O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.

wycieczka

środa, 25 września 2013

 Nie trzeba katować się długą podróżą i wydatkami zwiedzając zamki na Loarą, można taniej i bliżej poznać zamki nad Bobrem. Co uczyniłam wczoraj. Istnieje "Fundacja Doliny Palaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej" dzięki funduszom pozyskanym są odbudowywane i restaurowane różne obiekty.

Zaczęliśmy od najmniej efektownego miejsca czyli Bukowca. Do kawiarni schodzi się po wykładzinie na stromo położonych kamieniach. Schody im ktoś ukradł? Odrestaurowano stodołę/oborę/wozownię (wersje były różne). Będzie to miejsce wdarzeń kulturalnych - koncertów i wystaw. Zimno tam jak w psiarni, bo konserwator zabronił wstawienia  okien. Wyobrażam sobie jak tam będą wlatywać zwały śniegu i cała praca oraz pieniądze wydane psu na budę się zdadzą.  Pieskie życie.

Pałac w Mysłakowicach mieści szkołę, a jego wieże są zamieszkałe przez bociany. Mam nadzieję, że uczniom nie przynoszą dzieci.

We wsi jest parę domów zbudowanych w stylu tyrolskim, bo stamtąd przyjechali ludzie prześladowani religijnie. Jeden z nich (dom) jest restauracją, w niej jest także muzeum gdzie wstępu "na sępa" (bez 4,-zł) broni kelnerka w stroju tyrolskim.

Palac Paulinum z połowy XIX wieku jest położony w Jeleniej Górze na Górze Krzyżowej. Po II wojnie był domem wypoczynkowym historykow sztuki, archeologów i muzealnikow, ktorego dyrektorem byla Barbara Tyszkiewicz, matka aktorki Beaty.

W 1952 roku obiekt przejęło wojsko i pałac był kasynem. Mury zapewne widziały niejedną balangę wojsk przymusowo zaprzyjaźnionych. Teraz jest własnością spółki "Paulinum".

Najpiękniejszym palacem jest Wojanów - pani przewodniczka pokazała nam bibliotekę i apartament dwupoziomowy, a w nim stoi taki telefon, sądząc po sznurze czynny:

W Łomnicy zjedliśmy obiad w karczmie, w pobliżu ktorej są sklepy: lniarski, piekarnia i pamiątki. Nawet tam nie weszłam. Pałac obejrzałam z zewnątrz:

Na koniec, 20 km przed Wrocławiem, obejrzeliśmy pałac w Korbielowicach. To hotel, więc tylko z zewnątrz. Ale musiałam skorzystać z wc. W holu ciepłem emanował palący się kominek za to nie było nikogo z obsługi. W poszukiwaniu zagapiłam się i potknęłam o kamienny stopień waląc w niego prawym kolanem, a w zamknęte drzwi głową aż się otworzyły. Dobrze, że szyba nie pękła. Obecny tam uczestnik naszej wycieczki nawet nie zareagował choć huku narobiłam sporego. Za skorzystanie z toalety pobrano od nas po 2.-zł. Jak widać diabeł stróż nie odmówił sobie psikusa, siniaka mam na kolanie niezłego.

Pogoda była angielska - trochę mżyło, trochę dżdżyło ale nikt nie narzekał.

Ogolnie - kolejna udana wycieczka, szefowa naszego klubu umie je organizować wspólnie z Basią uświadamiającą nas historycznie w trakcie podróży. Kto nie byl niech żałuje.

18:52, alodia1949 , wycieczka
Link Komentarze (7) »
czwartek, 20 czerwca 2013

 Podróże kształcą ale i męczą. Szczególnie w taki upał jaki panował wczoraj, a i dzisiaj daje nam popalić.

Wczoraj z Klubem Impuls byłam na wycieczce w Henrykowie i Złotym Stoku. W Henrykowie nie wolno robić zdjęć wewnątrz budynku, więc tylko moje:

Oprowadzał nas młodzieniec o gromkim głosie, były ministrant. Czasem popelniał błędy językowe, a co zabawniejsze traktował nas seniorów jak gimnazjalistów. Widocznie ma tekst jednolity dla każdej grupy. Obejrzeliśmy różne sale, z wyposażeniem trochę zabytkowym, a trochę współczesnym. Oraz kościół z równie pięknie rzeźbionymi jak niewygodnymi stallami. (zdjęcie z netu):

http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk%C3%B3w_(wojew%C3%B3dztwo_dolno%C5%9Bl%C4%85skie)

Księga Henrykowska, w której napisano pierwsze zdanie po polsku (a trochę po czesku, bo troskliwy, a raczej zirytowany niezdarnością żony przy żarnach mąż, był Czechem) znajduje się we wrocławskim Muzeum Archidiecezjalnym. "Daj ut ja pobrusa, a ty poziwaj"

Następnym punktem programu byl Złoty Stok, czyli zwiedzanie kopalni złota. Proszę się nie podniecać. Tylko zwiedzanie. Tam nie jest tak jak w filmie "Złoto MacKenny". Zwiedzanie odbywa się tylko w grupach, a młode przewodniczki mają na firmowych koszulkach albo pomarańczowego nietoperza, albo napis: "Nie wszyscy w kopalni są normalni". http://www.klubpodroznikow.com/relacje/podziemia/295-kopalnia-zota-zoty-stok-

W kopalni jest zimno, mokro i kałużowo oraz trzeba się nachodzić zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Dowiedzieliśmy się, że dawno, dawno temu złoto było w takiej cenie, iż za trzygramowy pierścionek można było kupić wieś, z zabudowaniami, ludźmi i zwierzętami. Podobnie w cenie była wtedy sól. Za beczkę też można było kupić wieś, a za dwie co - zapytano nas. Spośród zwiedzających padła odpowiedż (nie ode mnie): dwie wiesie!

Jest tam:

 

a jeśli przyniesiecie podobną tablicę otrzymacie darmowy wstęp dla dwóch osób

 

 

To złoto jest w minimalnej ilości, więcej tam jest arsenu. Ale kupić arszeniku na miejscu nie można. Trudno - muszę nadal radzić sobie z moimi wrogami na piśmie, w opowiadaniach czyli.

Podobno każda kropla wody jaka padnie w kopalni na zwiedzającego powiększa część ciała pokropioną. Nadstawiajcie co chcecie.

Wracaliśmy z czeluści kolejką i poczułam się jak Indiana Jones choć wolniej jechała niż na filmie, ale równie głośno stukała. 

 

Klub Impuls organizuje udane wycieczki i kto nie był (a proponowałam) niech żałuje.

 

 

 

Tagi: Henryków
15:30, alodia1949 , wycieczka
Link Komentarze (2) »
środa, 27 czerwca 2012

 Kto mnie zna to wie, że nie lubię podróżować. Ale coś mi odbiło i zapisałam się na wycieczkę z klubem "Impuls" 20-osobowym busem. Przystanek pierwszy - Środa Śląska. Oto Roland na rynku o nietypowym kształcie wrzeciona. Rynek.

Zwiedziłyśmy muzem, a w nim skarb średzki. W 1985 r. przypadkowo wykopała go łycha koparki. Wyobrażam jak obecni przy tym pracownicy ucieszyli się. Niestety nie jest tak że znalezione-przywłaszczone. Należy skarb oddac państwu ale podobno i tak nie wszystko wróciło.  http://pl.wikipedia.org/wiki/Skarb_%C5%9Bredzki

Pani przewodniczka podała nam powód dla którego Tatarzy najechali nasze ziemie. Podobno tatarska księżniczka postanowiła sprawdzić czy pogłoski, że gdzieś żyją ludzie inaczej wyglądający i wierzący. Z całym orszakiem wedrowała, a że był bogaty to ludzie ich napadli, pozabijali i dobra przywłaszczyli. Uratowały się dwie osoby, które po długim czasie dotarły do domu i opowiedziały o gościnnym przyjęciu. Tatuś się wkurzył, zebrał ordę i najechał nas. Mnie nie, ale znałam jednego takiego mającego tatarską krew w sobie. Szkoda słów. Wracając do tamtych czasów, gdy średzianie dowiedzieli się, że goście jadą z pianą na pysku i obłędem w oczach to mężczyźni wybyli, a kobiety przyjęły przybyszow chlebem, solą i sobą. Oraz okowitą. A spitych Tatarzynów dzielni faceci wyrżnęli.

Następny przystanek to Lubiąż. A tam kompleks budynków pocysterskich, największy ma 220 metrow długości. http://pl.wikipedia.org/wiki/Lubi%C4%85%C5%BC Na skutek sekularyzacji pruskiej zamieniono go w szpital dla psychicznie chorych, a potem niszczał. Teraz są odnowione 2 piękne sale.

oraz pozostałosci po kościele, który nie będzie już pełnił funkcji sakralnej, a ma piękną kratę:

W "Karczmie cysterskiej" można zjeść m.in. pyszne perogi, a po drugiej stronie drogi zobaczyć łąkę z krowami i boćkiem:

Trzeci przystanek to Bagno. http://www.zamkipolskie.com/bagno/bagno.html  Szczególnie spodobała nam się historia browarnika Georga Kisslinga, który zarabiał, a jego syn Conrad przeputał fortunę tatusia w ramach upodobania do hazardu. No i musiał Bagno sprzedać. Oprowadzał nas brat/kleryk kontaktowy i z poczuciem humoru. Teraz jest tam seminarium duchowne i 25 kleryków.

A gdy weszłam na swoją klatkę schodową zauważyłam schodzącą z góry parę Romów do której dołączyła trzecia osoba po otworzeniu jej drzwi frontowych przez faceta. Mimo mojej ulotki ktoś ich wpuścil i obdarował, bo nieśli coś w reklamówce. Widocznie trzeba jakiegoś nieszczęścia, aby do szczodrej osoby coś dotarło. Zobaczymy kiedy coś się stanie.

 

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek