O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.

różne

sobota, 09 czerwca 2018

Jerzy Srokowski 1910 - 1975, grafik, karykaturzysta, ilustrator książek dla dzieci

Kiedy młodzi artyści zdawali egzamin wstępny do warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych razem z Jerzym Srokowskim pytali go czy Mieczysław Srokowski autor "Kultu ciała" (Modernistyczna powieść erotyczna z 1910 roku. Główny bohater - trzydziestoletni literat Czesław Bratkowicki przyjeżdża do Warszawy gdzie poznaje piękną Hannę Złotopolską. Początkowo niewinny flirt przeradza się w cyniczną grę erotyczną komplikującą coraz bardziej życie osobiste obojga.) ten pornograf nie jest przypadkiem jego krewnym.

- To mój ojciec - odpowiedział.

Mój komentarz: rodziców się nie wybiera

**************************************************************************************

Jan Styka 1858 - 1925, malarz, współtwórca "Panoramy Racławickiej", malował obrazy obrazy historyczne, religijne, portrety

Jan styka stanął  pewnego razu przed sądem w charakterze świadka. Zeznając m.in., że jest największym polskim malarzem. 

Jeden z przyjaciół słysząc te słowa zarzucił mu, że jest zarozumiały. A na to Styka:

- Sam krępowałem się to mówić. Ale nie miałem innego wyjścia. Zeznawaełm pod przysięgą...

Mój komentarz: no, nie miał biedaczek.

*****************************************************************************************

Sławomir Szpakowski 1908 - 1994, grafik, karykaturzysta

Pewien ziemianin obejrzawszy swój portret zawołał z oburzeniem:

- Płacę za portret cztery tysiące a pan namalował mnie nagiego!

- Jeżeli pan życzy sobie być ubranym - z godnością oświadczył Sławomir Szpakowski - to będzie kosztowało pięćset złotych  drożej ... według krawieckich cen.

Mój komentarz: za co te 500.- zł, za garnitur czy tylko koszulę i spodnie

*****************************************************************************************

Artur Maria Swinarski 1900 - 1965 poeta, dramaturg, satyryk, karykaturzysta

Świetny satyryk i karykaturzysta Artur Maria Swinarski miał udać się do Kairu jako attach prasowy ambasady. Zanim zdecydował  się na wyjazd w Egipcie wybuchła epidemia cholery. Zapytany przez przyjaciół czemu odwleka wyjazd Swinarski odpowiedział:

- Po cholerę tam pojadę?

Mój komentarz: a może po kasę?



Tagi: anegdoty
19:54, alodia1949 , różne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 maja 2018

Zmęczona dzisiaj jestem, więc wykorzystam Oscara Wilde`a. Może byłby zadowolony.

 

Mężczyźni starzeją się ale nigdy nie stają się lepsi.

Komentarz mój: Podobno na starość zalety zanikają, a wady się powiększają.

************************************************************************

Kochać samego siebie to początek romansu na całe życie.

Kom. mój: To się nazywa egocentryzm.

***********************************************************************

Żaden człowiek nie jest dostatecznie bogaty, by móc odkupić swą przeszłość.

Kom. mój: czasem nawet szkoda by było czasu i pieniędzy

***********************************************************************

Potrafimy być zawsze mili dla ludzi, którzy nas zupełnie nie obchodzą.

Kom. mój: Jeśli jestem dla ciebie miła to nie znaczy, że cię lubię. To tylko znaczy, że jestem dobrze wychowana.

************************************************************************

Młodzi ludzie chcą być wierni i nie są. Starzy chcą być niewierni i nie mogą.

Kom. mój: Nie wiem czy to zależy tylko od chcenia.

***********************************************************************

Jedyne co można zrobić z dobrą radą to podać ją dalej.

Kom. mój: podaj i uciekaj.


Tagi: aforyzmy
18:23, alodia1949 , różne
Link Komentarze (4) »
sobota, 05 maja 2018

 

Jak nietypowo obchodzić imieniny tu teraz odpowiem.

 Poszłam z dwiema koleżankami  na wykład w Muzeum Pana Tadeusza - notka z facebooka:

5 maja 2018 gościem ostatniego w tym sezonie spotkania z cyklu ?Misja: Polska. Misja: Wrocław - Sto wielkich dni Wrocławia. Wystawa Ziem Odzyskanych i Kongres Intelektualistów w 1948 roku   był profesor Jakub Tyszkiewicz, historyk i członek Rady Kuratorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.

Rozmowę poprowadziła współautorka wystawy stałej "Misja: Polska" - Gabinety Świadków Historii. Bartoszewski-Jeziorański-Różewicz w Muzeum Pana Tadeusza, dr Małgorzata Preisner-Stokłosa.

Profesor posiłkując się wyświetlanymi zdjęciami  opowiedział o największej akcji propagandowej w powojennej Polsce jakim była wystawa Ziem Odzyskanych otwarta 21 lipca 1948 roku. Był to pomysł Władysława Gomułki (w innej wersji Józefa Stalina), który nie był nawet na specjalnym otwarciu dla czerwonych VIP-ów, bo zmieniły się układy polityczne. Jako prywatna osoba zwiedził ją trochę później.

W tym czasie nie obowiązywał jeszcze w sztuce socrealizm, więc artystycznie wystawę opracowano bez jej wymogów. Ale i tak Dunikowski wyrzeźbił  głowę m.in. przystojnego robotnika, która stoi teraz obok ASP. Inteligent na pewno nie miałby takiej szlachetnej twarzy - prawda? Taka to głowa człowieka z marmuru.

Specjalnie na wystawę postawiono Iglicę co to jak mury pnie się do góry a obok niej trzy drewniane łuki, które szybko się wypaczyły. Niechcący zapowiadały okres błędów i wypaczeń.

Wystawa miała trzy części i była pochwałą osiągnięć nowego ustroju. A i tak największą popularnością cieszyła się część rozrywkowa z karuzelą i piwem. Głowa więc mogła się ludziom kiwać od jednego lub od drugiego. 

Specjalnie na wystawę przygotowano i sprzedawano różne pamiątkowe gadżety, które teraz na allegro są bardzo drogie. Bo zabytkowe. 

Pokazano nam też fragmenty kroniki filmowej (zawsze poprzedzała w kinach każdy film) w którym poinformowano nas w komentarzu, że dzieci piły mleko bezalkoholowe. Nie wiedziałam, że są krowy dające mleko z procentami. Pewnie jakieś wściekle imperialistyczne przemycane przez zachodnią granicę bo jak stonki nie dałoby się ich zrzucać z samolotu.

W trakcie dalszego ciągu propagandy czyli Kongresu Intelektualistów ktoś z sowieckiej delegacji (Aleksander Fadiejew) napadł na  zachodnich uczestników:  "Kajdany amerykańskich imperialistów mają zamienić świat w komisariat policyjny, a jego ludność w niewolników kapitału"  także personalnie nie żałował  ostrych słów, więc część z nich wyjechała.

Wykładowca stwierdził, że burzę jakoś zażegnano ale mleko się rozlało. Koleżanka stwierdziła, że było to mleko bezalkoholowe zapewne. No, nie wiem.

Wrocław trochę skorzystał na organizacji wystawy, bo uporządkowano z ruin część miasta.

Ale potem bezpardonowo wywożono cegły z naszego miasta, tak więc cały Wrocław budował nie tylko stolicę ale i Nową Hutę.

Oczywiście nie obeszło się bez działań Urzędu Bezpieczeństwa, które stało na straży prawomyślności organizatorów i wykonawców wystawy.

I jak to na każdym spotkaniu znalazła się osoba, która postanowiła być gwiazdą. Zanudzała nas opowieścią, w kilku odcinkach, i wspomnieniami, które niczego ciekawego nie wniosły.

Obie z Alą znamy ją z tej słowotokowej przypadłości., więc uciekłyśmy przed nią najpierw do czekoladziarni na bocznej uliczce gdzie cisza i spokój w odróżnieniu od za bardzo gwarnego rynku.

A w trakcie spaceru w kierunku Ostrowa Tumskiego wstąpiłyśmy do Herbaciarni Targowa. Mieści się z boku Hali Targowej. Jest bardzo klimatyczna zarówno w wystroju jak i muzyce. Możecie przeczytać o niej : http://piewcyteiny.pl/herbaciarnia-targowa-we-wroclawiu/.

Bardzo udane imieniny miałam dzięki dwóm Alicjom -  dziękuję Wam za to spotkanie.

 

 

sobota, 07 kwietnia 2018

Już raz były tu słowa z tej książeczki ale przecież jest ich więcej. W jednym ze swoich opowiadań użyłam słowa "awantażownie" i młoda czytelniczka nie wiedziała co ono oznacza.

O każdym słowie tekst napisał inny autor, o wiele dłuższy niż tu podaję.

DEZABIL: (tekst Katarzyna Kłosińska)

Z w.w. książki: Wyrażenie "w dezabilu" oddaje i wygląd fizyczny kogoś nie do końca ubranego, i jego lekkie zawstydzenie tą sytuacją".

HECNY:

"...ma być dowcipny, ale przede wszystkim musi umieć przygotować hecę, czyli mały, nawet dwuzdaniowy teatrzyk, zabawne, zaskakujące zdarzenie" - pisze Mariusz Szczygieł podając swoje doświadczenia w byciu hecnym. Dodaje jeszcze: "Powiem szczerze: nie wyobrażam sobie życia bez hec".

Tak jak ja bez poczucia humoru.

We wtorek na spotkaniu w Klubie Seniora nalałam sobie wody mineralnej mówiąc: muszę się napić, bo po obiedzie mnie suszy, za bardzo go przyprawiłam. Szefowa KS zapytała: a czego dodałaś? JA na to: a mam na półce różne przyprawy i jak gotuję to sru każdej sypię - żartując oczywiście. Mina pań bezcenna. Rzadko z kim mam wspólnotę poczucia humoru.

KAJET: (pisze o nim Tadeusz Lubelski)

"Pierwsze [skojarzenie] to dziadek, który używał tego słowa na co dzień.

Google podaje, że to "wiekowy brulion" i "zeszyt pradziadka".

Mój osobisty dziadek Antoni też używał tego słowa.

POLEPA: (tekst Aleksander Kaczorowski)

"Lepiło się ją z gliny stąd nazwa. Chroniła przed wilgocią i robactwem. Była praktyczna i łatwa do uprzątnięcia, od święta gospodyni posypywała ją świeżym piaskiem. Tylko zimą ciągnęło od niej jak jasna cholera, a przynajmniej tak twierdzi moja mama, która wczesne dzieciństwo spędziła w chałupie swojej babki".

sobota, 24 marca 2018

Przyroda przygotowuje się do wiosny, ludzie do świąt. Piorą, sprzątają, pucują co się da. I robią zakupy, bo nie wiadomo jakie zakazy handlu zostaną jeszcze wprowadzone w trosce o dobro rodziny.

Inni zajmują się rękodziełem, aby świątecznie przystroić dom. Górują jaja ale bywają też baranki czy zajączki a może króliczki.

U mnie na regale wisi już taka dekoracja (to filcowe zajączki i ptaszki) :

 

A inne wyroby "tymi ręcami" zrobione można zobaczyć na facebookowym profilu "Robótki z komódki".

A teraz kilka anegdot o malarzach zebranych w książce Eryka Lipińskiego "Wesoło o malarzach":

Otto Axer (malarz, scenograf) zapytał raz znakomitego rzeźbiarza Mariana Wnuka:

- Która godzina?

Wnuk na to: 

- A wiesz, ja też bym się napił.

KOMENTARZ mój: nie żebym popierała picie alkoholu.

**********************************************************

Spytano raz   znakomitego rysownika Antoniego Chodorowskiego, czy wszystkie jego dzieci są z jednego łoża?

- Nie, trzecie z kolei jest z kanapy w salonie.

Kom. mój: a czwarte z windy?

********************************************

Dwie panie rozmawiają o Xawerym Dunikowskim:

- Wiesz, pan Xawery stał się szalenie nudny z tą manią opowiadania o swym powodzeniu u kobiet.

- Trzeba mu wybaczyć. Inwalidzi zawsze  mają manię opowiadania o swych zwycięstwach.

Kom. mój: nie tylko oni.

*****************************************************

- Wiesz - powiedział do swego kolegi artysta malarz Wojciech Fangor - sprzedałem wczoraj swój obraz za dwadzieścia tysięcy.

- Wspaniale. Cena jakbyś już od dawna nie żył.

Kom, mój: kolega przyjemniaczek.





piątek, 16 marca 2018

Za oknem pada śnieg choć wolałabym, aby to była manna z nieba. Tylko nie jestem zdecydowana co do smaku - słodka czy wytrawna?

Wyjść się z domu się nie chce, więc nareszcie lodówka doczekała się opieki. Bo jest w leciach - pamięta PRL. Ja też :(.

Nie jest to sprzęt nowoczesny, czyli następuje wyjmowanie wszystkiego, przy okazji też mycie, a czasem skrobanie gdy coś się wylało i zaschło. Ale najpierw należy poskrobać się po głowie - jak to najbezpieczniej zrobić. Zalecam ostrożność.

Bardzo "zarośnięty" lodem zamrażalnik nie traktuję nożem, młotkiem czy kafarem tylko garnkiem z gorącą wodą. Oczywiście lodówka jest wyłączona z sieci.

A teraz parę aforyzmów Oscara Wilde`a:

*Śmiech nie jest wcale złym początkiem przyjaźni, a na pewno najlepszym jej zakończeniem.

komentarz mój: takie zakończenie rzadko się zdarza, chyba że jest to śmiech szyderczy lub przez łzy.

*Osobistości, nie zasady, nadają bieg stuleciom.

kom. mój: odejście od zasad to nie jest dobry kierunek

*Powaga jest jedynym schronieniem ludzi płytkich.

kom. mój: a nawet głupich

Czasami myślę, iż Bóg tworząc człowieka przecenił nieco swoje zdolności.

kom. mój: oj, tak

Potrafię wszystkiemu się oprzeć - z wyjątkiem pokusy.

kom.mój: i bardzo tego nie lubię

Wartość telefonu polega na tym, co dwoje ludzi ma sobie do powiedzenia.

kom. mój: często jest to głupia paplanina, dobrze jeśli nie odbywa się w miejscu publicznym


sobota, 10 lutego 2018

Kolega dzwoni do kolegi:

- Stary, wczoraj buchnęli mi brykę!

- Dzwoniłeś na policję?

- Powiedzieli, że to nie oni.

Mój komentarz: To co, ma zadzwonić do straży pożarnej czy na pogotowie?

************************************************************************

W przerwie meczu trener drużyny piłkarskiej mówi:

- Nie jestem przesądny ale zaczynam mieć złe przeczucia co do końcowego rezultatu skoro przegrywamy 0:13.

Mój komentarz: refleks szachisty masz trenerze, zmień dyscyplinę sportową.

********************************************************************************

Dwaj policjanci łowią ryby. Nagle jeden z nich pyta: 

- Może masz zapasowy spławik?

- Mam, a po co ci?

- Bo ten się chyba zepsuł. Od minuty wciąż się zanurza.

MK - on ci z trzynastego posterunku jest. Policjant, nie spławik.

********************************************************

Do pracy przyjmują nowego pracownika.

- Jak długo byl pan w poprzednim zakładzie?

- Trzy lata.

- Opuścił go pan wskutek wypowiedzenia?

- Nie, dzięki amnestii.

MK - kariera zapewniona.

 


Tagi: Dowcip żart
18:05, alodia1949 , różne
Link Komentarze (4) »
piątek, 02 lutego 2018

W materiałach do kolaży znalazłam wiersz Ludwika Jerzego Kerna pt.: "Zima w mieście" -

jest nieustannie aktualny co do działań służb (nie)dbających o chodniki i ulice

(chciałam pójść na skróty i skopiować z internetu ale wiersza tego nie ma)


Rozważały prababki,

rRzważali prateście

Czy zima jako taka

Weselsza jest na wsi, czy w mieście?


Istnieje przekonanie

Ukryte w duszy na dnie,

Że jednak na wsi zimą

Jest dużo, dużo ładniej.

 

Może tak jest istotnie

Od strony estetycznej,

Natomiast od strony hecy

W mieście zimą jest śliczniej.

 

Na wsi dzień monotonnie

Chwila za chwilą mija,

A w mieście co rusz ktoś łapie zająca,

Albo orła wdzięcznego wywija.

 

Na wsi stoją spokojnie

Uśpione wierzby i grusze,

A w mieście co rusz na chodniku

Leży staruszka,

Albo staruszek.

 

Karetki wyją, a wyją,

Pulsując światłem niebieskim...

Czy widzi się coś takiego

W tym nudnym pejzażu wiejskim?

 

Tam nocą mogą zabłysnąć

Najwyżej oczka lisie.

A w mieście lecą sopelki z dachu,

Nie mówiąc już o jakimś

Bardziej potężnym nawisie.

 

On nie wybiera nikogo

Ale spada na łby, jak leci,

Dzięki czemu szansę zabawy

Mają wszyscy

Dorośli i dzieci.

 

Autka zaś bum-bum robią

Więc ilość ich wciąż się zmniejsza - 

I dlatego twierdzę, że w mieście

Zima jednak jest atrakcyjniejsza.

Tagi: Kern L J
19:22, alodia1949 , różne
Link Komentarze (2) »
sobota, 11 listopada 2017

Kubuś mówi do Prosiaczka:

- Wiem co się z Tobą stanie gdy dorośniesz.

- A co, czytałeś mój horoskop?

- Nie, książkę kucharską.

Mój komentarz: Kubuś stanowczo powinien przerzucić się na inną literaturę!

******************************************************************************

Rozmawiają dwie znajome:

- Dokąd tak pędzisz?

- Na wystawę.

- A kto ciebie zechce oglądać?

Mój komentarz: może kurator... sądowy?

*****************************************************************************

Święty Mikołaj przyjechał do Etiopii i rozmawia z dziećmi:

- A czemu wy takie chude jesteście?

- Bo nie jadłyśmy od miesiąca.

- Co? nie jadłyście to nie będzie prezentów!

Mój komentarz: to jest wyjątkowo głupi dowcip. Pokazuje ignorancję tzw. dobrych ludzi, ktorzy niosą pomoc głodującym.

*****************************************************************************

Rozmawiają dwa noworodki: 

- Jaką masz płeć?

- Nie wiem.

- To podnieś kołderkę.

- I co?

- Jesteś dziewczynką.

- A skąd wiedziałeś?

- Bo masz różowe buciki.

Mój komentarz: stereotypy wiecznie żywe są.


Tagi: dowcipy
17:20, alodia1949 , różne
Link Komentarze (7) »
sobota, 28 października 2017

Z tej książki cytuję następne anegdoty:

Szczerość widza

Anna Dymna, która jako dojrzała kobieta nabrała kształtów, reakcje ludzi na swój wygląd traktuje z humorem.

Komentarze szczególnie nasilają się po emisji starszych filmów z jej udziałem. Stanowi to również wyznacznik tego co ludzie ujrzeli właśnie w telewizji.

Po przypadkowym: "Boże święty tylko głos z pani pozostał" - wnioskuje, że właśnie nadawano "Znachora";

Po uroczym stwierdzeniu: "Ale pani gruba" wie, że powtarzano "Kochaj albo rzuć".

A po taktownym "Jezus Maria, to pani jeszcze żyje?" - gwiazda Starego Teatru rozpoznaje, że zaczęła się emisja "Janosika", w którym zagrała jako studentka drugiego roku...

KOMENTARZ mój - odpowiadałabym tym wielbicielom: a kiedy ostatnio przejrzał/a się pan/i w lustrze?

Obiad zjadła sama

Irena Eichlerówna była prawdziwą teatralną diwą. Nie tylko świetnie grała ale i równie mistrzowsko rachowała.

Kiedyś Adam Hanuszkiewicz omawiał z nią szczegóły uroczystego obiadu, którym pragnął uczcić jej twórczy jubileusz. Miało w nim uczestniczyć wielu ważnych gości. 

- Ile pan na to przeznacza? - zapytała aktorka.

Gdy padła suma, krzyknęła: Co to, to nie! Pieniądze proszę mi przesłać do domu, a obiad to ja zjem sama!

KOMENTARZ mój: ciekawa jestem jak to się skończyło czyli kto zjadł ten obiad.

Fatalna rola

Ryszarda Hanin była aktorką powszechnie uwielbianą nie tylko z racji swego zawodowego kunsztu, ale także ze względu na wewnętrzne ciepło jakim obdarzała odtwarzane przez siebie postaci.

Kiedyś zrobiła wyjątek od tej reguły, kreując w popularnym serialu "Polskie drogi" rolę matki gestapowca granego przez Henryka Talara.

Traf chciał, że ta właśnie dwójka aktorów występowała w spektaklu "Ballada o Januszku". Po przedstawieniu, na spotkaniu z publicznością, dialog się nie kleił, atmosfera była chłodnawa - jednym słowem - coś wisiało w powietrzu. 

Nagle najodważniejszy z widzów wstał i wskazując na Talara, wygarnął: Pani Hanin, kochamy tu panią wszyscy tylko proszę nam wytłumaczyć dlaczego zgodziła się pani zostać matką tego... sku.....na?

 


15:12, alodia1949 , różne
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek