O mnie, o książkach, filmach, wystawach, kolażach i dress-party z poczuciem humoru, niekiedy sarkastycznie a nawet złośliwie.

ekologia

piątek, 29 lipca 2011

  Kolejne zajęcia kompowe. Dowiedziałam się czegoś nowego. Zbulwersowała mnie natomiast tablica informacyjna Żółtego Parasola przeniesiona z widnego miejsca w holu na ciemne przy schodach. Zapytałam portiera skąd ta przemądra nowość. Przeniesiono, bo dzięki tablicy (nie jest obskórna) hol wygląda nieporządnie. Przecież to ma być dla ludzi a nie dla ślicznego wyglądu - stwierdziłam. I tu się pani myli - uslyszałam. No, zupełnie jak w mojej poprzedniej firmie. Nieważne, że dana książka jest czytana, a więc potrzebna. Na półkach mają stać tylko dobrze wyglądające pozycje. Pozycja mózgu w niektórych głowach jest kompletnie odwrotna niż być powinna, a szare komórki wyjechały i nie wróciły.

Po zajęciach poszłam do sklepu dobroczynnego, aby zrobić jego zdjęcie z ulicy. Stoi tam, akurat przy witrynie, jakiś rzęch, dawniej bagażówka, zawalający chodnik od wielu miesięcy. Straż miejska nie reaguje, dowiedzieć się kto jest szanownym właścicielem nie można. Odholować cudzej własności nie wolno, zagospodarować w postaci pomalowania, zrobienia kwietnika też nie. Wrocław stolicą kultury? Ha, ha, ha!

W ramach dzialaności ekologicznej nieustannej (dress-party, kolaże, koperty z makulatury, oddawanie rzeczy do sklepu dobroczynnego) szyję woreczki na prezenty. Pierwszą partię zrobiłam przed moją majową wystawą "Przez wrocławskich ulic sto" teraz drugą. Oto one.

Z małej apaszki:

Ze ściereczki do naczyń:

Z resztek pozostałych po skróceniu bluzki:

  

Z koszuli męża koleżanki:

 

Z materiału kupionego w sklepie z resztkami:

 

 

 

 

 

 

 

 

O autorze
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Dodatki na bloga
”znaczek