O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.

o książce

sobota, 05 sierpnia 2017

 

Wacław Radziwinowicz – Creme de la Kreml. 172 opowieści o Rosji. Wydawn. Agora 2016

WSTĘP: „Magię tego kraju, jego ciepło i ciepło jego ludzi, dzielnych i bystrych można odszukać. A wtedy tym bardziej intrygujące staje się pytanie czemu ten naród pozwala, by stali nad nim ci, którzy swoich rodaków gotowi są pędzić przez pola minowe tak, jakby żadnych min tam nie było”

O autorze:  Wacław Radziwinowicz urodził się w 1953 roku w Olsztynie. Tam ukończył studia z zakresu filologii polskiej. Następnie studiował dziennikarstwo w Warszawie. Od 1992 roku był redaktorem naczelnym regionalnego oddziału „Gazety Wyborczej” w Olsztynie.

 W 1997 roku został stałym korespondentem tej gazety w Rosji. Został z niej wydalony w grudniu 2015 roku.

Napisał i wydał książki:

 Gogol w czasach Google`a. Korespondencje z Rosji 1998 – 2012”, „Soczi. Igrzyska Putina”,

„Creme de la Kreml”.

Dziennikarz, publicysta, reportażysta.

O książce:

We wstępie autor opisuje w jaki sposób powtórzyła się historia jego rodziny. Mianowicie w 1921 roku jego babcia z mężem uciekają z Syberii od bolszewików z kotką Lalą, on sam zaś musi wyjechać z Rosji z żoną i kotką Masią w 2015.

Książka zawiera 172  krótkie, najwyżej trzystronicowe felietony. Ich tematy są różne ale zawsze dotyczą Rosji, jej mieszkańców a przede wszystkim władzy, której symbolem jest Kreml. Pod każdym jest podana data powstania tekstu.

O czym więc przeczytacie?

O handlu żywym towarem i o członkowozie.

I o milicji: „Na straży prawa i porządku stoi dziś w Rosji więcej mundurowych… niż niegdyś w dwa razy większym ZSRR”.

O historii rozpijania narodu począwszy od Piotra I.

O armii, którą odziano w mundury zaprojektowane przez znajomego królika i jakie były tego skutki. I dlaczego onuce zniechęcają Zachód od najazdu na Rosję. Oraz do czego służyła duża klamra przy pasku.

Dowiecie się co to jest GosDura i jaka jest kara za tupanie kotów.

Jak tam funkcjonuje obecnie postać Stalina i dlaczego Rosjanie na potęgę instalują w autach kamery.

Na dziewięciu stronach autor pisze o tym w jaki sposób powstawały rosyjskie wielkie fortuny.  I jak sobie finansowo radzą ludzie Putina.

I o tym w jaki sposób jest pokazywana w mediach jego osoba. Ja uważam, że się ośmiesza i nie ma poczucia obciachu. Jak wielu polityków zresztą.

O rosyjskiej współczesnej nauce, szkolnictwie średnim i wyższym.

Także o kulturze i sztuce – filmach jakie powstają a jakie powinny być kręcone. Jakie są dzieje najcenniejszych dzieł z Ermitażu.

O kantorach wymiany walut, które kantują ile wlezie.

0 dysydentach, których ulubionym toastem jest: „Wypijmy za sukces naszej beznadziejnej sprawy”.

Większość tekstów tak opisuje Rosję, że aż się nie chce tam jechać. I nie zamierzam.

Znalazłam dwa pozytywy:  w Rosji nigdy nie zabijano kotów pod pretekstem, że to diabelskie zwierzęta i zadbane w Moskwie parki z toi-toiami.

Autor objawia poczucie humoru głównie w tytułach rozdziałów:

- Rosja, czyli pieróg z niespodzianką

-  Kiler na majla, czyli tanie dranie po rosyjsku.

- Gertruda, czyli fortepian w krzakach

- Armia odłowi zboczeńców, czyli politruk i pupa

Radziwinowicz próbuje odpowiedzieć na pytanie: : „Co jest takiego magicznego w tym groźnym kraju, że tak się za nim tęskni nawet przez pół wieku?” – jak jego babcia.

Czy mu się to udało – oceńcie sami.

 

 

sobota, 29 lipca 2017

 

Ellen Alpstein – Caryca, Wydawn. Sonia Draga, Katowice 2015

 

WSTĘP: „Urodzić się kobietą to kara sama w sobie”

O autorce: Ellen Alpsten urodziła się w 1971 roku w Kenii i tam spędziła dzieciństwo. Studiowała w Kolonii i Paryżu – prawo, politykę i ekonomię.

Pracowała w Nairobii w niemieckiej ambasadzie i w telewizji Bloomberg.

Jest pisarką i dziennikarką. Mieszka z mężem i trzema synami w Londynie.

O książce:  

„Caryca” to opowieść o Marcie Skowrońskiej, córce chłopa pańszczyźnianego z Inflant urodzonej w 1683/4 roku.

Lecz książka zaczyna się od śmierci cara Piotra I.

Poznajemy głównych bohaterów: Martę – Katarzynę, najpierw kochankę a potem żonę cara, jego najbliższego współpracownika  Aleksandra Mienszykowa,  arcybiskupa Teofana Piotrowicza.

Marta wspomina swoje życie, dom rodzinny – gdzie panowały bieda, brud, smród i ubóstwo.

Oraz zależność ich losu od klasztoru. Poznajemy  warunki  w jakich mieszkali, ciężką pracę i nieliczne rozrywki w czasie wiosennego targu.

Także obyczaje – jak ten co robiono z niechcianymi dziećmi.

„Bieda rodzi najdziwniejsze nadzieje i najgłębsze rozczarowania”

Ojciec przekazał jej, że „Łzy innych ludzi to tylko woda”.

Kolejne wydarzenia poprowadziły ją przez pracę w charakterze służącej i praczki. Dzięki urodzie przechodziła z łóżka do łóżka kolejnych mężczyzn aż wylądowała przy boku cara.

Piotr I twierdził, na pewno słusznie. Że „Nic tak nie wiąże jak lęk o przetrwanie”.

Ale to nie jest tylko biografia Marty. To historia panowania Piotra I.

Autorka musiała dokładnie przestudiować materiały na ten temat, bo szczegółowo przybliża nam charakter, prywatne życie i poczynania władcy.

Szokujące są opisy rozrywek jakie upodobał – Alpstein nie szczędzi czytelnikowi detali uczt, można je nawet nazwać orgiami.

Historyczne realia, tamtych czasach „Własność każdego Rosjanina wciąż była przede wszystkim własnością cara”, który bezwzględnie z tego korzystał.

Ciągle wymyślał i pisał ustawy domagając się natychmiastowego ich wprowadzenia nie licząc się z nikim i z niczym.

Bo „Wszystkim co liczy się dla prawdziwego władcy jest trwałość jego imperium”.

Poznajemy też powody i historię powstania Sankt Petersburga, który zbudowano na czterdziestu wyspach kościach niezliczonych przymusowych robotników. Za próbę ucieczki okrutnie karano – o sposobach dowiecie się z książki.

Także przebieg wojen jakie nieustannie Rosja prowadziła z innymi państwami – Szwecją, Turcją, Persją.

Według mnie autorka wyraźnie nie lubi Rosjan ze szczególnym uwzględnieniem cara Piotra I i wielokrotnie opisuje ich prostactwo, chamstwo, bezwzględność, okrucieństwo, rozpustę, pijaństwo oraz brak uczuć wyższych.

„… życie u jego boku wciąż wydawało mi się niczym spacer po pierwszym lodzie na Newie wczesną wiosną”.

Obyczajowość tamtych czasów wielokrotnie zaskakuje – kobiety w ciąży piły piwo, aby mieć w piersiach dużo mleka.

Poznajemy szczegóły dotyczące ubiorów damskich i męskich, makijażu jaki stosowano i biżuterii.

A także w jaki sposób Bursztynowa Komnata znalazła się w Rosji.

Na koniec: „Zasługi cara Piotra można wyliczać w nieskończoność… Lecz tworząc jednocześnie niszczył. Zadawał ból wszystkim ludziom , którzy kiedykolwiek się z nim zetknęli. Burzył pokój, dobrobyt, potęgę swego państwa. Celowo ranił godność prawa i dobrostan swoich poddanych”.

Polecam.

 

sobota, 03 czerwca 2017

 ?

Maja Lunde - Historia pszczół. Wydawn. Literackie Kraków 2016

 

WSTĘP: "By móc żyć w naturze, z naturą, musimy stłumić naturę w nas samych... Wykształcenie jest po to, byśmy nie przywiązywali zbyt dużej wagi do samych siebie, do naszej natury, do instynktów".

O autorce:

Maja Lunde urodziła się 30 lipca 1975 roku w Oslo. Jest autorką książek dla dzieci.

"Historia pszczół"  to jej pierwsza powieść dla dorosłych.

Dostała za nią Nagrodę Księgarzy Norweskich. Prawa do wydania książki zakupiło 15 wydawnictw z całego świata.

O książce:

"Historia pszczół" to powieść ekologiczna i przestroga przed skutkami rabunkowego eksploatowania Ziemi.

Autorka opowiedziała nam historie trzech osób: Wiliama żyjącego w Anglii w połowie XIX wieku, Georga mieszkającego w USA na początku XXI wieku i Chinki Tao z 2098 roku.

Jest to więc powieść historyczno - futurystyczna z elementami współczesności.

Losy bohaterów spajają pszczoły odgrywając w ich życiu ogromną rolę.

William - jest niespełnionym naukowcem w depresji spowodowanej przymusem utrzymania wielodzietnej rodziny. Z psychicznego dołka wyciąga go pomysł zbudowania nowoczesnego ula. "Bez pasji jesteśmy niczym".

George - pszczelarzem marzącym o przekazaniu farmy jedynemu synowi Tomowi, który nie chce spełnić ojcowskich oczekiwań.

Tao - ciężko fizycznie pracującą kobietą przy zapylaniu drzew owocowych. Mimo, że jest zdolna i chciała się uczyć. Marzy o lepszym losie dla synka. "Bez wykształcenia jesteśmy niczym. Bez wykształcenia jesteśmy zwierzętami".

Wszyscy troje opowiadają swoje doświadczenia w pierwszej osobie, ich imiona noszą kolejne rozdziały.

Około roku 2040 na Ziemi była Zapaść, wojna światowa podczas której wyginęły wszystkie pszczoły. Co spowodowało klęskę nieurodzaju i konieczność ręcznego zapylania kwiatów.

Poradzono sobie z tym tylko w Chinach.

Śledzimy więc jednocześnie historię bohaterów i pszczół przy okazji dowiadując się jak wyglądały ule w XIX wieku i w jaki sposób je unowocześniono ? na tym polu zasłużył się też Polak Jan Dzierżon z którym koresponduje William.

Ule dzielą się na stacjonarne i wędrowne - takie stosuje George.

Jednak bezmyślność ludzi doprowadza do wyginięcia tego pożytecznego owada.

I to co nas może czekać opisała Lunde w części poświęconej Tao. A jest to wizja apokaliptyczna.

Wszystkim bohaterom autorka nie oszczędziła złych doświadczeń, aby czytelnika przekonać do dbania o naszą planetę.

To książka o miłości matki do syna, o przedmiotowym traktowaniu dzieci przez rodziców, o pasji prowadzącej do pozytywnego rezultatu ale i o rozczarowaniu jakie często niesie życie rodzinne czy nawet najcięższa praca i poświęcenie.

Na koniec ciekawostka - Kupidyn (Amor) maczał groty swoich strzał w miodzie.

Polecam.

 

 

sobota, 27 maja 2017

 

Judy Blume – Koleje losu, Wydawn. Zysk i Ska, 2016

 

WSTĘP: „Koleje losu nie muszą być złe. Zdarzają się też dobre”.

O autorce:

Judy Blume urodziła się 12 lutego 1938 roku. Dorastała w Elizabeth, New Jersey. Ukończyła New York University. Napisała 28  książek, większość dla dzieci i młodzieży.

Porusza w nich takie tematy jak: rasizm, seksualność, rozwody, z tego powodu miała problemy z cenzurą w bibliotekach szkolnych i z religijną prawicą.

Jest założycielką i honorowym prezesem organizacji pomagającej dzieciom „The Kids Funds”.

Otrzymała medal za wybitny wkład w literaturę amerykańską.

O książce:

„Koleje losu” autorka spięła klamrą czasową – książka zaczyna się i kończy w 1987 roku gdy odbywa się spotkanie świadków katastrof:

„Tamta zima połączyła nas na zawsze”.

W części środkowej opowiada o losach mieszkańców miasteczka Elizabeth, w którym dorastała autorka. Na ich życie a nawet zdrowie wpłynęły trzy katastrofy lotnicze jakie zdarzyły się na początku lat 50-tych ubiegłego wieku, w niewielkich odstępach czasu, na lotnisku Newark leżącego blisko Elizabeth.

Judy Blum pamięta te zdarzenia i przenosi nas w ten czas i miejsce. Pierwsza katastrofa zdarza się przed świętami Bożego Narodzenia.

 Od 17 grudnia dziennikarz Henry Ammerman  w gazecie „Elizabeth Daily Post” opisuje tragiczne wydarzenia.

 Za pomocą bohaterów powieści autorka przedstawia różne postawy mieszkańców wobec tragicznych zdarzeń.

Główną bohaterką jest nastolatka Miri Ammerman, nieślubna córka Rusty, wnuczka Irene i siostrzenica Henry`ego.

Mieszkają razem, dość zgodnie i wygodnie. Rusty dojeżdża do pracy w Nowym Jorku, Irene jest konsultantką firmy kosmetycznej.

Autorka od początku wprowadza wiele postaci i można się trochę wśród nich pogubić.

Krótkie rozdziały zatytułowane są imionami bohaterów pierwszo i drugoplanowych: Miri, Rusty, Irene, Henry, Mason, Ruby, Christina, Daisy, Kathy.

Przedzielają je teksty napisane przez Henry`ego, nie tylko o katastrofach ale i zdarzeniach politycznych lub o  życiu gwiazd kina.

Judy Blum przybliża czytelnikowi  tamten czas za pomocą dokładnego opisu strojów, zwyczajów towarzyskich i rodzinnych, podaje tytuły przebojów, nazwiska piosenkarzy, tytuły  filmów i jacy aktorzy w nich grali. Oraz tytuły gazet , nazwy gumy do żucia i markę papierosów.

To wielowątkowa książka o dojrzewaniu, pierwszych miłosnych zauroczeniach, traumie po tragicznych przeżyciach prowadzącej do choroby psychicznej, karierze dziennikarskiej zbudowanej na opisywaniu katastrof. O pozornie szczęśliwych rodzinach i przestrzeganiu zasady, że wiązać się należy tylko wśród swoich – Żydzi z Żydówkami, Grecy z Greczynkami, Irlandczycy z kobietami swojej narodowości. O seksie i sposobach zapobiegania ciąży. I o zdradach małżeńskich. O przemocy w rodzinie. I o chorobie polio na którą nie było jeszcze lekarstwa. Nie zabrakło też postaci gangstera.

 A także o pozamałżeńskim macierzyństwie. Miri zadaje sobie pytanie:

„Czy dorośli bywali kiedyś szczerzy wobec dzieci?”.

Wtedy „Żyli w świecie, w którym dzieci, nawet nastolatki chroniło się przed prawdą dla ich dobra. Dlatego nic im się wtedy nie mówiło”.

Po tragicznych wydarzeniach Elizabeth nazwano miastem katastrof lotniczych. Nie brakowało też ludzkich. Ale zgodnie z hollywoodzką tradycją mamy happy end, bo w końcu prawie wszyscy żyją długo i szczęśliwie.

Polecam.

 

poniedziałek, 01 maja 2017

 

Dorota Karaś – Cybulski. Podwójne salto. Wydawn. Znak 2016

 

WSTĘP: „…ja nie mogę nigdzie zagrzać miejsca. Jestem ciągle w podróży, większość czasu spędzam w pociągu”.

O autorce:

 Dorota Karaś  jest dziennikarką gdańskiego oddziału "Gazety Wyborczej". Współpracuje z "Wysokimi Obcasami" i "Dużym Formatem". Jest autorką książki "Szafa, czajnik, obwodnica. Rozmowy z obcokrajowcami".

O książce:

Jest powiedzenie, że wybrańcy bogów umierają młodo. Tak było ze Zbigniewem Cybulskim, nazywanym polskim Jamsem Deanem. Obaj zginęli młodo i tragicznie, jeden za szybko jechał, drugi za późno wskoczył do pociągu.

Tak też autorka zatytułowała pierwszy rozdział swojej książki – „Pociąg”.

Nie opisuje w nim wypadku na dworcu, jak to naprawdę było  dowiemy się dopiero, od naocznego świadka, na końcu książki.  

Aktor żył w PRL-u i ta rzeczywistość miała ogromny wpływ nie tylko na życie ale i na pogrzeby obywateli. A Cybulski miał aż dwa.

Każdy z rozdziałów nosi, bardzo dobrze wybrany, tytuł filmu w jakim grał bohater. Nie zawsze  te najważniejsze.

W drugim nazwanym „Milczenie” poznajemy losy rodziny aktora. Przemilczane w jego oficjalnych biografiach (bo PRL) i przez niego samego.

Czytamy: „…wojna zniszczyła Zbigniewa: poharatała rodzinę, zabrała miejsce, w którym się urodził, zostawiła niegojącą się ranę”.

Następne rozdziały to „Koniec nocy”, „Trzy starty”, „Pokolenie”, „Cała naprzód”, ”Niewinni czarodzieje”, „Popiół i diament”, „Kochać”, „Giuseppe w Warszawie”, „Ich dzień powszedni”, „Rozwodów nie będzie”, „Salto”, „Pociąg” (II).

Pod tytułem każdego rozdziału jest krótki fragment listu od wielbicieli. Nie są w nich tylko wyrazy uznania ale i prośby o zdjęcie, autograf, radę jak zostać aktorką,  nawet o pieniądze.

Autorka relacjonuje życie Cybulskiego chronologicznie opierając się na dokumentach, wywiadach, rozmowach z rodziną, znajomymi, aktorami, którzy z nim występowali.

Życie aktora można podzielić na kilka okresów ale dla miłośnika jego talentu dwa są najważniejsze: gdański i warszawski. Jawią się w nich dwa zupełnie odmienne oblicza Cybulskiego.

W czasie pobytu w Gdańsku jest bardzo twórczy i to na kilku polach – pisze teksty, scenariusze, organizuje przedstawienia, jest reżyserem, konferansjerem, występuje jako aktor. Jest zorganizowany i punktualny. Zupełne przeciwieństwo Zbyszka (jak go wszyscy nazywali) z okresu warszawskiego.

Dowiecie się dlaczego tak się stało i co wpłynęło na zmianę osobowości aktora.

Także jakie miał fobie, natręctwa, kompleksy i życie prywatne, małżeństwo, trudności lokalowe i jak spisywał się w roli ojca.  Oraz jak to wpłynęło na życie oraz charakter syna Maćka.

„Kiedy wychodził i zamykał za sobą drzwi , zapominał, że ma dom. …on się w domu po prostu źle czuł”.

 Przeczytamy o ciągłym borykaniu się z brakiem pieniędzy. O jego odpowiedzialności za rzeszowskie i kieleckie.

O tym, że chciał, aby wszyscy go kochali.

Co to były „zastrzyki optymizmu” i dlaczego na grobie położono mu budzik.

Mówił o sobie: „Jestem nastrojowcem. Czasami interesuje mnie miłość dwojga ludzi, czasem planeta Mars, kiedy indziej kulawy pies czy też to, że w ogrodzie botanicznym przemarzły kaktusy”.

Książkę kończą wspomnienia różnych osób, które opowiadają swoje ostatnie z aktorem spotkanie.

Zawiera też „Kalendarium życia i twórczości”, źródła ilustracji, indeks osób oraz podziękowania.

Polecam.

 

sobota, 25 marca 2017

 

Johan Theorin – Zmierzch. Wydawn. Czarne 2014

WSTĘP: „…co się stało we mgle tamtego dnia?”

O autorze:

Johan Theorin urodził się w Goteborgu, w 1063 roku. Jest pisarzem i dziennikarzem. Za swoją twórczość otrzymał wiele nagród  m.in. Szwedzkiej Akademii Kryminału za „Zmierzch” i „Szklany Klucz”.

W Polsce  Wydawnictwo Czarne wydało w ramach „Serii ze Strachem”:

·         2007 -  Zmierzch przekł. Anna Topczewska, Wołowiec 2008)

·         2008 - Nocna zamieć przekł. Bogumiła Ratajczak, Wołowiec 2010)

·         2010 - Smuga krwi, przekł. Barbara Matusiak, Wołowiec 2012)

·         2011 - Święty psychol przekł. Barbara Matusiak, Wołowiec 2013)

O książce:

Tytuł „Zmierzch” kojarzy się czytelnikowi z wampirami. Na szczęście Theorin woli pisać kryminały.

Akcja powieści toczy się na wyspie Olandia, która leży  na Morzu Bałtyckim, położona jest blisko brzegu przy południowo-wschodnim krańcu Szwecji i oddzielona od stałego lądu Cieśniną Kalmarską. Jest drugą co do wielkości (po Gotlandii) wyspą tego kraju.

Narracja zaczyna się od zaginięcia we wrześniu 1972 roku kilkuletniego Jensa Davidssona, syna Julii, która po dwudziestu latach nie może się z tym faktem pogodzić. Utrata dziecka wpłynęła destrukcyjnie na jej życie, kobietą rządzi przebyta trauma.

„Czarna dziura rozpaczy, w którą ona wpadała coraz głębiej nie dbając o życie”.

Bohaterów książka ma kilku, każdy z nich jest dobrze opisaną postacią wnoszącą coś ważnego  do sprawy wyjaśniania zaginięcia chłopca.

Współcześnie jego dziadek Gerlof, mieszkaniec domu dla seniorów otrzymuje pocztą dziecięcy sandał. I postanawia wyjaśnić co naprawdę stało się z wnukiem. Dzwoni więc do córki, która przyjeżdża i zamieszkuje w Stanvik, w pustym rodzinnym domu.

Widać, że pisarz zna osoby w zaawansowanym wieku, bardzo przekonująco opisuje kłopoty Gerlofa ze zdrowiem, głównie poruszaniem się.

„W końcu gdy człowiek jest już dosyć stary, tak naprawdę chodzi tylko o to, żeby znaleźć się w spokojnym, swojskim miejscu, w towarzystwie ludzi, których się lubi”.

Mimo to senior wplątuje się w wyjaśnianie kto zabił jego przyjaciela, bo życie w domu opieki jest nudne.

Zawodowo Gerlof był marynarzem i przewoził ze Smalandii na Olandię drewno, a w czasie II wojny pracował jako pilot.

Julia jest pielęgniarką na ortopedii ale ma depresję, za dużo pije i często jest na zwolnieniu lekarskim.

Oprócz nich ważną postacią powieści jest Nils Kant, najlepiej czujący się na wrzosowisku gdzie codziennie poluje na zające a nawet na ludzi.

Opis tej krainy niektórych znuży, a innych zachwyci.

Nils czuje się stworzony do wielkich rzeczy ale nikt go nie docenia co powoduje jego wielką frustrację i drastyczne zachowania.

Poznajemy jego życie dzięki wielu retrospekcjom. I nie jest to postać pozytywna. Przypisuje się mu bowiem śmierć brata, niemieckich żołnierzy, policjanta. Także podpalenie łodzi.

„Człowiek, który na Olandii z czasem stanie się przyczyną wielkiego smutku i strachu…”.

Akcja przenosi się wraz z Nilsem z Olandii na Smalandię a potem na Kostarykę przedstawiając różne okresy jego bytu.

Mamy też śmierć kamieniarza Ernesta.

Zagadek jest kilka – jak i czy zginął Jens. Kto zabił Ernesta, a kto przysłał sandał? Czy Nils Kant naprawdę nie żyje? Kto zabrał zakopane na alvarecie klejnoty? I jaką tajemnicę kryje pewne zdjęcie.

Wyjaśnia się to dopiero pod koniec książki.

Autor i tłumacz nie podają co to jest snus zostawiony w pustym domu rodziny Kant:

Snus  to popularna w Szwecji, Finlandii i w Norwegii używka, sporządzana na bazie tytoniu. Postacią przypomina sprzedawaną w Polsce tabakę, jednak w odróżnieniu od niej zażywana jest doustnie przez umieszczenie jej za dolną lub górną wargą, skąd następuje wchłanianie nikotyny.

Polecam książkę, nie używkę.

sobota, 11 marca 2017

 

Lisa Unger – Piękne kłamstwa, Świat Książki 2008

 

WSTĘP: „Co robicie, kiedy przekonacie się, ze fundamenty waszego życia zbudowane zostały z piasku i teraz walą się wszystkie ściany”?

O autorce:

 Lisa Unger urodziła się 26 kwietnia 1970 roku w New Heaven (USA) ale dorastała w Holandii, Anglii i New Jersey.

Ukończyła The New School for Social Research w Nowym Jorku.

Dziesięć lat pracowała w branży wydawniczej w tym mieście.

Przyszłego męża Jeffa Ungera poznała będąc na wakacjach na Florydzie. Zrezygnowała z pracy i przeniosła się na Florydę. Pod panieńskim nazwiskiem opublikowała cztery powieści kryminalne.

„Piękne kłamstwa” ukazały się drukiem w 2006 roku.

O książce:

Motto: „Że bez nazwiska był, bez nazwy zgoła – sierota quidam…” C.K. Norwid

Bohaterem wiersza Norwida jest człowiek poszukujący swojego miejsca w życiu, ktoś kto szuka też dobra i prawdy”.

Autorka od samego początku stosuje skuteczną metodę zainteresowania czytelnika dalszym ciągiem.

Zaczyna książkę od dwóch mocnych scen przerywając je w kulminacyjnym momencie. Jedna z nich toczy się w 1972 roku.

Główną bohaterką jest trzydziestoletnia Ridley Jones, dziennikarka pracująca jako wolny strzelec.

Mieszka w tanim ale miłym mieszkaniu (według autorki małym, bo ma 70 metrów kwadratowych) w niezbyt dobrej dzielnicy Nowego Jorku.

 Przy okazji poznajemy częściową topografię miasta i poznajemy różne fakty z nim związane – na przykład taki, że po II wojnie budowano tandetne domy dla weteranów na East Village (dzielnica na nowojorskim Manhattanie).

Bohaterka ma kochających rodziców i jedynym ale dość dużym cieniem w jej życiu jest brat, który nie poradził sobie z życiem.

Ridley ratuje na ulicy dziecko,  przypadkowy fotograf uwiecznia ten fakt na zdjęciu. Ukazuje się ono w prasie i powoduje lawinę zdarzeń.

Następny jest list od nieznajomego z pytaniem „Czy jesteś moją córką”? A przecież bohaterka wychowała się w dobrej rodzinie, jej ojciec jest lekarzem, który oprócz pracy zawodowej udziela się jako wolontariusz lecząc biedne dzieci.

Rodzice uspakajają Ridley twierdząc, że jest ich rodzoną córką.

Chętnie by im uwierzyła gdyby nie następne wydarzenia.

Bierze w nich udział autor pierwszego listu, przystojny sąsiad, którego hasło do laptopa brzmi: Quidam,

nieżyjący bogaty przyjaciel rodziny Max, były narzeczony, Zelda gospodyni budynku pracująca w pizzerii,

brat insynuujący niezgodność faktów z tym co mówią rodzice.

„W naszym życiu występują tytani, którzy mają ogromny wpływ na nasze dzieciństwo i na to kim się stajemy”.

Mamy też morderstwo, policjantów prowadzących dochodzenie i przesłuchujących opornych świadków.

Ridley na własną rękę próbuje rozwiązać zagadkę kim naprawdę jest, jaką tajemnicę skrywają rodzice, czy wujek Maks był rzeczywiście dobrym człowiekiem a jego fundacja „Na ratunek” szlachetna w swoim działaniu.

W trakcie jej działań okazuje się, że cale życie pływała w oceanie kłamstw.

„Ścieżka wiodąca do mojego starego życia była zamknięta i mogłam tylko posuwać się naprzód”.

Była lisem z łapką w potrzasku i jedynym wyjściem było sobie ją odgryźć.

Okazało się, że w jej rodzinie „Brzydkie albo niepokojące rzeczy są ignorowane. To taki mieszczański stereotyp”.

To książka o wyborach, poszukiwaniu własnej tożsamości i prawdy, która niekoniecznie wyzwala.

Ale i o tym jak dobry pomysł zamienia się w przestępczą działalność, bo przede wszystkim liczą się zyski.

Polecam.

 

 

sobota, 04 marca 2017

„Nietypowa baba jestem, czyli Anna Seniuk w rozmowie z Magdaleną Małecką – Wippich, Wydawn. Znak Kraków 2016

WSTĘP: „Teatr to nie jest miejsce na okazywanie słabości”

O autorce:

Magdalena Malecka- Wippich jest absolwentką Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, a także krakowskiego Konserwatorium im. Witolda Lutosławskiego.

 Ukończyła również Podyplomowe Studia Literacko Artystyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Polską Szkołę Dramatu w Warszawie.

 Jest współzałożycielką (2004) i członkiem zespołu Opium String Quartet. Pierwsza płyta zespołu została nominowana w 2011 do nagrody Fryderyk 2011. Ma w swoim dorobku występy jako kameralistka we wszystkich krajach europejskich oraz w Chinach, Kanadzie i USA.

 Jest menedżerem zespołu muzycznego Music Factory.

O książce:

Zapewne wielu czytelników zdaje sobie pytanie dlaczego znani aktorzy piszą autobiografie lub udzielają wywiadu – rzeki.

Anna Seniuk wyjaśnia we wstępie, że zgodziła się na rozmowy składające się na tę książkę dla swoich dzieci i wnuków. Z własnego doświadczenia wie, że gdy zaczęła interesować się swoją rodziną już nie było kogo zapytać.

Pytania i odpowiedzi przeplatane są opisem trudności z jakimi borykała się autorka przy pisaniu, były to na przykład nadmiar obowiązków mamy – aktorki, remont, czy niechęć bohaterki do mówienia o sobie i o teatrze.

Zupełnie jak w piosence:

Bo ja chciałabym, a boję się
To chciałabym, to boję się
Próbowałabym i zbroję się
I od razu nagle trach

Mimo wszystko otrzymujemy historię rodziny po mieczu i po kądzieli. Opowieść o koligacjach z Czechami i Węgrami, przodku powstańcu oraz losach wojennych i  podróżach. Pierwsza dotyczyła całej rodziny przymusowo przesiedlonej. Następne już nie były tak traumatyczne.

Bo w Paryżu z lotniska odebrał ją Zbigniew Cybulski, a ona z wrażenia zostawiła w holu walizkę.

Studiowała i pierwszą pracę znalazła w Krakowie – wspomina te lata z sentymentem. Ale mówi też o tym, że nie jest to środowisko bez zawiści i podstępnych zagrywek. Podaje przykład nieuczciwego zdobywania roli w filmie przez koleżankę po fachu.

Delikatnie opowiada o swoich sympatiach i małżeństwie z muzykiem, które z biegiem czasu zaczęło się psuć – powód poznacie czytając książkę.

Także jaka jest różnica między kobietą a mężczyzną według Anny Seniuk.

Oraz co to jest niezbędnik aktora i co ludzi ciągnie do tego zawodu.

Dlaczego dostała „wilczy bilet” na granie w filmach i kto jej pomógł wybrnąć z tej sytuacji.

Jest też w książce trochę ciekawostek środowiskowych w tym opowieść o Broni garderobianej z osobowością księżniczki Sorayi.

Autorka  uważa, że matka jest zaprzeczeniem gwiazdy i podaje co trzeba mieć, aby nią być. I jakie cechy charakteru sprawiły, że zaszła tak wysoko.

Nie pominięto w książce ról w serialach, pracy dydaktycznej, udziału w akcjach charytatywnych, czy choroby. I co aktorkę napawa lękiem.

Na koniec fragment wiersza Wisławy Szymborskiej

 „Wrażenia z teatru”

Najważniejszy w tragedii jest dla mnie akt szósty:
zmartwychwstanie z pobojowisk sceny,
poprawianie peruk, szatek,
wyrywanie noża z piersi,
zdejmowanie pętli z szyi,
ustawianie się w rzędzie pomiędzy żywymi
twarzą do publiczności.
dyganie samobójczyni,
kiwanie ściętej głowy.

Przeczytajcie całość książki i wiersza. Polecam.

 

 

 



sobota, 25 lutego 2017

Magdalena Grzebałkowska – Beksińscy. Portret podwójny. Wydawn. Znak 2014

 

WSTĘP: „Zwykłem robić to, co lubię, a nie to, co trzeba”. Zdzisław Beksiński

O autorce:

Magdalena Grzebałkowska urodziła się w 1972 roku. Jest pisarką i reporterką „Gazety Wyborczej”.

Ukończyła  studia historyczne na Uniwersytecie Gdańskim.

Jest  laureatką Nagrody  Grand Press oraz Śląskiego Wawrzynu Literackiego.

W 2016 nominowana do Nagrody Literackiej „Nike” za książkę „1945. Wojna i pokój”.

Mieszka w Sopocie.

Napisała:

- Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego

- Beksińscy. Portret podwójny

- 1945. Wojna i pokój.

O książce:

Na okładce książki ojciec i syn stoją tyłem do siebie.  Zapewne wybrano je nieprzypadkowo.

Autorka opisuje obu panów pokazując jak nie byli sobie bliscy.

Miała mnóstwo materiału do przeczytania, wysłuchania i obejrzenia, albowiem Zdzisław nie tylko prowadził dziennik pisany ale i nagrywał rodzinne rozmowy a później filmował siebie, żonę i syna.

Pisywał także bardzo dużo listów, fragmenty wielu z nich autorka przytacza.

Oprócz dokumentów o  bohaterach wypowiadają się przyjaciele, znajomi i krewni obu panów.

 

Narracja książki jest dwojaka – w trzeciej osobie płynie opowieść o Beksińskich, w pierwszej  autorka informuje w jaki sposób pozyskiwała informacje o tej rodzinie.

Poznajemy więc rodziców malarza, zasady jakie synowi wpajano i ich stosunek do religii. I jakie skutki przyniosło zmuszanie go przez ojca do aktywności fizycznej.

Jakie studia były jego marzeniem i dlaczego ukończył architekturę oraz czego substytutem było dla niego fotografowanie.

Dowiadujemy się też które książki lubił czytać i którego z polskich pisarzy bardzo cenił.

Jakie miał natręctwa, nawyki i pasje oprócz malarstwa.

Autorka cytuje pozytywne i negatywne recenzje krytyków o twórczości Zdzisława Beksińskiego.

„Będąc doktorem Jekyllem, wypluwał z siebie mister Hyde`a na obrazach”.

O jego charakterze przyjaciel powiedział:

„Zdzisław był trudnym rozmówcą, bo miał wiele rejonów pozamykanych w sobie. Kiedyś mi powiedział, że nie odwiedza swoich piwnic, gdzie jest ciemno, pajęczyny, koty i szczury. Miał w gruncie rzeczy maskę…”.

O Tomku z czasów szkolnych ktoś powiedział „Miły chłopiec ale obsesyjny…”.

Aby obraz rodziny był pełny potrzebny jest także portret kobiety – żony Zdzisława a zarazem matki Tomka. Jaką rolę pełniła w domu i jak się zachowywała w stosunku do męża, syna, matki i teściowej.

Geny przodków różnie się układają w potomstwie, Tomkowi się w tym względzie nie poszczęściło.

Ojciec i syn byli bardzo różni, nie umieli ze sobą rozmawiać, każdy z nich uważał, że to co on robi jest jedynie słuszne i najważniejsze. To najczęstszy powód braku porozumienia różnych pokoleń.

Właściwie tylko w jednym byli do siebie podobni: obaj chcieli bezwarunkowej miłości i akceptacji.

Poznajemy kolejne sympatie, dziewczyny, przyjaciółki Tomka – oznaczone przez Grzebałkowską literami alfabetu. Niektóre z nich nie chciały z autorką biografii rozmawiać.

„Tomek był Jackiem Nicholsonem z filmu Lepiej być nie może, ale nie każda dziewczyna jest kelnerką z tego filmu”.

Oczywiście zostaje pokazana droga zawodowa obu panów – ich sukcesy i porażki.

Przy okazji jawią się nam różne realia PRL-u. Braki w zaopatrzeniu. Lekceważące traktowanie prac i wykorzystywanie finansowe artystów.

Autorka nie podaje diagnozy medycznej stanu psychicznego i charakteru ojca oraz syna. Może takiej nikt nigdy nie dokonał.

Polecam.

 

 

 

 

 

 



sobota, 04 lutego 2017

Samuel Blumenfeld – Człowiek, który chciał być księciem, Wydawn. Świat Książki 2008

WSTĘP: „…postać, która zdołała się wymknąć się wszelkim pojęciom dobra i zła, prawdy i fałszu a nawet cienia i światła”.

O autorze:

Samuel Blumenfeld urodził się w 1927 roku w Nowym Jorku. Ukończył City College of New York.

Opublikował dziesięć książek na temat nauczania w Ameryce. Pracował jako reporter w „Le Monde2”.

Zmarł 1 czerwca 2015 roku.

O książce:

Na okładce książki napisano: Michał Waszyński – życie barwniejsze niż film.

I autor próbuje to udowodnić opowiadając losy bohatera od urodzin aż do niespodziewanej śmierci.

We wstępie autor wyjaśnia dlaczego Żydzi na ekranie byli dla niego tematem tabu i dlaczego obejrzenie filmu „Dybuk” wpłynęło na zainteresowanie się twórcą tego obrazu.

Był on w Polsce przed II wojną reżyserem 40 filmów, uwielbianych przez publiczność i równie intensywnie krytykowanych przez specjalistów. Tylko jeden obronił się upływowi czasu. Autor wyjaśnia dlaczego.

Życie bohatera mogłoby stać się świetnym scenariuszem na film biograficzny, bo Waszyński całkowicie wymyślił je na nowo.

 „Kiedy realne życie staje się nieznośne, wygodniej zacząć żyć wyobraźnią. Nikt nie potrafił tego robić równie dobrze…”.  Bo pomysł na siebie miał iście filmowy, a wyobraźnię nieograniczoną. Także zdolność adaptacji, w czym przypomina bohatera filmu Woody Allena „Zelig”.

Autor musi często prostować rzeczywistość alternatywną jaką wykreował jego bohater.

Wędrówkę zaczynamy wraz z Mosze Waksem, synem kowala w Kowlu na Wołyniu, w 1904 roku, a kończymy w Hiszpanii w 1965 roku gdy umiera Michał Waszyński.

Po drodze bohater przechodzi różne koleje losu – od kariery wziętego i zamożnego reżysera filmowego w przedwojennej Polsce, przez pobyt na Syberii, służbę w armii Andersa i przejście z nią do Włoch, a potem działalność w Hiszpanii.

Szczęście go nie opuszczało dzięki czemu był bogaty, bywał w świecie arystokracji, artystów a nawet miał dobre kontakty z Watykanem, bo jeden z papieży lubił towarzystwo osób ze środowiska show-biznesu..

Ale ta książka to nie tylko biografia reżysera i producenta.

To także okazja dla autora, aby opisać miejsca i czasy życia Waszyńskiego.

 Na początku poznajemy Kowel z czasów gdy był pod zaborem rosyjskim.

Potem czasy pobytu w Warszawie  i opowieść o tym jak powstawał jedyny wartościowy film w karierze bohatera i o kinie jidysz.

O pobycie armii Andersa na terenie Włoch i warunkach w jakich polscy żołnierze żyli i działali a Waszyński nakręcił trzy filmy.

O znanych postaciach ze świata filmu i ich problemach zawodowych i osobistych. Oraz o wytwórni filmowej w której królowały przekręty, łapówkarstwo, nieuczciwość i hochsztaplerstwo.

Oraz  o Hiszpanii z okresu panowania dyktatora Franco.

Książka zawiera bibliografię podającą źródła z jakich Blumenfeld korzystał, są tam autobiografie, wspomnienia, opracowania filmowe, praca doktorska, akta wojskowe i artykuły prasowe.

Dużą część materiału autor pozyskał w trakcie telefonicznych rozmów z osobami znającymi Waszyńskiego.

Mogłaby to być fascynująca książka ale nie jest. Może zabrakło autorowi talentu, daru narracji i tego czegoś co sprawia, że książkę czyta się z wypiekami na twarzy.

Polecam osobom interesującym się historią kina.

 

 

 



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek