O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
sobota, 27 czerwca 2015

Emmanuel Schmitt – Trucicielka i inne opowiadania. Wydawn. Znak Kraków 2011

WSTĘP: Surowe, wściekłe mewy krzyczały nad zamarzniętymi basenami wokół pałacu.

O autorze:

Emmanuel Schmitt urodził się 28 marca 1960 roku we Francji. Dramatopisarz, eseista i powieściopisarz.

Ukończył „Ecole normale superieure” z doktoratem z filozofii, którą wykładał na jednym z uniwersytetów.

Jego książki są tłumaczone na 35 języków, a sztuki wystawiane w 40 krajach.

Od 2002 roku mieszka w Belgii.

Za „Trucicielkę” otrzymał Nagrodę Goncourtów.

O książce:

„Trucicielka” to zbiór czterech opowiadań.

Tytułowe dotyczy  siedemdziesięcioletniej wdowy podejrzewanej o otrucie trzech bogatych mężów i jednego młodego kochanka.  „…nic nie odrastało od ziemi, którą spaliła”.

To wyrachowana manipulantka obsesyjnie poszukująca kogoś dla kogo będzie pępkiem świata.

Następna historia jest o mechaniku okrętowym, który „Prowadził przyziemne życie, był tylko czymś w rodzaju zwierzęcia pociągowego, wołem ciągnącym pług po morzu”. I o jego przemianie.

Trzecia opowieść może wzbudzić najwięcej emocji u czytelnika dotyczy albowiem winy i kary. Zbrodni i odkupienia. Zazdrości o piękno i talent. Jest o tym jak łatwo być dobrym gdy ma się urodę, talent i szczęście. I o tym, że cierpienie nie uszlachetnia.

Czwarta przypowieść, bo te utwory są rodzajem przypowieści, przedstawia toksyczny związek dwojga ludzi, których wiążą już tylko pozory w połączeniu z miłością, nienawiścią i pogardą. A w tle mamy kulisy polityki  - poznajemy na przykład w jaki sposób można się pozbyć rywala w pędzie do władzy.

Wszystko byłoby dobrze gdyby nie sposób w jaki autor pisze. Nazywany jest lepszym Coelho i to zdecydowanie nie są moje klimaty. W dodatku mam wrażenie, że książka nie jest dobrze przetłumaczona. Proszę przeczytać zdanie jakie umieściłam we wstępie.

 

 

sobota, 20 czerwca 2015

 

 

Jacek Poniedziałek – Wyjście z cienia. Rozmawia Renata Kim. Wydawn. Czerwone i czarne sp. z o.o. 2010, seria „Powiększenia”

 

WSTĘP: „Czułem się obnażony, wściekłość mieszała się z poczuciem winy”.

 

O autorze:

 

Renata Kim, dziennikarka, pracowała  w tygodnikach „Wprost” i „Przekrój”, a wcześniej w „Dzienniku”.

 

Zaczynała jednak od radia. Przez kilkanaście lat była związana z różnymi rozgłośniami: RMF FM, Trójką i Sekcją Polską BBC.

 

Nie może żyć bez sportu. Uprawia taekwondo (3 dan), w zimie jeździ na snowboardzie, a w lecie gra w golfa. Szaleje za zumbą.

 

Ma męża Koreańczyka (z Południa) i córkę Rinę.

 

O książce:

 

„Wyjście z cienia” to wywiad – rzeka opowiadający o życiu prywatnym i zawodowym Jacka Poniedziałka.

 

Biografie zaczynam czytać od oglądania zamieszczonych w książce zdjęć. Jest ich trzydzieści – przedstawiają  bohatera w różnym wieku, jego bliskich oraz współpracowników.

 

Te podobizny uzupełnia opowieść o skomplikowanej sytuacji rodzinnej, o ojcu z bardzo niełatwym charakterem, dzielnej mamie, babce z przeszłością i rodzeństwie, którego też nie ominęły trudne przeżycia.

 

Poniedziałek opowiada o swojej nietypowej edukacji dobrze wspominając bibliotekarkę, która podsuwała uczniom rozwijające ich młode umysły lektury.

 

Także o konieczności wspomagania rodzinnego budżetu i o tym w jaki sposób to robił.

 

Przełomem w jego życiu było dostanie się do szkoły teatralnej „…wydawało mi się, że powoli wyrywam się z mojej rodziny gdzie zawsze były tylko traumy, bieda i śmierć”.

 

Dziennikarka pyta dlaczego wcześniej nie ujawnił swojej orientacji. „Kiedy wszyscy szydzą z pedałów, trudno się przyznać, że jest się jednym z nich”. Przy okazji opisuje po czym można poznać, że w jakimś małżeństwie mężczyzna jest gejem.

 

Bohater wspomina różnych wykładowców w PWST,  niektórych z wdzięcznością.

 

Opowiada o środowisku w którym pracuje, o reżyserach i aktorach. Dowiecie się jakie ono jest w jego oczach.

 

Na pewno w tym wywiadzie nie jest szczery do bólu ale mówi też o swoich wadach np.:  „ja mam klasyczny niewyparzony ryj”.

 

Podsumowaniem jego dotychczasowego życia może być stwierdzenie: „Moja droga życiowa pełna była garbów, ślepych zaułków. Była labiryntem”.

 

To książka dla osób tolerancyjnych, empatycznych i bez uprzedzeń.

 

Na końcu rozmowy Poniedziałek odpowiada na pytanie dlaczego zgodził się na tę książkę. Warto ją przeczytać.

 

 

 

sobota, 13 czerwca 2015

 Moja znajoma postanowiła wydać tomik wierszy o Wrocławiu i stara się o grant na ten cel. Poezja będzie międzypokoleniowa. Planowane są potem spotkania autorskie z mini konkursem, w którym można będzie wygrać ten tomik. Autorka pomysłu poprosiła mnie o wrocławskie lepieje i haiku. Moje lepieje nie spodobały się, uznała, że haiku (niektóre z jej retuszem) będą lepsze.

Postanowiłam więc zaprezentować tu obie formy mojego autorstwa.

HAIKU - ma być jak fotografia, utrwalenie momentu

Spacer nad Odrą

Mijam Mosty Warszawskie

widzę wędkarzy.

***************************

Mosty wrocławskie

łączą brzegi i nas

mieszkańców dzielnic.

**************************

Pochmurny ranek.

Gadatliwa sąsiadka.

Początek dnia.

*************************

Daleki szum aut

dobiega mnie zza okna.

To miejska cisza.

LEPIEJE - dla mnie im bardziej odjechane tym lepsze :)

Lepiej kwiatki wąchać w Botaniku

niż kury nioski macać w kurniku.

***********************************

Lepiej umrzeć o świcie

niż pracować w "Graficie".

*********************************

Lepiej na Odrą spacerować

niż trzodę chlewną hodować.

**********************************

Lepiej jeździć rowerem

niż dźgać dłutem Operę.

*********************************

Lepiej na Nadodrzu mieszkać

niż sięgać do cudzego mieszka.

*********************************

Po Ołbinie lepiej chodzić

niż małżonka za nos wodzić.

 

 

 

czwartek, 04 czerwca 2015

Andrzej Klim – Seks, sztuka i alkohol. Życie towarzyskie lat sześćdziesiątych. PWN 2013

WSTĘP: „Życie towarzyskie nie znosi próżni”

O autorze:

Andrzej Klim  to dziennikarz i redaktor, pracował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, PAP, „Claudia”, „Press”, „Newsweek”.

Z wykształcenia historyk sztuki i archiwista. Ukończył też studia doktoranckie na Wydz. Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Jest współautorem przewodników po kościołach Torunia.

O książce:

Tytuł brzmi „Seks, sztuka i alkohol” ale seksu w tej książce prawie nie uświadczysz a i sztuki jest niewiele. Najwięcej zaś alkoholu.

Zamiast wstępu autor zamieszcza cały tekst piosenki Wojciecha Młynarskiego „Światowe życie”.

Każdy rozdział zatytułowano fragmentem piosenki z tamtego okresu, głównie Wojciecha Młynarskiego i Jeremiego Przybory.

Na dobry początek mamy „Ale w koło jest wesoło” a kończy się „Szampana pijmy dziś do dna, panowie”.

Życie towarzyskie lat 60-tych jest przedstawione na tle ówczesnej sytuacji polityczno – gospodarczej. A z tym szampańsko nie było.

Klim sięga do świadectw tamtych czasów – dzienników i wspomnień, między innymi Marii Dąbrowskiej, Jarosława Iwaszkiewicza, Jacka Fedorowicza, Jerzego Gruzy, Stefana Kisielewskiego i innych.

Także do wywiadów udzielonych różnym mediom – prasie i radiu. I do książek z towarzyskim kluczem – Tyrmanda i Hłaski. Biografii znanych postaci – jak Agnieszka Osiecka, czy monografii „Wokół Przekroju”.

Skupia się głównie na Warszawie ale pisze też o miejscach spotkań i zabaw w Sopocie, Łodzi, Krakowie. Zabrakło Wrocławia.

Opisuje  warszawski SPATiF gdzie jeden z portierów bardzo uprzejmy, kontaktowy był współpracownikiem SB. I sopocki na pięterku, tam schody służyły do porachunków osobistych.

„Piwnicę pod Baranami” gdzie „Przez radość życia walczyliśmy z totalną głupotą”. Miała ona swój patent na polski calvados.

Kabarety, festiwale piosenki, domy pracy twórczej i wyjazdy na wakacje, zarówno w kraju jak i za granicą, wesela oraz rejsy „Batorym” to ciągle okazja do zabaw suto zakrapianych alkoholem.

„Piło się po to, żeby otaczająca wszystko szarzyzna choć przez moment zmieniła się w kolorowy świat”.

Wyjątkiem była między innymi Artystyczna Piwnica Warskiej i Kurylewicza gdzie gościł znany aktor z zagranicy i obdarował artystów niebanalnym prezentem.

Dowiecie się kto na scenie otwierając parasol powiedział „Pada na nas deszcz nudy”.

Poznajemy parę skandalów obyczajowych tamtych lat, trójkątów małżeńskich i związków homoseksualnych.

Każdy rok kończył się i zaczynał balem sylwestrowym. Lub choćby prywatką. Nawet I sekretarz zaszczycał je swoim tańcem.

Książka zawiera 22 zdjęcia dokumentujące ówczesne zabawy i rozrywki.

 

 

 

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek