O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
sobota, 30 lipca 2016

Andrea Schacht – Szpieg w konfesjonale. Inst. Wydawn. Pax 2007

WSTĘP: „Dla Miry, która łagodnym mruczeniem inspirowała mnie do pracy i obficie zaopatrywała w myszy” – dedykacja

o autorce:

Andrea Schacht, urodziła się w 1956 roku. Była  inżynierem w przemyśle i pracowała jako konsultant. Autorka mieszka z mężem i  muzą - Cat Mira - w Bad Godesberg. Jej inspiracją są czworonożni przyjaciele.

O książce:

„Szpieg w konfesjonale” to powieść z pozoru historyczna, bo jej akcja toczy się w 1502 roku w klasztorze norbertanów w Knechtsteden (Niemcy).

Na początku powieści autorka wylicza bohaterów, z których najważniejsza i najpiękniejsza jest trzyletnia, trójkolorowa, zielonooka kotka Mirza.

 Poza nią bohaterami są ludzie i zwierzęta. Zakonnicy i cywile.

Dziedzic majątku, jego kompan diakon nielubiący kotów oraz służba. Także para bliźniąt malujących fresk w bazylice.

Zwierzęta to głównie koty, autorka podaje ich imiona i cechy charakteru. Jest leniwy kot z kuchni, dwa dzikusy ze stajni, zupełnie czarny kot o złotym sercu oraz pies.

Narratorką i spiritus movens a czasem deux ex machina jest kotka Mirza.

Po śmierci opiekunki zostaje przeniesiona do zakonnej biblioteki jako pogromczyni niszczących księgi myszy. Z obowiązku wywiązuje się bardzo dobrze, a że bystra jest nadzwyczaj pomaga ludziom w wyjaśnianiu i rozwikłaniu ich spraw.

A jest ich bez liku.

Mamy więc tu motyw syna marnotrawnego, przebieranek, nieślubnego dziecka zakonnika, ukrywanej tożsamości, rodzinnej zawiści prowadzącej aż do zbrodni, za pomocą psów czy podpalenia. Także ukrytego skarbu i wady wzroku.

Nie brak też wątku romansowego a nawet seksualnego, zarówno wśród ludzi jak i zwierząt, dzięki czemu Mirza rodzi się kocięta, a my pozostajemy z nadzieją, że będą równie mądre i pomocne ludziom jak matka.

Kotka przekazuje nam różnice między światem ludzi i zwierząt dziwiąc się niektórym naszym zwyczajom a najbardziej temu co księża uznają za grzech, a u zwierząt jest całkiem naturalne.

Jej stwierdzenia bywają zabawne, np.: „po to wymyślono śluby, żeby grzech przestał być grzechem”. Albo „Myślenie jednak bardzo męczy, drzemka zaś przynosi ukojenie”.

Używa też przekleństw jak: „szczurza kupa”, „mysie siki”.

Autorka przekazuje nam swoje poglądy – potępia nagminnie wtedy stosowane odpusty i handel relikwiami jako naciąganie naiwnych.

Poznajemy szczegóły z życia zakonnego – jak spano, jedzono, jak wyglądał ogród, stajnia, jak robiono zapasy czy leczono.

A także z życia dworu, jego właściciela i służby.

A, że to opowieść z pogranicza baśni mamy legendę o Źródle Dobrej Wróżki i cudownym krysztale z jej włosem dającym moc i chroniącym przed nieszczęściami.

Powieść składa się z wielu rozdziałów, większość z nich ma  dodatkowe określenia: rozdział przykry,  wietrzny, emocjonujący, pouczający, czy pełen odkryć.

Wszystko dobrze się kończy, więc polecam książkę nie tylko miłośnikom kotów.



sobota, 23 lipca 2016

„Subtelność” reż. Christian Vincent

WSTĘP: Sąd nie jest po to, aby ustalać prawdę, tylko po to, aby pokazać jak działa prawo

O filmie:

„Subtelność” na ubiegłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmów Fabularnych w Wenecji dostał nagrodę za scenariusz i dwie dla pary aktorskiej.

Zgadzam się z werdyktem co do aktorów natomiast do scenariusza mam zastrzeżenia.

Tytuł sugeruje, że będzie to opowieść o uczuciach.

Jednak dziewięćdziesiąt procent akcji to proces sądowy o zabójstwo siedmiomiesięcznego dziecka. Na ławie oskarżonych jest ojciec odmawiający zeznań, chociaż w trakcie przesłuchań na policji już się przyznał. Bardzo subtelny temat. Szczególnie, że drobiazgowo są rozpatrywane okoliczności śmierci dziecka.

Zobaczycie jak inną togę niż u nas nosi sędzia – do tego zresztą nawiązuje tytuł oryginalny filmu.

Także sposób wybierania sędziów przysięgłych, miejsce gdzie siedzą w trakcie procesu – inne niż w amerykańskim systemie.

Poznajemy te osoby w trakcie rozmów w pokoju narad i obiadu spożywanego w restauracji. Nie brak tam muzułmanki, której mąż próbował na policji załatwić zwolnienie żony z tego obowiązku.

Wśród tego grona jest lekarka Ditte (Sidse Babett Knudsen), która okazuje się dawną miłością sędziego Racine (Fabrice Luchini).

Teraz oboje są wolni  choć oczywiście po przejściach i z przeszłością.

Wątek ich ponownego spotkania i poznawania z trudem przebija się przez szczegóły z procesu sądowego, który starano się pokazać subtelnie. Ale czy  to jest możliwe gdy chodzi o sposób w jaki umarło dziecko – bo ojciec je kopnął lub uderzył drzwiami szafki.

Odniosłam wrażenie, że reżyser nie mógł się zdecydować jaki film kręci – o nieodpowiedzialnych młodych rodzicach (przesłuchanie matki dziecka to jedna z lepszych scen tego obrazu), czy o miłości kobiety i mężczyzny w średnim wieku.

Na szczęście Knudsen i Luchini grają świetnie. Mało ekspresyjnie, nie zalewają nas słowotokiem, grają raczej uśmiechem i spojrzeniami co daje wspaniały efekt i jest nader subtelne. Słusznie więc ci aktorzy zostali nagrodzeni.

 

 



sobota, 16 lipca 2016

"Lolo" reż. Julie Delpy, scenariusz J. Delpy, Eugene Grandval

WSTĘP: Nieodcięta w porę pępowina może grozić śmiercią lub kalectwem

Dwie 45 - letnie przyjaciółki Violetta(Julie Delpy) i Ariane (Karin Viard) na basenie w Spa rozmawiają oczywiście o facetach oraz intymnym pożyciu z nimi lub braku tegoż zajęcia.

Każda z pań ma kompletnie inny stosunek do własnego, dorosłego, już dziecka. Ariane uważa, że dziecko to wrzód na tyłku, Violetta ubóstwia i rozpuszcza synka o imieniu Eloi ( Vincent Lacoste) niemożebnie. Imię to przywodzi mi na myśl bohaterów książki "Wehikuł czasu" wiecznie młodych, bezmyślnych, leniwych i nieodpowiedzialnych.

W Biarritz Violetta poznaje Jean-Rene (Danny Boon) tyleż mało pięknego, co miłego i z poczuciem humoru.

Synek deklaruje uciechę z tego faktu ale postanawia zniszczyć związek, bo przecież on jest pępkiem świata swojej matki i tak ma zostać.

Pomysły synuś ma różne: od proszku uczulającego, przez tabletki potęgujące działanie alkoholu, bitwę na parasolki, gips na ręce, obciachowy strój, dwie nagie dziewczyny w łóżku i wirus komputerowy. Widać cel uświęca środki.

Lolo wszystkie swoje wyczyny skrzętnie opisuje w dzienniku nawet je ilustrując, albowiem jest zdolnym chłopczyną malarzyną.

Na szczęście córka Ariene jest przekupna i prawda wychodzi na jaw. A także wszystkie złe uczynki jakich Lolo dokonał od dzieciństwa.

Śmiejemy się często lecz warto zapytać podobnie jak klasyk: "z czego się śmiejecie?".

To film o toksycznych rodzinnych układach, o kobiecej przyjaźni,  potrzebie miłości, zaufania i bliskości. Także o wyrachowaniu, manipulacji i wykorzystywaniu.

Z ciekawostek: jest coś dla wielbicieli modowego hihg life`u - to udział Karla Lagerfelda.

Dobry film na letnią kanikułę.

 

 

sobota, 09 lipca 2016

„Chocolat” reż. Roschdy Zem

 

WSTĘP: Wytyczanie nowych szlaków nigdzie nie jest łatwe, ani w lesie, ani w życiu.

O filmie:

Początek filmu to koniec XIX wieku, miejsce akcji – północna Francja i nędzny cyrk w którym więcej artystów niż widzów. Właściciel poszukuje nowego artysty, którego występ zapewniłby frekwencję i dochody.

Wśród ekipy jest klaun George Footit (James Thieree), którego sława już przeminęła oraz czarnoskóry Kubańczyk Rafael Padilla (Omar Sy) występujący z małpą, udający kanibala i w ten sposób straszący publiczność.

Footit proponuje Rafaelowi stworzenie duetu. Dzięki jego pomysłom jest tak dobrze odbierany przez publiczność, że osiąga ogromny sukces w paryskim cyrku.

Tak zaczyna się opowieść o miłości i przyjaźni. O tym co bawiło publiczność w tamtych czasach. O cenie jaką płacą niektórzy artyści za sławę i sukces.

To film oparty na faktach autentycznych i dwóch bardzo różnych postaciach  – wysokim, ekspresyjnym i niedojrzałym Rafaelu oraz doświadczonym, introwertycznym i twórczym Georgu – klaunie z tajemnicą.

Każdy z tych aktorów jest klasą samą w sobie.

Niby bardziej widoczny jest wysoki, hałaśliwy Omar Sy ale wyciszony, oszczędnie używający środków wyrazu James Thieree doskonale wciela się w swoją rolę i przekonuje  do swojej postaci.

Obaj prawdziwi bohaterowie stworzyli duet jak na tamte czasy nowatorski, choć dzisiejszemu widzowi biały klaun kopiący czarnego to może być kontrowersyjny widok. Ale pamiętajmy, że to koniec XIX i początek XX wieku. Francja zniosła niewolnictwo dopiero w 1848 roku.

Reżyser jest Arabem, więc doskonale zna uprzedzenia rasowe z jakimi nawet dzisiaj borykają się artyści we Francji. Choć nie jest to film o rasizmie.

Ciekawostką jest fakt, że James Thierre to zarazem artysta cyrkowy jak i wnuk Charliego Chaplina, syn jego córki, która wraz z mężem stworzyła duet klaunów.

Na końcu filmu pokazano zarejestrowaną przez braci Lumiere scenkę odegraną przez prawdziwych Footita i Chocolata. Zobaczcie jak wyglądali naprawdę.

Scenariusz powstał na podstawie książki "Chocolat, clown negre" (2012) historyka Gérarda Noiriela, ale spotkanie czarnoskórego Rafaela Padilli (1865 lub 1868-1917), z brytyjskim klownem George'em Foottitem (1864-1921) były nieco inne niż te przedstawione na ekranie.

Bardzo polecam.

 



sobota, 02 lipca 2016

 We wtorki można, bez opłaty za wstęp, obejrzeć stałą wystawę w Pawilonie Czterech Kopuł gdzie mieści się Muzeum Sztuki Współczesnej.

Budynek wzniesiono w 1912 roku według projektu architekta Hansa Polziga. Zbudowano je (wraz z Halą Stulecia) na potrzeby Wystawy Stulecia w 1913 roku.

W 1948 był jednym z miejsc ekspozycji Wystawy Ziem Odzyskanych a od 1953 roku mieściła się tam Wytwórnia Filmów Fabularnych. Dobrze było ale się skończyło i Wytwórni nie ma a pomieszczenia niszczały. W 2009 roku przekazano je Muzeum Narodowemu, lata 2013-2015 to czas remontu wnętrz.

To link do ich strony: http://pawilonczterechkopul.pl/pl/

Wystawę zwiedzać można pojedynczo, parami lub grupowo i wtedy można liczyć na profesjonalnego przewodnika.

Z powodu lekkiego skrzywienia zainteresowań osobistych szukałam motywu książki i kota. I znalazłam:

Zdjęcia innych dzieł umieściłam na swoim facebookowym profilu. Zapraszam.


O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek