O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.
wtorek, 21 grudnia 2010

  O autorce:

Joanna Chmielewska (pseudonim) właściwie Irena Becker-Kuhn, urodziła się 2 kwietnia 1932 roku w Warszawie. Po maturze wyszła za mąż bo musiała. Ukończyła wydział architektury, pracowała na budowie "Domu Chłopa" i jako projektant.

Pisać zaczęła w 1958 roku do pisma "Kultura i Życie" na temat architektury wnętrz.

Pierwszą jej powieścią jest "Klin", sfilmowany przez Jana Batorego jako "Lekarstwo na miłość" z udziałem Kaliny Jędrusik, Krystyny Sienkiewicz i Andrzeja Łapickiego.

Od 1970 roku utrzymuje się z pisania. 

Jest autorką wielu książek (Rosjanie nazywają je "kryminały ironiczne") dla dorosłych a także dla młodzieży, dzieci i książki kucharskiej. W wielotomowej "Autobiografii" wyjaśnia jakie wątki z jej życia, rodziny i znajomych są prawdziwe, a co wymyśliła.

O książce: 

Chmielewska ulubioną autorką wielu osób jest. Ma nawet fanklub o nazwie "Wszystko Chmielewskie". Albowiem ma poczucie humoru i nie waha się go używać.

Najnowsza książka "Byczki w pomidorach" przenosi nas w czasy PRL-u ale akcja dzieje się w Danii. W domu przyjaciółki autorki - Alicji. Jest to osoba nadzwyczaj taktowna i gościnna ale mało asertywna, dzięki czemu koczują u niej najdziwniejsze typy. 

Tym razem swoją obecnością uszczęśliwia ją Wacław Bucki (nomen omen) wodolej, gaduła nieokiełznany i jazgotliwy.  Jakby jego było mało dom nawiedza Marianek, obżartuch, leser, wołoduch, którym rządzi zasada "jem więc jestem". Tenże osobnik trafił do Alicji w momencie gdy akurat nic nie jedzono, wyszperał więc w kuchni konserwę czyli tytułowe byczki i pożarł je nie pytając o zgodę.

I ta scena rozbawiła mnie najbardziej bo jest świetnie napisana. 

Oczywiście jest tam trup, policja, podejrzani ale, niestety, na pierwszy plan wybijają się posiłki. Alicja wypija hektolitrami kawę i wypala tony papierosów. Reszta gości (Stefan, Marzena, Magda)albo kupuje jedzenie, albo je spożywa. Autorka między posiłkami z lubością oddaje się piromanii w ogródku, Julia namiętnie milczy. Alkoholu też sobie nie żałują.

W dodatku zabójcę szybko odgadujemy.

W tej książce także zauważyłam brak korekty, na jednej stronie jest melon, na następnej dynia mająca wyobrażać głowę zabitego.  

Moją ulubioną książką Chmielewskiej jest "Całe zdanie nieboszczyka". Nieprzegadana, świetne pomysły, pełne humoru rozmowy z nierozgarniętym strażnikiem lochu, szybkie tempo. 

Rosjanie zrobili z niej serial. A cóż to jest za koszmarny gniot. Poczucie humoru jak w przemówieniach Stalina, tempo jak wykonywanie planu pięcioletniego, bohaterka pełna energii niczym "Łagodna" Dostojewskiego. Czyli wszystko na odwrót niż w oryginale. Twórcy powinni długo smażyć się w piekle za to dzieło.

Kto bezkrytycznie wielbi tworczość Chmielewskiej niech sięgnie po "Byczki w pomidorach" chociaż na święta Bożego Narodzenia zwyczajowo jemy karpia.

UWAGA:

Portal kobieta 50plus ogłosiła konkurs literacki:

http://www.kobieta50plus.pl/news/1,38355,ze-zbrodnia-w-tle-konkurs

A moja znajoma założyła:

http://skladtowarow.home.pl/

 

poniedziałek, 20 grudnia 2010

  Teatrzyk "Kiełbie we łbie"

        przedstawia:

        "W Egipcie"

Bardzo Młody Czytelnik - BMCz

Bibliotekarka Publiczna - BP

BMCz  - poproszę książkę "Odarty syn Egiptu"

BP - czy chodzi Ci o "Egipcjanina Sinuhe"?

BMCz - nie wiem, pani nam kazała przeczytać to jako lekturę, mówiła, że jest cienka

BP - a do której klasy chodzisz?

BMCz - do trzeciej

BP - podchodzi do regału z lekturami i wyciąga "Odarpi syn Egigwy"

Kurtyna związuje się w supeł.

***************************************************************

Teatrzyk "Kiełbie we łbie"

     przedstawia:

      "Flakonik"

Występują:

Wdzięczny Czytelnik - WCz

Bibliotekarka Publiczna - BP

WCz - wchodzi i pyta o kierowniczkę filii

BP - mówi, że jej nie ma

WCz - stawia na ladzie bibliotecznej teczkę i wyciąga z niej: flakonik, butelkę z wodą i kwiatek, odkręca zamknięcie butelki, nalewa wodę do flakonika, wstawia do niego kwiatek i wręcza BP z prośbą o oddanie kierowniczce

BP - zafascynowana przedstawieniem żałuje, że kamery przy tym nie było

Kurtyna śmieje się dyskretnie.

*************************************************************

Teatrzyk "Kiełbie we łbie"

    przedstawia:

      "Kawę"

  Występują:

Szczodry Czytelnik - SzCz

Bibliotekarka Publiczna Starsza - BPS

Bibliotekarka Publiczna Młodsza - BPM

Rzecz dzieje się w RP gdy już kawy było ci u nas dostatek.

SzCz przynosi obiecaną kawę. W pustej czytelni stawia na stole: słoik twist z kawą mieloną, drugi - z cukrem. Prosi o trzy szklanki. Sypie do nich po jednej łyżeczce kawy i jednej cukru.

BPM - zalewa każdą szklankę wrzątkiem

BPM i BPS - czują się jak w sennym oparze 

SzCz - oczekuje zachwytów

Kurtyna zmyka gdzie pieprz rośnie przed tą hojnością.

 

 

 

niedziela, 19 grudnia 2010

  Wczoraj zasuwałam domowo, nie zawahałam się użyć pralki i odkurzacza oraz szmat.
Kot pod wanną się dystansował. Zero pożytku ze zwierzątka ;)
Masażysta postawił mnie do pionu masując w poziomie.
Dzisiaj wybrałam się na cmentarz.
Czekałam aż śniegi i lody same spłyną ale się nie udało.
Wzięłam starą rękwicę kuchenną i szczotkę zmiotkę.
Jako narzędzia do odśnieżania :D
Sąsiedni nagrobek skrobał lepszym narzędziem facet.
Niestety w towarzystwie podejrzliwie łypiącej żony.
Tylko stała, łypała i zarządzała. Gdyby nie to poprosiłabym o pomoc. Tak więc tonęłam po kostki w śniegu, rąbałam plastikową zmiotką w lód, czułam się jak górnik na przodku.
A poślizgnąwszy się - na tyłku. Super!

Następnym razem wezmę tasak kuchenny, młotek, obcęgi (mam!),
śrubokręt, widelec dwuzębny do ryb oraz sekator.
Z hurgotem wywalę to obok grobu i będę używać.
Ciekawe jaką krzywdę sobie przy tym zrobię.

Pomniki cmentarne mają fajne białe czapki, większość też pierzynki. Dzięki temu wygladają na zadbane. Gdzieniegdzie w śnieg wstawiono palące się znicze.

A koło pojemników porozwalane śmieci albowiem oneż przepełnioneż są. Gratuluję bystrego gospodarnego oka.

sobota, 18 grudnia 2010

Emilia Waśniowska, Wieczór wigilijny

To właśnie tego wieczoru,
gdy mróz lśni, jak gwiazda na dworze,
przy stołach są miejsca dla obcych,
bo nikt być samotny nie może.

To właśnie tego wieczoru,
gdy wiatr zimny śniegiem dmucha,
w serca złamane i smutne
po cichu wstępuje otucha.

To właśnie tego wieczoru
zło ze wstydu umiera,
widząc, jak silna i piękna
jest Miłość, gdy pięści rozwiera.

To właśnie tego wieczoru,
od bardzo wielu wieków,
pod dachem tkliwej kolędy
Bóg rodzi się w człowieku.

Wszystkim życzę, aby każda chwila Waszego życia była tą napiękniejszą, abyście byli zadowoleni ze swego życia, oby Anioł Stróż i dobry los Was nie opuszczał nigdy, kasy ile potrzebujecie, uśmiechu zawsze i wszędzie.

I zaglądajcie, proszę, do kotanagalezi1 bo nie uczula :)

Tagi: wiersz
21:49, alodia1949 , zyczenia
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 grudnia 2010

   "Dla niej wszystko" prod. USA, reż. Paul Haggis

Głównym bohaterem filmu jest przeciętny mężczyzna imieniem John, nauczyciel, grany przez podtatusiałego Russella Crowe`a.  Ma on żonę Laurę (Elizabeth Banks) i sześcioletniego synka Luke`a. Żona niespodziewanie  zostaje oskarżona o morderstwo. Nie przyznaje się do winy, twierdzi, że widziała mordercę ale sąd jej nie uwierzył. Zostaje więc skazana na 20 lat więzienia. Liczne apelacje nie dają rezultatu.

John postanowia się nie poddawać. Najpierw w internecie znajduje byłego skazańca, który siedem razy uciekał z różnych więzień i napisał o tym książkę.

Od niego dowiaduje się czego potrzebuje do skutecznej ucieczki: bardzo dużo pieniędzy, sprawnej organizacji, dobrych fałszywych dokumentów, ogromnej determinacji i szczęścia.

Tak naprawdę ma tylko determinację. Próbuje załatwić resztę i parokrotnie obrywa od półświatka. Co uczy go bezwzględności.

Nic go nie zniechęca, trudności rozwijają jego pomysłowość. Przeciętniak staje się prawdziwym gladiatorem.

Czy powoduje nim ogromna miłość do żony? Zapewne tak.             A może chęć udowodnienia sobie i innym, że potrafi wyjść z kolein przeciętności? Że jest prwdziwym facetem z jajami? Na pewno i to ma swoje znaczenie.

 Mam tylko jeden zarzut - film jest za długi. Pierwszej części brakuje tempa więc zaczynamy się wiercić w fotelu. Natomiast druga trzyma w napięciu bo policja jest tuż, tuż za uciekinierami. Jakie jest zakończenie - zobaczcie sami.

Ja nie żałuję, że film obejrzałam. Lubię gdy facet dba o swoje gniazdo, a nie tylko o siebie i swoje zabawki.

Tagi: recenzja
19:49, alodia1949 , o filmie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 grudnia 2010

  Teatrzyk "Kiełbie we łbie"

        przedstawia:

         "Kopyta"

Występują:

Bibliotekarka Publiczna - BP

Zdolny Uczeń - ZU

ZU - poproszę książkę o gadach parzystokopytnych

BP - spada z krzesła robiąc duży hałas

ZU - ociągając się wychodzi

Kurtyna stękając pomaga BP ponieść się z podłogi, a potem opada - z sił.

**************************************************************

Teatrzyk "Kiełbie we łbie"

     przedstawia:

     "Skargę"

Występują:

Uczeń Skarżący się - US

Bibliotekarka Publiczna - BP

US - no i po co w tej szkole uczą nas tylu przedmiotów, przecież większość z tych wiadomości do niczego nam się nie przyda

BP - nauczyciele masują w ten sposób wasze szare komórki bo organ nieużywany zanika

US - stoi z otwartą gębą

Kurtyna wręcza BP siedem czerwonych róż.

***************************************************************

Teatrzyk "Kiełbie we łbie"

    przedstawia:

    "Rozmowę"

Występują:

Bibliotekarka Publiczna - BP

Pracownik Dyrekcji - PD

Telefon Służbowy - TS

Miejsce: filia biblioteki publicznej

TS dzwoni

BP podnosi słuchawkę i mówi: Pochwalony, biblioteka.

I rzuca słuchawkę na widełki zaskoczona tym co powiedziała.

TS  ponownie dzwoni

BP podnosi słuchawkę i słyszy: Na wieki wieków amen, mówi Kowalski z dyrekcji.

Kurtyna wznosi oczy do góry jednocześnie składając ręce.

 

piątek, 10 grudnia 2010

W ramach cyklu zajęć "Jak rozmawiać" (w bibliotece przy mojej ulicy) dzisiaj było o asertywności.
Asertywność to umiejętność wyrażania siebie w kontakcie z inną osobą czy osobami. Prowadząca dała nam kilka zadań w których raz mieliśmy być osobą proszącą o coś (pożyczenie pieniędzy, pomoc przy zakupie) lub odmawiającą asertywnie czyli mówiącą NIE bez wyrzutów sumienia, złości czy lęku.
Jedna z uczestniczek powiedziała, że ma kłopot z telefonami od firm zapraszających na prezentację towarów, które codziennie ją nękają. Mnie też, ale po wysłuchaniu o co chodzi mówię: dziękuję nie i odkładam słuchawkę.
Skiba wymyślił bardziej skomplikowana formułkę: jestem prezbiterianinem rytu szkockiego, a my od XVI wieku nie bierzemy udziału w promocjach. Raz to zastosowałam ale dostałam ataku śmiechu i odłoż
yłam słuchawkę.
Druga pani przyznała się, ze wyraziła zgodę na zakup płynu do prania i teraz musi na poczcie zapłacić 86.- złotych.
Wszyscy się zgodziliśmy, że najgorzej jest z asertywnym odmawianiem w pracy. Zarówno w stosunku do kolegów (psuje się atmosfera, zyskujemy opinię sobków) jak i do przełożonych. Tu mamy przechlapane co przerobiłam na własnej skórze.
Podobnie jest z rodziną i przyjaciółmi. Bo się obrażają, nadymają i tym psują atmosferę w domu, a znajomi nawet zrywają kontakty.
Człowiek asertywny zna, szanuje u siebie i u innych prawa i przestrzega ich.

Bo mamy prawo:
- prosić o to co chcemy - ale nie wymagać tego
- mieć i wyrażać swoje zdanie
- postępować nielogicznie i nie uzasadniać tego
- podejmować decyzje i ponosić ich skutki
- decydować, czy chcesz się angażować w problemy innych ludzi
- nie wiedzieć, nie znać, nie rozumieć
- popełniać błędy
- odnosić sukcesy
- zmieniać zdanie
- do swojej prywatności
- do samotności i niezależności
- zmienić się i korzystać ze swoich praw
- zachowywać się nieasertywnie

Z asertywnością często jest mylona agresywność. Agresja to postawa charakteryzująca się uwzględnieniem praw własnych przy jednoczesnym lekceważeniu praw innych ludzi.

Wtedy przekaz brzmi:
1. "Ja tak uważam - a ty jesteś głupi, skoro myślisz inaczej".
2. "Takie są moje odczucia - twoje się nie liczą".
"3. Tak oto wygląda ta sytuacja. Nie obchodzi mnie jak ty ją widzisz."

Są dwie asertywne techniki przydatne w życiu:
ZASŁONA DYMNA - przydatna w reagowaniu na docinki i krytyczne uwagi - przyjmujemy do wiadomości to co zostało powiedziane jednak bez zaangażowania, emocji i komentarza. Potwiedzasz to co usłyszysz, nie przepraszasz, nie podajesz wyjaśnień.
Ja, w swojej skłonności do obśmiewania trudnych sytuacji, na zarzut: "jesteś głupia" powiedziałabym: "masz rację, za to ty jesteś wybitnie inteligentna, mądra, zdolna i o wsokiej kulturze osobistej".
ZACIĘTA PŁYTA - tak jak igła zacięta na płycie gramofonowej  powtarzasz w kółko tę samą odpowiedź. "Pożycz mi sto złotych" mówi znajoma. "Nie, nie pożyczę bo nie oddajesz w terminie". "Ale pożycz, tym razem na pewno oddam szybko" "Nie, nie pożyczę" "No, nie bądź taką egoistką, co to dla ciebie stówa" "Nie, nie pożyczę" itd.
Tu się narażamy na obrazę i obmowę. I musimy to brać pod uwagę. Bo to, że jesteśmy asertywni nie znaczy, że przełożeni, rodzina, znajomi to rozumieją i aprobują. Najczęściej nie.

Wybór zależy od nas i od tego czy jesteśmy gotowi na ponoszenie konsekwencji cudzej niedojrzałości.

Tekst ten ukazał się też: http://www.kobieta50plus.pl/news/1,38009,o-asertywnosci

 

czwartek, 09 grudnia 2010

  Wczoraj byłam na imieninach. W prezenicie zaniosłam ręcznie malowaną bombkę z zimowymi scenkami i czarnym kotem. Zdjęcia powyżej.
Diabeł stróż wieczorem wyrwał mi protezę z ręki i wrzucił do wanny bez wody. I ułamał się jeden ząbek. O, w ząbek czesany! Przylepiłam go klejem pt. "kropelka" ale czas na zmianę.
Poszłam do dentystki na konsultację, nie miała akurat nikogo na fotelu tortur więc wzięła mój wycisk. Nowe urządzenie będzie mnie kosztować
 1500,- zł. Fajny sobie zrobię prezent pod choinkę.

Dzisiaj zaniosłam do spółdzielni mieszkaniowej oświadczenie ile osób mieszka w moim lokalu. O zwierzęta nie pytali. Ja zaś zapytałam dlaczego naiwnie oczekują prawdziwych odpowiedzi. Pani zażartowała, że wynajmą żardarmów i będą sprawdzać. Ha, ha, ha.

W sklepie rybnym kupowałam (no, przecież, że nie mercedesa) ryby, w pewnej chwili wszedł mężczyzna głośno oświadczając: proszę się przede mną nie obnażać.
Uwielbiam zachwyconych z siebie bubków więc powiedziałam, że nikt nie ma zamiaru.
Ekspedientka (odziana grubo) powiedziała kokieteryjnie: 'jeszcze gdyby było ciepło to może...". W życiuu!
Fascynujacy inaczej klient zaczął jeszcze śpiewać. I takie są radości pracy w kontakcie z ludźmi. Jak dobrze, że mam to z głowy.

Ryby już nabyłam, teraz czas na orzechy, aby mózg mi działał a nie dziadział.

W wiadomościach usłyszałam, że statystyczny Polak rocznie wydaje na książki 17,- złotych, a w czytelnictwie jesteśmy na ostatnim miejscu wśród państw Unii Europejskiej.

środa, 08 grudnia 2010

 

 Teatrzyk "Kiełbie we łbie"

     przedstawia:

     "Katalog"

 Występują:

Czytelnik Inżynier - CzI

Bibliotekarka Publiczna - BP

CzI - dlaczego nie ma w katalogu tej autorki?

Podaje kartkę z napisem: Sigrid Undset.

BP podchodzi do katalogu kartkowego, wyciąga skrzynkę oznaczoną literą "U", wyszukuje kartki katalogowe i pokazuje czytelnikowi

CzI - a ja szukałem pod Sigrid

BP dębieje

Kurtyna razem z nią.

****************************************************************

Teatrzyk "Kiełbie we łbie"

      przedstawia:

     "Poliglotkę"

Miejsce: biblioteka wyższej uczelni technicznej, magazyn czasopism

Czas - lata 60-te XX wieku

Magazynierka Starsza - MS

Bibliotekarka Młodsza - BM

BM - pani Stasiu to francuskie pismo "Kątrandi" proszę położyć na dolnej półce.

MS oburzona - jakie znowu "Kątrandi"? Przecież to jest comptes rendus - umiem przecież czytać.

Kurtyna miłosiernie opada.

**************************************************************

Teatrzyk "Kiełbie we łbie"

     przedstawia:

 "Konflikt pokoleń"

Miejsce: biblioteka wyższej uczelni technicznej, magazyn czasopism

Czas - lata 70-te XX wieku

Magazynierka ze Stażem - MzS

Bibliotekarka Młoda - BM

MzS - bo jak jest napisane december to jest to numer dwunasty, a jak july to siódmy

BM - porażona idzie do koleżanek działu czasopism i dzieli się tą wiedzą tajemną

Kurtyna chichocze złośliwie.

p.s. MzS - ukończyła szkołę podstawową

BM - ukończyła pomaturalne studium bibliotekarskie, w liceum uczyła się jęz. rosyjskiego, łaciny, a prywatnie jęz. angielskiego

niedziela, 05 grudnia 2010

  O autorce: 

Andżelika Piechowiak (ur. 16 września 1980 w Świnoujściu) – polska aktorka. Jest absolwentką Akademii Teatralnej w Warszawie. Prywatnie - żona aktora Michała Lesienia.

O książce:

"Koty i ich sławni ludzie" to pozycja  wydawnictwa "Nowy Świat" mieszczącego się w Warszawie.

"Mówi się, że kot powstał wtedy, kiedy lew kichnął". Nie wiem jak było naprawdę ale polecam dziś książkę w której znane osoby opowiadają o swoich pupilach.

Eeee, znowu o kotach - pomyślicie zapewne. Będzie nudno i sentymentalnie a smrodek dydaktyczny zepsuje nam powietrze. A wcale, że nie - jak mówią dzieci.

Po pierwsze - autorka rozmawia zarówno z kobietami m.in. Dorotą Sumińską, Ewą Bem, Joanną Chmielewską jak i mężczyznami np. Zbigniewem Wodeckim, Wojciechem Mannem i Tomaszem Raczkiem. I to nie jest koniec listy obecności.

Po drugie - z wypowiedzi wynika, że nie wszyscy są swoimi kotami zachwyceni. Rozpiętość uczuć jest ogromna od bezwarunkowej miłości do dezaprobaty.

Po trzecie - koty tych osób są nie tylko różnie umaszczone ale i nabyte w rozmaitych okolicznościach, mają nietypowe zwyczaje i charakterki.

Po czwarte - koty jonizują odwrotnie niż ludzie dlatego dobrze wpływają na nasze samopoczucie.

Po piąte - koty zawsze są niezależne i tę cechę kocham u nich najbardziej.

Oto parę celnych cytatów:

Anna Chodakowska, aktorka: "Panuje drętwe chamstwo albo działanie na szkodę zwierząt całkowicie  pozbawione refleksji ludzi, ktorzy nigdy nie stali nawet obok sumienia".

Dorota Sumińska: "Psy muszą mieć mocnego szefa, koty łaskawego darczyńcę".

Oskar Wilde: "Ludzi można podzielić na dwie kategorie - miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los".

Książka ta jest starannie wydana, w twardej okładce i z wieloma zdjęciami. Dodatkową atrakcją jest kompletny brak korekty. Najbardziej rozbawiło mnie zdanie: "Trzeba ją było szczyc i przy okazji ogolić połowę czaszki" mimo smutnej treści. Przy czytaniu możemy więc zabawić się w polowanie na "byki".

Ale i tak pozycja ta nadaje się na prezent mikołajkowo-gwiazdkowy. Przy okazji przypomina, abyśmy dbali o swoich braci mniejszych przez okrągły rok, ale szczególnie zimą.

Ułozyłam hasło: Zaopiekuj się sierotką - psem, chomikiem albo kotką!

 

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek