O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
sobota, 04 marca 2017

„Nietypowa baba jestem, czyli Anna Seniuk w rozmowie z Magdaleną Małecką – Wippich, Wydawn. Znak Kraków 2016

WSTĘP: „Teatr to nie jest miejsce na okazywanie słabości”

O autorce:

Magdalena Malecka- Wippich jest absolwentką Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, a także krakowskiego Konserwatorium im. Witolda Lutosławskiego.

 Ukończyła również Podyplomowe Studia Literacko Artystyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Polską Szkołę Dramatu w Warszawie.

 Jest współzałożycielką (2004) i członkiem zespołu Opium String Quartet. Pierwsza płyta zespołu została nominowana w 2011 do nagrody Fryderyk 2011. Ma w swoim dorobku występy jako kameralistka we wszystkich krajach europejskich oraz w Chinach, Kanadzie i USA.

 Jest menedżerem zespołu muzycznego Music Factory.

O książce:

Zapewne wielu czytelników zdaje sobie pytanie dlaczego znani aktorzy piszą autobiografie lub udzielają wywiadu – rzeki.

Anna Seniuk wyjaśnia we wstępie, że zgodziła się na rozmowy składające się na tę książkę dla swoich dzieci i wnuków. Z własnego doświadczenia wie, że gdy zaczęła interesować się swoją rodziną już nie było kogo zapytać.

Pytania i odpowiedzi przeplatane są opisem trudności z jakimi borykała się autorka przy pisaniu, były to na przykład nadmiar obowiązków mamy – aktorki, remont, czy niechęć bohaterki do mówienia o sobie i o teatrze.

Zupełnie jak w piosence:

Bo ja chciałabym, a boję się
To chciałabym, to boję się
Próbowałabym i zbroję się
I od razu nagle trach

Mimo wszystko otrzymujemy historię rodziny po mieczu i po kądzieli. Opowieść o koligacjach z Czechami i Węgrami, przodku powstańcu oraz losach wojennych i  podróżach. Pierwsza dotyczyła całej rodziny przymusowo przesiedlonej. Następne już nie były tak traumatyczne.

Bo w Paryżu z lotniska odebrał ją Zbigniew Cybulski, a ona z wrażenia zostawiła w holu walizkę.

Studiowała i pierwszą pracę znalazła w Krakowie – wspomina te lata z sentymentem. Ale mówi też o tym, że nie jest to środowisko bez zawiści i podstępnych zagrywek. Podaje przykład nieuczciwego zdobywania roli w filmie przez koleżankę po fachu.

Delikatnie opowiada o swoich sympatiach i małżeństwie z muzykiem, które z biegiem czasu zaczęło się psuć – powód poznacie czytając książkę.

Także jaka jest różnica między kobietą a mężczyzną według Anny Seniuk.

Oraz co to jest niezbędnik aktora i co ludzi ciągnie do tego zawodu.

Dlaczego dostała „wilczy bilet” na granie w filmach i kto jej pomógł wybrnąć z tej sytuacji.

Jest też w książce trochę ciekawostek środowiskowych w tym opowieść o Broni garderobianej z osobowością księżniczki Sorayi.

Autorka  uważa, że matka jest zaprzeczeniem gwiazdy i podaje co trzeba mieć, aby nią być. I jakie cechy charakteru sprawiły, że zaszła tak wysoko.

Nie pominięto w książce ról w serialach, pracy dydaktycznej, udziału w akcjach charytatywnych, czy choroby. I co aktorkę napawa lękiem.

Na koniec fragment wiersza Wisławy Szymborskiej

 „Wrażenia z teatru”

Najważniejszy w tragedii jest dla mnie akt szósty:
zmartwychwstanie z pobojowisk sceny,
poprawianie peruk, szatek,
wyrywanie noża z piersi,
zdejmowanie pętli z szyi,
ustawianie się w rzędzie pomiędzy żywymi
twarzą do publiczności.
dyganie samobójczyni,
kiwanie ściętej głowy.

Przeczytajcie całość książki i wiersza. Polecam.

 

 

 



sobota, 25 lutego 2017

Magdalena Grzebałkowska – Beksińscy. Portret podwójny. Wydawn. Znak 2014

 

WSTĘP: „Zwykłem robić to, co lubię, a nie to, co trzeba”. Zdzisław Beksiński

O autorce:

Magdalena Grzebałkowska urodziła się w 1972 roku. Jest pisarką i reporterką „Gazety Wyborczej”.

Ukończyła  studia historyczne na Uniwersytecie Gdańskim.

Jest  laureatką Nagrody  Grand Press oraz Śląskiego Wawrzynu Literackiego.

W 2016 nominowana do Nagrody Literackiej „Nike” za książkę „1945. Wojna i pokój”.

Mieszka w Sopocie.

Napisała:

- Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego

- Beksińscy. Portret podwójny

- 1945. Wojna i pokój.

O książce:

Na okładce książki ojciec i syn stoją tyłem do siebie.  Zapewne wybrano je nieprzypadkowo.

Autorka opisuje obu panów pokazując jak nie byli sobie bliscy.

Miała mnóstwo materiału do przeczytania, wysłuchania i obejrzenia, albowiem Zdzisław nie tylko prowadził dziennik pisany ale i nagrywał rodzinne rozmowy a później filmował siebie, żonę i syna.

Pisywał także bardzo dużo listów, fragmenty wielu z nich autorka przytacza.

Oprócz dokumentów o  bohaterach wypowiadają się przyjaciele, znajomi i krewni obu panów.

 

Narracja książki jest dwojaka – w trzeciej osobie płynie opowieść o Beksińskich, w pierwszej  autorka informuje w jaki sposób pozyskiwała informacje o tej rodzinie.

Poznajemy więc rodziców malarza, zasady jakie synowi wpajano i ich stosunek do religii. I jakie skutki przyniosło zmuszanie go przez ojca do aktywności fizycznej.

Jakie studia były jego marzeniem i dlaczego ukończył architekturę oraz czego substytutem było dla niego fotografowanie.

Dowiadujemy się też które książki lubił czytać i którego z polskich pisarzy bardzo cenił.

Jakie miał natręctwa, nawyki i pasje oprócz malarstwa.

Autorka cytuje pozytywne i negatywne recenzje krytyków o twórczości Zdzisława Beksińskiego.

„Będąc doktorem Jekyllem, wypluwał z siebie mister Hyde`a na obrazach”.

O jego charakterze przyjaciel powiedział:

„Zdzisław był trudnym rozmówcą, bo miał wiele rejonów pozamykanych w sobie. Kiedyś mi powiedział, że nie odwiedza swoich piwnic, gdzie jest ciemno, pajęczyny, koty i szczury. Miał w gruncie rzeczy maskę…”.

O Tomku z czasów szkolnych ktoś powiedział „Miły chłopiec ale obsesyjny…”.

Aby obraz rodziny był pełny potrzebny jest także portret kobiety – żony Zdzisława a zarazem matki Tomka. Jaką rolę pełniła w domu i jak się zachowywała w stosunku do męża, syna, matki i teściowej.

Geny przodków różnie się układają w potomstwie, Tomkowi się w tym względzie nie poszczęściło.

Ojciec i syn byli bardzo różni, nie umieli ze sobą rozmawiać, każdy z nich uważał, że to co on robi jest jedynie słuszne i najważniejsze. To najczęstszy powód braku porozumienia różnych pokoleń.

Właściwie tylko w jednym byli do siebie podobni: obaj chcieli bezwarunkowej miłości i akceptacji.

Poznajemy kolejne sympatie, dziewczyny, przyjaciółki Tomka – oznaczone przez Grzebałkowską literami alfabetu. Niektóre z nich nie chciały z autorką biografii rozmawiać.

„Tomek był Jackiem Nicholsonem z filmu Lepiej być nie może, ale nie każda dziewczyna jest kelnerką z tego filmu”.

Oczywiście zostaje pokazana droga zawodowa obu panów – ich sukcesy i porażki.

Przy okazji jawią się nam różne realia PRL-u. Braki w zaopatrzeniu. Lekceważące traktowanie prac i wykorzystywanie finansowe artystów.

Autorka nie podaje diagnozy medycznej stanu psychicznego i charakteru ojca oraz syna. Może takiej nikt nigdy nie dokonał.

Polecam.

 

 

 

 

 

 



sobota, 18 lutego 2017

 

W zeszłym roku dowiedziałam się (po gruntownych w prywatnej klinice badaniach), że nie tylko mam zaćmę na oczach ale i otwór w plamce oka lewego. Operacja tamże kosztuje 7000.- zł, więc zaczęłam wydzwaniać po szpitalach. Udało się z tym przy ul. Kamieńskiego gdzie byłam na dokładnych badaniach w październiku.

W wyniku których powiedziano mi, że mam czekać na telefon w sprawie operacji, w przybliżeniu będzie to marzec. Dwa tygodnie temu zaproszono mnie na kolejne, przedoperacyjne już, badania. To była dobra wiadomość, następna to taka, że na godzinę 11,30 a nie świtem. Świt nie jest moją ulubioną porą dnia.

Jak to zwykle u nas, czyli: czeski film - nikt nic nie wie po co przyszłam. Dobrze, że poprzednio poprosiłam o jakiś dokument stwierdzający, że badania przeszłam i zostałam zakwalifikowana.

Tak więc przeczołgano mnie ponownie przez wszystkie chyba możliwe i posiadane przyrządy. Najgorsze było gdy ostrym światłem dawano mi po oczach. I to dwukrotnie.

Pomyślałam, że na ubeckich przesłuchaniach mi tego oszczędzono to teraz diabeł stróż przypilnował, aby mi nie było za dobrze.

Za drugim razem zrobiła to pani chirurg, która potem prowadziła ze mną właściwie dość zabawną, ale czarny to był rodzaj humoru, konwersację.

Bo zapytała mnie którą linijkę liter czytałam gdy miałam pierwsze badanie okulistyczne. 50 lat temu!!!!

I czy mam wyniki badań okulistycznych z poprzednich lat. A przecież te badania ograniczały się tylko do dobrania odpowiednich szkieł.

W przychodniach lekarskich nie mają tak specjalistycznego sprzętu jak w szpitalach. Okulistka w takiej właśnie nie odkryła otworu tylko zaćmę. I pani doktor powinna to wiedzieć.

Mniej zabawne było stwierdzenie pani chirurg, że po operacji wcale wzrok mi się nie polepszy. Żebym przypadkiem nie miała złudzeń.

Zabrzmiało to tak : babo jesteś stara, szkoda naszego czasu i pracy. No, dobrze się po tym nie poczułam ale uparłam, że operacja ma być.

Mam zrobić liczne badania podstawowe i z wynikami iść do lekarza rodzinnego, aby wydał zgodę na operację. Póki co udało mi się zrobić prześwietlenie klatki piersiowej i ekg. Płuca i serce mam w porządku. CDN.

Przy okazji napatrzyłam się na męską modę piżamową (pacjenci) i prześliczny strój młodej pary, którą początkowo wzięłam za osoby z obsługi technicznej. Ubrani byli w komplety - kurtka i spodnie - w kolorze jarzeniowej pomarańczy  z nielicznymi czarnymi akcentami. Na pewno w takich strojach mogą się czuć na ulicy bezpiecznie - nikt ich nie przejedzie. Może nawet fosforyzują w nocy.


sobota, 11 lutego 2017

 Nie byłam w kinie, nie skończyłam czytać książki, nie zdarzyło się nic co mogłabym w zabawny sposób opisać, więc  daję parę dowcipów ku rozrywce:

Siedzi facet na brzegu dużej rzeki i łowi ryby. Podpływa krokodyl, przez chwilę mu się przygląda i pyta:

- Biorą?

- Eeee

- To chodź popływać!

Mój komentarz: po czym krokodyl poznał, że wędkarz ma depresję?

*************************************************************

- Wiecie czemu sołtys w Wąchocku pomalował sobie dom na biało?

- Bo usłyszał, że po wojnie atomowej ocaleje tylko Biały Dom.

Mój kom.: Wąchock – miasto w woj. świętokrzyskim, w powiecie starachowickim, siedziba miejsko-wiejskiej gminy Wąchock. 30 czerwca 2009 roku miasto miało 2747 mieszkańców.

*********************************************************************

Od czego herbata jest słodka?

Od mieszania.

To po co się sypie cukier?

Żeby wiadomo było jak długo mieszać.

Mój kom.: najlepiej miesza się kaduceuszem (patrz "Wesele")  https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaduceusz

********************************************************************

Wiecie jaka jest różnica między rosyjskim optymistą, pesymistą i realistą?

- Optymista uczy się języka angielskiego.

- Pesymista chińskiego.

- A realista siedzi w domu i czyści kałasznikowa.

Mój kom.: śpiewając "Kalinkę" lub "Podmoskiewskie wieczory"

**********************************************************************

Co powinien zrobić żołnierz gdy w składzie amunicji wybuchnie pożar?

Żołnierz powinien wylecieć w powietrze.

Mój kom.: z okrzykiem: ku chwale ojczyzny obywatelu generale

*********************************************************************

Fryzjer do klienta;

- Pan już chyba u nas był?

- Nie, to wojenna rana.

Mój kom.: fryzjer - fachowiec od mokrej roboty

**********************************************************************

Spotyka się dwóch bezdomnych.

-  Gdzie ty mieszkasz?

- Nigdzie.

- A powitać, powitać sąsiada.

Mój kom.:

Jak dobrze mieć sąsiada,
Jak dobrze mieć sąsiada,
On wiosną się uśmiechnie,
Jesienią zagada,
A zimą ci pomoże
Przy węglu i przy koksie
I sama nie wiesz, kiedy
Ułoży wam rok się.

*************************************************************

Wsiada pijany facet do taksówki.

- Gdzie jedziemy?

- Do domu.

- A dokładniej?

- Do dużego pokoju.

Mój kom.: Pytanie: co zrobił taksówkarz?

a) Wyrzucił pasażera?

b) Obszukał go i znalazł dokument z adresem?

c) Zawiózł do izby wytrzeźwień bądź na policję?

d) Zmienił zawód?





Tagi: dowcipy humor
18:03, alodia1949 , różne
Link Komentarze (2) »
sobota, 04 lutego 2017

Samuel Blumenfeld – Człowiek, który chciał być księciem, Wydawn. Świat Książki 2008

WSTĘP: „…postać, która zdołała się wymknąć się wszelkim pojęciom dobra i zła, prawdy i fałszu a nawet cienia i światła”.

O autorze:

Samuel Blumenfeld urodził się w 1927 roku w Nowym Jorku. Ukończył City College of New York.

Opublikował dziesięć książek na temat nauczania w Ameryce. Pracował jako reporter w „Le Monde2”.

Zmarł 1 czerwca 2015 roku.

O książce:

Na okładce książki napisano: Michał Waszyński – życie barwniejsze niż film.

I autor próbuje to udowodnić opowiadając losy bohatera od urodzin aż do niespodziewanej śmierci.

We wstępie autor wyjaśnia dlaczego Żydzi na ekranie byli dla niego tematem tabu i dlaczego obejrzenie filmu „Dybuk” wpłynęło na zainteresowanie się twórcą tego obrazu.

Był on w Polsce przed II wojną reżyserem 40 filmów, uwielbianych przez publiczność i równie intensywnie krytykowanych przez specjalistów. Tylko jeden obronił się upływowi czasu. Autor wyjaśnia dlaczego.

Życie bohatera mogłoby stać się świetnym scenariuszem na film biograficzny, bo Waszyński całkowicie wymyślił je na nowo.

 „Kiedy realne życie staje się nieznośne, wygodniej zacząć żyć wyobraźnią. Nikt nie potrafił tego robić równie dobrze…”.  Bo pomysł na siebie miał iście filmowy, a wyobraźnię nieograniczoną. Także zdolność adaptacji, w czym przypomina bohatera filmu Woody Allena „Zelig”.

Autor musi często prostować rzeczywistość alternatywną jaką wykreował jego bohater.

Wędrówkę zaczynamy wraz z Mosze Waksem, synem kowala w Kowlu na Wołyniu, w 1904 roku, a kończymy w Hiszpanii w 1965 roku gdy umiera Michał Waszyński.

Po drodze bohater przechodzi różne koleje losu – od kariery wziętego i zamożnego reżysera filmowego w przedwojennej Polsce, przez pobyt na Syberii, służbę w armii Andersa i przejście z nią do Włoch, a potem działalność w Hiszpanii.

Szczęście go nie opuszczało dzięki czemu był bogaty, bywał w świecie arystokracji, artystów a nawet miał dobre kontakty z Watykanem, bo jeden z papieży lubił towarzystwo osób ze środowiska show-biznesu..

Ale ta książka to nie tylko biografia reżysera i producenta.

To także okazja dla autora, aby opisać miejsca i czasy życia Waszyńskiego.

 Na początku poznajemy Kowel z czasów gdy był pod zaborem rosyjskim.

Potem czasy pobytu w Warszawie  i opowieść o tym jak powstawał jedyny wartościowy film w karierze bohatera i o kinie jidysz.

O pobycie armii Andersa na terenie Włoch i warunkach w jakich polscy żołnierze żyli i działali a Waszyński nakręcił trzy filmy.

O znanych postaciach ze świata filmu i ich problemach zawodowych i osobistych. Oraz o wytwórni filmowej w której królowały przekręty, łapówkarstwo, nieuczciwość i hochsztaplerstwo.

Oraz  o Hiszpanii z okresu panowania dyktatora Franco.

Książka zawiera bibliografię podającą źródła z jakich Blumenfeld korzystał, są tam autobiografie, wspomnienia, opracowania filmowe, praca doktorska, akta wojskowe i artykuły prasowe.

Dużą część materiału autor pozyskał w trakcie telefonicznych rozmów z osobami znającymi Waszyńskiego.

Mogłaby to być fascynująca książka ale nie jest. Może zabrakło autorowi talentu, daru narracji i tego czegoś co sprawia, że książkę czyta się z wypiekami na twarzy.

Polecam osobom interesującym się historią kina.

 

 

 



sobota, 28 stycznia 2017

 Z okazji urodzin (23.01) dostałam od losu zapalenie krtani i oskrzeli. Nie dziękuję!

Nie mogłam za bardzo czytać, więc skupiłam się na krótkich formach w ramach "Śmiech to zdrowie".

Dziele się tym z Wami:

 

Mama pyta swojego synka:

- Jasiu, jak się czujesz w szkole?

- Jak w komisariacie. Ciągle mnie o coś pytają a ja o niczym nie wiem.

KOMENTARZ mój: ciekawe doświadczenia ma to dziecko

***************************************************************

- Jasiu, ile chrabąszcz ma nóg?

- Nie ma pan profesor większych zmartwień?

Kom. mój: też miałam ochotę w szkole zadawać takie pytanie

***************************************************************

Na lekcji fizyki nauczyciel pyta Jasia:

- Ile to jest litr?

- Tyle samo co kilogram, tylko na mokro, panie profesorze.

Kom. mój: W temperaturze pokojowej 1 litr wody waży 998 g.

Woda najcięższa jest w temperaturze 4 °C i 1 litr waży 1kg. Po przekroczeniu temperatury wrzenia ciężar wody znacznie spada o ok. 40%.

?***************************************************************

- Mamo, a tata zbił mnie dwa razy.

- Czemu aż dwa?

- Bo raz jak mu pokazałem świadectwo, a drugi, jak zobaczył, że to jego.

KOM. mój: - rodzicu nie przechwalaj się lub lepiej chowaj świadectwa

**************************************************************

Idą dwa koguty przez miasto i bardzo się nudzą.

- Chodź do mięsnego, popatrzymy na gołe kury - proponuje wreszcie jeden z nich.

KOM. mój: zboki dwa obrzydliwe!

************************************************************

Leci wróbel nad autostradą, potrącił go samochód.

Kierowca wychodzi z samochodu, bierze wróbla i jedzie do domu.

Tam wkłada go do klatki.

Na drugi dzień wróbel budzi się i myśli:

- O matko! Wsadzili mnie. Chyba go zabiłem.

KOM. mój: im mniejszy wróbel, tym większe ego.

************************************************************

Wraca pijana wrona z imprezy i krzyczy kra kra kra.

Nagle uderza w drzewo. Wstaje i mówi:

- Miau, hau, ko ko.... Kurde, jak to było...

KOM. mój: Z imprezy lepiej wracać taksówką.

**********************************************************

Siedzi sroka na drzewie i patrzy, a tu krowa podchodzi krowa i zaczyna się wspinać.

- Ty krowa, co ty robisz?

- Idę sobie wiśni pojeść.

- Ależ krowa, to przecież jest brzoza.

- Spoko, wisienki mam w słoiczku.

KOM. mój: chyba były w spirytusie - wisienki.

**************************************************

Co obecnie mówi policjant, kiedy złapie złodzieja na gorącym uczynku?

- Jesteś aresztowany, paragraf dziesiąty, przykazanie siódme.

BEZ KOMENTARZA!







Tagi: dowcipy
17:35, alodia1949 , różne
Link Komentarze (4) »
sobota, 21 stycznia 2017

Andrzej Ziemiański – Ucieczka z Festung Breslau, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2009

WSTĘP: „Świat się kończy, interesy kwitną dalej”. Albowiem diamenty są wieczne.

O autorze:

Andrzej Ziemiański urodził się  17 lutego 1960 we Wrocławiu. Jest pisarzem książek science fiction fantasy i kryminałów.  W roku 1983 ukończył Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej.

W latach 1984–1985 pracował w Instytucie Architektury i Urbanistyki Politechniki Wrocławskiej, zaś od 1985 do 2005 w Instytucie Budownictwa Rolniczego Wydziału Inżynierii Kształtowania Środowiska i Geodezji Akademii Rolniczej we Wrocławiu.

Oprócz pisania, prowadzi zajęcia dla studentów z creative writing w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego.

Debiutował na łamach „Sigmy” (Magazynu problemowo-informacyjnego Politechniki Wrocławskiej) w roku 1979 opowiadaniem Zakład zamknięty.

Napisał m.in. „Achaja”, „Pomnik królowej Achai”, „Miecz Orientu”, „Breslau forever”, „Żołnierze grzechu”, „Za progiem grobu”, „Toy wars”, słuchowiska radiowe i wiele opowiadań.

Jego strona to: http://ziemianski.com.pl/

O książce:

Akcja powieści zaczyna się w kwietniu 1945 roku. Potem cofamy się do grudnia 1944 i śledzimy akcję z mniejszym lub większym zainteresowaniem.

Nietrudno się zorientować, że tłem książki jest Breslau w trakcie II wojny światowej. Choć autor nadał jej tytuł „The Holmes” wydawca zmienił na „Ucieczka z Festung Breslau”. Sądzę, że słusznie.

Oprócz miasta bohaterami są dwaj panowie. Na pozór bardzo się od siebie różnią, bo jeden to funkcjonariusz Abwehry Dieter Schielke, drugi zaś to Polak, niezbyt subordynowany pracownik sowieckiego wywiadu Maciej Dłużewski pseudonim „The Holmes”, który ma po czterdziestce i jest cholerną maszyną intelektu.

Schielke to kobieciarz, a czy Holmes woli Watsona nie wiadomo.

Wydawałoby się, że nic nie może ich łączyć na tym etapie wojny ale panowie mają kilka łączących ich cech –  główną jest pacyfizm. Poza tym chcą przeżyć a potem żyć  lekko, łatwo  i przyjemnie. Kto by nie chciał.

W opisywanym czasie „Rzesza to już skrawek terenu topniejący jak śnieg na parapecie”.

Intryga, bo to kryminał, toczy się wokół morderstw dokonanych na pracownikach pakujących, zagrabione przez Niemców i przygotowywane do wywiezienia, dzieła sztuki. Śledztwo się toczy ale powoli jak żółw ociężale, bo przecież nic nie zginęło. Za to poznajemy system grabienia dzieł sztuki i sposoby ich wywożenia przez ten niby kulturalny naród.

Duet bardzo egzotyczny Dieter i Maciej najbardziej przejmuje się tym jak schować pozyskane diamenty, żeby je po wojnie bez problemu wydostać.

Po wielu wystrzelonych pociskach, akcjach zbrojnych, trupach Niemców i Rosjan wyjaśnia się zagadka – dlaczego giną pakowacze i gdzie są skarby.

Mamy też wątek miłosny Schielke z piękną Ritą a nawet jedną scenę erotyczną. Sposób w jaki Niemiec zaleca się do swojej lubej jest dosyć zabawny. Nie wiem czy autor specjalnie w ten sposób to przedstawił, aby ośmieszyć zalotnika czy tak wyszło.

Jest też parę innych zabawnych momentów – na przykład jeden z bohaterów zakłada diamentową biżuterię i taki śliczny pokazuje się zaskoczonym żołnierzom. Rozmowy obu panów też zawierają elementy humoru, choć momentami specyficznego.

Choć obaj bohaterowie są bardzo inteligentni to oczywiście Niemiec jest sentymentalny i bardzo lubi kobiety, a Polak poprzestaje na słabości do kawy z cynamonem. Ale może jest utajonym alkoholikiem.

Autor często odwołuje się do książek Artura Conan Doyla i jego bohaterów -  Holmesa, jego brata Mycrofta i Watsona.

Niepotrzebnie, według mnie, Ziemiański wkłada w usta (myśli) bohaterów przewidywania co do tego  jaki będzie los miasta po wojnie. Zupełnie jakby byli jasnowidzami.

Oczywiście dostajemy dość dokładny opis miasta w tym czasie i wiele ciekawostek – nie wiedziałam, że w bunkrze przy ogrodzie zoologicznym było nielegalne (tylko dla wtajemniczonych) kino.

Większość nazw ulic i miejsc autor podaje w języku niemieckim (na końcu książki mamy polskie nazwy).

Wypisałam nazwy niektórych dzielnic:

Biskupin – Bischofswalde

Sępolno – Zimpel

Karłowice - Carlowitz

Ołbin – Elbing

Sackrau – Zakrzów

Można przeczytać trzy poniżej wymienione książki i potraktować je jako opis Wrocławia (Breslau) pod koniec II wojny, tuż po niej i dalszych losów miasta:

Andrzej Ziemiański – „Ucieczka z Festung Breslau”

Jacek Inglot – „Wypędzony”

Piotr Adamczyk „Dom tęsknot”

Polecam.

 

 

 

 

 

 



sobota, 14 stycznia 2017

"Najstarsze przysłowia europejskie zrodziły się w starożytnej Grecji... formacją historycznie młodszą, kształtującą się przy tym pod silnym wpływem kultury helleńskiej były przysłowia starorzymskie...". "Trzecim źródłem najstarszych przysłów europejskich, a więc i polskich, była "Biblia" ... . W czasach późniejszych zostały one rozpowszechnione za pośrednictwem duchowieństwa i ambon po wszystkich krajach europejskich.

Najwspanialszy rozwój przysłowioznawstwa europejskiego przypada na okres renesansu."

"Nie tyle świata, co w oknie" - teraz dodałabym: co w telewizorze.

"Kto mieszka blisko wody, przygotuj się na szkody" - Wrocław bardzo blisko, szczególnie w 1997 roku.

"Nie żrą się tak bestie jednego rodzaju jak ludzie" - co widać i słychać

"Dobrym sprzyjaj, a złych mijaj" - a ludzie często postępują  odwrotnie

"Zrób komu dobrze, a da ci po ziobrze", czyli "Każdy dobry uczynek zostanie słusznie ukarany", często się o tym przekonuję


"Dlatego dwie uszy, jeden język dano, iżby mniej mówiono, a więcej słuchano" - ale każdy chce być wysłuchany, a nikt nie chce słuchać

"Książka nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu,domownik bez naprzykrzania" - i tym optymistycznym akcentem kończę.





18:17, alodia1949
Link Komentarze (3) »
sobota, 07 stycznia 2017

Muriel Barbery – Elegancja jeża, Wydawn. Sonia Draga, Katowice 2016

WSTĘP:

„Pani Michel ma elegancję jeża: na zewnątrz pokryta kolcami, prawdziwa forteca, wewnątrz jest po prostu tak wyrafinowana jak jeże, zwierzątka na pozór niewrażliwe, dziko samotnicze i strasznie eleganckie”.

 

O autorce:

 Muriel Barbery urodziła się 28 maja 1969 roku w Casablance. Po ukończeniu studiów filozoficznych wykładała ten przedmiot na uniwersytecie w Dijon.

Po jakimś czasie wyjechała na dwa lata do Japonii.

Jej kariera jako pisarki zaczęła się od wygrania konkursu literackiego.

„Elegancja jeża” to druga jej powieść, która została przetłumaczona na 39 języków, otrzymała nagrodę Prix de libraires w 2007 roku. W 2009 zrealizowano na jej podstawie film zatytułowany „Jeż”.

O książce:

Bohaterkami powieści są dwie bardzo różne osoby.

Dozorczyni Renee Michel, wdowa, gruba, niska i brzydka. Ma 54 lata i od 27-miu pracuje w kamienicy gdzie mieszkają bogaci lokatorzy. Niemym świadkiem jej życia jest gruby kot Lew, któremu w zdenerwowaniu cuchną łapy.

Drugą postacią jest Paloma Josse, córka bogatych lokatorów, dwunastolatka z manią samobójczą. Mieszka z rodzicami, dwoma kotami imieniem Konstytucja i Parlament  oraz siostrą Colombe dla której „…życie to nieustanna batalia, w której trzeba zwyciężać, niszcząc bliźniego”. Według Renee wygląda jak jasnowłosy por i ubiera się jak spłukana Cyganka”.

U sąsiadów są dwa psy Neptun i Atena.

A na klatce schodowej kwiaty o które ma obowiązek dbać Renee, choć nie lubi. Pozostałych swoich obowiązków także. Dlaczego nic nie zrobiła, aby wykorzystać swoją inteligencję i uzyskać wyższy status społeczny dowiemy się pod koniec opowieści.

 Obie panie są naznaczone piętnem inteligencji. Szczególnie dozorczyni, która skrzętnie ukrywa fakt, że czyta książki (kot ma imię po Lwie Tołstoju), ogląda ambitne filmy, słucha muzyki poważnej, ze zrozumieniem czyta filozofów oraz interesuje się malarstwem.

Książka to monologi Renee i zapiski Palomy, dzięki którym poznajemy lokatorów kamienicy, ich życie, zwyczaje – szczególnie ten polegający na traktowaniu dozorczyni jak połączenie przedmiotu z niewolnicą. A także przeszłość Renne i jej rodziny.

Składa się z pięciu dużych rozdziałów zawierających nie tylko monologi stróżki ale też napisane przez Palomę szesnaście „Głębokich myśli” – na cześć rozumu i siedem „Dzienników ruchu świata” – o ciele i rzeczach. Każdy wpis zaczyna się krótkim wywodzącym się z japońskiego wierszem nazwanym hokku.

„Kot na tym świecie

Ten współczesny totem

Okresowo dekoracyjny”.

Pobyt autorki w Japonii  zaznaczył się nie tylko w ten sposób ale także umieszczeniem w kamienicy Japończyka Kakuro Ozu, który też ma koty – Kitty i Lewin.

Paloma szuka powodu, aby nie popełnić samobójstwa i nie podpalić mieszkania rodziców. „Oprócz miłości, przyjaźni oraz piękna sztuki nie widzę niczego, co mogłoby wzbogacić życie ludzkie”.

Renee ma jedna przyjaciółkę Manuelę, która jest służącą u jednego z lokatorów, świetnie piecze i zawsze przychodzi na herbatę i rozmowę z ciastkami.

Warto książkę czytać uważnie, bo znajduje się tam wiele złotych myśli, toczą się one przez całą książkę jak perły rozsypane na śliskiej posadzce i łatwo je przeoczyć. Warto ich poszukać i nanizać na nić aby potem zawiesić na szyi pamięci.

 „Cywilizacja to okiełznana przemoc”, „Czy istnieje szlachetniejsza rozrywka, rozkoszniejszy trans niż literatura?”.

Wielką zaletą książki jest poczucie humoru, przykładem mogą być sceny w toalecie pana Ozu i na wyprzedaży w butiku.

Autorka opisuje bogatych i biednych  Francuzów ale nie jest to powieść na miarę Balzaca. Może to i dobrze, bo któż teraz czyta powieści tego autora?

Dla mnie książka ma jedną dość dużą wadę – zbyt długie rozważania filozoficzne. Pewnie miały nadać wartość książce i bohaterkom ale według mnie nużą czytelnika. Ale przecież można je ominąć.

Mam też pretensję do Barbery o zakończenie powieści – jednak go Wam nie zdradzę.

Mimo powyższych zastrzeżeń – polecam.

 

 

 

 

 

 



sobota, 31 grudnia 2016

 

Stephen King – Dolores Claiborne, Wydawn. Albatros, 2016

WSTĘP: “Czasem trzeba być bezduszną jędzą, żeby dać sobie radę w życiu.  Czasami tylko to daje ci siłę…”

 

O autorze:

 

Stephen Edwin King urodził się  21 września 1947 w Portland.

 

 W przeszłości wydawał książki pod pseudonimem Richard Bachman, raz jako John Swithen. Jego książki rozeszły się w nakładzie przekraczającym 350 milionów egzemplarzy, co czyni go jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie.

 

Studiował na Uniwersity of Maine.

 

Zanim odniósł sukces jako pisarz pracował jako nauczyciel języka angielskiego w szkole.

 

Jest autorem horrorów, które przeszły do klasyki gatunku, jak np. Lśnienie, Smętarz dla zwierzaków, Miasteczko Salem, Podpalaczka.

 

Nie ogranicza się jednak do jednego gatunku, czego przykładem są: Cztery pory roku, Zielona mila, Oczy smoka, Bastion oraz 8-tomowy cykl powieści fantastycznych Mroczna Wieża.

 

Jest wielokrotnym zdobywcą Nagród Brama Stokera i British Fantasy Award.

 

W 2003 został odznaczony prestiżowym Medalem za Wybitny Wkład w Literaturę Amerykańską (Medal for Distinguished Contribution to American Letters, DCAL) przez National Book Foundation, a w 2014 – Narodowym Medalem Sztuki.

 

Stephen King ma córkę i dwóch synów, również pisarzy: Owena Kinga oraz Joe Hilla.

 

O książce:

 

King jest autorem kojarzonym przede wszystkim z horrorami.  Ale ma w swoim dorobku także powieści psychologiczne i „Dolores Claiborne” jest jedną z nich.

 

W dodatku jest monologiem głównej bohaterki, która opowiada swoje dzieje związane z mężem pijakiem i brutalem oraz wredną pracodawczynią Verą.

 

Na szczęście dla czytelnika King jest wytrawnym pisarzem i ani przez chwilę nie nudzi. Jego bohaterka jest wyrazistą postacią, nie idealną ale nie potępiamy jej postępowania, wręcz się z nią solidaryzujemy.

 

Dolores mieszka na wyspie Little Tall, ciężką fizyczną pracą utrzymuje męża i troje dzieci, więc jest udręczona,  zaharowana i wiecznie zmęczona.

 

O mężu mówi, że: „był cholernym kamieniem młyńskim, który nosiłam u szyi”.

 

Ale w końcu dostrzega zło jakie spotyka jej córkę. Zdeterminowana reaguje konsekwentnie i bezlitośnie. Bo czasem trzeba być bezduszną jędzą.

 

„Największą jędzą jest matka przerażona o swoje potomstwo”.

 

Bohaterka przez wiele lat pracuje u równie bogatej co podłej Very Donovan, która z biegiem lat staje się coraz bardziej zależna od swojej opiekunki.

 

Na przykładzie tej postaci autor pokazuje jak może wyglądać starość osoby przyzwyczajonej do stawiania na swoim i jak swoim postępowaniem dręczy wszystkich wokół siebie dzięki czemu jest coraz bardziej samotna.

 

 To studium osuwania się w stronę śmierci, ze wszystkimi tego skutkami, lękami i fobiami.

 

Trupy są w tej książce dwa ale to nie jest kryminał.

 

To opowieść o dwóch kobietach  - bardzo biednej, zaradnej i nieustraszonej oraz bardzo bogatej, wrednej i zajętej tylko sobą.

 

Właściwie łączy je tylko to, że pozbyły się swojego męża gdy przekroczył granice ich odporności. Pewnie dlatego, że  obie bardzo nie lubiły przegrywać.

 

„…życie człowieka sprowadza się przede wszystkim do tego, że musi dokonywać  wyborów oraz płacić rachunki, kiedy nadchodzi pora…”.

 

Polecam.

 

 

 

 

 

 

 

 



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 75
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek