O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.

robótki ręczne

niedziela, 27 września 2015

 "Ekocentrum" przy ul. św. Wincentego organizuje różne warsztaty. Nauczyłam się tam w lutym robić torby i pudełka z papierowych pasków - torbę codziennie używam do dzisiaj.

Wczoraj skończyłam robić drugą i wyglądają tak - leżąc:

a tak stojąc:

Ta z kotami jest moja, używana od lutego, okazała się bardzo trwała.

 Dzisiaj zaproszono do wykonania zegarów z papierowej wikliny. Zapewniono papier - kolorowe czasopisma, płyty cd, wskazówki, kolorowy filc, klej, pomponiki i mechanizmy zegarowe.

Oto rękodzieło na moim tle:

 wystarczyło włożyć baterię, troszkę dogiąć wskazówki i oto wisi na ścianie, wskazując prawidlową godzinę:

niedziela, 22 lutego 2015

 Wczoraj spędziłam prawie cztery godziny zdobywając nową sprawność - robienia toreb z kolorowych gazet. Bezpłatne zajęcia odbywały się w "Ecocentrum" przy ul. św. Wincentego 25A, wejście jest przez bramę z muralami zwierzątkowymi i napisem: "Psy tu nie sikają". Nie wiem czy posłusznie omijają te murki.

Miła pani Agata z dredami instruowała nas cierpliwie i robiła zdjęcia. Są na facebooku tam gdzie Klub Gniazdko.

Na torbę wybrałam wiosenno-kwiatowy wzór. Wykonanie takiej pracy to co najmniej 7 godzin jeśli mamy przygotowane wszystkie potrzebne materiały: gazety, przeźroczystą taśmę samoprzylepną, tkaniny na rączki/uchwyty, grubą tekturę na dno, taśmę dwustronnie przylepną, ewentualnie szeroką pasmanterię na wykończenie góry torby, nożyczki, igłę, nici i ocean cierpliwości.

Na miejsca gdzie był druk nakleiłam nalepki z kotami :)

Pomyślałam, że torba przyda się na zaniesienie połówki i zabraniu prezentu ogromnie cennego w postaci dwóch używanych książek. Patrz poprzedni wpis. Już są jego echa w środowisku.

A kilka dni wcześniej zainspirowana wzorem z książki zrobiłam 4 zimowe kartki okolicznościowe nie biorąc przykładu z przyrody, bo za oknem szaro-bure przedwiośnie. Jedna była niesforna i przekręcilła się górą do dołu.:) Środek każdej kartki jest wyklejony białym papierem, takim jak śnieg na kartce i niebieskim z nierównymi brzegami ręcznie dartymi.

wtorek, 01 lipca 2014

 Przgotowalam "zamotki" i pasujące do nich bransoletki na giełdę 12 lipca i wymysliłam oraz wykonałam do nich specjalne metki:

a że jest to rękodzieło, metka ma wizerunek kota, więc nazwa autora brzmi "Misidzieło" :) 

Ze ścinków po zamotkach namalowałam/nakleiłam dwa obrazki, ogród:

Koty na płotach: (koty to gotowe naklejki)

 

wtorek, 29 kwietnia 2014

 Zrobiłam kolaż z napisem "Kobiety tu czytają" ale faceci nie gorsi przecież. Powstał też napis o nich mówiący, oto dwa razem (na pewno byłyby ozdobą każdej biblioteki, której pracownicy i czytelnicy mają poczucie humoru):

mężczyźni czytają czasami, bo odrywają ich od tego inne zajęcia/zainteresowania, obrazki poniżej napisu to określają. :)

Dzisiaj, w miłym towarzystwie, robiłam ikony metodą dekupażu na zajęciach u koleżanki bibliotekarki biegłej bardzo w tej metodzie działania artystycznego. Muszę jeszcze dokupić i zamontować wieszaczki. Deseczka prostokątna to kuchenna po odcięciu (własnoręcznym) rączki z dziurką. Ja bym ją zostawiła ale koleżanka dobrotliwie mnie wyśmiała, dała piłkę do cięcia drewna i zagoniła do pracy. Wcześniej w domu zaleciła mi opalenie tej deseczki. Wraz z tą drugą. którą pozyskałam w sklepie dobroczynnym. Wyszło tak:

w rzeczywistości jest ładniejsza

robienie zdjęć rzeczom błyszczącym jest trudne, bo błysk lampy pozostawia ślady, a bez lampy zdjęcie jest za ciemne.

 

 

czwartek, 10 kwietnia 2014

 Wczoraj w "Studium 3 wieku" w SKIBIE uczono naa robić kwiatki z krepiny, czyli barrdzo pofałdowanej bibuły. To fałdowanie potrzebne, bo dzięki temu można wycięte elementy rozciągać. Robiliśmy żonkile, narcyzy i krokusy, wyszedł mi taki bukiet:

A dzisiaj panie z "Gniazdka" w Infopunkcie pokazały jak robić z filcu kurkę-ocieplacz na jajko:

 Wczoraj automat biletowy w tramwaju pobrał kasę ode mnie ale tylko udawał, że drukuje bilety albo wszystkie dziesięć miały czapkę-niewidkę. Na szczęście Biuro Obslugi Pasażera MPK mieści się niedaleko, więc poszłam dzisiaj z reklamacją. I miałam sobie za zle, że w domu nie napisałam skargi, bo pewnie zażądają. A tu nie. Pan wpisał moje dane, nr wagonu (przytomnie zapisałam), godzinę  oraz okoliczności pożarcia kasy i obiecał, że w ciągu tygodnia dostanę odpowiedź. Ciekawe jaką.

Wczoraj zmokłam niemożebne. Mówi się, że ktoś wygląda "jak zmokła kura", pewnie byłam jeszcze śliczniejsza inaczej. Ale na pewno nie zielona jak kurki powyżej :).

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek