O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.

o mojej wystawie

czwartek, 26 maja 2011

 To oczywiście nie są wszystkie plansze tylko parę z osiemnastu. Można ją jeszcze oglądać do końca maja od poniedz. do czwartku w godz. 16-20.

wtorek, 10 maja 2011

 Na górnym zdjęciu część publiczności, na środkowym: Ewa współbohaterka opowiadań, Ola Zamorska i ja, na dolnym kwiaty otrzymane.

  9 maja 2011 roku, trochę po godzinie 18, w "Saloniku 3 Muz" pan Boleslaw Lang, dźwiękiem ceramicznego dzwonka, oznajmił rozpoczęcie imprezy pt. "Przez wroclawskich ulic sto. Wrocław w kolazach i opowiadaniach".

A to wszystko przez moją szkolną koleżankę Helenę K., która na Facebooku zasugerowała mi wykonanie kolaży z motywem naszego miasta. Zaczęłam więc zbierać materialy w punktach informacji turystycznej, Towarzystwie Miłośników Wrocławia i w zaprzyjażnionych bibliotekach.

Przed przejściem na emeryturę planowałam napisanie książki, w której mordowałabym swoich wrogów. Okazało się jednak, że nie umiem napisać tak długiego tekstu. Powstało więc jedenaście opowiadań  pod wspólnym tytułem "Wrocław, koty i ...". Każdy tekst ma swoją odrębną nazwę.

Wczoraj przeczytałam zatytułowany "Denni denaci" ponieważ część akcji toczy się w "Saloniku".

Zawsze goszczą tam trzy muzy, a więc nie zabrakło też muzyki. Niedługi koncert dali dwaj młodzi, przstojni i zdolni akordeoniści. Oraz my - wymysliłam bowiem, że zaśpiewamy "My wrocławianie" i "Wrocławską piosenkę". Co się stało, rozdaliśmy bowiem teksty, a w dodatku wszyscy jesteśmy muzykalni.

Część słowną zaczęła i zakończyła Aleksandra Zamorska, z wykształcenia polonistka, z zawodu nauczycielka, z miłości poetka. Ja popastwiłam się nad dennymi denatami, a potem przeczytałam lepieje i haiku. O Wrocławiu, oczywiście.

Ewa D-S. współbohaterka moich opowiadań, z wykształcenia historyk sztuki, z zawodu bibliotekarka, z miłości kociara i tarocistka, "w ciemno" czyli nie znając tekstów, zgodziła się w nich występować.

Na spotkaniu sprzedawała tomiki "Świat haiku", pocztówki, kserokopie moich kolaży oraz inne materiały częściowo na rzecz bezdomnych kotów.

W ramach podziękowania przygotowałam dwa rodzaje prezentów. Pierwsze za wpis do księgi pamiątkowej, niektóre w woreczkach przeze mnie uszytych, drugie, skromniejsze - za samo uczestnictwo w imprezie.

Można też było wziąć sobie różne moje teksty: "Dziennik niezatopionej", "Kot i ja", "Noc w bibliotece" i numer "Wrocławskiego Seniora" z częścią tekstu "Mój Wrocław".

Ela D. odśpiewała na melodię dziadowskiej ballady własny tekst mnie poświęcony, a drugi odczytała. 

Otrzymałam wiele pięknych kwiatów (patrz zdjęcia), do jednej róży był przywiązany mały czarny kotek w żółte kwiatki. Drewniany więc nie miauczał.

Przybyło około 40 osób więc salonik prawie pękał w szwach.

Z księgi pamiątkowej:

"Było wspaniale. Jesteś szalona i super".

"Cudnie było. Uśmiałam się jak wygilgana norka. Częściej i więcej sobie życzę"

"Muzy dościgaj, na Parnas śmigaj, a jeszcze do tego pielęgnuj swe ego"

"Że są na świecie naszym jeszcze cudne takie miejsca - nie wiedziałam. Gratuluję Wam dziewczynki i Wam chłopcy też."

"O Irena, niech nie opuszcza Cię twórcza wena".

"Tak wesołego i zabawnego wernisażu jeszcze w Saloniku nie było."

Dziekuję bardzo wszystkim za przybycie i wpisy do księgi pamiątkowej, pp. Langom za "Salonik", Oli za uświetnienie swoimi tekstami, Helenie za ispirację, Eli za pogłaskanie mego ego, Ewie za występy w opowiadaniach oraz pomoc, pani redaktor Marii Woś za obecność i muzykom za występ.

Wystawę można oglądać do 31 maja, od poniedziałku do czwartku w godzinach 16,00-20,00. Adres: Wrocław, ul. Zawalna 7 (od podwórka). Można się też umówić tam ze mną w podanych godzinach.

 

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek