O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
niedziela, 27 września 2015

 "Ekocentrum" przy ul. św. Wincentego organizuje różne warsztaty. Nauczyłam się tam w lutym robić torby i pudełka z papierowych pasków - torbę codziennie używam do dzisiaj.

Wczoraj skończyłam robić drugą i wyglądają tak - leżąc:

a tak stojąc:

Ta z kotami jest moja, używana od lutego, okazała się bardzo trwała.

 Dzisiaj zaproszono do wykonania zegarów z papierowej wikliny. Zapewniono papier - kolorowe czasopisma, płyty cd, wskazówki, kolorowy filc, klej, pomponiki i mechanizmy zegarowe.

Oto rękodzieło na moim tle:

 wystarczyło włożyć baterię, troszkę dogiąć wskazówki i oto wisi na ścianie, wskazując prawidlową godzinę:

środa, 23 września 2015

„Nigdy nie jest za późno” reż. Jonathan Demme

WSTĘP:

 Rockman może mieć pasję, której poświęca cały swój czas i energię. Po drodze też wiele kobiet i dzieci, którym nie poświęca czasu i uwagi. A kobieta?

O filmie:

Nie pierwszej już młodości Ricki występuje w knajpie  śpiewając rockowe covery. Jest pełna energii i ma „odjechany” image.

Linda jest kasjerką w supermarkecie, nie potrafi uśmiechać się do denerwujących ją  klientów, ma długi i nędzne mieszkanie.

Gra tę postać świetna jak zawsze Meryl Streep. Bo piosenkarka/kasjerka to dwa wcielenia jednej osoby – taki damski dr Jekyll i Mr Hyde.

Aż tu nagle dzwoni do niej były mąż (Kevin Kline). Widzimy go na tle rezydencji z basenem i wypasioną kuchnią wielkości polskiego domku jednorodzinnego. Jedna z sentencji umieszczonych na jej ścianie głosi „Milczenie jest złotem, a śmiech platyną”. Zgadzam się.

Okazuje się, że rockowa Ricki ma nie tylko gitarę z którą wszędzie jeździ ale i troje dzieci.

A kłopoty  jej córka (córka Meryl – Mamie Gummar), którą porzucił mąż.

Linda jedzie ją wspomóc z sukcesem namawiając do zmiany zaniedbanego wyglądu.

 Przy okazji  rodzinnego spotkania w restauracji wylatują z szafy wszystkie trupy, czyli pretensje.

Była to dobra okazja dla scenarzysty, aby stworzyć prawdopodobną historię rodzinną.

Niestety, nie starczyło chęci czy talentu i jest ni to komedia, ni to dramat, ni film muzyczny, bo bardzo dużo w nim głośnej muzyki rockowej.

Tym, którzy lubią takie klimaty – polecam.

17:55, alodia1949 , o filmie
Link Komentarze (4) »
sobota, 19 września 2015

Ewa Maria Morelle ? Słodkie życie, Wydawn. Otwarte 2007

WSTĘP:  "Młodość ma to do siebie, że jest jeszcze wtedy na wszystko kupę czasu"

O autorce:

Ewa Maria Frykowska Morelle urodziła się w Łodzi. W latach 60-tych XX wieku była modelką Domu Mody Telimena.

W listopadzie 1958 roku poślubiła Wojciecha Frykowskiego. 9 marca 1959 roku urodziła syna Bartłomieja.

W  1960 roku zadebiutowała jako aktorka.

W 1977 roku urodziła syna Filipa.

O książce:

 Książka rozpoczyna się listem Andrzeja Łapickiego do wydawcy:

?Nieznany ale bardzo mądry Wydawco, który szczęśliwie zdecydowałeś się wydać książkę pani Morelle?.

Pisze w nim, że książka jest ciekawa, barwna i sensacyjna, a "portrety najsłynniejszych osób epoki to arcydzieła trafności i dowcipu".  Zaczęłam więc czytać obiecując sobie prawdziwą ucztę.

I co znalazłam na stole? Zdębiałe (ze zdumienia) ziemniaki, kotlety bardzo mielone typu czterobułczan, śmierdzącą kiszoną kapustę i spleśniałe buraczki.

Portrety to arcydzieła dowcipu?  Elżbietę Czyżewską nazywa Łysą Aktorką, operatora Konus. Doprawdy fascynujące jest jej wyznanie, że nie lubi brzydkich ludzi.

O Polańskim, że matka natura czegoś mu poskąpiła, nie tylko wzrostu. Bardzo śmieszne.

Ma wtedy 23 lata, bardzo dorywczo pracuje jako modelka i aktorka.

Jej życie to chlanie i po cudzych łóżkach się szlajanie.

Usprawiedliwia to rozczarowaniem po rozstaniu z mężem, bogatym playboyem i damskim bokserem. W ten sposób zagłuszała ból po rozstaniu. Szkoda, że nie zajmowaniem się dzieckiem i stałą praca zawodową.

Czasem jednak pracowała, między innymi dziergając szydełkiem, wraz z żoną Krzysztofa Komedy, stroje dla cór Koryntu. Lepszej klienteli nie znalazla?

Była  kochanką cygańskiego piosenkarza, któremu nie udało się zrobić kariery na Zachodzie.

 Potem utrzymanką bogatego producenta, dzięki któremu bywała na festiwalu w Cannes. I wyjaśnia dlaczego polscy filmowcy na zdjęciach zawsze mają przy sobie bardzo wypchane torby.

Rzadko pisze o kimś z sympatią, nawet jeśli korzysta za granicą z czyjejś pomocy. 

Dla mnie to książka pełna zazdrości a nawet zawiści. Ale możecie to sprawdzić sami.

Jakby uzupełnieniem do życia (w końcu udanego) autorki są losy jej byłego męża i syna.

Wpiszcie w Google: Wojciech i Bartłomiej Frykowscy.

 

 

 

 

 

sobota, 12 września 2015

 Na moim osiedlu, w podwórku przy ul. Barlickiego powstała symaptyczna instalacja, finansowana przez Ministerstwo Kultury, w ramach "Wrocław Europejska Stolica Kultury". Poproszę o więcej takich instalacji.

kształt ma otwartej ósemki i w środku wygląda tak:

no i spotkałam kota o seledynowych oczach

a napis na tablicy wyjaśnia kto,  co, dlaczego i jak budowlę traktować.

Mogłyby powstać podobne instalacje na każdym ołbińskim podwórku - nie mam nic przeciwko temu. Tylko obawiam się, że rośliny nie przetrwają zimy. Będę tam zaglądać.

 

sobota, 05 września 2015

 Oporów jest piękną dzielnicą tylko dlaczego musieli teraz rozkopać trasę autobusu "A" nie skonsultowawszy tego ze mną?

Na wszelki wypadek spisałam nazwy wszystkich przystanków, aby nie przegapić właściwego. Udało się! Właściwy to on był ale odległy od celu. Tak więc szłyśmy z koleżanką, szłyśmy i szłyśmy no i szłyśmy aż dotarłyśmy gdzie trzeba, czyli na kolejne spotkanie z cyklu dress-party.

Upały już minęły (przypomniało mi się "W pustyni i w puszczy" i tekst jaki Staś umieszczał na latawcach: "pora deszczowa już dawno minęła") więc spacer był przyjemny.

Na spotkaniu jeszcze milej, bo wśród życzliwych osób.

Gospodyni oprowadziła z prezentacją po swojej niedawno wyremontowanej kuchni zainteresowane panie. Remont musiał być, oczywiście, z przebojami. Była ich cała lista ale nie muzyczna. Prawie nic nie grało.

A propos - jedna z koleżanke była na oficjalnym otwarciu Forum Musicum. Musiała wysłuchać przemowień a to nigdy nie jest atrakcja. Najwyżej dla lubiących przemawiać. 

Od muzyków prywatnie się dowiedziała, że sala ma tak świetną akustykę, że aż słychać jak źle gra nasza orkiestra. Czyli Forum zbudowaliśmy na własną zgubę i kompromitację.

W kącie pokoju zauważyłam koło z bolcami. Zapytałam gospodynię czy to hoola-hop i okazało się, że zgadłam. Uznałam, że bolce oprócz masowania kibici powinny migać i grać. Fontanny z wodotryskiem już nie oczekiwałam :).

G. powiedziała, że kiedyś stosowala ten sprzęt przez pół godziny czytając książkę. A. zapytała jaką.

- Na pewno była to Kamasutra - powiedziałam.

A na koniec gospodyni poczęstowała nas lodami. Kto nie był niech żałuje nie tylko z powodu lodów. :)

Oto koło z bolcami do stosowania w parze z czytaniem ksiązki:

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek