Wałbrzycha prowadzi już projekt "Radość życia" - zachęciła do tańca współczesnego seniorów i młodzież. Jest na tym punkcie kompletnie zakręcona. A teraz wymysliła, że chętni będą się uczyć tańców afrykańskich i grać na bębnach,

- Wojciech z córką Zosią w ramach swojej fundacji (www.zaklad.org.pl) w Poznaniu chcą stworzyć miejsce gdzie każdy może nauczyć się majsterkować lub wykonać swój gotowy pomysł,

- Maria z maturzystką Amandą (Olesno) chcą stworzyć międzypokoleniowy teatr amatorski oparty na tekstach Kofty i Osieckiej

- Aurelia z towarzyszącym seniorem mają projekt "Cztery łapy w naszych rękach", czyli chodzi o to, że zwierzę też człowiek,

- Janina z wnuczką prowadzą "teatr obrzędowy", w nim pokazują jak dawne zwyczaje i obyczaje dotyczące chrzcin, wesel, pogrzebów, Janina sama pisze do nich scenariusze a poza tym wiersze, jest wielkim samorodnym talentem,

- ze Szczecina przyjechał Zbyszek, ktory chce połączyc pasję piłkarską seniorów i dzieci/młodzieży,

- Zofia chce stworzyć gminną Radę Seniorów,

- Halina z Augustowa cykliczne (pory roku) pokazy mody, z udzialem seniorów i młodzieży,

- Tereska z Ireną (bibliotekarką emerytką) z Rzeszowa planują, w ramach swojej fundacji, otworzyć sklep dobroczynny,

- Małgosia z Mławy - przewodnik po miejscowości stworzony po konsultacji z mieszkańcami,

- Wojtek z Wiesią i lektorką języka rosyjskiego z UTW tworzą projekt "bajka łączy pokolenia", z pomocą japonskiego teatrzyku kamiszibai http://pl.wikipedia.org/wiki/Kamishibai i chcą go kontynuować.

   Zajęć mieliśmy mnóstwo od godz. 9-20, 21, z przerwami na obiad, kawę i kolację. Cała przekazana wiedza ma nam pomóc w napisaniu i realizacji projektu. Nasz nazywa się "Oficyna" i będzie obejmować bibliotekę sąsiedzką, galerię i kawiarenkę społeczną - prowadzone przez Radę Seniorów Nadodrza, ma nadzieję, że z pomocą wolontariuszy i we współpracy z pracownikami Fundacji Pokoju (Infopunkt Łokietka 5).

W ramach szkolenia można było wybrać warsztaty, ja wybrałam "street art", pewnie dlatego, że bardzo mi się podobają murale odkryte przeze mnie na Ołbinie i Nadodrzu. Dawałam tu ich zdjęcia. Jednym z elementow tego kierunku sztuki są vlepki (zobaczcie vlepwnet). Robiliśmy takie na czarnej folii magnetycznej. Można je przyczepić do wszystkiego metalowego. Ja zrobiłam takie, są na mojej lodówce, ale wesoło się zrobiło :)

Pokazano nam projekt "Miasto/ogród" na terenie nieczynnej fabryki Norblina. W worach jest ziemia do której wsadzono rośliny użytkowe i kwiaty dobrze na siebie działające. Najbardziej podobał mi się opowiadający, który w nosidełku przed sobą miał śpiącego niemowlaka i lekko podrygiwał oraz głaskał dziecko nie przerywając opowiadania.

Na tym samym terenie znajduje się Teatr "Prezentacje" i żałuję, że nie zobaczyliśmy jego spektaklu zamiast kolacji w restauracji. Ogród wygląda tak (na zdjęciu Adam z Fundacji Pokoju):

Brakowało mi też krótkich zajęć ruchowych po każdych zajęciach, bo wielogodzinne siedzenie katująco wpływa na kręgosłup.

Zamiast zajęć integrujących zorganizowanych lepsze byłyby, wg mnie, spotkania nieformalne w klubie hotelowym. Takie odbyło się już na sam koniec ale wiele osób już wyjechało. Od jednej z organizatorek usłyszeliśmy, że jesteśmy bardzo udaną grupą, pilnie uczestniczącą w zajęciach, bo bywa różnie.

Trzeba przyznać, że pracownice TIT "ę" są bardzo życzliwe i pomocne, co przy pozyskiwaniu dotacji od różnych organizacji nie jest typowe.

Przy okazji spotkań koleżanki zainteresowaly się moimi "zamotkami" i mają zamiar wykorzystać ten pomysł w swoich działaniach - pokaz mody, tańce afrykańskie, teatr obrzędowy.

 

Teraz życzcie nam powodzenia i upałów szybkigo zmniejszenia.

 

 

 

 

 

wtorek, 03 czerwca 2014

 Szłam sobie ul. Dubois i zobaczyłam na murze tablicę:

ktoś na Nadodrzu ma poczucie humoru :)

znalazłam część szkatułki i zrobiłam z tego ni to ikonę, ni to kapliczkę:

a idąc na cmentarz podniosłam ze ścieżki kawałek kory - i do czego mi się przydała? Do zrobienia małej ikony oczywiście:

Jutro jadę do Warszawy na szkolenie do Centrum Szkoleniowego "Twins"http://www.cstwins.pl/ , w ramach projektu "Seniorzy w akcji". Czego się tam dowiem i nauczę - opiszę.

 

 

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek