O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
sobota, 31 października 2015

Marian Izaguirre – Tamte cudowne lata, Wydawn. Prószyński i Ska 2014

WSTĘP: „Jak poczujesz się samotna zawsze sięgaj po książkę. To ci pomoże”.

O autorce:

Marian Izaguirre urodziła się w Bilbao. Studiowała dziennikarstwo i jednocześnie pisała. Mieszka w Madrycie, w domu pełnym książek, dobrej muzyki i przyjaciół. Pracuje w mediach i reklamie.

O książce:

Główna akcja „Tamtych cudownych  lat” toczy się przez pół roku,  w Hiszpanii  na przełomie 1951 i 1952 roku.

Bohaterkami książki są przede wszystkim są kobiety i ich relacje nawiązane dzięki książkom.

 Alicja – pięćdziesięcioletnia Angielka, z siwymi włosami uważająca się za staruszkę. „Stajemy się niewidzialne gdy zakrywa nas starość”.

Ma swój rytuał - zanim zacznie czytać książkę ogrzewa ją w dłoniach, dotyka okładki, głaszcze stronice.

Mieszka w Madrycie od dziesięciu lat i czekająca na rozstrzygnięcie bardzo ważnej dla niej sprawy.

Lala – żona antykwariusza  Matiasa.

I Rose – nieślubna córka angielskiego księcia, której dzieje poznajemy z książki „Dziewczyna o włosach jak len”. Opowiada o swoim dzieciństwie w Normandii, przyjaciółce Sarah, krewnej Frances, która „zdawała się jaśnieć jakby połknęła słońce” i o pierwszej miłości.

„Prawdziwa miłość wzbudza zawiść i irytację w tych, którzy jej nigdy nie zaznali, żal w tych, którzy ją utracili”.

Wojna domowa (1936-1939) w Hiszpanii miała ogromny wpływ na życie mieszkańców tego kraju, a szczególnie na zwolenników Republiki.

 Taką postawę prezentowali Lala i Matias, którzy po przegranej stracili wydawnictwo i poczucie, że są panami życia. Dla Lali najgorsza była utrata nadziei.

Alicja i Lala zaprzyjaźniają się czytając wspólnie wspomnienia Rose. Przenoszą nas one do Francji i Anglii przed i w czasie pierwszej wojny światowej.

 Każda z bohaterek ma co wspominać, choć nie zawsze były to cudowne wydarzenia.

Widać, że autorka nie lubi zdystansowanych Anglików, bo stwierdza …”Anglicy potrafiliby skwitować wzruszeniem ramion nawet latającego słonia”.

To opowieść o tym jak konwenanse i polityka  wpływają na życie wielu ludzi. Unieszczęśliwiając ich, zabierając dorobek życia i pogrążając w nieustannym smutku.

Ale na swoje szczęście bohaterki nie poddają się, więc książka ma szczęśliwe zakończenie. Polecam.

 

 

 

 

 

 

sobota, 24 października 2015

 W SKIBie (Studium Animatorów Kultury i Bibliotekarzy) rozpoczął się nowy rok "Studium 3. wieku". I zaraz za bramą obok schodów wita nas:

Smoki kuszę różnorako - przede wszyskim siłom i godnościom osobistom :).

A poza tym rękodziełami - w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej nauczono mnie robić albumy z kopert:

Ten jest bardzo aktualny, bo jesienny, po prawej stronie ususzony liść, zafoliowany, aby się nie pokruszył, w całym albumie są takie trzy,

Oczywiście nie mogło się obyć bez kotów :), koperty zrobiłam z kartek starego kalendarza, poza tym dodałam wierszyki o kotach,

Jest moda na sowy, więc i jeden album z tym motywem udziałam.

A wczoraj w nowej siedzibie Stowarzyszenia Żółty Parasol byłyśmy florystkami.

W Parku Nowowiejskim im. S. Tołpy rośnie drzewo, którego liście pięknie się wybarwiają. Gdy je zbierałam podeszła do mnie pani ze swoim psem też doceniająca tę kolorystykę. Pies bardzo pasował do okoliczności przyrody swoim umaszczeniem i dał się pogłaskać.

Bukiet dobrze jest psiknąć lakierem do włosów, aby go utrwalić.

 Zaniosę go na cmentarz i mam nadzieję, że nikt go sobie nie przywłaszczy. A jeśli tak, to życzę złodziejowi, aby mu nóżka lub rączka spuchła. A najlepiej wszystkie kończyny.

sobota, 17 października 2015

Michel Fitoussi  - Helena Rubinstein. Kobieta, która wymyśliła piękno. Wydawn. Liter. Muza SA 2012

WSTĘP: "...jej dążenie do sukcesu jest silniejsze niż wszystko inne, a zawód, a może raczej ambicja, bierze górę nad całą resztą"

O autorce:

 Michel Fitoussi urodziła się 24 listopada 1954 roku w Tunisie. Francuska pisarka, scenarzystka filmowa i dziennikarka. Felietonistka magazynu ?Elle?.

O książce:

Podtytuł książki brzmi: "Kobieta, która wymyśliła piękno". Chwytliwie ale nieprawdziwie, bo już w starożytności kobiety miały sposoby dbania o wygląd i urodę. Zgodnie z modą i finansami.

Ja napisałabym raczej: kobieta, która zarobiła miliony dzięki dobremu pomysłowi, uporowi, pracowitości i szczęściu.

Środowisko z którego pochodziła skazywało ją na małżeństwo i życie w biedzie z niekochanym mężczyzną. Tym bardziej, że pochodziła z biednej rodziny a w domu było jeszcze siedem sióstr.

Nie chciała poddać się losowi, więc wysłano ją do rodziny w Wiedniu, a potem Australii gdzie ciężko pracowała za nędzną płacę. Z dwunastoma słoiczkami domowego kremu, mając 24 lata i nie znając języka wylądowała na odległym kontynencie.

Na szczęście miała w sobie wystarczająco dużo siły i determinacji, aby uciec i od harówki, i od molestującego ją wuja.

Mała kobieta do wielkich interesów, można tak ją określić, bo miała tylko 147 centymetrów wzrostu.

Pracowała, uczyła się języka, zmieniała miejsca pracy i pobytu - nie narzekając tylko wykorzystując czas na naukę i poznawanie roślin oraz ich właściwości.

Wiedziała co chce robić i dążyła do celu wszelkimi sposobami, wykorzystując okazje i ludzi.

Urodziła się w 1872 roku, a w 1902 miała już swój pierwszy instytut piękna.  W dziewięć lat po przyjeździe miała już 100 000 dolarów.

Uważała, że "Uroda to władza. I najważniejsza ze wszystkich".

Autorka dotarła do wielu źródeł i osób znających Helenę Rubinstein, które powiedziały jak to z nią naprawdę było.

Bo "Madame zawsze kłamała na temat swojego życia" - stwierdziła kuzynka.

"Gdy pieniądze mówią, prawda milczy".

W biznesie zawsze towarzyszy jej zuchwałe szczęście, w życiu prywatnym niekoniecznie co rekompensuje sobie nabywaniem kolejnych dzieł sztuki i klejnotów. Była praco i zakupoholiczką.

Osoba znająca obie panie o Rubinstein i Chanel powiedziała: "Myślę, że były szczęśliwe, kiedy zarządzały, kiedy były w centrum zainteresowania, kiedy wszystko kontrolowały".

Wielką zaletą książki jest to, że życie bohaterki przedstawione jest na tle wydarzeń politycznych, społecznych, obyczajowych i kulturalnych tamtych czasów.

To także historia kosmetyki, w tym konkurentów z którymi Helena musiała współzawodniczyć, historia zabiegów spa i fitnessu.

Rubinstein jest przedstawicielką kobiet, które w owych czasach zaczynały zdobywać prawa dostępne dotychczas tylko dla mężczyzn ? prawo do spełniania swoich marzeń, do sukcesu, do własnego biznesu, swoich pieniędzy, wolności i niezależności, od narzuconej od wieków roli 3 X K.

Autorka na końcu książki wyznaje, że polubiła bohaterkę i chciałaby ją poznać osobiście.

Ja nie - szczególnie nie chciałabym być członkiem jej rodziny lub/i pracownikiem.

Dlaczego?

Jean Cocteau trafnie powiedział: "Madame Rubinstein karmi się ludzkimi konfliktami, szczególnie tymi, które stwarza".

Książkę polecam, naśladowanie charakteru bohaterki - absolutnie nie.

 

 

sobota, 10 października 2015

Piotr Adamczyk – „Dom tęsknot”, Wydawn. Agora 2014

WSTĘP: „…we Wrocławiu prawie wszystko było poniemieckie: mosty, parki, kostka brukowa, najpiękniejsze wille…”

O autorze:

Piotr Adamczyk urodził się 28 czerwca 1958 roku.  Z wykształcenia jest filozofem, z zawodu redaktorem, publicystą, autorem kilkuset felietonów i reportaży, m.in. w „Polityce”, „Przeglądzie”, „Pulsie Biznesu”. Przez trzy lata był redaktorem naczelnym wrocławskiego „Słowa Polskiego”.

W 2012 roku opublikował książkę „Pożądanie mieszka w szafie”.

O książce:

Tu właśnie się urodziłem
tu w kamienicy czynszowej
tutaj się chodzić uczyłem
przy starej kuchni węglowej
zapomnieć się nie udaje
bólu co wtapia się w serce
gdy odcisk dłoni zostaje
na rozpalonej fajerce

Dziś gdy pobieżny remont skończony
metraż zwiększony urząd nam przyznał
w polskim Wrocławiu niemieckie domy
to właśnie moja ojczyzna.

Autor: Roman Kołakowski

„Dom tęsknot” to saga opowiadająca dzieje powojennego Wrocławia poprzez losy lokatorów kamienicy na Krzykach.

Dom zasiedlają osoby bardzo zróżnicowane pod każdym względem. Reprezentujące poniekąd wszystkich mieszkańców miasta opuszczonego przez Niemców a zasiedlonego przez Polaków z  kresów ale też z mieszkańców zrujnowanej stolicy i centralnej Polski.

Na dole mieszka dozorca zwany Smokiem (bo pił jak smok) z żoną dewotką i niepełnosprawną umysłowo córką.

Jest także farmaceuta z nielegalnym biznesem, prywaciarz – właściciel zakładu wytwarzającego emaliowane tabliczki z nazwami ulic, dziennikarz, była zakonnica, przodownik pracy z Pafawagu oraz kobieta rozrywkowa zwana „Wiecznym Potępieniem”.

 I bardzo nietypowa rodzina narratora Piotra  - matka pielęgniarka to Niemka urodzona w Berlinie a ojciec partyzant pochodzący z bardzo biednej kieleckiej wsi.

Losy tych osób obrazują historię miasta w kontekście całego kraju.

Powieść obejmuje lata 1945-1997 z licznymi retrospekcjami – opowieściami matki bohatera i jej niemieckiej rodziny. A są one wypełnione germańskimi mitami o Atlantydach i pucharze Lutra, którego szukają zarówno Niemcy jak i polska służba bezpieczeństwa.

Jest też motyw poszukiwania skarbów ukrytych przez przymusowo, pod koniec wojny,  wyjeżdżających z miasta Niemców.

Bo zachodni politycy postanowili obdarować Stalina naszymi kresami nie licząc się z nikim i z niczym. Niechby mu dali po kawałku swoich krajów.

Narrator rośnie wraz z opowieścią, najpierw jest chłopcem, który ze zdziwieniem i poczuciem humoru komentuje różne zdarzenia: „…polityka to rzecz ogromnie szkodliwa i powinno się jej zabronić”.

Powojenne poczucie tymczasowości autor opisuje za pomocą stosunku matki do przedmiotów jakie wypełniały zajmowany przez rodzinę lokal.

Mieszkanie jest wypełnione rzeczami po niemieckim właścicielu Freytagu, matka jest przekonana, że cała jego rodzina lada moment wróci, więc nie pozwala niczego wyrzucić. I  tak przez 50 lat mieszkają w cudzych dekoracjach.

„Moja piwnica była pełna cudzego dzieciństwa” stwierdza Piotrek.

Zmiany w kraju są opowiadane za pomocą wymiany nazw ulic na kolejnych emaliowanych tabliczkach oraz na haftowanych przez matkę i sąsiadkę sztandarach.

A także na przykładzie przodownika pracy, który trzy razy zmieniał nazwisko aż w końcu w 1968 roku wyemigrował do Izraela.

Mamy też zbyt wczesną ciążę, chorobę genetyczną, miłość nastolatków i emigrację do Niemiec zakończoną śmiercią z przejedzenia.

Książka jest pełna różnorodnych faktów, zjawisk i wydarzeń – czytelnikowi może się od tego zakręcić w głowie. Na szczęście autor ma poczucie humoru i nie waha się go używać co bardzo ułatwia czytanie.

Każdy rozdział ma odrębny tytuł, na przykład:

„Rudy Tomek zmienia bułką porządek w Europie”

„Mała inkwizycja domowym sposobem”

Narrator  o swoich zdolnościach: „…mój umysł z pewnością nie był ścisły, był raczej luźny, a może nawet rozwiązły”.

Bardzo polecam nie tylko mieszkańcom Wrocławia, bo to świetna książka. Może powinna być  czytana we wrocławskich szkołach na lekcjach historii?

 

 

 

 

.

 

 

 

 

 

sobota, 03 października 2015

 Zaproszono mnie na piątkowe spotkanie z pisarzem Andrzejem Szynkiewiczem autorem "Gniewnego lata". Napisałam o niej  http://kotnagalezi1.blox.pl/2015/05/Dowcipny-detektyw.html

Odbyło w Mediatece i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie pomysł autora. Należał on bowiem do grupy rekonstruującej wydarzenia historyczne, więc ma wprawę w tworzeniu i wykonywaniu różnych pomysłów.

Z radio-patefonu sączyła się muzyka z epoki, czyli z lat trzydziestych XX wieku.

 Na początku zebrani ujrzeli mężczyznę z wąsem, fajką i teczką wchodzącego w przestrzeń jaką autor z pomocą mebli rodzinnych i przyjaciół stworzył:

Mężczyzna powiesił płaszcz na wieszaku, zasiadł za biurkiem i zabrał się do przeglądania dokumentów.

Aż tu nagle usłyszeliśmy trzy strzały ale jakoś nikt nie padł na ziemię. Z antresoli zbiegli dwaj panowie, jeden popychał drugiego.

 Podeszli do biurka, popychający usiadł na krzesle przy maszynie do pisania, drugi naprzeciw policjanta z fajką. I zaczęło się przesłuchanie.

 Oczywiście na początku zapytano o imię i nazwisko. Podejrzany nie odpowiedział, że nazywa się Grzegorz Brzęczyszczykiewicz ponieważ był to prywatny detektyw Wilhelm Knocke, bohater "Gniewnego lata", czyli autor we własnej osobie. Przesłuchanie policyjne trwało krotko, dłużej literackie, bo policjant zamienił się w prowadzącego spotkanie.

O autorze i jego twórczości można się dowiedzieć z autorskiej strony: http://wilhelm-knocke.pl/

a wygląda tak:

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek