O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.

o książce

sobota, 21 kwietnia 2018

 Paula Hawkins – Zapisane w wodzie, Wydawn. Świat Książki, 2017

WSTĘP: „Wszystkim tym, którzy lubią sprawiać kłopoty”

O autorce:

Paula Hawkins  urodziła się 26 sierpnia 1972   w Harare w Zimbabwe i tam wychowała. Jej ojciec był profesorem ekonomii i dziennikarzem ekonomicznym.

W 1989 roku przeprowadziła się do Londynu, gdzie studiowała filozofię, nauki polityczne i ekonomię na Uniwersytecie Oksfordzkim.

 Pracowała jako dziennikarka gazety The Times w dziale biznesu. Napisała ekonomiczny poradnik dla kobiet The Money Goddes.

Jako powieściopisarka zadebiutowała w 2015 roku thrillerem Dziewczyna z pociągu, który szybko znalazł się na listach bestsellerów. Książka odniosła olbrzymi sukces również poza granicami Wielkiej Brytanii.

Prawa do jej wydania sprzedano do 47 krajów, na podstawie książki powstał film pod tym samym tytułem.

Mieszka w południowym Londynie.

 O książce:

Polski tytuł książki "Zapisane w wodzie" bardzo dobrze oddaje całą jej treść. Bo czytając miałam wrażenie, że wszystkie pomysły i wątki autorka wrzuciła do wirującej wody, która wszystko pomieszała, poplątała.

 Widocznie Hawkins uwierzyła, że jest to bardzo nowoczesny i trendy sposób pisania, który zachwyci czytelników. Mnie jakoś nie uwiódł.

A przecież porusza nośny temat, czyli nieustanną dominację mężczyzn, którzy ciągle uważają, że mogą karać kobiety posuwając się do przemocy w odwecie za ich niezależność i niezgodę na to co się dzieje wokół nich.

Autorka dedykuje powieść wszystkim tym, którzy lubią sprawiać kłopoty.

Te kłopoty sprawiają przede wszystkim kobiety – Nel, która drąży przeszłość miasteczka, próbuje dociec prawdy o Topielisku. Czy kobiety jakie tam utonęły popełniły samobójstwo, czy może je zamordowano.

Historia utonięć zaczyna się od pławienia Libby posądzonej o czary w 1679 roku.

Potem są następne ofiary. Mieszkańcy żyją po złej stronie prawdy a kto chce ją ujawnić ginie.

Książka składa się z krótkich rozdziałów zatytułowanych imieniem jednego z bohaterów i pisana jest raz w pierwszej osobie, a raz w trzeciej.

Akcja toczy się w Anglii, czasie teraźniejszym (2015 rok) z powrotami do przeszłości (1993 rok) mającymi wyjaśnić zagadki ale jeszcze bardziej je gmatwa. 

Osoby występujące w powieści reprezentują rożne pokolenia – mamy więc nastolatki, ich rodziców, nauczycieli oraz starsze pokolenie. I nikt tu jest bez winy. 

Jest też subtelny wątek miłości kobiet do własnej płci.

Nie zabrakło parapsychologii w postaci miejscowej wróżki niekiedy jasnowidzącej. Przemocy domowej a także wobec zwierząt. Zakazanych romansów i zdrady małżeńskiej. Jest też porwanie.

Jak dla mnie to za dużo dlatego nie polecam.

 

 

 

 

piątek, 02 marca 2018

Jarosław Rybski – Warkot. Wydawn. SQN Kraków 2017

WSTĘP: „Kto mniej wie, ten krócej będzie przesłuchiwany”

O autorze:

Jarosław Rybski urodził się w 1966 roku.  Jest  Wrocławianinem. Ukończył anglistykę. Jest tłumaczem i  dziennikarzem  muzycznym (dawniej współpraca Jego zainteresowania to: muzyka, fotografia, kultura celtycka, historia językoznawstwo.

 Dawniej współpracował z rozgłośniami radiowymi i podróżował jednocześnie  fotografując po Europie. Przetłumaczył prawie sto książek i komiksów. Komiksy tłumaczone dla wydawnictwa Mandragora podpisywał pseudonimem Orkanaugorze.

„Warkot” to jego debiut powieściowy.

O książce:

„Warkot”  to retroktyminał z akcją w powojennym Wrocławiu i nawiązaniem do czasów piastowskich tego miasta. Wszystko zaczyna się w 1946 roku gdy dwaj szabrownicy kradną zawartość schowka w pustym domu. Ale jest też powrót do marca i kwietnia 1945 roku.

Zawiera także  elementy ezoteryczne a nawet grozy. Czyli  powieść historyczna, kryminalna, ezoteryczna i wampiryczna plus teoria spiskowa, sekta, walka dobra ze złem, zabytkowe przedmioty o cudownej mocy  a wszystko to z poczuciem humoru. Jakby autor się bał, że już nie napisze żaden powieści i musi wykorzystać wszystkie pomysły. Można dostać zawrotu głowy.

Właściwy tytuł powieści to „Bractwo Wrocławskie. Warkot” ale trzeci wyraz uznano za bardziej przyciągający czytelnika.

To nazwisko  głównego bohatera powieści Jana, studenta Politechniki Wrocławskiej i pracownika drukarni. Pochodzi on ze wsi Czorty  na Warmii. Wierzy propagandzie nowego ustroju.

Autor stosuje nomen omen, czyli nazwiska określające bohaterów powieści. Widać, że się tym pomysłem bawi: sierżant MO Ryszard ZNÓJ; porucznik MO Stefan Gromił; pułkownik UB – Stanisław PODATNY; porucznik UB – KOROMYSŁO; sierżant FAJANS, szwaczka Zofia CUDNA; majster drukarski KAPUSTA; księgowy Tadeusz SKRUPULATNY, Eulalia WNYK. A biedna studentka ma na imię Marlena od połączenia nazwisk Marksa i Lenina.

Książka zawiera  rysunki pełniące różne  funkcje. Każdy rozdział  zaczyna się podobizną czarnego auta. Tekst jest podzielony rysunkiem miecza a na końcu każdego rozdziału widnieją a to tarcza herbowa z łabędziem (nie bez powodu, bo autor opisuje postać Piotra Włostowica a od niego pochodzą rodziny pieczętujące się herbem Łabędź), a to osinowe kolki z ząbkiem czosnku, a to lew, pierścień, owad i tak dalej. Lew i miecz w połączeniu z Piotrem Włostowicem grają dużą rolę w tej opowieści.

Po powojennym Wrocławiu jeździ auto marki pobieda (słowo to znaczy zwycięstwo), pasażerowie porywają ludzi a potem porzucają w mieście ich trupy. Blady strach pada na mieszkańców i krążą w mieście makabryczne opowieści.

Wyjaśnianiem sprawy zajmuje się Gromił z Warkotem, Kapustą z pomocą ducha  średniowiecznego złoczyńcy, który teraz dobrymi uczynkami odkupuje swoje winy.

W tle mamy ówczesny Wrocław m.in. kina, których już nie ma. „Z filmami radzieckimi było zupełnie jak z kawiorem z siei zamiast z jesiotra”.

Dla oddania atmosfery tamtych lat autor cytuje ówczesne piosenki („O północy się zjawili jacyś dwaj cywili…)”, powiedzonka: „Nic tak nie cieszy jak seria z pepeszy”.

Opisuje porządkowanie i odbudowę zniszczonego miasta a zarazem wywożenie cegieł ze zniszczonych domów do Warszawy. Żartowano, że wiele budynków w stolicy szprecha jak w Berlinie.

To dobra lektura dla tych, którzy lubią takie pomieszanie gatunków.



sobota, 24 lutego 2018

 

Anna Kamińska – Simona, Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak. Wydawn. Literackie, Kraków 2015

 

WSTĘP: „W świecie zwierząt znalazła akceptację, której nie otrzymała od najbliższych”.

O autorce:

 Anna Kamińska ukończyła studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim.

Jest dziennikarką i wydawcą telewizyjnym. Publikowała m.in. w pismach: Wysokie Obcasy, Zwierciadło, Sukces i Pani.

Napisała książki: „Odnalezieni. Prawdziwe historie adoptowanych” (2010 rok), biografie: Wandy Rutkiewicz pt. „Wanda” (2017) i Simony Kossak „Simona” (2015) za którą dostała nominację do Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego.

Takąż nominację autorka otrzymała za „Białowieża szeptem. Historie z Puszczy Białowieskiej” (2017).

O książce:

Kamińska na zakończenie opowieści o Simonie Kossak umieszcza swój list do nieżyjącej już bohaterki, gdzie czytamy: „Interesowała mnie Pani droga do puszczy i życie, które doprowadziło Panią na Dziedzinkę, bardziej niż Pani jako przyrodnik i Pani zasługi dla puszczy…”.

Z opowieści znajomych, współpracowników, rodziny i z różnych dokumentów poznajemy  życie i otoczenie oraz warunki  w jakich żyła Simona Kossak od dzieciństwa aż po odejście.

 Rodzinę bohaterki, z pozoru szczęśliwą, bo obdarzoną talentami. Pradziadek Juliusz, dziadek Wojciech, ojciec Jerzy – to słynni malarze.

Ciotki Maria Jasnorzewska – Pawlikowska i Magdalena Samozwaniec – to pisarki.

Gdy Simona miała się urodzić czekano na chłopca, który powinien był kontynuować tradycję malarską. Jakież było rozczarowanie ojca gdy urodziła mu się trzecia córka ochrzczona jako Gabriela Simona.

To rozczarowanie spotęgował fakt, że dziecko nie miało ani talentu malarskiego, ani (tak się przez wiele lat wydawało) pisarskiego.

Kamińska opisuje Kossakówkę – dom rodzinny w którym Simona zawsze źle się czuła nie lubiąc nawet Krakowa.

„Córkom nie wolno było nic albo prawie nic. Miały być tylko dobrze wychowanie i dobrze się uczyć”. Jak je karano – dowiecie się z książki.

Przez cale życie uciekała przed tym wszystkim. Nie od razu znalazła swoje powołanie i sposób na życie.

 Autorka przedstawia te zmagania i doświadczenia – zarówno szkolne jak i w czasie studiów. Poznajemy więc jak się uczyła, jakie miała stopnie i na jaki temat pisała pracę magisterską, a potem doktorat i habilitację.

Jest też anegdota o prezerwatywach z czasu badań nad komunikacją wśród ryb. Może dlatego wybrała ten temat, bo w domu słyszała przez całe dzieciństwo „Dzieci i ryby głosu nie mają”.

Poznajemy też tło historyczne  jak czasy II wojny w Krakowie i co to były „nocniki”.

A także ceny niektórych artykułów żywnościowych w czasie gdy Simona zaczęła pracować i zarabiać. I tak (rozbawił mnie ten szczegół) pół litra koniaku radzieckiego kosztował 130 złotych.

Nie ma w książce mowy o panującym wtedy systemie politycznym i czy wpływał na życie bohaterki.

Potwierdzanie  swojej wartości, udowadnianie, że jednak ma talent trwało u Simony przez całe życie. I bardzo utrudniało kontakty z innymi osobami.

Poznajemy też sprawy osobiste bohaterki, jej nieformalny i niełatwy ale 35 lat trwający związek z artystą plastykiem i fotografem przyrody Lechem Wilczkiem.

A że miała duszę hipiski nie zważała na to jak się ubiera i co je. Bo zwierzęta i przyroda były dla niej ważniejsze niż ona sama i ludzie.

 „W świecie zwierząt znalazła akceptację, której nie otrzymała od najbliższych”. Najbliższe jej zwierzęta to były między innymi: locha dzika, kruk, osioł i sarny, którymi się opiekowała w specjalnej zagrodzie i o nich napisała pracę doktorską oraz habilitacyjną.

Dowiecie też dlaczego została pochowana w Porytem a nie w rodzinnym Krakowie.

Biografia ta zawiera także: przypisy, informacje o autorach i źródłach fotografii (czarno – białych) oraz dokumentów, indeks nazwisk, podziękowania i spis treści.

„Kierowałam się zasadą potrójnego potwierdzania informacji i pisałam o tym, co zawierają dokumenty przechowywane w zbiorach archiwalnych urzędów, szkół i innych instytucji” napisała w końcowym rozdziale „O książce” Anna Kamińska.

Polecam.

sobota, 13 stycznia 2018

 

Simona Kossak – O ziołach i zwierzętach. Wydawn. Marginesy 2017

 

WSTĘP: „Wiele złego we wszystkich epokach czynią niedouczeni medycy”

O autorce:

Simona Kossak urodziła się 30 maja 1943 roku w Krakowie. Ukończyła Wydział Biologii i Nauk o Ziemi, specjalizacja – psychologia zwierząt, na Uniwersytecie Jagiellońskim.  Profesor nauk leśnych. Ponad 30 lat mieszkała w Białowieży.

Była popularyzatorką ochrony przyrody i ekologii. Napisała kilkaset artykułów, kręciła filmy przyrodnicze.

 Od 2001 była autorką codziennych audycji  pt.: „Dlaczego w trawie piszczy” w Radiu Białystok i innych regionalnych oddziałach Polskiego RadiaRadio Gdańsk za popularyzowanie wiedzy przyrodniczej na antenie radiowej przyznało jej nagrodę "Osobowość Radiowa Roku 2003".

Napisała „Sagę Puszcz Białowieskiej” wydaną w 2001 roku.

Zmarła 15 marca 2007 roku w Białymstoku.

O książce:

Publikacja zawiera 82 teksty, Ułożono je alfabetycznie przeplatając zioła ze zwierzętami jak to w przyrodzie bywa.

Zbiór zaczyna babka wąskolistna a kończy żurawina. Między nimi znajdziemy między innymi: borsuka, chmiel, dzięcioł, fiołki, jelenie, krety, paprocie, rysie, wilki i żmije.

Książka jest ilustrowana – zawiera dwa zdjęcia autorki i czarno – białe ilustracje (przy każdym tekście) ze zbiorów Biblioteki Narodowej (Polona).

Poznajemy więc dokładny wygląd rośliny, jej proweniencję, historię, na jakiej glebie występuje,  zastosowanie w medycynie tradycyjnej.  Autorka sięga do literatury fachowej z poprzednich epok, a nawet pięknej. Cytuje różne źródła, książki np. „Zielnik ekonomiczno - techniczny”. Podaje przepisy jak stosować niektóre z opisanych roślin. Ostrzega m. in. , przed  robieniem nalewek i win z czarnego bzu bo powodują zatrucia pokarmowe. Za to bardzo dobre są powidła z owoców tej rośliny.

Nie ma dobrego zdania o współczesnych politykach: „W dawnych czasach – rzecz dziwna – władcy bywali mędrcami”.

Także o biologach: „… dziś do chwastów zaliczono większość najcudowniejszych ziół” i tępi się je chemicznie np. babkę wąskolistną.

Podoba mi się jej konkluzja: „A może by tak tereny przeznaczone pod budowę fabryk leków obsiać bukwicą – ile pigułek i zastrzyków mogłoby zastąpić jedno małe ziele”.

Także opisując zwierzęta nie szczędzi czytelnikowi ciekawostek. Pewien naukowiec powiedział o dzięciołach: „Aż przykro patrzeć jak się nie lubią”.

A czy wiecie jak rozmawiają dzikie gęsi w locie? I wśród jakich zwierząt panuje kanibalizm?  Jakie naprawdę są kukułki? Autorka wie i dzieli się z nami tą wiedzą.

Na początku rozdziału o nietoperzach Kossak cytuje wiersz swojej ciotki Marii Jasnorzewskiej – Pawlikowskiej „Ja byłem ssakiem a chciałem latać”.

Poznajemy przy okazji historię literatury medycznej poczynając od kanonika wrocławskiego i krakowskiego  Jana Stanko, którego  najwybitniejszym dziełem jest wydany w 1472 roku „Antibolomenon” lub „Antidotarium”.

 Jest to jednocześnie kompendium sztuki medycznej, praktyk leczniczych i aptekarskich oraz ogromną encyklopedią minerałów, roślin.

Maciej z Miechowa napisał  poradnik medyczny „Conservatio sanitatis” wydaną w 1522 roku.  Zawarł  w nim m.in. wskazania dotyczące leczenia chorób zębów i jamy ustnej.

 A w XVIII ksiądz Krzysztof Kluk napisał  trzytomowy „Dykcyonarz roślinny, w którym opisał 1536 gatunków roślin krajowych i zagranicznych.

Polecam.

 

 

sobota, 25 listopada 2017

 

Magda Szabo -  Zamknięte drzwi. Wydawn. Bona, Kraków 2013

WSTĘP:  "obie mamy takie przeklęte charaktery, bo obie jesteśmy z tych samych stron"

O autorce:

Magda Szabo urodziła się 5 października w Debreczynie. Tam też studiowała. Potem była nauczycielką w żeńskiej szkole. W latach 1945- 1949  pracowała w Ministerstwie Religii i Edukacji.

Zadebiutowała w 1947 roku tomikiem poezji . W 1949 roku wydała "Powrót do ludzi" za który otrzymała Nagrodę Baumgartena co spowodowało aresztowanie i zwolnienie z pracy w ministerstwie.

W latach 1949 - 1958 miała zakaz publikowania. Pracowała wtedy jako nauczycielka.

Swoją pierwszą powieść "Fresk" napisała w 1958 roku. Najbardziej znana jest natomiast "Tajemnica Abigeil" (1970 rok) na podstawie której nakręcono serial.

"Zamknięte drzwi" wydała  w 1987 roku.  W 2012 na podstawie tej powieści Istvan Szabo nakręcił film z Hellen Mirren w roli głównej.

Pisarka zmarła 19 listopada 2007 roku.

O książce:

Polski tytuł książki brzmi "Zamknięte drzwi", natomiast węgierski po prostu ?Drzwi?. I słusznie, bo drzwi mogą być zamknięte, szeroko otwarte lub tylko uchylone.

Te drzwi symbolizują dwie skrajne postawy głównych bohaterek powieści (pisarki - alter ego Magdy Szabo) i jej pomocy domowej Emerenc, która jest także dozorczynią.

Otwarte drzwi są u pisarki w życie której wchodzi wysoka, koścista i już niemłoda obca kobieta. "... była odważna, cudownie, niegodziwie mądra i wyjątkowo bezczelna". Drzwi tej kobiety  są zamknięte a z biegiem czasu ledwo uchylone.

Książka opowiada o ścieraniu się kultury/inteligencji z naturą/doświadczeniem życiowym.

Obie panie pochodzą z tych samych stron, obie mają silne charaktery.

Jednak Emerenc jest jak dziecko - dla niej wszystko ma tylko dwie barwy - jest czarne lub białe. I tylko to co ona uważa za dobre i słuszne ma rację bytu. Widzę w tym brak inteligencji emocjonalnej.

 Pisarka dopuszcza różne odcienie szarości, bo rozumie, że życie i ludzie są bardziej skomplikowani,  jest bardziej tolerancyjna. Choć nie zawsze starcza jej inteligencji, aby doceniać lub choćby zrozumieć  inność swej gospodyni. Z biegiem czasu Emerenc ją tego uczy.

Dozorczyni swoją nieprzejednaną postawą zdominowała pisarkę i  mieszkańców dzielnicy Budapesztu w której mieszkała. Doskonale nimi manipulowała lubiąc poczucie władzy  ale także była pomocna na przykład w chorobie "nie mogąc pomóc nie widziała sensu swojego istnienia".

Nie umiała brać jakby uważała, że nic się jej od innych nie należy albo, że nikt nie jest godzien, aby ją obdarowywać.

To powieść o niełatwej przeszłości i miłości do ludzi i zwierząt. Także o tym, że upieranie się przy swoim zdaniu może prowadzić do fatalnych skutków.

A wszystko to na tle historii Węgier od początku XX wieku do lat sześćdziesiątych.

Książka jest świetnie napisana i przetłumaczona. Bardzo polecam.

 

 

sobota, 18 listopada 2017

 

Leonie Swann – Sprawiedliwość owiec. Filozoficzna powieść kryminalna. Wydawn. Amber 2006

 

WSTĘP: „Kiedy prawda wychodzi na jaw ludzie mówią, że to sprawiedliwość”

O autorce:

Leonie Swann (pseudonim) urodziła się w 1975 roku w Dachau lub w Monachium. Studiowała filozofię, psychologię i literaturę angielską w Monachium. Mieszka w Berlinie.

O książce:

Nie jest to pierwszy raz gdy pisarz bohaterami swej powieści czyni zwierzęta. Zrobił to już Orwell w „Folwarku zwierzęcym” i Adams w „Wodnikowym wzgórzu”. A   L. J. Braun w serii książek „Kot, który…”.

Akcja ”Sprawiedliwość owiec” toczy się latem na pastwisku (tłumacz używa słowa pasionek) nad morzem w Irlandii i w miasteczku Glennkill.

Swann widocznie lubi zwierzęta stosuje więc antropomorfizację. Przypisuje im ludzkie zdolności i emocje „wszystkie trzęsły się ze strachu i łudziły nadzieją”.

Stado składające się z dziewiętnastu zwierząt zostaje nam, wraz z charakterystyką postaci, przedstawione na początku jako „dramatis oves”.

Każda owca  ma w stadzie swoją rolę: Panna Maple jest najmądrzejsza, Sir Ritchfield to bystrooki przewodnik stada, Biały Wieloryb ma świetną pamięć, Zora nie ma lęku wysokości i tak dalej.

Nie bez powodu czytelnikowi Panna Maple kojarzy się z bohaterką powieści Agaty Chrisie choć jej imię pochodzi od tego, że lubi zlizywać z kromki pasterza syrop klonowy a to języku angielskim jest „maple syrup”.

Nie brakuje też inspektora Holmesa ale ten nie jest tak inteligentny jak bohater powieści Artura Conan Doyla, ma najgorszą wykrywalność przestępstw w hrabstwie.

Treścią powieści jest próba wykrycia, przez stado, zabójcy ich pasterza George`a. Owce rozumieją ludzką mowę i nawet wyprawiają się do miasteczka, aby podsłuchiwać ich rozmowy. Ale sposób ich myślenia jest naiwny i prosty dlatego wielu zachowań ludzkich nie rozumieją. Nie lubią pastora i rzeźnika, który śmierdzi śmiercią, Świętoszki Beth, pasterza Gabriela i wiecznie pijanego Toma.

W Glennkill odbywa się konkurs na najmądrzejszą owcę. Przeczytajcie  do czego te biedne zwierzęta są wtedy zmuszane.

Nastrój książki tworzą opisy przyrody: „Tuż obok przeleciał biały motyl, mleczny tancerz, kawałek niesionego przez wiatr jedwabiu”.

Według owiec „Sprawiedliwość jest wtedy … kiedy możesz biegać i paść się, gdzie chcesz. Kiedy możesz walczyć o swoje. Kiedy nikt ci niczego nie kradnie i nie zabrania iść własną drogą”.

„Małe zagadki rozwiązują się same. Jedna po drugiej, jak otwierające się pączki”.

Poza owcami i ludźmi raz tylko pojawia się w książce Biały Kot, para kotów w zalotach i pies Tess oraz ptak.

Po przeczytaniu książki podejrzewam, że marzeniem autorki jest wielopoziomowe porozumienie całej przyrody: ludzi, zwierząt i roślin. Moim też.

Polecam.

 

sobota, 07 października 2017

 

Gabrielle Zevin  - Między książkami, Wydawn. WAB 2014

 

WSTĘP: "Żaden człowiek nie jest wyspą. Każda książka jest wszechświatem".

O autorce:

Gabrielle Zevin urodziła się 24 października w Nowym Jorku. Ukończyła studia z literatury angielskiej i amerykańskiej na Harvardzie.

To pisarka, autorka powieści dla młodzieży i dorosłych oraz scenariusza filmu ?Rozmowy z innymi kobietami?.

Mieszka w Los Angeles.

O książce:

Motto powieści brzmi:

chodź kochanie

miłujmy się

zanim ślad po nas zaginie

Rumi (perski poeta z XII wieku)

Polski tytuł "Między książkami" zachęca miłośników czytania do sięgnięcia po tę pozycję.

I nie zawiodą się, bo większa część akcji toczy się w niedużej księgarni na Alice Island.

Jej właścicielem i jedynym pracownikiem jest trzydziestodziewięcioletni Ajay Fikry.

Smutek po śmierci ciężarnej żony zagłusza alkoholem, jest zgorzkniały i nieprzyjemny w kontaktach.

O czym na własnej skórze przekonuje się agentka wydawnictwa Pterodactyl Press Amelia Loman, mieszkająca poza wyspą z kotem Błotosmętkiem.

Na wyspie Ajay nie ma konkurencji lecz ledwie zarabia na swoje utrzymanie.

Jego szwagierka Ismay jest żoną znanego pisarza i nie jest to udany związek.

"Życie go nauczyło, że są to [pisarze] zarośnięci narcyzowie, ludzie niepoważni i na ogół nieznośni".

No to sobie już wyobrażam co myśli o pisarkach.

Do tych nieprzyjemnych faktów autorka dołącza zaginięcie bardzo cennej książki, która miała być zabezpieczeniem dla Ajaya na starość.

No i pewnego wieczoru w piątek Fikry zastaje w księgarni dwuletnią dziewczynkę Maję.

Decyduje się nią zająć a potem adoptować. Pomocą w opiece i wychowaniu dziecka są informacje z googli, na szczęście Maja jest bystra ponad swój wiek.

Dzieciństwo spędza w księgarni bawiąc się z dziećmi, które przychodzą z ciekawskimi rodzicami.

Jej przemyślenia są gorzko - zabawne "Całe życie człowieka zależy od tego gdzie go zostawią".

Ajay najbardziej ceni opowiadania i dlatego każdy rozdział książki jest poprzedzony krótkim streszczeniem ulubionych tekstów dedykowanych Mai.

"... powieści bez wątpienia mają swój urok, lecz w uniwersum prozy nie ma nic elegantszego nad opowiadania".

Przybrany ojciec na koniec przekazuje córce "Jesteśmy tym, co kochamy".

W księgarni powstał policyjny klub książki i zabawna jest refleksja jego organizatora:

"Wiele lat w roli organizatora...  nauczyło komendanta, że najważniejszą rzeczą, ważniejszą nawet od omawianego tytułu, jest poczęstunek?.

To opowieść  o potrzebie miłości zarówno do ludzi i literatury. Także o śmieci, nieudanych związkach, chorobie.

Na koniec: "Czytamy, bo chcemy czuć, że nie jesteśmy sami. Czytamy, bo jesteśmy sami. Czytając nie jesteśmy sami".

Polecam.

 

sobota, 30 września 2017

 

 Andrzej Meller  "Czołem, nie ma hien. Wietnam jakiego nie znacie". Wydawn. Znak, Kraków 2016

WSTĘP: "Jak opisać ten wietnamski patchwork. Jak poznać kraj i jego mieszkańców  bez znajomości języka?"

O autorze:

Andrzej Meller urodził się 28 marca 1976 roku w Warszawie. Dziennikarz, reportażysta, podróżnik. Stale współpracuje z "Tygodnikiem Powszechnym".

Był korespondentem wojennym w Afganistanie, Gruzji, na Sri lance i w Libii.

Opublikował książki:

Miraż. Trzy lata w Azji;

Zenga, zenga, czyli jak szczury zjadły króla Afryki

Czołem nie ma hien. Wietnam jakiego nie znacie.

O książce:

"Jedna połowa świata nie wie jak żyje druga"  i tę lukę poznawczą autor próbuje wypełnić opowiadając o kraju, który miał nieszczęście być najpierw podbity i wykorzystywany przez Chiny, potem Francuzów a na koniec niszczony napalmem w czasie długoletniej wojny przez Amerykanów.

Komunistyczna północ zwyciężyła kapitalistyczne południe tego kraju i to co z tego wynikło Meller opisuje ukazując dobre i złe strony obecnej sytuacji.

Robi to zarówno za pomocą relacji ze swoich podróży po Wietnamie jak i losów jego  mieszkańców.

Nie skupia się tylko na tubylcach, bo przebywa tam wiele osób z innych krajów.

"Mui Ne stało się posowieckim kurortem... można spotkać ? Ukraińców, Uzbeków, Kazachów, Buriatów".

Rosjanie prowadzą tam swoje małe biznesy aptekę, wędzarnię, piekarnię.

Wietnamczyk ?Mistrz Le? pomaga autorowi w wielu sytuacjach, jest rusycystą, tłumaczem nie tylko języka ale i tradycji, obyczajów, mentalności rdzennych mieszkańców.

W książce znajdziecie odpowiedzi na pytania:

- co palą Wietnamczycy,

- dlaczego azjatycki poranek zaczyna się znacznie wcześniej niż europejski,

- jaką funkcję pełni kapelusz z liści palmowych - oprócz tej oczywistej,

- kto króluje tam w dyskotekach,

- a kto jest dla Wietnamu największym zagrożeniem,

- z czego składa się wietnamski samogon.

- ile tuneli zbudowano w czasie wojny z Amerykanami.

I  na wiele innych.

A te wszystkie wiadomości są usystematyzowane w rozdziały, czasem zabawnie zatytułowane jak np.:

- Born In CCCP

- Dom ludzi zagubionych

- Piekło w raju

- Polscy nomadzi kajta

- Napoleon Wschodu.

Każdy rozdział ma podtytuł, który jest przysłowiem lub mądrością ludową jak ta:

"Jeśli za często wychodzisz nocą na pewno spotkasz duchy".

Z ciekawszych dla mnie informacji to ta, że w Hanoi jest ?Świątynia Literatury? najstarszy i najpiękniejszy zespół architektoniczny stolicy. Założono ją w 1070 roku. Przez siedem wieków za wysokimi murami znajdowało się centrum szkolnictwa wyższego gdzie kształcono urzędników państwowych.

Rubaszne poczucie humoru autora nadaje niekiedy łotrzykowski wdzięk tej książce.

Zawiera ona mapę kraju, zdjęcia i ilustracje wykonane przez żonę autora.

I na koniec jako podsumowanie:

"Komuniści wyprali mózgi społeczeństwa. ... 70% Wietnamczyków żyje na wsi, napycha się ryżem i wierzy telewizji, bo nie ma innego źródła informacji".

sobota, 05 sierpnia 2017

 

Wacław Radziwinowicz – Creme de la Kreml. 172 opowieści o Rosji. Wydawn. Agora 2016

WSTĘP: „Magię tego kraju, jego ciepło i ciepło jego ludzi, dzielnych i bystrych można odszukać. A wtedy tym bardziej intrygujące staje się pytanie czemu ten naród pozwala, by stali nad nim ci, którzy swoich rodaków gotowi są pędzić przez pola minowe tak, jakby żadnych min tam nie było”

O autorze:  Wacław Radziwinowicz urodził się w 1953 roku w Olsztynie. Tam ukończył studia z zakresu filologii polskiej. Następnie studiował dziennikarstwo w Warszawie. Od 1992 roku był redaktorem naczelnym regionalnego oddziału „Gazety Wyborczej” w Olsztynie.

 W 1997 roku został stałym korespondentem tej gazety w Rosji. Został z niej wydalony w grudniu 2015 roku.

Napisał i wydał książki:

 Gogol w czasach Google`a. Korespondencje z Rosji 1998 – 2012”, „Soczi. Igrzyska Putina”,

„Creme de la Kreml”.

Dziennikarz, publicysta, reportażysta.

O książce:

We wstępie autor opisuje w jaki sposób powtórzyła się historia jego rodziny. Mianowicie w 1921 roku jego babcia z mężem uciekają z Syberii od bolszewików z kotką Lalą, on sam zaś musi wyjechać z Rosji z żoną i kotką Masią w 2015.

Książka zawiera 172  krótkie, najwyżej trzystronicowe felietony. Ich tematy są różne ale zawsze dotyczą Rosji, jej mieszkańców a przede wszystkim władzy, której symbolem jest Kreml. Pod każdym jest podana data powstania tekstu.

O czym więc przeczytacie?

O handlu żywym towarem i o członkowozie.

I o milicji: „Na straży prawa i porządku stoi dziś w Rosji więcej mundurowych… niż niegdyś w dwa razy większym ZSRR”.

O historii rozpijania narodu począwszy od Piotra I.

O armii, którą odziano w mundury zaprojektowane przez znajomego królika i jakie były tego skutki. I dlaczego onuce zniechęcają Zachód od najazdu na Rosję. Oraz do czego służyła duża klamra przy pasku.

Dowiecie się co to jest GosDura i jaka jest kara za tupanie kotów.

Jak tam funkcjonuje obecnie postać Stalina i dlaczego Rosjanie na potęgę instalują w autach kamery.

Na dziewięciu stronach autor pisze o tym w jaki sposób powstawały rosyjskie wielkie fortuny.  I jak sobie finansowo radzą ludzie Putina.

I o tym w jaki sposób jest pokazywana w mediach jego osoba. Ja uważam, że się ośmiesza i nie ma poczucia obciachu. Jak wielu polityków zresztą.

O rosyjskiej współczesnej nauce, szkolnictwie średnim i wyższym.

Także o kulturze i sztuce – filmach jakie powstają a jakie powinny być kręcone. Jakie są dzieje najcenniejszych dzieł z Ermitażu.

O kantorach wymiany walut, które kantują ile wlezie.

0 dysydentach, których ulubionym toastem jest: „Wypijmy za sukces naszej beznadziejnej sprawy”.

Większość tekstów tak opisuje Rosję, że aż się nie chce tam jechać. I nie zamierzam.

Znalazłam dwa pozytywy:  w Rosji nigdy nie zabijano kotów pod pretekstem, że to diabelskie zwierzęta i zadbane w Moskwie parki z toi-toiami.

Autor objawia poczucie humoru głównie w tytułach rozdziałów:

- Rosja, czyli pieróg z niespodzianką

-  Kiler na majla, czyli tanie dranie po rosyjsku.

- Gertruda, czyli fortepian w krzakach

- Armia odłowi zboczeńców, czyli politruk i pupa

Radziwinowicz próbuje odpowiedzieć na pytanie: : „Co jest takiego magicznego w tym groźnym kraju, że tak się za nim tęskni nawet przez pół wieku?” – jak jego babcia.

Czy mu się to udało – oceńcie sami.

 

 

sobota, 29 lipca 2017

 

Ellen Alpstein – Caryca, Wydawn. Sonia Draga, Katowice 2015

 

WSTĘP: „Urodzić się kobietą to kara sama w sobie”

O autorce: Ellen Alpsten urodziła się w 1971 roku w Kenii i tam spędziła dzieciństwo. Studiowała w Kolonii i Paryżu – prawo, politykę i ekonomię.

Pracowała w Nairobii w niemieckiej ambasadzie i w telewizji Bloomberg.

Jest pisarką i dziennikarką. Mieszka z mężem i trzema synami w Londynie.

O książce:  

„Caryca” to opowieść o Marcie Skowrońskiej, córce chłopa pańszczyźnianego z Inflant urodzonej w 1683/4 roku.

Lecz książka zaczyna się od śmierci cara Piotra I.

Poznajemy głównych bohaterów: Martę – Katarzynę, najpierw kochankę a potem żonę cara, jego najbliższego współpracownika  Aleksandra Mienszykowa,  arcybiskupa Teofana Piotrowicza.

Marta wspomina swoje życie, dom rodzinny – gdzie panowały bieda, brud, smród i ubóstwo.

Oraz zależność ich losu od klasztoru. Poznajemy  warunki  w jakich mieszkali, ciężką pracę i nieliczne rozrywki w czasie wiosennego targu.

Także obyczaje – jak ten co robiono z niechcianymi dziećmi.

„Bieda rodzi najdziwniejsze nadzieje i najgłębsze rozczarowania”

Ojciec przekazał jej, że „Łzy innych ludzi to tylko woda”.

Kolejne wydarzenia poprowadziły ją przez pracę w charakterze służącej i praczki. Dzięki urodzie przechodziła z łóżka do łóżka kolejnych mężczyzn aż wylądowała przy boku cara.

Piotr I twierdził, na pewno słusznie. Że „Nic tak nie wiąże jak lęk o przetrwanie”.

Ale to nie jest tylko biografia Marty. To historia panowania Piotra I.

Autorka musiała dokładnie przestudiować materiały na ten temat, bo szczegółowo przybliża nam charakter, prywatne życie i poczynania władcy.

Szokujące są opisy rozrywek jakie upodobał – Alpstein nie szczędzi czytelnikowi detali uczt, można je nawet nazwać orgiami.

Historyczne realia, tamtych czasach „Własność każdego Rosjanina wciąż była przede wszystkim własnością cara”, który bezwzględnie z tego korzystał.

Ciągle wymyślał i pisał ustawy domagając się natychmiastowego ich wprowadzenia nie licząc się z nikim i z niczym.

Bo „Wszystkim co liczy się dla prawdziwego władcy jest trwałość jego imperium”.

Poznajemy też powody i historię powstania Sankt Petersburga, który zbudowano na czterdziestu wyspach kościach niezliczonych przymusowych robotników. Za próbę ucieczki okrutnie karano – o sposobach dowiecie się z książki.

Także przebieg wojen jakie nieustannie Rosja prowadziła z innymi państwami – Szwecją, Turcją, Persją.

Według mnie autorka wyraźnie nie lubi Rosjan ze szczególnym uwzględnieniem cara Piotra I i wielokrotnie opisuje ich prostactwo, chamstwo, bezwzględność, okrucieństwo, rozpustę, pijaństwo oraz brak uczuć wyższych.

„… życie u jego boku wciąż wydawało mi się niczym spacer po pierwszym lodzie na Newie wczesną wiosną”.

Obyczajowość tamtych czasów wielokrotnie zaskakuje – kobiety w ciąży piły piwo, aby mieć w piersiach dużo mleka.

Poznajemy szczegóły dotyczące ubiorów damskich i męskich, makijażu jaki stosowano i biżuterii.

A także w jaki sposób Bursztynowa Komnata znalazła się w Rosji.

Na koniec: „Zasługi cara Piotra można wyliczać w nieskończoność… Lecz tworząc jednocześnie niszczył. Zadawał ból wszystkim ludziom , którzy kiedykolwiek się z nim zetknęli. Burzył pokój, dobrobyt, potęgę swego państwa. Celowo ranił godność prawa i dobrostan swoich poddanych”.

Polecam.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek