O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
sobota, 25 marca 2017

 

Johan Theorin – Zmierzch. Wydawn. Czarne 2014

WSTĘP: „…co się stało we mgle tamtego dnia?”

O autorze:

Johan Theorin urodził się w Goteborgu, w 1063 roku. Jest pisarzem i dziennikarzem. Za swoją twórczość otrzymał wiele nagród  m.in. Szwedzkiej Akademii Kryminału za „Zmierzch” i „Szklany Klucz”.

W Polsce  Wydawnictwo Czarne wydało w ramach „Serii ze Strachem”:

·         2007 -  Zmierzch przekł. Anna Topczewska, Wołowiec 2008)

·         2008 - Nocna zamieć przekł. Bogumiła Ratajczak, Wołowiec 2010)

·         2010 - Smuga krwi, przekł. Barbara Matusiak, Wołowiec 2012)

·         2011 - Święty psychol przekł. Barbara Matusiak, Wołowiec 2013)

O książce:

Tytuł „Zmierzch” kojarzy się czytelnikowi z wampirami. Na szczęście Theorin woli pisać kryminały.

Akcja powieści toczy się na wyspie Olandia, która leży  na Morzu Bałtyckim, położona jest blisko brzegu przy południowo-wschodnim krańcu Szwecji i oddzielona od stałego lądu Cieśniną Kalmarską. Jest drugą co do wielkości (po Gotlandii) wyspą tego kraju.

Narracja zaczyna się od zaginięcia we wrześniu 1972 roku kilkuletniego Jensa Davidssona, syna Julii, która po dwudziestu latach nie może się z tym faktem pogodzić. Utrata dziecka wpłynęła destrukcyjnie na jej życie, kobietą rządzi przebyta trauma.

„Czarna dziura rozpaczy, w którą ona wpadała coraz głębiej nie dbając o życie”.

Bohaterów książka ma kilku, każdy z nich jest dobrze opisaną postacią wnoszącą coś ważnego  do sprawy wyjaśniania zaginięcia chłopca.

Współcześnie jego dziadek Gerlof, mieszkaniec domu dla seniorów otrzymuje pocztą dziecięcy sandał. I postanawia wyjaśnić co naprawdę stało się z wnukiem. Dzwoni więc do córki, która przyjeżdża i zamieszkuje w Stanvik, w pustym rodzinnym domu.

Widać, że pisarz zna osoby w zaawansowanym wieku, bardzo przekonująco opisuje kłopoty Gerlofa ze zdrowiem, głównie poruszaniem się.

„W końcu gdy człowiek jest już dosyć stary, tak naprawdę chodzi tylko o to, żeby znaleźć się w spokojnym, swojskim miejscu, w towarzystwie ludzi, których się lubi”.

Mimo to senior wplątuje się w wyjaśnianie kto zabił jego przyjaciela, bo życie w domu opieki jest nudne.

Zawodowo Gerlof był marynarzem i przewoził ze Smalandii na Olandię drewno, a w czasie II wojny pracował jako pilot.

Julia jest pielęgniarką na ortopedii ale ma depresję, za dużo pije i często jest na zwolnieniu lekarskim.

Oprócz nich ważną postacią powieści jest Nils Kant, najlepiej czujący się na wrzosowisku gdzie codziennie poluje na zające a nawet na ludzi.

Opis tej krainy niektórych znuży, a innych zachwyci.

Nils czuje się stworzony do wielkich rzeczy ale nikt go nie docenia co powoduje jego wielką frustrację i drastyczne zachowania.

Poznajemy jego życie dzięki wielu retrospekcjom. I nie jest to postać pozytywna. Przypisuje się mu bowiem śmierć brata, niemieckich żołnierzy, policjanta. Także podpalenie łodzi.

„Człowiek, który na Olandii z czasem stanie się przyczyną wielkiego smutku i strachu…”.

Akcja przenosi się wraz z Nilsem z Olandii na Smalandię a potem na Kostarykę przedstawiając różne okresy jego bytu.

Mamy też śmierć kamieniarza Ernesta.

Zagadek jest kilka – jak i czy zginął Jens. Kto zabił Ernesta, a kto przysłał sandał? Czy Nils Kant naprawdę nie żyje? Kto zabrał zakopane na alvarecie klejnoty? I jaką tajemnicę kryje pewne zdjęcie.

Wyjaśnia się to dopiero pod koniec książki.

Autor i tłumacz nie podają co to jest snus zostawiony w pustym domu rodziny Kant:

Snus  to popularna w Szwecji, Finlandii i w Norwegii używka, sporządzana na bazie tytoniu. Postacią przypomina sprzedawaną w Polsce tabakę, jednak w odróżnieniu od niej zażywana jest doustnie przez umieszczenie jej za dolną lub górną wargą, skąd następuje wchłanianie nikotyny.

Polecam książkę, nie używkę.

sobota, 18 marca 2017

 

„Pokot” reż. Agnieszka Holland (na podstawie powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”)

Agnieszka Holland nazwała ten film "feministyczno-anarchistycznym eko-thrillerem z elementami czarnej komedii".

Akcja filmu jest oparta na silnych kontrastach. Spokojnej pięknej przyrodzie w różnych porach roku przeciwstawiono okrutnych, bezwzględnych, egoistycznych ludzi – głównie mężczyzn.

To członkowie koła myśliwskiego, a między nimi: ksiądz (Marcin Bosak), Prezes (Andrzej Grabowski), chamski i okrutny właściciel fermy lisów (Borys Szyc), komendant policji.

Główną bohaterką jest Janina Duszejko (Agnieszka Mandat), wegetarianka, astrolożka, która ma za sobą karierę budowniczego mostów na Bliskim Wschodzie. Teraz żyje w Sudetach z dwoma sukami i uczy języka angielskiego w szkole. To archetyp mścicielki.

Duszejko szuka sojuszników w walce z okrucieństwem wobec braci mniejszych ale nawet u księdza nie znajduje zrozumienia. Argumentuje on, że zwierzęta nie mają duszy a człowiek ma sobie ziemię czynić poddaną.

Policjant  zaś jest finansowo uzależniony od biznesmena.

Mieszkańcy  uważają kobietę za wariatkę. Nikogo nie obchodzi los nie tylko zwierząt ale wszystkich słabszych istot.

Takimi są w filmie dziewczyna nazwana Dobra Nowina (Patricia Volny – córka Jacka Kaczmarskiego) i Dyzio świetny informatyk (Jakub Gierszał).

Przyroda się mści i okrutnicy zaczynają ginąć. Duszejko twierdzi, że to zwierzęta zabijają. Ale czy to prawda?

Myślistwo to symbol bezkarnej przemocy usankcjonowanej prawem i tradycją, w dodatku ilość ofiar jest powodem do dumy i robienia sobie zdjęć pamiątkowych nad zwłokami zwierząt.

Przewijająca się przez film pieśń „Pojedziemy na łów” (z XVII wieku) radośnie zachęca do zabijania:

Pojedziemy na łów, na łów, 
towarzyszu mój.

Na łów, na łów, na łowy 
Do zielonej dąbrowy, 
towarzyszu mój!

Aż tam biegnie zając, zając, 
towarzyszu mój.

Puszczaj charty ze smyczą, 
Niech zająca uchwycą, 
towarzyszu mój! 

W dalszych zwrotkach jest sarna i soból, a nawet panna.

To nie jest obraz idealny, bo reżyserka tak poprowadziła główną postać, że w swojej pasji i bezkompromisowości jest momentami denerwująca a nie przekonująca.

Klarowność narracji zaburza też wielość wątków i retrospekcje. A nadwrażliwych widzów może odstręczyć kilka okrutnych scen.

Z ciekawostek - na planie filmowym próbowano przekonać psy do lizania twarzy Duszejko za pomocą smarowania twarzy aktorki pasztetową i smalcem.

 

 

 

sobota, 11 marca 2017

 

Lisa Unger – Piękne kłamstwa, Świat Książki 2008

 

WSTĘP: „Co robicie, kiedy przekonacie się, ze fundamenty waszego życia zbudowane zostały z piasku i teraz walą się wszystkie ściany”?

O autorce:

 Lisa Unger urodziła się 26 kwietnia 1970 roku w New Heaven (USA) ale dorastała w Holandii, Anglii i New Jersey.

Ukończyła The New School for Social Research w Nowym Jorku.

Dziesięć lat pracowała w branży wydawniczej w tym mieście.

Przyszłego męża Jeffa Ungera poznała będąc na wakacjach na Florydzie. Zrezygnowała z pracy i przeniosła się na Florydę. Pod panieńskim nazwiskiem opublikowała cztery powieści kryminalne.

„Piękne kłamstwa” ukazały się drukiem w 2006 roku.

O książce:

Motto: „Że bez nazwiska był, bez nazwy zgoła – sierota quidam…” C.K. Norwid

Bohaterem wiersza Norwida jest człowiek poszukujący swojego miejsca w życiu, ktoś kto szuka też dobra i prawdy”.

Autorka od samego początku stosuje skuteczną metodę zainteresowania czytelnika dalszym ciągiem.

Zaczyna książkę od dwóch mocnych scen przerywając je w kulminacyjnym momencie. Jedna z nich toczy się w 1972 roku.

Główną bohaterką jest trzydziestoletnia Ridley Jones, dziennikarka pracująca jako wolny strzelec.

Mieszka w tanim ale miłym mieszkaniu (według autorki małym, bo ma 70 metrów kwadratowych) w niezbyt dobrej dzielnicy Nowego Jorku.

 Przy okazji poznajemy częściową topografię miasta i poznajemy różne fakty z nim związane – na przykład taki, że po II wojnie budowano tandetne domy dla weteranów na East Village (dzielnica na nowojorskim Manhattanie).

Bohaterka ma kochających rodziców i jedynym ale dość dużym cieniem w jej życiu jest brat, który nie poradził sobie z życiem.

Ridley ratuje na ulicy dziecko,  przypadkowy fotograf uwiecznia ten fakt na zdjęciu. Ukazuje się ono w prasie i powoduje lawinę zdarzeń.

Następny jest list od nieznajomego z pytaniem „Czy jesteś moją córką”? A przecież bohaterka wychowała się w dobrej rodzinie, jej ojciec jest lekarzem, który oprócz pracy zawodowej udziela się jako wolontariusz lecząc biedne dzieci.

Rodzice uspakajają Ridley twierdząc, że jest ich rodzoną córką.

Chętnie by im uwierzyła gdyby nie następne wydarzenia.

Bierze w nich udział autor pierwszego listu, przystojny sąsiad, którego hasło do laptopa brzmi: Quidam,

nieżyjący bogaty przyjaciel rodziny Max, były narzeczony, Zelda gospodyni budynku pracująca w pizzerii,

brat insynuujący niezgodność faktów z tym co mówią rodzice.

„W naszym życiu występują tytani, którzy mają ogromny wpływ na nasze dzieciństwo i na to kim się stajemy”.

Mamy też morderstwo, policjantów prowadzących dochodzenie i przesłuchujących opornych świadków.

Ridley na własną rękę próbuje rozwiązać zagadkę kim naprawdę jest, jaką tajemnicę skrywają rodzice, czy wujek Maks był rzeczywiście dobrym człowiekiem a jego fundacja „Na ratunek” szlachetna w swoim działaniu.

W trakcie jej działań okazuje się, że cale życie pływała w oceanie kłamstw.

„Ścieżka wiodąca do mojego starego życia była zamknięta i mogłam tylko posuwać się naprzód”.

Była lisem z łapką w potrzasku i jedynym wyjściem było sobie ją odgryźć.

Okazało się, że w jej rodzinie „Brzydkie albo niepokojące rzeczy są ignorowane. To taki mieszczański stereotyp”.

To książka o wyborach, poszukiwaniu własnej tożsamości i prawdy, która niekoniecznie wyzwala.

Ale i o tym jak dobry pomysł zamienia się w przestępczą działalność, bo przede wszystkim liczą się zyski.

Polecam.

 

 

sobota, 04 marca 2017

„Nietypowa baba jestem, czyli Anna Seniuk w rozmowie z Magdaleną Małecką – Wippich, Wydawn. Znak Kraków 2016

WSTĘP: „Teatr to nie jest miejsce na okazywanie słabości”

O autorce:

Magdalena Malecka- Wippich jest absolwentką Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, a także krakowskiego Konserwatorium im. Witolda Lutosławskiego.

 Ukończyła również Podyplomowe Studia Literacko Artystyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Polską Szkołę Dramatu w Warszawie.

 Jest współzałożycielką (2004) i członkiem zespołu Opium String Quartet. Pierwsza płyta zespołu została nominowana w 2011 do nagrody Fryderyk 2011. Ma w swoim dorobku występy jako kameralistka we wszystkich krajach europejskich oraz w Chinach, Kanadzie i USA.

 Jest menedżerem zespołu muzycznego Music Factory.

O książce:

Zapewne wielu czytelników zdaje sobie pytanie dlaczego znani aktorzy piszą autobiografie lub udzielają wywiadu – rzeki.

Anna Seniuk wyjaśnia we wstępie, że zgodziła się na rozmowy składające się na tę książkę dla swoich dzieci i wnuków. Z własnego doświadczenia wie, że gdy zaczęła interesować się swoją rodziną już nie było kogo zapytać.

Pytania i odpowiedzi przeplatane są opisem trudności z jakimi borykała się autorka przy pisaniu, były to na przykład nadmiar obowiązków mamy – aktorki, remont, czy niechęć bohaterki do mówienia o sobie i o teatrze.

Zupełnie jak w piosence:

Bo ja chciałabym, a boję się
To chciałabym, to boję się
Próbowałabym i zbroję się
I od razu nagle trach

Mimo wszystko otrzymujemy historię rodziny po mieczu i po kądzieli. Opowieść o koligacjach z Czechami i Węgrami, przodku powstańcu oraz losach wojennych i  podróżach. Pierwsza dotyczyła całej rodziny przymusowo przesiedlonej. Następne już nie były tak traumatyczne.

Bo w Paryżu z lotniska odebrał ją Zbigniew Cybulski, a ona z wrażenia zostawiła w holu walizkę.

Studiowała i pierwszą pracę znalazła w Krakowie – wspomina te lata z sentymentem. Ale mówi też o tym, że nie jest to środowisko bez zawiści i podstępnych zagrywek. Podaje przykład nieuczciwego zdobywania roli w filmie przez koleżankę po fachu.

Delikatnie opowiada o swoich sympatiach i małżeństwie z muzykiem, które z biegiem czasu zaczęło się psuć – powód poznacie czytając książkę.

Także jaka jest różnica między kobietą a mężczyzną według Anny Seniuk.

Oraz co to jest niezbędnik aktora i co ludzi ciągnie do tego zawodu.

Dlaczego dostała „wilczy bilet” na granie w filmach i kto jej pomógł wybrnąć z tej sytuacji.

Jest też w książce trochę ciekawostek środowiskowych w tym opowieść o Broni garderobianej z osobowością księżniczki Sorayi.

Autorka  uważa, że matka jest zaprzeczeniem gwiazdy i podaje co trzeba mieć, aby nią być. I jakie cechy charakteru sprawiły, że zaszła tak wysoko.

Nie pominięto w książce ról w serialach, pracy dydaktycznej, udziału w akcjach charytatywnych, czy choroby. I co aktorkę napawa lękiem.

Na koniec fragment wiersza Wisławy Szymborskiej

 „Wrażenia z teatru”

Najważniejszy w tragedii jest dla mnie akt szósty:
zmartwychwstanie z pobojowisk sceny,
poprawianie peruk, szatek,
wyrywanie noża z piersi,
zdejmowanie pętli z szyi,
ustawianie się w rzędzie pomiędzy żywymi
twarzą do publiczności.
dyganie samobójczyni,
kiwanie ściętej głowy.

Przeczytajcie całość książki i wiersza. Polecam.

 

 

 



sobota, 25 lutego 2017

Magdalena Grzebałkowska – Beksińscy. Portret podwójny. Wydawn. Znak 2014

 

WSTĘP: „Zwykłem robić to, co lubię, a nie to, co trzeba”. Zdzisław Beksiński

O autorce:

Magdalena Grzebałkowska urodziła się w 1972 roku. Jest pisarką i reporterką „Gazety Wyborczej”.

Ukończyła  studia historyczne na Uniwersytecie Gdańskim.

Jest  laureatką Nagrody  Grand Press oraz Śląskiego Wawrzynu Literackiego.

W 2016 nominowana do Nagrody Literackiej „Nike” za książkę „1945. Wojna i pokój”.

Mieszka w Sopocie.

Napisała:

- Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego

- Beksińscy. Portret podwójny

- 1945. Wojna i pokój.

O książce:

Na okładce książki ojciec i syn stoją tyłem do siebie.  Zapewne wybrano je nieprzypadkowo.

Autorka opisuje obu panów pokazując jak nie byli sobie bliscy.

Miała mnóstwo materiału do przeczytania, wysłuchania i obejrzenia, albowiem Zdzisław nie tylko prowadził dziennik pisany ale i nagrywał rodzinne rozmowy a później filmował siebie, żonę i syna.

Pisywał także bardzo dużo listów, fragmenty wielu z nich autorka przytacza.

Oprócz dokumentów o  bohaterach wypowiadają się przyjaciele, znajomi i krewni obu panów.

 

Narracja książki jest dwojaka – w trzeciej osobie płynie opowieść o Beksińskich, w pierwszej  autorka informuje w jaki sposób pozyskiwała informacje o tej rodzinie.

Poznajemy więc rodziców malarza, zasady jakie synowi wpajano i ich stosunek do religii. I jakie skutki przyniosło zmuszanie go przez ojca do aktywności fizycznej.

Jakie studia były jego marzeniem i dlaczego ukończył architekturę oraz czego substytutem było dla niego fotografowanie.

Dowiadujemy się też które książki lubił czytać i którego z polskich pisarzy bardzo cenił.

Jakie miał natręctwa, nawyki i pasje oprócz malarstwa.

Autorka cytuje pozytywne i negatywne recenzje krytyków o twórczości Zdzisława Beksińskiego.

„Będąc doktorem Jekyllem, wypluwał z siebie mister Hyde`a na obrazach”.

O jego charakterze przyjaciel powiedział:

„Zdzisław był trudnym rozmówcą, bo miał wiele rejonów pozamykanych w sobie. Kiedyś mi powiedział, że nie odwiedza swoich piwnic, gdzie jest ciemno, pajęczyny, koty i szczury. Miał w gruncie rzeczy maskę…”.

O Tomku z czasów szkolnych ktoś powiedział „Miły chłopiec ale obsesyjny…”.

Aby obraz rodziny był pełny potrzebny jest także portret kobiety – żony Zdzisława a zarazem matki Tomka. Jaką rolę pełniła w domu i jak się zachowywała w stosunku do męża, syna, matki i teściowej.

Geny przodków różnie się układają w potomstwie, Tomkowi się w tym względzie nie poszczęściło.

Ojciec i syn byli bardzo różni, nie umieli ze sobą rozmawiać, każdy z nich uważał, że to co on robi jest jedynie słuszne i najważniejsze. To najczęstszy powód braku porozumienia różnych pokoleń.

Właściwie tylko w jednym byli do siebie podobni: obaj chcieli bezwarunkowej miłości i akceptacji.

Poznajemy kolejne sympatie, dziewczyny, przyjaciółki Tomka – oznaczone przez Grzebałkowską literami alfabetu. Niektóre z nich nie chciały z autorką biografii rozmawiać.

„Tomek był Jackiem Nicholsonem z filmu Lepiej być nie może, ale nie każda dziewczyna jest kelnerką z tego filmu”.

Oczywiście zostaje pokazana droga zawodowa obu panów – ich sukcesy i porażki.

Przy okazji jawią się nam różne realia PRL-u. Braki w zaopatrzeniu. Lekceważące traktowanie prac i wykorzystywanie finansowe artystów.

Autorka nie podaje diagnozy medycznej stanu psychicznego i charakteru ojca oraz syna. Może takiej nikt nigdy nie dokonał.

Polecam.

 

 

 

 

 

 



sobota, 18 lutego 2017

 

W zeszłym roku dowiedziałam się (po gruntownych w prywatnej klinice badaniach), że nie tylko mam zaćmę na oczach ale i otwór w plamce oka lewego. Operacja tamże kosztuje 7000.- zł, więc zaczęłam wydzwaniać po szpitalach. Udało się z tym przy ul. Kamieńskiego gdzie byłam na dokładnych badaniach w październiku.

W wyniku których powiedziano mi, że mam czekać na telefon w sprawie operacji, w przybliżeniu będzie to marzec. Dwa tygodnie temu zaproszono mnie na kolejne, przedoperacyjne już, badania. To była dobra wiadomość, następna to taka, że na godzinę 11,30 a nie świtem. Świt nie jest moją ulubioną porą dnia.

Jak to zwykle u nas, czyli: czeski film - nikt nic nie wie po co przyszłam. Dobrze, że poprzednio poprosiłam o jakiś dokument stwierdzający, że badania przeszłam i zostałam zakwalifikowana.

Tak więc przeczołgano mnie ponownie przez wszystkie chyba możliwe i posiadane przyrządy. Najgorsze było gdy ostrym światłem dawano mi po oczach. I to dwukrotnie.

Pomyślałam, że na ubeckich przesłuchaniach mi tego oszczędzono to teraz diabeł stróż przypilnował, aby mi nie było za dobrze.

Za drugim razem zrobiła to pani chirurg, która potem prowadziła ze mną właściwie dość zabawną, ale czarny to był rodzaj humoru, konwersację.

Bo zapytała mnie którą linijkę liter czytałam gdy miałam pierwsze badanie okulistyczne. 50 lat temu!!!!

I czy mam wyniki badań okulistycznych z poprzednich lat. A przecież te badania ograniczały się tylko do dobrania odpowiednich szkieł.

W przychodniach lekarskich nie mają tak specjalistycznego sprzętu jak w szpitalach. Okulistka w takiej właśnie nie odkryła otworu tylko zaćmę. I pani doktor powinna to wiedzieć.

Mniej zabawne było stwierdzenie pani chirurg, że po operacji wcale wzrok mi się nie polepszy. Żebym przypadkiem nie miała złudzeń.

Zabrzmiało to tak : babo jesteś stara, szkoda naszego czasu i pracy. No, dobrze się po tym nie poczułam ale uparłam, że operacja ma być.

Mam zrobić liczne badania podstawowe i z wynikami iść do lekarza rodzinnego, aby wydał zgodę na operację. Póki co udało mi się zrobić prześwietlenie klatki piersiowej i ekg. Płuca i serce mam w porządku. CDN.

Przy okazji napatrzyłam się na męską modę piżamową (pacjenci) i prześliczny strój młodej pary, którą początkowo wzięłam za osoby z obsługi technicznej. Ubrani byli w komplety - kurtka i spodnie - w kolorze jarzeniowej pomarańczy  z nielicznymi czarnymi akcentami. Na pewno w takich strojach mogą się czuć na ulicy bezpiecznie - nikt ich nie przejedzie. Może nawet fosforyzują w nocy.


sobota, 11 lutego 2017

 Nie byłam w kinie, nie skończyłam czytać książki, nie zdarzyło się nic co mogłabym w zabawny sposób opisać, więc  daję parę dowcipów ku rozrywce:

Siedzi facet na brzegu dużej rzeki i łowi ryby. Podpływa krokodyl, przez chwilę mu się przygląda i pyta:

- Biorą?

- Eeee

- To chodź popływać!

Mój komentarz: po czym krokodyl poznał, że wędkarz ma depresję?

*************************************************************

- Wiecie czemu sołtys w Wąchocku pomalował sobie dom na biało?

- Bo usłyszał, że po wojnie atomowej ocaleje tylko Biały Dom.

Mój kom.: Wąchock – miasto w woj. świętokrzyskim, w powiecie starachowickim, siedziba miejsko-wiejskiej gminy Wąchock. 30 czerwca 2009 roku miasto miało 2747 mieszkańców.

*********************************************************************

Od czego herbata jest słodka?

Od mieszania.

To po co się sypie cukier?

Żeby wiadomo było jak długo mieszać.

Mój kom.: najlepiej miesza się kaduceuszem (patrz "Wesele")  https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaduceusz

********************************************************************

Wiecie jaka jest różnica między rosyjskim optymistą, pesymistą i realistą?

- Optymista uczy się języka angielskiego.

- Pesymista chińskiego.

- A realista siedzi w domu i czyści kałasznikowa.

Mój kom.: śpiewając "Kalinkę" lub "Podmoskiewskie wieczory"

**********************************************************************

Co powinien zrobić żołnierz gdy w składzie amunicji wybuchnie pożar?

Żołnierz powinien wylecieć w powietrze.

Mój kom.: z okrzykiem: ku chwale ojczyzny obywatelu generale

*********************************************************************

Fryzjer do klienta;

- Pan już chyba u nas był?

- Nie, to wojenna rana.

Mój kom.: fryzjer - fachowiec od mokrej roboty

**********************************************************************

Spotyka się dwóch bezdomnych.

-  Gdzie ty mieszkasz?

- Nigdzie.

- A powitać, powitać sąsiada.

Mój kom.:

Jak dobrze mieć sąsiada,
Jak dobrze mieć sąsiada,
On wiosną się uśmiechnie,
Jesienią zagada,
A zimą ci pomoże
Przy węglu i przy koksie
I sama nie wiesz, kiedy
Ułoży wam rok się.

*************************************************************

Wsiada pijany facet do taksówki.

- Gdzie jedziemy?

- Do domu.

- A dokładniej?

- Do dużego pokoju.

Mój kom.: Pytanie: co zrobił taksówkarz?

a) Wyrzucił pasażera?

b) Obszukał go i znalazł dokument z adresem?

c) Zawiózł do izby wytrzeźwień bądź na policję?

d) Zmienił zawód?





Tagi: dowcipy humor
18:03, alodia1949 , różne
Link Komentarze (2) »
sobota, 04 lutego 2017

Samuel Blumenfeld – Człowiek, który chciał być księciem, Wydawn. Świat Książki 2008

WSTĘP: „…postać, która zdołała się wymknąć się wszelkim pojęciom dobra i zła, prawdy i fałszu a nawet cienia i światła”.

O autorze:

Samuel Blumenfeld urodził się w 1927 roku w Nowym Jorku. Ukończył City College of New York.

Opublikował dziesięć książek na temat nauczania w Ameryce. Pracował jako reporter w „Le Monde2”.

Zmarł 1 czerwca 2015 roku.

O książce:

Na okładce książki napisano: Michał Waszyński – życie barwniejsze niż film.

I autor próbuje to udowodnić opowiadając losy bohatera od urodzin aż do niespodziewanej śmierci.

We wstępie autor wyjaśnia dlaczego Żydzi na ekranie byli dla niego tematem tabu i dlaczego obejrzenie filmu „Dybuk” wpłynęło na zainteresowanie się twórcą tego obrazu.

Był on w Polsce przed II wojną reżyserem 40 filmów, uwielbianych przez publiczność i równie intensywnie krytykowanych przez specjalistów. Tylko jeden obronił się upływowi czasu. Autor wyjaśnia dlaczego.

Życie bohatera mogłoby stać się świetnym scenariuszem na film biograficzny, bo Waszyński całkowicie wymyślił je na nowo.

 „Kiedy realne życie staje się nieznośne, wygodniej zacząć żyć wyobraźnią. Nikt nie potrafił tego robić równie dobrze…”.  Bo pomysł na siebie miał iście filmowy, a wyobraźnię nieograniczoną. Także zdolność adaptacji, w czym przypomina bohatera filmu Woody Allena „Zelig”.

Autor musi często prostować rzeczywistość alternatywną jaką wykreował jego bohater.

Wędrówkę zaczynamy wraz z Mosze Waksem, synem kowala w Kowlu na Wołyniu, w 1904 roku, a kończymy w Hiszpanii w 1965 roku gdy umiera Michał Waszyński.

Po drodze bohater przechodzi różne koleje losu – od kariery wziętego i zamożnego reżysera filmowego w przedwojennej Polsce, przez pobyt na Syberii, służbę w armii Andersa i przejście z nią do Włoch, a potem działalność w Hiszpanii.

Szczęście go nie opuszczało dzięki czemu był bogaty, bywał w świecie arystokracji, artystów a nawet miał dobre kontakty z Watykanem, bo jeden z papieży lubił towarzystwo osób ze środowiska show-biznesu..

Ale ta książka to nie tylko biografia reżysera i producenta.

To także okazja dla autora, aby opisać miejsca i czasy życia Waszyńskiego.

 Na początku poznajemy Kowel z czasów gdy był pod zaborem rosyjskim.

Potem czasy pobytu w Warszawie  i opowieść o tym jak powstawał jedyny wartościowy film w karierze bohatera i o kinie jidysz.

O pobycie armii Andersa na terenie Włoch i warunkach w jakich polscy żołnierze żyli i działali a Waszyński nakręcił trzy filmy.

O znanych postaciach ze świata filmu i ich problemach zawodowych i osobistych. Oraz o wytwórni filmowej w której królowały przekręty, łapówkarstwo, nieuczciwość i hochsztaplerstwo.

Oraz  o Hiszpanii z okresu panowania dyktatora Franco.

Książka zawiera bibliografię podającą źródła z jakich Blumenfeld korzystał, są tam autobiografie, wspomnienia, opracowania filmowe, praca doktorska, akta wojskowe i artykuły prasowe.

Dużą część materiału autor pozyskał w trakcie telefonicznych rozmów z osobami znającymi Waszyńskiego.

Mogłaby to być fascynująca książka ale nie jest. Może zabrakło autorowi talentu, daru narracji i tego czegoś co sprawia, że książkę czyta się z wypiekami na twarzy.

Polecam osobom interesującym się historią kina.

 

 

 



sobota, 28 stycznia 2017

 Z okazji urodzin (23.01) dostałam od losu zapalenie krtani i oskrzeli. Nie dziękuję!

Nie mogłam za bardzo czytać, więc skupiłam się na krótkich formach w ramach "Śmiech to zdrowie".

Dziele się tym z Wami:

 

Mama pyta swojego synka:

- Jasiu, jak się czujesz w szkole?

- Jak w komisariacie. Ciągle mnie o coś pytają a ja o niczym nie wiem.

KOMENTARZ mój: ciekawe doświadczenia ma to dziecko

***************************************************************

- Jasiu, ile chrabąszcz ma nóg?

- Nie ma pan profesor większych zmartwień?

Kom. mój: też miałam ochotę w szkole zadawać takie pytanie

***************************************************************

Na lekcji fizyki nauczyciel pyta Jasia:

- Ile to jest litr?

- Tyle samo co kilogram, tylko na mokro, panie profesorze.

Kom. mój: W temperaturze pokojowej 1 litr wody waży 998 g.

Woda najcięższa jest w temperaturze 4 °C i 1 litr waży 1kg. Po przekroczeniu temperatury wrzenia ciężar wody znacznie spada o ok. 40%.

?***************************************************************

- Mamo, a tata zbił mnie dwa razy.

- Czemu aż dwa?

- Bo raz jak mu pokazałem świadectwo, a drugi, jak zobaczył, że to jego.

KOM. mój: - rodzicu nie przechwalaj się lub lepiej chowaj świadectwa

**************************************************************

Idą dwa koguty przez miasto i bardzo się nudzą.

- Chodź do mięsnego, popatrzymy na gołe kury - proponuje wreszcie jeden z nich.

KOM. mój: zboki dwa obrzydliwe!

************************************************************

Leci wróbel nad autostradą, potrącił go samochód.

Kierowca wychodzi z samochodu, bierze wróbla i jedzie do domu.

Tam wkłada go do klatki.

Na drugi dzień wróbel budzi się i myśli:

- O matko! Wsadzili mnie. Chyba go zabiłem.

KOM. mój: im mniejszy wróbel, tym większe ego.

************************************************************

Wraca pijana wrona z imprezy i krzyczy kra kra kra.

Nagle uderza w drzewo. Wstaje i mówi:

- Miau, hau, ko ko.... Kurde, jak to było...

KOM. mój: Z imprezy lepiej wracać taksówką.

**********************************************************

Siedzi sroka na drzewie i patrzy, a tu krowa podchodzi krowa i zaczyna się wspinać.

- Ty krowa, co ty robisz?

- Idę sobie wiśni pojeść.

- Ależ krowa, to przecież jest brzoza.

- Spoko, wisienki mam w słoiczku.

KOM. mój: chyba były w spirytusie - wisienki.

**************************************************

Co obecnie mówi policjant, kiedy złapie złodzieja na gorącym uczynku?

- Jesteś aresztowany, paragraf dziesiąty, przykazanie siódme.

BEZ KOMENTARZA!







Tagi: dowcipy
17:35, alodia1949 , różne
Link Komentarze (4) »
sobota, 21 stycznia 2017

Andrzej Ziemiański – Ucieczka z Festung Breslau, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2009

WSTĘP: „Świat się kończy, interesy kwitną dalej”. Albowiem diamenty są wieczne.

O autorze:

Andrzej Ziemiański urodził się  17 lutego 1960 we Wrocławiu. Jest pisarzem książek science fiction fantasy i kryminałów.  W roku 1983 ukończył Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej.

W latach 1984–1985 pracował w Instytucie Architektury i Urbanistyki Politechniki Wrocławskiej, zaś od 1985 do 2005 w Instytucie Budownictwa Rolniczego Wydziału Inżynierii Kształtowania Środowiska i Geodezji Akademii Rolniczej we Wrocławiu.

Oprócz pisania, prowadzi zajęcia dla studentów z creative writing w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego.

Debiutował na łamach „Sigmy” (Magazynu problemowo-informacyjnego Politechniki Wrocławskiej) w roku 1979 opowiadaniem Zakład zamknięty.

Napisał m.in. „Achaja”, „Pomnik królowej Achai”, „Miecz Orientu”, „Breslau forever”, „Żołnierze grzechu”, „Za progiem grobu”, „Toy wars”, słuchowiska radiowe i wiele opowiadań.

Jego strona to: http://ziemianski.com.pl/

O książce:

Akcja powieści zaczyna się w kwietniu 1945 roku. Potem cofamy się do grudnia 1944 i śledzimy akcję z mniejszym lub większym zainteresowaniem.

Nietrudno się zorientować, że tłem książki jest Breslau w trakcie II wojny światowej. Choć autor nadał jej tytuł „The Holmes” wydawca zmienił na „Ucieczka z Festung Breslau”. Sądzę, że słusznie.

Oprócz miasta bohaterami są dwaj panowie. Na pozór bardzo się od siebie różnią, bo jeden to funkcjonariusz Abwehry Dieter Schielke, drugi zaś to Polak, niezbyt subordynowany pracownik sowieckiego wywiadu Maciej Dłużewski pseudonim „The Holmes”, który ma po czterdziestce i jest cholerną maszyną intelektu.

Schielke to kobieciarz, a czy Holmes woli Watsona nie wiadomo.

Wydawałoby się, że nic nie może ich łączyć na tym etapie wojny ale panowie mają kilka łączących ich cech –  główną jest pacyfizm. Poza tym chcą przeżyć a potem żyć  lekko, łatwo  i przyjemnie. Kto by nie chciał.

W opisywanym czasie „Rzesza to już skrawek terenu topniejący jak śnieg na parapecie”.

Intryga, bo to kryminał, toczy się wokół morderstw dokonanych na pracownikach pakujących, zagrabione przez Niemców i przygotowywane do wywiezienia, dzieła sztuki. Śledztwo się toczy ale powoli jak żółw ociężale, bo przecież nic nie zginęło. Za to poznajemy system grabienia dzieł sztuki i sposoby ich wywożenia przez ten niby kulturalny naród.

Duet bardzo egzotyczny Dieter i Maciej najbardziej przejmuje się tym jak schować pozyskane diamenty, żeby je po wojnie bez problemu wydostać.

Po wielu wystrzelonych pociskach, akcjach zbrojnych, trupach Niemców i Rosjan wyjaśnia się zagadka – dlaczego giną pakowacze i gdzie są skarby.

Mamy też wątek miłosny Schielke z piękną Ritą a nawet jedną scenę erotyczną. Sposób w jaki Niemiec zaleca się do swojej lubej jest dosyć zabawny. Nie wiem czy autor specjalnie w ten sposób to przedstawił, aby ośmieszyć zalotnika czy tak wyszło.

Jest też parę innych zabawnych momentów – na przykład jeden z bohaterów zakłada diamentową biżuterię i taki śliczny pokazuje się zaskoczonym żołnierzom. Rozmowy obu panów też zawierają elementy humoru, choć momentami specyficznego.

Choć obaj bohaterowie są bardzo inteligentni to oczywiście Niemiec jest sentymentalny i bardzo lubi kobiety, a Polak poprzestaje na słabości do kawy z cynamonem. Ale może jest utajonym alkoholikiem.

Autor często odwołuje się do książek Artura Conan Doyla i jego bohaterów -  Holmesa, jego brata Mycrofta i Watsona.

Niepotrzebnie, według mnie, Ziemiański wkłada w usta (myśli) bohaterów przewidywania co do tego  jaki będzie los miasta po wojnie. Zupełnie jakby byli jasnowidzami.

Oczywiście dostajemy dość dokładny opis miasta w tym czasie i wiele ciekawostek – nie wiedziałam, że w bunkrze przy ogrodzie zoologicznym było nielegalne (tylko dla wtajemniczonych) kino.

Większość nazw ulic i miejsc autor podaje w języku niemieckim (na końcu książki mamy polskie nazwy).

Wypisałam nazwy niektórych dzielnic:

Biskupin – Bischofswalde

Sępolno – Zimpel

Karłowice - Carlowitz

Ołbin – Elbing

Sackrau – Zakrzów

Można przeczytać trzy poniżej wymienione książki i potraktować je jako opis Wrocławia (Breslau) pod koniec II wojny, tuż po niej i dalszych losów miasta:

Andrzej Ziemiański – „Ucieczka z Festung Breslau”

Jacek Inglot – „Wypędzony”

Piotr Adamczyk „Dom tęsknot”

Polecam.

 

 

 

 

 

 



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 74
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek